Odwiedzin 33082355
Dziś 1163
Niedziela 7 marca 2021

 
 

Szwedzkimi śladami w Polsce (16) - Com sobie ułożył...

 
 

Tekst: Michał Haykowski

1/1998
 


Obecny wygląd domu, w którym urodził się Samuel Bogumił Linde.

U zbiegu toruńskich ulic Świętej Jadwigi i Wielkie Garbary wznosi się budynek niczym szczególnym nie wyróżniający się od pozostałej zabudowy dzielnicy zwanej Nowym Miastem.

W domu tym ponad dwieście lat temu zamieszkała rodzina zamożnego mieszczanina, który piastował godność rajcy Rady Miejskiej. Z zawodu był mistrzem ślusarskim, produkującym skomplikowane zamki i kłódki choć zajmował się również i kowalstwem, które nazwalibyśmy dzisiaj artystycznym. Umiejętności te zdobył w Toruniu przechodząc kolejne etapy rzemieślniczego wtajemniczenia od czeladnika po mistrza cechowego. Trudno powiedzieć co skłoniło młodziutkiego Jana Jakobsena Lindta do opuszczenia rodzinnego Lund i do wyboru właśnie Torunia jako miejsca nauki i stałego zamieszkania.

W mieście tym żywa jeszcze była pamięć szwedzkich najazdów, z których ostatni w 1703 przeżywano szczególnie boleśnie bo artyleria Karola XII, bombardując Toruń, wywołała liczne pożary.

Jednak szwedzki przybysz musiał się nie najgorzej czuć w nowym miejscu jeśli pozostał w nim do końca życia. Zmarł jako szanowany obywatel miasta w 1789. W Toruniu też ożenił się w 1753 z córką innego rzemieślnika Anną Barbarą Langenhann. Anna była Niemką i w domu Lindtów mówiło się tym językiem. Jan oczywiście używał też ojczystego szwedzkiego głównie jednak w kontaktach z rodakami, których co pewien czas spotykał. Czasami zapowiadał ponadto przeprowadzkę rodziny do Szwecji. Nigdy jednak do tego nie doszło.

Toruń należąc do Rzeczypospolitej był miastem, w którym bogatsze mieszczaństwo w dużej mierze było niemieckiego pochodzenia choć część z nich spolonizowała się stosunkowo szybko. Język polski był raczej językiem ulicy i posługiwała się nim na codzień spora część mieszkańców. Ale np. w znanym Gimnazjum Toruńskim, szkole o ogromnych tradycjach uczono po niemiecku.

Gimnazjum ukończył starszy z dwóch synów rodziny Lindtów, Jan Wilhelm urodzony w 1754. Wybrał studia teologiczne w Lipsku i karierę duchowną. Stał się znanym kaznodzieją luterańskim w Gdańsku.

Podobną drogę życiową przewidywano dla dużo młodszego potomka Lindtów, Samuela Gottlieba urodzonego w 1771. Gdy jednak zmarł ojciec i Lindtowie znaleźli się w trudnym położeniu finansowym wyrocznią i głową rodziny stał się Jan Wilhelm. Jak Samuel później napisał we wspomnieniach „...udałem się za radą i pomocą najukochańszego brata..., w 1789 r., mając 18 lat, do uniwersytetu lipskiego. Przeznaczony do teologii wyznania mego ewangelicko - augsburskiego, uczęszczałem na lekcje tego wydziału, osobliwie zaś na filologiczne... "

Zainteresowania oraz zdolności filologiczne zwróciły uwagę władz uczelni na Torunianina. Niespodziewanie zaproponowano mu objęcie stanowiska lektora języka polskiego. Języka, którego właściwie nie znał. Rozpoczął więc samodzielną naukę polskiej mowy posługując się m.in. słownikiem francusko - niemiecko - polskim Michała A. Trotza. W trakcie tej nauki spotkał przebywających na emigracji w Lipsku min. Juliana Ursyna Niemcewicza, Hugo Kołłątaja, Tadeusza Kościuszkę, Stanisława i Ignacego Potockich i wielu innych. Wprowadzony w ich krąg jak sam wspominał "...żyłem w Lipsku jak w Polsce. Poprzez takowe miłe i uczące obcowanie postępowałem w jednej godzinie więcej w języku niżeli przez półroczną mozolną pracę nad Trotzem..."

Uczestnicząc w dyskusjach o losie Polski tłumaczył na niemiecki polską literaturę m.in. książkę Kołłątaja, Potockiego i Dmochowskiego pt. „O ustanowieniu i upadku Konstytucji 3 maja". Równocześnie ten syn Szweda i Niemki wyraźnie polonizował się. Dowodem tego było choćby spolszczenie imion i nazwiska. Nastąpiło to już w Polsce gdzie, porzucając uniwersytet powrócił w dniach Insurekcji Kościuszkowskiej. Samuel Bogumił Linde bo tak się teraz nazywał, czynnie angażował się w życie polityczne kraju.

W Warszawie, dzięki dostępowi do zbiorów bibliotecznych, zaczyna pracę nad dziełem swego życia: słownikiem języka polskiego. Pomysł jego stworzenia powstał jeszcze w Lipsku. Tak zareagował na wieść o projekcie Lindego inny uczony Tadeusz Czacki: "Już nie ma Polski, zachowajmy język, jeśli chcemy wiedzieć o naszych przodkach, jeśli nie rumienimy się być Polakami. "

Zamierzenie było ogromne. Autor pragnął uwzględnić w słowniku wszystkie słowa, jakie pojawiły się w języku polskim. Czerpać je chciał z książek wszelkiego rodzaju i z mowy potocznej. Upadek Powstania Kościuszkowskiego spowodował, że Linde musiał opuścić Polskę przenosząc się do Wiednia. Został tam bibliotekarzem Józefa Maksymiliana Ossolińskiego. To pozwoliło na kontynuację pracy: "Miałem co czytać, miałem skąd robić wyciągi".

W 1803 Linde wraca do Warszawy. Zostaje dyrektorem Liceum Warszawskiego. Wśród jego wychowanków są m.in. Zygmunt Krasiński i Fryderyk Chopin. Zachował się nawet rysowany ołówkiem portret Lindego podczas lekcji wykonany przez przyszłego kompozytora. Zresztą obie rodziny - Lindów (Samuel ożenił się i miał córki) oraz Chopinów przyjaźniły się a Fryderyk grywał na "wieczorkach tańcujących" w domu dyrektora liceum.

Samuel Bogumił Linde pracował niestrudzenie nad słownikiem. Niektórych z wypisanych z książek słów czasami nie rozumiał. Ich znaczenie tłumaczyli mu przyjaciele przy pomocy rysunków. Sam o tym tak pisał "... nie będę utaiać, że język polski nie mój ojczysty" Równocześnie szukał środków i sponsorów na jego wydanie. Początkowo entuzjastycznie przyjęty przez Towarzystwo Przyjaciół Nauk został zawiedziony gdy ta instytucja odmówiła pomocy. Przyczyną był fakt iż Linde zamieścił w słowniku wyrazy mowy potocznej tzw. - gminne mówienia. Mimo takiego stanowiska TPN Linde nie załamał się. Pierwszy tom zaczęto drukować w 1806, w dwanaście lat od podjęcia pracy nad dziełem. W grudniu roku następnego siedmiosetstronicowa książka trafiła do czytelników: Słownik języka polskiego przez Samuela Bogumiła Lindego. Tom I, część I, A - F.

Przyjęcie było entuzjastyczne. Akademie naukowe w Pradze, Getyndze, Berlinie, Królewcu, Paryżu powołały Lindego w poczet członków. Recenzje stwierdzały "Wydany świeżo słownik polski należy do najważniejszych zjawień nowo rozpoczętego wieku." Na cześć autora wybito złote medale z napisem "Za Słownik Języka Polskiego - Ziomkowie". Zaszczyty nie usunęły kłopotów z wydawaniem kolejnych tomów. Siedem następnych

lat to pasmo zabiegów o fundusze i o poparcie. Dzięki nim król Prus Fryderyk Wilhelm np. zaleca instytucjom państwowym prenumerowanie tomów Słownika. Car Aleksander I ofiarowuje na cel druku 500 dukatów. Potrzebne są jednak nie setki a tysiące. I Linde zdobywa je. Wreszcie na początku 1815 opuszcza drukarnię tom szósty i ostatni. Dzieło życia jest zakończone. Ostatni tom autor opatruje wstępem:

„Winszować sobie nie przestanę, jeżeli dzieło moje będzie pomocne orzeźwionemu duchowi narodowemu, do nadania świetności temu najdroższemu dla niego klejnotowi, tj. językowi ojczystemu" oraz mottem "Com sobie ułożył, to wypełniłem".

Słownik Lindego jest dziełem trwałym. Pierwszy tych rozmiarów słownik języka polskiego. Po raz drugi, uzupełniając notatkami pozostałymi w papierach autora wydano go w latach 1854 - 1861. Trzecie wydanie ukazało się w 1951.

Linde już do końca życia pozostał w Warszawie i zmarł 8 sierpnia 1847. Pochowano go na stołecznym cmentarzu ewangelickim. Na grobie stoi popiersie autora Słownika. Sześcioksiągu będącego wielkim pomnikiem języka wzniesionym przez tego, który sam był z "obcej" matki i z "obcego" bo szwedzkiego ojca.
 

Michał Haykowski
Polonia (1/1998)



Artykuły w temacie

  Szwedzkimi śladami w Polsce
     Szwedzkimi śladami w Polsce (31)* - Między Szwecją, Śląskiem i Jasną Górą
     Szwedzkimi śladami w Polsce (30) - Wokół kołobrzeskiej kolegiaty
     Szwedzkimi śladami w Polsce (29) - Szwedzi z ulicy Jana z Kolna
     Szwedzkimi śladami w Polsce (28) - Wojny, królowie, kościoły
     Szwedzkimi śladami w Polsce (27) - Tytoń w Golubiu ukwap w Tatrach
     Szwedzkimi śladami w Polsce (26) - Ze snopkiem w herbie
     Szwedzkimi śladami w Polsce (25) - W Przemyślu i w okolicach
     Szwedzkimi śladami w Polsce (24) - Opowieści, legendy, fakty
     Szwedzkimi śladami w Polsce (23) - Gdańskie epitafia
     Szwedzkimi śladami w Polsce (22) - Byli i są wśród nas
     Szwedzkimi śladami w Polsce (21) - Baldachim królowej
     Szwedzkimi śladami w Polsce (20) - Biskupi wygnańcy
     Szwedzkimi śladami w Polsce (19) - Pod murami częstochowy c.d.
     Szwedzkimi śladami w Polsce (18) - Pod murami częstochowy
     Szwedzkimi śladami w Polsce (17) - Kupiec z Kungsgatan 12
     Szwedzkimi śladami w Polsce (15) - Ogniem i piórkiem
     Szwedzkimi śladami w Polsce (14) - Żona generała matka Polaka
     Szwedzkimi śladami w Polsce (13) - Władca trzech królestw
     Szwedzkimi śladami w Polsce (12) - Lekarze i ułani
     Szwedzkimi śladami w Polsce (11) - Przetrwały tylko monety
     Szwedzkimi śladami w Polsce (10) - Warmińskie Ateny
     Szwedzkimi śladami w Polsce (9) - Przy polskim dworze
     Szwedzkimi śladami w Polsce (8) - W służbie króla i Gdańska
     Szwedzkimi śladami w Polsce (7) - Trzy pogrzeby królewny Anny
     Szwedzkimi śladami w Polsce (6) - Szwedzka królewna na poznańskim tronie
     Szwedzkimi śladami w Polsce (5) - Polskie losy hrabiów von Engeström
     Szwedzkimi śladami w Polsce (4) - Puckie państewko Karola VIII
     Szwedzkimi śladami w Polsce (3) - Chronić przed fałszywymi naukami
     Szwedzkimi śladami w Polsce (2) - Opinogóra, Marylka i Karol XV
 






Prace ogólnobudowlane (Stockholm )
Sprzątanie/ Lund- Malmö (Lund)
Stolarz (GÖTEBORG)
Malarz, Spachlarz (GÖTEBORG)
Budowa domow Ytong (Malmö)
Hydraulik (Stockholm Göteborg )
wiata (vallentuna)
Doswiadczonych snickare od zaraz (Haninge)
Więcej





Graniczne kamienie w Szwecji.
Agnes na szwedzkiej ziemi
Szwedzkojęzyczne serie książek, które podbiją serca Waszych dzieci: 0-2 lata
Polska Mama Za Granicą
'Bieguni' Olgi Tokarczuk - recenzja
Polska Mama Za Granicą
Masoński sierociniec w Sztokholmie.
Agnes na szwedzkiej ziemi
'Behawiorysta' Remigiusza Mroza - recenzja
Polska Mama Za Granicą
Zazdrość, albo płoń, Oslo, płoń
Szwecjoblog - blog o Szwecji
Pałac Bro Hof.
Agnes na szwedzkiej ziemi


Odwiedza nas 52 gości
oraz 2 użytkowników.


2020-02-16 All Inclusive - przedstawienie teatralne https://t.co/ab0UqTsjrU
2020-02-16 All Inclusive - przedstawienie teatralne https://t.co/aqbzjleF5Z
Michał Wiśniewski i Classic w Göteborgu - relacja https://t.co/9sIesWFphe
2019-12-08 Jarmark bożonarodzeniowy https://t.co/3z0VBnT3vU
2019-12-06 Jarmark bożonarodzeniowy https://t.co/eJB5dWRUE7
Wiecej
Jak zaciąć prace na ciężarówce
Testy na covid
Koronawirus, zachowanie, uwagi,profiliktyka
Szwedzki „wstyd przed lataniem” napędza renesans podróży koleją
Katarzyna Tubylewicz: W Sztokholmie to, gdzie mieszkasz, zaskakująco dużo mówi o tym, kim jesteś
Migracja przemebluje Szwecję. Rosną notowania skrajnej prawicy
Szwedka, która wybrała Szczecin - Zaczęłam odczuwać, że to już nie jest mój kraj
Emigracja dała mi siłę i niezależność myślenia










© Copyright 2000-2021 PoloniaInfoNa górę strony