Odwiedzin 33082377
Dziś 1185
Niedziela 7 marca 2021

 
 

Szwedzkimi śladami w Polsce (12) - Lekarze i ułani

 
 

Tekst: Michał Haykowski

1/1997
 

Co roku, w lesie niedaleko Göteborga, nocą z 5 na 6 czerwca odbywała się niezwykła uroczystość. Rozpoczynał ją wystrzał armatni a następnie przed zebranymi pojawiał się człowiek w polskim mundurze i wygłaszał przemówienie o losie naszego kraju i jego walce o niepodległość. Zgromadzeni śpiewali po niemiecku "Noch ist Polen nicht verloren" czyli "Jeszcze Polska nie zginęła".

W ten sposób zaczynały się obchody rocznicy wyprawy do Polski trzech młodych szwedzkich lekarzy z Lund. Zdecydowali się oni odpowiedzieć na apel Polskiego Rządu Narodowego i uczestniczyć w wydarzeniach, które do historii przeszły jako Powstanie Listopadowe. Uroczystości w okolicy Göteborga, z udziałem przedstawicieli miejskiej elity, orkiestry, przyjaciół trójki lekarzy i licznych obywateli miasta trwały do 1838. W roku następnym ich główny organizator doktor Sven Jonas Stille zmarł i został w myśl swej ostatniej woli pochowany w polskim mundurze, w którym służył w Warszawie.

Trójka szwedzkich lekarzy, którzy ruszyli na pomoc chorym i rannym Polakom to obok Stillego, Gustaf Fredrik Bergh i Zacharias Fredrik Agathon Stenkula. O ich decyzji szeroko pisały ówczesne szwedzkie gazety na pierwszych stronach. A wybierających się w drogę do Polski 7 listopada 1831 żegnało na uniwersytecie w Lund ponad dwustu studentów i młodych pracowników naukowych. Pochód z trzema głównymi bohaterami na czele przeszedł przez miasto zaś koło katedry wystrzeliwano nawet na ich cześć fajerwerki.

Z Malmö podróżowali statkiem poprzez Kopenhagę i Królewiec. Dalej dyliżansem w kierunku Bydgoszczy, szukając możliwości przekroczenia ówczesnej polskiej granicy. Pokonali ją skrycie, przepływając przez Drwęcę w okolicy Golubia. Następnie dotarli do Warszawy. Tu przyjęto ich do służby jako lekarzy wojskowych i skierowano do szpitala w okolicach dzisiejszych Powązek. Po pewnym czasie przeniesiono ich do innego jeszcze warszawskiego szpitala. Przebywali w stolicy do upadku powstania. Przeżyli szturm miasta, byli świadkami dramatycznych wydarzeń, rozgrywających się na ulicach Warszawy m.in. samosądu nad zdradziecką generalicją. Pracowali, wykorzystując swą wiedzę ratując rannych i chorych m.in. na grasującą wówczas cholerę. Dwaj z nich Bergh i Stenkulla sami zapadli na tę chorobę. Udało im się jednak wyzdrowieć. Służbę odbywali z polskimi kolegami oraz z lekarzami - ochotnikami z innych krajów: Duńczykami, Holendrami, Niemcami. Wśród pacjentów spotykali przybyszy z całej niemal Europy. Leczyli np. grupę Finów, służących w armii rosyjskiej, którzy znaleźli się w polskiej niewoli po bitwie pod Ostrołęką. Jako jedyni mogli się z nimi porozumiewać po szwedzku. Spotkali też i swego rodaka, będącego oficerem polskiej kawalerii, porucznika Ernsta Leopolda von Schantz. Do kraju wrócili już po upadku Powstania Listopadowego lądując 30 października 1832 w Karlskronie.

Wkrótce ich drogi się rozeszły choć przez kilka lat spotykali się podczas dorocznej czerwcowej uroczystości pod Göteborgiem. Bergh po pewnym czasie został lekarzem skańskiego pułku huzarów i zmarł w Malmö 1868. Stenkula też został lekarzem wojskowym, osiągając stanowisko lekarza polowego okręgu wojskowego. Zmarł w Helsingborgu w 1867. Obaj pamiętali o swym pobycie w Polsce i obaj wzięli udział w wielkim polskim festynie w Lund, będącym wyrazem poparcia dla kolejnego polskiego powstania jakim było Powstanie Styczniowe. Natomiast tylko Stille opublikował swoje wspomnienia z wyprawy do Polski.

W 1834 ukazała się napisana przez niego książeczka "Notatki z podróży do i z Warszawy pod koniec polskiej wojny o wolność". Książka wydrukowana w Lund została natychmiast rozkupiona. Jeden z ówczesnych słuchaczy uniwersytetu napisał że: "Znalazła się na półce każdego studenta pośród słowników i książek starych klasyków". Jeden z egzemplarzy tej książki autor ofiarował z dedykacją poznanemu w Warszawie i wspomnianemu już porucznikowi von Schantz. Kim był ten człowiek, kolejny szwedzki uczestnik Powstania Listopadowego?

Był oficerem huzarów i synem oficera. Na wieść o wybuchu wojny w Polsce, poprosił o roczny urlop na wyjazd do Francji. Bo niechętne a nawet wrogie stanowiska władz szwedzkich i osobiście króla Karola XIV Jana wobec polskiego zrywu wykluczało na zgodę na jego wyprawę do Polski. Służbę w armii polskiej rozpoczął jako ochotnik bez stopnia w 2 pułku ułanów. Pierwszym starciem z Rosjanami w jakim uczestniczył była bitwa 7 sierpnia pod Łowiczem. Następnie brał udział w walkach pod Międzyrzeczem a 31 sierpnia został ciężko ranny pod Dobrynką. Wówczas w uznaniu jego odwagi otrzymał oficjalnie stopień porucznika i odznaczony został, chyba jako pierwszy Szwed w dziejach, srebrnym krzyżem Virtuti Militari.

O dzielności von Schantza krążyły liczne opowieści i nazywano go "lwem z północy". Na swej szabli kazał umieścić nieco długi i pompatyczny napis: "Jeśli chcecie popróbować, jak kąsa szwedzka stal, chodźcie tu z nami potańcować, a potem precz Moskale, precz! Bo idą tu błękitnoocy chłopcy, a z nimi wraz ich męstwo też!".

Szwedzki porucznik wraz ze swym pułkiem uczestniczył w jeszcze kilku bitwach i potyczkach a 15 października po raz drugi otrzymał krzyż Virtuti Militari, tym razem już złoty. Udział w wojnie skończył się dla niego gdy pułk zmuszony został wraz z korpusem gen. Girolamo Ramorino do przejścia granicy zaboru austriackiego. Po pobycie w Krakowie von Schantz powrócił do Szwecji. Przyjęcie jakie zgotowały mu władze nie było przyjemne. Król osobiście zakazał noszenia przy mundurze zdobytych odznaczeń i wymierzył karę trzymiesięcznego pobytu w twierdzy za udział w wojnie z Rosją, zaprzyjaźnioną ze Szwecją. Po odbyciu kary von Schantz powrócił jednak do służby wojskowej w pułku huzarów w Ystad, polskie odznaczenia nosił jednak tylko przy cywilnym ubraniu.

Po jego śmierci krzyże Virtuti Militari, dokumenty jak również egzemplarz książki Stillego z dedykacją potomkowie przekazali w Sztokholmie w ręce Henryka Bukowskiego. Ten zaś wysłał je do Muzeum Narodowego Polskiego w Rapperswil w Szwajcarii. Stamtąd, w 1926 trafiły do Polski. Książka, będąca już ogromną rzadkością przechowywana jest w Bibliotece Narodowej w Warszawie a jeden z krzyży w zbiorach Muzeum Wojska Polskiego. Losy von Schantza stały się podstawą dla szwedzkiego pisarza Carla Frederika Ridderstadt do napisania powieści "Scena z czasów polskiej rewolucji 1831".

Był jeszcze co najmniej jeden szwedzki uczestnik Powstania Listopadowego: August Maximilian Myhberg. Gdy powstanie wybuchło Myhberg był już słynny z udziału w walkach w Grecji w szeregach francuskich ochotników przeciwko Turkom. Miał też w swoim życiorysie służbę dowodzącego siłami w jedynej kolonii szwedzkiej a mianowicie na wyspie St. Barthelemy w Indiach Zachodnich. W Polsce pojawił się z licznymi listami polecającymi. Granicę zaboru austriackiego pokonywał przepływając Wisłę ostrzeliwany przez straż.

W armii polskiej występował jednak pod pseudonimem. Krył nazwisko, bojąc się represji wobec rodziny mieszkającej w Finlandii, należącej wówczas do Rosji. Jego działania okryte były tajemnicą, której prawdopodobnie nie uda się już rozszyfrować. Są tacy którzy sądzą, że właśnie Myhberg to generał Langermann szczególnie zasłużony w bitwie pod Ostrołęką co jest jednak nieporozumieniem. Gdy już w Sztokholmie po powrocie Myhberga do ojczyzny spotkał go pewien Szwed, z którym poznali się wcześniej w Warszawie, major bardzo go prosił by nie wyjawił pseudonimu, pod którym występował w Polsce.

Wiadomo też, że gdy w 1863 w Uppsali zorganizowano uroczystość z powodu wizyty księcia Władysława Czartoryskiego rozentuzjazmowani studenci nieśli na ramionach nie tylko księcia ale jak pisano i "czcigodnego majora Myhberga". Po upadku powstania Myhberg dostał się do rosyjskiej niewoli. Uciekł jednak z niej i zawędrował aż do Hiszpanii gdzie uczestniczył w walkach po stronie powstańców Don Carlosa.

W czasie Powstania Styczniowego znów zaangażował się w sprawy polskie, werbując we Włoszech ochotników. Zmarł w Sztokholmie w 1867 i pochowano go na cmentarzu koło kościoła św. Jana. Na jego grobowcu wyryto napis "Odważny, szlachetny, pełen poświęcenia. Bohater, który oddał wszystkie swe siły sprawie wolności, serce dobru ludzkości, a duszę Panu, w którego spokoju teraz spoczywa. Grecja, Polska i Hiszpania były świadkami jego bohaterstwa".
 

Michał Haykowski
Polonia (1/1997)



Porucznik Ernest Leopold von Schantz, pierwszy Szwed odznaczony krzyżem Virtuti Militari. (rys. ze zbiorów Kungliga Bibliotek)

Artykuły w temacie

  Szwedzkimi śladami w Polsce
     Szwedzkimi śladami w Polsce (31)* - Między Szwecją, Śląskiem i Jasną Górą
     Szwedzkimi śladami w Polsce (30) - Wokół kołobrzeskiej kolegiaty
     Szwedzkimi śladami w Polsce (29) - Szwedzi z ulicy Jana z Kolna
     Szwedzkimi śladami w Polsce (28) - Wojny, królowie, kościoły
     Szwedzkimi śladami w Polsce (27) - Tytoń w Golubiu ukwap w Tatrach
     Szwedzkimi śladami w Polsce (26) - Ze snopkiem w herbie
     Szwedzkimi śladami w Polsce (25) - W Przemyślu i w okolicach
     Szwedzkimi śladami w Polsce (24) - Opowieści, legendy, fakty
     Szwedzkimi śladami w Polsce (23) - Gdańskie epitafia
     Szwedzkimi śladami w Polsce (22) - Byli i są wśród nas
     Szwedzkimi śladami w Polsce (21) - Baldachim królowej
     Szwedzkimi śladami w Polsce (20) - Biskupi wygnańcy
     Szwedzkimi śladami w Polsce (19) - Pod murami częstochowy c.d.
     Szwedzkimi śladami w Polsce (18) - Pod murami częstochowy
     Szwedzkimi śladami w Polsce (17) - Kupiec z Kungsgatan 12
     Szwedzkimi śladami w Polsce (16) - Com sobie ułożył...
     Szwedzkimi śladami w Polsce (15) - Ogniem i piórkiem
     Szwedzkimi śladami w Polsce (14) - Żona generała matka Polaka
     Szwedzkimi śladami w Polsce (13) - Władca trzech królestw
     Szwedzkimi śladami w Polsce (11) - Przetrwały tylko monety
     Szwedzkimi śladami w Polsce (10) - Warmińskie Ateny
     Szwedzkimi śladami w Polsce (9) - Przy polskim dworze
     Szwedzkimi śladami w Polsce (8) - W służbie króla i Gdańska
     Szwedzkimi śladami w Polsce (7) - Trzy pogrzeby królewny Anny
     Szwedzkimi śladami w Polsce (6) - Szwedzka królewna na poznańskim tronie
     Szwedzkimi śladami w Polsce (5) - Polskie losy hrabiów von Engeström
     Szwedzkimi śladami w Polsce (4) - Puckie państewko Karola VIII
     Szwedzkimi śladami w Polsce (3) - Chronić przed fałszywymi naukami
     Szwedzkimi śladami w Polsce (2) - Opinogóra, Marylka i Karol XV
 






Prace ogólnobudowlane (Stockholm )
Sprzątanie/ Lund- Malmö (Lund)
Stolarz (GÖTEBORG)
Malarz, Spachlarz (GÖTEBORG)
Budowa domow Ytong (Malmö)
Hydraulik (Stockholm Göteborg )
wiata (vallentuna)
Doswiadczonych snickare od zaraz (Haninge)
Więcej





Graniczne kamienie w Szwecji.
Agnes na szwedzkiej ziemi
Szwedzkojęzyczne serie książek, które podbiją serca Waszych dzieci: 0-2 lata
Polska Mama Za Granicą
'Bieguni' Olgi Tokarczuk - recenzja
Polska Mama Za Granicą
Masoński sierociniec w Sztokholmie.
Agnes na szwedzkiej ziemi
'Behawiorysta' Remigiusza Mroza - recenzja
Polska Mama Za Granicą
Zazdrość, albo płoń, Oslo, płoń
Szwecjoblog - blog o Szwecji
Pałac Bro Hof.
Agnes na szwedzkiej ziemi


Odwiedza nas 49 gości
oraz 3 użytkowników.


2020-02-16 All Inclusive - przedstawienie teatralne https://t.co/ab0UqTsjrU
2020-02-16 All Inclusive - przedstawienie teatralne https://t.co/aqbzjleF5Z
Michał Wiśniewski i Classic w Göteborgu - relacja https://t.co/9sIesWFphe
2019-12-08 Jarmark bożonarodzeniowy https://t.co/3z0VBnT3vU
2019-12-06 Jarmark bożonarodzeniowy https://t.co/eJB5dWRUE7
Wiecej
Jak zaciąć prace na ciężarówce
Testy na covid
Koronawirus, zachowanie, uwagi,profiliktyka
Szwedzki „wstyd przed lataniem” napędza renesans podróży koleją
Katarzyna Tubylewicz: W Sztokholmie to, gdzie mieszkasz, zaskakująco dużo mówi o tym, kim jesteś
Migracja przemebluje Szwecję. Rosną notowania skrajnej prawicy
Szwedka, która wybrała Szczecin - Zaczęłam odczuwać, że to już nie jest mój kraj
Emigracja dała mi siłę i niezależność myślenia










© Copyright 2000-2021 PoloniaInfoNa górę strony