Odwiedzin 33082637
Dziś 1445
Niedziela 7 marca 2021

 
 

Szwedzkimi śladami w Polsce (25) - W Przemyślu i w okolicach

 
 

Tekst: Michał Haykowski

3/2000
 

Niewielu Szwedów potrafiłoby wskazać na mapie Polski położenie Przemyśla. I trudno się dziwić. Z tym obecnie nadgranicznym polskim miastem nie wiążą ich żadne skojarzenia. A przecież można i w tym wypadku odszukać w przeszłości i to nie tak odległej nawet, "szwedzkie ślady" wiodące do Przemyśla.

Sięgając głębiej w historię warto przypomnieć lata "potopu" gdy wojska króla Karola X Gustawa w ciągu sześciu dni marca 1656 bezskutecznie atakowały miasto. Próbujący opanować Przemyśl korpus gen. Roberta Douglasa, zagrożony nadciągającą polską odsieczą musiał zwinąć oblężenie i wycofać się. Odstępując w walce poniósł poważne straty. Podczas chaotycznej przeprawy przez San wielu żołnierzy utonęło. W ręce polskie dostała się też duża grupa szwedzkich jeńców.

Przemyśl w wyniku rozbiorów Polski znalazł się w rękach austriackich. Wiedeńscy wojskowi natychmiast zrozumieli strategiczne położenie miasta. Leżące w pobliżu ówczesnej granicy z Rosją, u podnóża Karpatów mogło blokować ważne drogi prowadzące przez górskie przełęcze w głąb monarchii Habsburgów. By jednak spełniło tę rolę musiało być odpowiednio umocnione. Dlatego od 1873 rozpoczęto budowę ogromnej Twierdzy Przemyskiej. Prace przy niej trwały kilkadziesiąt lat bo aż do wybuchu I Wojny Światowej. Przemyśl określany też wówczas "bramą" lub "kluczem do Węgier" stopniowo przekształcał się w jedną z najnowocześniejszych europejskich twierdz. Przy jej budowie stosowano nowatorskie wówczas materiały i metody. Tu np. po raz pierwszy zastosowano beton do wznoszenia fortów, ruchome wieże pancerne itp. Fortyfikatorzy austro-węgierskiej monarchii cieszyli się zasłużoną sławą wśród zagranicznych kolegów. Studiowano pisane przez nich fachowe publikacje i obserwowano postępy prac budowlanych w Przemyślu. Oczywiście ogromną twierdzą, obok specjalistów w dziedzinie fortyfikacji, interesowały się również wojskowe wywiady. W pierwszym rzędzie wywiad rosyjski. Przemyśl stawał się twierdzą, której celem było powstrzymanie ewentualnego uderzenia wojsk rosyjskich. Z drugiej strony pod osłoną kilkudziesięciu fortów i kilometrów umocnień mogły się koncentrować siły austriackie by zaatakować państwo carów. Nieduże, spokojne, prowincjonalne do niedawna miasto stało się nagle terenem skomplikowanej gry wywiadów i kontrwywiadów. Stosowano w niej coraz bardziej wyrafinowane metody, w których życie ludzkie niewiele się liczyło. Z Przemyślem związanych jest wiele sensacyjnych afer szpiegowskich, które absorbowały europejską prasę w tamtych latach. Niektóre z nich posłużyły później za temat powieści a nawet filmów. Obok wywiadu rosyjskiego informacje o twierdzy starały się zdobyć również wywiady brytyjski, francuski, niemiecki oraz prawdopodobnie szwedzki.

Piszę "prawdopodobnie" bo Austriacy co prawda oskarżali Szwedów o szpiegowskie działania w Przemyślu ale gdy przyjrzeć się bliżej wydarzeniom stanowiącym podstawę zarzutów to trudno uwierzyć by jakikolwiek wywiad działał aż tak nieporadnie. Otóż w 1893 kapitan szwedzkiego Korpusu Inżynierii Hjälmar Gustaw Örling przybył oficjalnie do Austrii by odbyć kilkumiesięczny staż w batalionie saperów stacjonującym w Klosterenburgu. Tego rodzaju wymiana oficerów i staże w różnych armiach była w owym czasie rzeczą normalną. Ale nie było już zwyczajne to, że Szwed po kilku dniach pobytu w Klosterenburgu niespodziewanie zniknął nikogo nie informując o swym wyjeździe. Wkrótce jednak odnaleziono go w Przemyślu. Pojawił się tam i najspokojniej zamieszkał w hotelu. Następnie rozpoczął wędrówki po mieście i okolicy. Trasa jego spacerów prowadziła w pobliżu największych fortów. Kilkakrotne pojawienie się jego w bliskości tej samej budowli wojskowej zwróciło jednak uwagę jednego z wartowników. Służba kontrwywiadu wojskowego zwana niewinnie Biurem Ewidencyjnym natychmiast zareagowała na ten sygnał. Örlinga aresztowano a w jego pokoju hotelowym przeprowadzono rewizję. Znaleziono wówczas wykonane przez niego plany czterech fortów przemyskich. Przesłuchiwany tłumaczył się iż narysował je jedynie w celach praktyczno-naukowych. Plany te miały mu służyć jako podstawa do projektowania podobnych fortyfikacji w Szwecji. Szwedzkiego kapitana Austriacy potraktowali łagodnie. Przesiedział w śledztwie stosunkowo krótko. Rysunki skonfiskowano a on sam został wydalony z granic cesarstwa z zakazem powrotu. Ta "wpadka" jednak nie zaszkodziła w dalszej karierze Örlinga. Wkrótce awansował na stopień majora. Najwyraźniej nie wyciągnięto wobec niego w kraju żadnych konsekwencji choćby za za samowolne porzucenie służby w Klosterenburgu. Więc może rzeczywiście, choć sposób jego działania miał posmak groteski, wypełniał w Austrii i Przemyślu autentyczne zadanie wywiadowcze?

Dużo bardziej tajemnicze i skomplikowane wydarzenia rozegrały się w Przemyślu i w jego okolicach w październiku 1947. W mieście pojawiła się ekipa Szwedów poszukujących tam...Raula Wallenberga! Jak do tego doszło? Nieco wcześniej poprzez pośredników nawiązał kontakt z ambasadą szwedzką w Warszawie pewien mężczyzna przedstawiający się jako reprezentant partyzanckiej grupy działającej w rejonie Przemyśla. Informował on, że jego leśny oddział wysadził w powietrze sowiecki wojskowy pociąg, w którym jak się okazało transportowano też więźniów. Niektórzy z nich przeżyli katastrofę i następnie uciekli. Trzech z nich ciężko rannych jest nadal w rękach partyzantów. Są to: Amerykanin, Holender i Szwed. Ten ostatni wg informatora miał być szwedzkim dyplomatą w Budapeszcie i nazywać się prawdopodobnie "Walen". Delegat partyzantów był gotów doprowadzić Szwedów do leśnego obozu by mogli zabrać rannego. W zamian zażądał przekazania sporej sumy pieniędzy oraz dwóch szwedzkich paszportów umożliwiających opuszczenie Polski. Podobna informacja dotarła równocześnie do jednego z pracowników amerykańskiej organizacji charytatywnej pracującej w Polsce, który był prawdopodobnie związany też z wywiadem.

Ambasada szwedzka potraktowała poważnie informacje i postanowiła wysłać ekipę w rejon Przemyśla by wyjaśnić całą sprawę. Sądzono oczywiście, że chodzi o Raula Wallenberga, aresztowanego przez sowieckie NKWD w Budapeszcie, po którym zaniknął wszelki ślad. Nie mogąc wtajemniczyć ze zrozumiałych względów w przedsięwzięcie władz polskich zdecydowano skorzystać z pomocy szwedzkich organizacji charytatywnych, działających w owym czasie w naszym kraju i niosących pomoc ofiarom wojny. Było tych organizacji kilka: Szwedzki Czerwony Krzyż, Rädda Barnen, Polen - och Europahjälpen, Inomeuropeisk Mission, Kyrklig Mazurienhjälpen, Filadelfiamissionen i inne. Zdecydowano więc by pod pozorem dostarczenia pomocy szpitalom, domom opieki i sierocińcom oraz rozpoznania zakresu potrzeb zorganizować wyjazd w rejon Przemyśla.

Na czele pięcioosobowej ekipy poruszającej się dwoma samochodami stanął major Hans Ehrenstråle będący koordynatorem szwedzkiej pomocy w Polsce. Ponadto w wyprawie uczestniczyła pielęgniarka Lillan Britt Broman i Tage Persson-Hörwing, Szwed mówiący po polsku i od lat mieszkający w Polsce. Jeden z samochodów prowadził polski kierowca zatrudniony przez Szwedów. Jechał też z ekipą człowiek przedstawiający się jako reprezentant leśnego oddziału, który miał na miejscu doprowadzić ekipę do oczekującego pomocy domniemanego Wallenberga. Był on dziwną postacią. Co zrozumiałe występował pod różnymi nazwiskami ale nie było wiadome kim jest naprawdę. Polakiem czy Ukraińcem? Nie było też pewne jaką to leśną grupę reprezentował. Ukraińską, polską czy też po prostu oddział złożony z ukrywających się przestępców i dezerterów różnego pochodzenia? Bo i takie bandyckie oddziały kryły się wówczas w lasach.

Po wielu przygodach, na których opisywanie brak miejsca, ekipa poszukiwawcza dotarła do Przemyśla. Na miejscu okazało się, że są jeszcze i inni pośrednicy mający wskazać miejsce pobytu rannego Szweda. W efekcie do obozu ukrytego w głębi lasów dowieziono jedynie Lillan Britt Broman. W jakiejś rozwalającej się szopie pokazano jej rannych. Byli jednak już nieprzytomni. Domniemany Szwed mający być Raulem Wallenbergiem otrzymał dwa postrzały w biodro i ciężką ranę w głowę od odłamku. W rany wdała się już gangrena. Lillan bezskutecznie próbowała nawiązać z rannym kontakt. Mimo, że we wczesnej młodości spotkała kiedyś osobiście Raula Wallenberga w leżącym przed nią człowieku nie potrafiła odnaleźć podobieństwa. Tłumaczyła to sobie upływem czasu oraz warunkami i stanem w jakim znajdował się ranny.

Pozostawało jej jedynie pozostawić dla niego lekarstwa w tym penicylinę bowiem transport rannego nie wchodził w ogóle w rachubę. Na przeszkodzie stał i stan jego zdrowia i sytuacja w jakiej znalazła się szwedzka ekipa. Ponadto taką możliwość wykluczał dowodzący leśnym oddziałem twierdząc iż w wypadku odkrycia rannego przez władze grozi to dekonspiracją miejsca pobytu grupy. Poza lekarstwami Szwedka przekazała dowódcy pewną sumę dolarów otrzymaną na ten cel od wspomnianego wyżej już Amerykanina. Otrzymała też zapewnienie, że ranny zostanie otoczony nadal opieką. Ale jako doświadczona pielęgniarka zdawała sobie sprawę, że jego szanse na przeżycie w tych prymitywnych warunkach są równe zeru. Szwedzka ekipa powróciła do Warszawy z pustymi rękoma i bez żadnej pewności kim był odnaleziony człowiek.

Cała ta historia, opowiedziana tu w skrócie, jest zagadkowa i nie jesteśmy w stanie jej wyjaśnić. Może ranny był rzeczywiście jakimś Szwedem, a grupa leśna która się nim zaopiekowała starała się mu pomóc? Pomoc jednak przyszła za późno. Inne elementy tej historii wskazują iż Szwedzi padli ofiarą po prostu oszustwa. Jesienią 1947 na tych terenach nie działały już silne oddziały leśne, które by mogły pozwolić sobie na wysadzanie w powietrze pociągów. A właśnie po takiej akcji miał w ręce partyzantów dostać się domniemany, ranny Szwed. Na próbę oszustwa wskazuje ponadto i ten fakt, że ów pierwszy tajemniczy pośrednik pojawił się ponownie w następnym roku tym razem w Czechosłowacji namawiając pewnego szwedzkiego dyplomatę do wyprawy do jednego z obozów jenieckich gdzie jakoby miał przebywać Wallenberg. Za te informacje domagał się oczywiście odpowiedniej zapłaty.

Można też podejrzewać, że Szwedzi podczas poszukiwań w Przemyślu byli manewrowani przez sowieckie lub komunistyczne polskie służby bezpieczeństwa. Ale w jakim celu? Tak czy inaczej obecnie można powiedzieć niemal z pewnością, że w leśnym obozowisku w rejonie Przemyśla nie pozostawiono na pastwę losu rannego Raula Wallenberga.
 

Michał Haykowski
Polonia (3/2000)



Raul Wallenberg, to właśnie jego poszukiwała jesienią 1947 w okolicach Przemyśla, szwedzka ekipa.

Artykuły w temacie

  Szwedzkimi śladami w Polsce
     Szwedzkimi śladami w Polsce (31)* - Między Szwecją, Śląskiem i Jasną Górą
     Szwedzkimi śladami w Polsce (30) - Wokół kołobrzeskiej kolegiaty
     Szwedzkimi śladami w Polsce (29) - Szwedzi z ulicy Jana z Kolna
     Szwedzkimi śladami w Polsce (28) - Wojny, królowie, kościoły
     Szwedzkimi śladami w Polsce (27) - Tytoń w Golubiu ukwap w Tatrach
     Szwedzkimi śladami w Polsce (26) - Ze snopkiem w herbie
     Szwedzkimi śladami w Polsce (24) - Opowieści, legendy, fakty
     Szwedzkimi śladami w Polsce (23) - Gdańskie epitafia
     Szwedzkimi śladami w Polsce (22) - Byli i są wśród nas
     Szwedzkimi śladami w Polsce (21) - Baldachim królowej
     Szwedzkimi śladami w Polsce (20) - Biskupi wygnańcy
     Szwedzkimi śladami w Polsce (19) - Pod murami częstochowy c.d.
     Szwedzkimi śladami w Polsce (18) - Pod murami częstochowy
     Szwedzkimi śladami w Polsce (17) - Kupiec z Kungsgatan 12
     Szwedzkimi śladami w Polsce (16) - Com sobie ułożył...
     Szwedzkimi śladami w Polsce (15) - Ogniem i piórkiem
     Szwedzkimi śladami w Polsce (14) - Żona generała matka Polaka
     Szwedzkimi śladami w Polsce (13) - Władca trzech królestw
     Szwedzkimi śladami w Polsce (12) - Lekarze i ułani
     Szwedzkimi śladami w Polsce (11) - Przetrwały tylko monety
     Szwedzkimi śladami w Polsce (10) - Warmińskie Ateny
     Szwedzkimi śladami w Polsce (9) - Przy polskim dworze
     Szwedzkimi śladami w Polsce (8) - W służbie króla i Gdańska
     Szwedzkimi śladami w Polsce (7) - Trzy pogrzeby królewny Anny
     Szwedzkimi śladami w Polsce (6) - Szwedzka królewna na poznańskim tronie
     Szwedzkimi śladami w Polsce (5) - Polskie losy hrabiów von Engeström
     Szwedzkimi śladami w Polsce (4) - Puckie państewko Karola VIII
     Szwedzkimi śladami w Polsce (3) - Chronić przed fałszywymi naukami
     Szwedzkimi śladami w Polsce (2) - Opinogóra, Marylka i Karol XV
 






REMONTY (Skara)
Prace ogólnobudowlane (Stockholm )
Sprzątanie/ Lund- Malmö (Lund)
Stolarz (GÖTEBORG)
Malarz, Spachlarz (GÖTEBORG)
Budowa domow Ytong (Malmö)
Hydraulik (Stockholm Göteborg )
wiata (vallentuna)
Więcej





Graniczne kamienie w Szwecji.
Agnes na szwedzkiej ziemi
Szwedzkojęzyczne serie książek, które podbiją serca Waszych dzieci: 0-2 lata
Polska Mama Za Granicą
'Bieguni' Olgi Tokarczuk - recenzja
Polska Mama Za Granicą
Masoński sierociniec w Sztokholmie.
Agnes na szwedzkiej ziemi
'Behawiorysta' Remigiusza Mroza - recenzja
Polska Mama Za Granicą
Zazdrość, albo płoń, Oslo, płoń
Szwecjoblog - blog o Szwecji
Pałac Bro Hof.
Agnes na szwedzkiej ziemi


Odwiedza nas 67 gości
oraz 4 użytkowników.


2020-02-16 All Inclusive - przedstawienie teatralne https://t.co/ab0UqTsjrU
2020-02-16 All Inclusive - przedstawienie teatralne https://t.co/aqbzjleF5Z
Michał Wiśniewski i Classic w Göteborgu - relacja https://t.co/9sIesWFphe
2019-12-08 Jarmark bożonarodzeniowy https://t.co/3z0VBnT3vU
2019-12-06 Jarmark bożonarodzeniowy https://t.co/eJB5dWRUE7
Wiecej
Jak zaciąć prace na ciężarówce
Testy na covid
Koronawirus, zachowanie, uwagi,profiliktyka
Szwedzki „wstyd przed lataniem” napędza renesans podróży koleją
Katarzyna Tubylewicz: W Sztokholmie to, gdzie mieszkasz, zaskakująco dużo mówi o tym, kim jesteś
Migracja przemebluje Szwecję. Rosną notowania skrajnej prawicy
Szwedka, która wybrała Szczecin - Zaczęłam odczuwać, że to już nie jest mój kraj
Emigracja dała mi siłę i niezależność myślenia










© Copyright 2000-2021 PoloniaInfoNa górę strony