Odwiedzin 37794612
Dziś 1647
Wtorek 23 kwietnia 2024

 
 

Spór o Instytut Polski - czyli koniec darmowego wina? Skandal!

 
 

Tekst: Ewa Dydak

4/2008
 

Od dłuższego już czasu, a ściślej ujmując od ponad roku, kiedy to rządy w Instytucie Polskim objęła nowa ekipa z Katarzyną Tubylewicz na czele, trwa spór o sposób działania ww. instytucji. Dyskusja rozgorzała na dobre kilka tygodni temu, kiedy na Radzie Kultury w Ambasadzie RP w Sztokholmie została oficjalnie przedstawiona informacja o zamianie budynku Instytutu w rezydencję Ambasadora oraz przeniesienia IP do przestrzeni biurowej w centrum miasta.

Powód? Ministerstwo Spraw Zagranicznych po przeanalizowaniu rezultatów aktywności wszystkich Instytutów Polskich, uznało, że najlepsze korzyści przynosi działalność w formie zespołów menedżerskich. W praktyce oznacza to, że Instytuty mieszczą się w małych biurach, a wszystkie projekty organizowane są przy wykorzystaniu infrastruktury danego kraju, czyli kin, teatrów, galerii, sal koncertowych, itp. Ma to służyć pełniejszej realizacji głównego zadania Instytutów Polskich – promocji kultury polskiej wśród społeczeństwa danego kraju.

Tego typu politykę działania prowadzi obecnie Instytut Polski w Sztokholmie. Dyrektor Tubylewicz wraz ze swoimi współpracownikami od samego początku położyła główny nacisk na projekty organizowane „na zewnątrz”, czyli poza budynkiem Instytutu. No i od tego wszystko się zaczęło. Szerokiej części „starszej” społeczności polonijnej w Sztokholmie pomysł ten bardzo się nie spodobał. Co chwilę można było słyszeć głosy, jakoby nowa ekipa Instytutu „nic nie robiła”. Odnosiło się wrażenie, że liczą się tylko te imprezy, które organizowane były wewnątrz budynku Instytutu. No bo przecież, kto by zwracał uwagę na to, co się dzieje poza nim…?

Wygląda na to, że była to tylko rozgrzewka przed wojną, która trwa teraz. Wojną dla mnie całkowicie niezrozumiałą. Na wspomnianej Radzie Kultury po ogłoszeniu decyzji o zmianach, które mają nastąpić, podniosła się wielka wrzawa.

Byłam na tym spotkaniu i prawdę mówiąc, miałam wrażenie, że uczestniczę w czeskim filmie. Odnosiłam wrażenie, że ludzie słuchali, ale nie słyszeli (lub nie chcieli słyszeć) tego co Ambasador, Konsul i Dyrektor Instytutu mówili. A osobiście uważam, że mówili mądrze i do rzeczy, przedstawiając bardzo logiczne kontrargumenty. Przykład? Podniosły się głosy, że przeprowadzka Instytutu i wynajęcie biur w mieście to dodatkowe koszty i ma się to ni jak do idei „taniego państwa” (notabene to hasło nie tej koalicji rządzącej, no ale nie bądźmy złośliwi). Pan Ambasador Michał Czyż w odpowiedzi wyjaśnił jaki charakter ma mieć Rezydencja Ambasadora. Cała dolna powierzchnia budynku wykorzystywana będzie pod m.in. działalność oświatową, przyjmowanie delegacji, organizowanie seminariów, odczytów, oficjalnych przyjęć, konferencji, spotkań, eventów kulturowych, itp. Natomiast górne piętro ma być przeznaczone na mieszkanie dla Ambasadora. Łączy się to z zaoszczędzeniem (sporych) pieniędzy na obecnym apartamencie, które to zostaną przeznaczone na biuro pod Instytut Polski.

Zatem budżet tak naprawdę się nie zmieni. Jedyne dodatkowe koszty związane będą z przeprowadzeniem generalnego remontu budynku Instytutu, który obecnie jest w stanie katastrofalnym i nie spełnia podstawowych zasad bezpieczeństwa BHP. Koszty te powinny być jednak podjęte już kilka lat temu, więc nie mają one związku z nadchodzącymi zmianami. Dodatkowo przy okazji tegoż remontu zaplanowana jest zmiana wewnętrznej architektury budynku. Mianowicie wyburzenie ścian, dzięki czemu zwiększy się powierzchnia do wykorzystania, a co za tym idzie, będzie możliwość organizowania choćby dużych koncertów. Pan Ambasador zagwarantował również, zresztą podobnie jak Konsul Generalny Radomir Wojciechowski, że jeżeli tylko dana organizacja będzie chciała zainicjować jakąś imprezę, będzie miała do dyspozycji czy to Rezydencję, czy też pomieszczenia w Konsulacie.

Argument ten nie docierał jednak do większości zebranych. Raz za razem podkreślano historyczność Instytutu, jego rolę w spotkaniach Polonii. Upierano się, że na pewno istnieje możliwość pogodzenia działalności „na zewnątrz” z tą „wewnątrz” budynku. Pytano, gdzie teraz mamy zapraszać naszych szwedzkich przyjaciół na imprezy kultury polskiej i gdzie „młodzi” emigranci mają się spotykać. Zarzucano Dyrektor Tubylewicz, że nie szanuje i odwraca się od społeczności polonijnej. Padło nawet pytanie jak Instytut ma zamiar sobie poradzić bez polonijnej widowni. A ja siedziałam i zastanawiałam się, o co tym ludziom chodzi? Instytut realizuje w pełni swoje główne cele. Mimo, iż nad projektami pracują tak naprawdę tylko cztery osoby, w przeciągu roku zorganizowano łącznie 77 mniejszych i większych przedsięwzięć. Nawiązano mnóstwo owocnych współpracy.

Działalność artystów polskich zaczęła być na szeroką skalę prezentowana na międzynarodowych festiwalach organizowanych w Szwecji. Media szwedzkie coraz częściej rozpisują się o kulturze polskiej. Wreszcie zaczynamy być postrzegani jako ważna i interesująca część kultury międzynarodowej. Czy nie to powinno być celem nas wszystkich? Czy nie powinniśmy stać w jednym szeregu by promować nasz kraj i jego kulturę? Czy zamiast narzekać i zachowywać się jak dziecko w przedszkolu, któremu zabrano ulubioną lalkę, nie powinniśmy wspierać działalności Instytutu?

Następna sprawa, która nie daje mi spokoju, to dlaczego społeczność polonijna kładzie cały nacisk na organizację eventów kulturowych na Instytut Polski? A gdzie są organizacje polonijne? Czym one się zajmują? Z mojego punktu widzenia następujące zmiany działają tylko na korzyść tychże organizacji, jak całej społeczności polonijnej. Mają one teraz niesamowitą okazję do przejęcia pałeczki. Budynek Rezydencji Ambasadora, tak jak zostało to zagwarantowane, będzie do dyspozycji. Ponadto, nie będzie na co dzień ograniczony działalnością Instytutu. Czy nie można zatem zebrać się razem i wspólnie raz czy dwa w miesiącu zorganizować czy to koncert, wystawę, czy seminarium tylko dla Polonii? Ale oczywiście łatwiej jest na prawo i lewo wykrzykiwać „Skandal!”, niż zorganizować się i zrobić coś samemu…

Kolejna kwestia - jakimż to argumentem za pozostawieniem Instytutu w obecnym miejscu jest twierdzenie, że nie będzie gdzie zapraszać Szwedów na imprezy kultury polskiej? Czy nie można zaprosić ich np. na pokaz filmu polskiego w szwedzkim kinie lub koncert polskiego zespołu w szwedzkim klubie? Ale no tak! Tam przecież nie będzie darmowego wina… Bo niestety coraz częściej wydaje mi się, że do tego właśnie cały ten spór się sprowadza. Do tej pory imprezy w Instytucie gromadziły przede wszystkim Polonię z nielicznymi jednostkami Szwedów. Wyglądało to trochę jak „klub wzajemnej adoracji” Przy okazji np. jakiegoś koncertu można się było spotkać, porozmawiać, nacieszyć podniebienie darmowym bufetem. Sielanka! Ale się skończyło…

Na koniec. Polonia w Szwecji się zmienia. Czasy się zmieniają. To już nie są lata ’60, ’70, czy ’80, kiedy Polacy na emigracji nie mięli dostępu do kultury polskiej. Teraz cieszymy się pełnią praw członków Unii Europejskiej. Nasze dzieci mają prawo do nauki języka polskiego w szwedzkiej szkole. Mnóstwo ludzi ma w domach polską telewizję, nie ma problemu z dostępem do Internetu, książki w języku polskim można wypożyczyć w szwedzkich bibliotekach, a tanie linie lotnicze pozwalają na to, by za „dniówkę” polecieć na weekend do Polski. Instytut Polski w swojej dawnej formie nie jest „młodym” emigrantom potrzebny. Poza tym, my nie chcemy „zamykać się” w środowisku polonijnym. Chcemy się integrować ze społeczeństwem szwedzkim! A instytucje polskie takie jak m.in. Instytut Polski powinien nam w tym pomagać. I w mojej ocenie robi to najlepiej, dzięki tej polityce działania, jaką prowadzi teraz. Bo to naprawdę fajne uczucie móc powiedzieć do swojego szwedzkiego znajomego: „Chodź. W Kulturhuset jest pokaz filmu polskiego reżysera.”, a potem dyskutować z nim cały wieczór o tym, jak dobrych mamy artystów.
 

Ewa Dydak
PL Magazyn (4/2008)



Artykuły w temacie

  Spór o Instytut Polski w Sztokholmie
     Opinia Stefana Ingvarssona
     Szwed w sprawie Instytutu Polskiego
     Opinia Agnety Pleijel
     Opinia Leonarda Neugera
     Opinia Rity Tornborg
     Co nam wyjaśnia rzecznik prasowy MSZ?
     List Tomasza Hołuja oceniający oświadczenie MSZ
     Sztokholmskie salony a szwedzka prowincja
     List Tomasza Hołuja w odpowiedzi Mice Larsson
     Dla Polski – z duchem czasu*
     Informacja o zmianach zasad funkcjonowania niektórych Instytutów Polskich
     Protest w sprawie IP w Sztokholmie skierowany do MSZ
     Opinie dołączone do protestu w sprawie Instytutu Polskiego
     Polonia francuska protestuje przeciwko zamknięciu Instytutu Polskiego w Paryżu
     O sztokholmskim Instytucie na blogu europosła
     Trzy protesty w sprawie Instytutu Polskiego
     Wojna o Instytut
     O przyszłości Instytutu Polskiego na Radzie Kultury
     Polemika między Piotrem Cegielskim a Anną Nagorną
     Rok dużych zmian w Instytucie Polskim
     Bardzo proszę nie dorabiać mi gęby!
     Polonia to Szwedzi!
     Zdekonspirowani emigranci - czyli spór o Instytut Polski
     Koniec Instytutu Polskiego w Sztokholmie?
     Instytut Polski pod obstrzałem
     Wywiad z dyrektor Instytutu Polskiego - Katarzyną Tubylewicz
     Dokąd zmierzamy?
     Po co potrzebny nam Instytut Polski?
 






Szukam do pracy. (Stockholm )
DAM PRACE / SPRZATANIE (Ödeshög)
Pracownik lesny ( röjning) (FAGERSTA)
zatrudnie , (Tanumshede)
Sprzątanie (Stockholm )
Röjare-Huggare (Sundsvall)
Praca dla ogólno budowlańca (Västerås)
Röjare - praca na wykaszarce (Timrå)
Więcej





Ugglegränd o jednej z najkrótszych uliczek w Sztokholmie.
Agnes na szwedzkiej ziemi
Szwecja o smaku lukrecji czyli spotkanie w bibliotece Morenowej.
Agnes na szwedzkiej ziemi
Kristineberg slott – piękny pałacyk z Kungsholmen.
Agnes na szwedzkiej ziemi
Firma Sprzątająca
Polka w Szwecji
Moja historia cz.5
Polka w Szwecji
Przygoda z malowaniem
Polka w Szwecji
Nowe szwedzkie słowa 2023 - nyord
Szwecjoblog - blog o Szwecji


Odwiedza nas 33 gości
oraz 1 użytkowników.


Kolejny Polak ofiara szwedzkiego multikulti
Sklepy Budowlane
Szwedzki „wstyd przed lataniem” napędza renesans podróży koleją
Katarzyna Tubylewicz: W Sztokholmie to, gdzie mieszkasz, zaskakująco dużo mówi o tym, kim jesteś
Migracja przemebluje Szwecję. Rosną notowania skrajnej prawicy
Szwedka, która wybrała Szczecin - Zaczęłam odczuwać, że to już nie jest mój kraj
Emigracja dała mi siłę i niezależność myślenia










© Copyright 2000-2024 PoloniaInfoNa górę strony