Odwiedzin 27237978
Dziś 1711
Poniedziałek 22 stycznia 2018

 
 

Ani Mru-Mru - wywiad z członkami kabaretu

 
 

Rozmawiała: Dominika Krzysztofik
Foto: Michał Dzieciaszek

2011.04.08
 


Fot. Michał Dzieciaszek

Rozmawiamy z członkami kabaretu Ani Mru-Mru: Marcinem Wójcikiem, Michałem Wójcikiem i Waldkiem Wilkołkiem. Jak widać poczucie humoru nie opuszcza ich także poza sceną.

Dominika Krzysztofik: Jakie są Wasze wrażenia ze Szwecji? Jesteście tu pierwszy raz?

Marcin: Jestem pierwszy raz w Szwecji i mam potężne wrażenia. Może to mało ważne, ale mam takie potężne wrażenie, że chyba jeszcze raz tu przyjadę. Właśnie dzisiaj jechałem szwedzkim pociągiem i naprawdę był czad. Wprawdzie siedziałem tyłem do kierunku jazdy, ale gdyby nasze pociągi były w połowie takie ciche jak te, to bym mógł nimi jeździć całe życie.

Michał: Ja miałem dwa takie momenty, że myślałem, że pociąg stoi, a pociąg jechał.

Waldek: Ja miałem podobne wrażenie i okazało się, że pociąg jednak stał, bo to horyzont jechał.

Marcin: Ale byłeś po narkotykach, to dlatego.

Waldek: To znaczy byłem jeszcze w trakcie narkotyków.

Marcin: A no właśnie, to mogłeś mieć takie wrażenie.

Waldek: No wiadomo, Szwecja, tu narkotyki wciskają na każdym kroku.

Marcin: Natomiast powiem szczerze, że w Lund i w Malmö jest dużo cieplej niż w Sztokholmie. Także zróbcie coś z tym.

Waldek: Tamci oddają więcej ciepła do atmosfery.

Michał: Może jednak tam są większe gazy. Jakieś pokłady.

Już kilka razy mieliście wystąpić w Sztokholmie, ale przedstawienia były odwoływane. Dlaczego?

Marcin: Dobre pytanie. O tym, że mieliśmy wystąpić w Sztokholmie, dowiedzieliśmy się już po fakcie. W związku z czym przedstawienie nie doszło do skutku. Nie z naszej winy, my po prostu o nim nie wiedzieliśmy. Jakoś tak tydzień przed rzekomym występem ludzie nerwowo zaczęli do nas dzwonić i pytać, czy gramy w Sztokholmie. My sprawdziliśmy w terminarzu i okazało się, że gramy wtedy w Krakowie. Byliśmy mocno zdziwieni.

Na szczęście teraz znaleźli się ludzie, którzy potrafili wszystko zorganizować i chwała im za to. Także cieszymy się i mamy nadzieję, że nasza dalsza współpraca będzie się układać owocnie. A co do odwołanych przedstawień, to równie dobrze ktoś mógłby do mnie teraz zadzwonić i zapytać, czy jutro gramy w Pekinie, bo ktoś tam sprzedaje bilety.

Michał: A nie gramy w Pekinie tylko w Hondurasie.



Jak nawiązaliście współpracę z organizatorem dzisiejszych spektakli – PolArtem?

Marcin: Kiedyś Waldek i ja pracowaliśmy w PolArcie. Ale jak już nas wyrzucili to trochę się pozmieniało.

Waldek: Oj tam, po prostu głupia sprawa.

Michał: No właśnie strasznie mnie to do dzisiaj bawi. Tyle zamieszania o głupi spinacz!

Waldek: No wiadomo, nieraz wystarczy mała iskra zapalna. Ale puściliśmy wszystkie animozje w niepamięć i teraz sami zadzwoniliśmy do nich i powiedzieliśmy: „Słuchajcie, no i co, przyjmiecie nas z powrotem do roboty?”.

Marcin: A oni zapytali: „A co umiecie?”.

Waldek: „No spinacza nadal nie umiemy wyprostować, ale mamy inne pomysły”.

Marcin: Najważniejsze, że wszystko już sobie wyjaśniliśmy.

Jak odbieracie publiczność w Sztokholmie i w Lundzie?

Waldek: Ja odebrałem dwie osoby z taksówki i powiem, że dosyć łatwo poszło. Naprawdę. Oni podjechali tą taksówką tam gdzie mieli podjechać, a ja czekałem z taką kartką z nazwiskami Eriksson i Svensson. No i oni wysiedli i ich odebrałem.

Marcin: I Gustavsson jeszcze.

Waldek: To znaczy Gustavsson był chory i nie mógł przyjechać. Ale zadzwonił, że go nie będzie. Także odbioru dokonaliśmy dobrego.

Marcin: Ja powiem szczerze, że byłem mocno zaskoczony, dlatego że pierwszy raz gram w Szwecji i ci wszyscy Szwedzi, którzy byli, ta pełna sala, to oni po prostu wszystko rozumieją po polsku.

Michał: No wiesz, to jest taka bardzo wierna publiczność szwedzka. Może dlatego. Widzę, że potrafią się odnaleźć w sytuacji.

Waldek: Chociaż ja widziałem jedną Szwedkę, która milczała cały czas.

Marcin: Nie wiem czy Państwo wiecie, bo tu taką ploteczkę mogę sprzedać, że w tym czasie, kiedy my jesteśmy w Sztokholmie, to w Polsce zabawiają, że tak powiem, dwoje najbardziej znanych artystów szwedzkich: Ola Szwed i Tomasz Szwed.



Czym różnią się występy w Polsce od występów za granicą?

Michał: Można by długo wymieniać: tekst, światło, dźwięk, scena, stroje.

Marcin: W Polsce jest jednak zupełnie inaczej, bo tutaj, niby gramy, a jednak tęsknoty za krajem nie da się do końca ukryć.

Waldek: W końcu już dwa dni poza krajem, to ja trochę zapomnieć polska mowa. I z dykcją też już mam problemy.

Marcin: Szczerze? Niczym się nie różni. Może jest większy ładunek emocjonalny, bo ludzie to tak fajnie odbierają, że „o, przyjechali dla nas”. A my każdego widza traktujemy tak samo, czy to jest Madryt, Lund, Paryż, Kalisz czy Olsztyn…

Waldek: Jedyne miejsce, w którym publiczność traktujemy zupełnie wyjątkowo, to jest Szczecinek. Tam nie występujemy.

A sami myśleliście kiedyś o emigracji?

Michał: Tak.

Marcin: Mało tego, ja byłem emigrantem przez dłuższy okres. Na jakim to było stanowisku…? Chyba zmywałem talerze w Londynie. Bardzo dawno temu, kiedy to nie było jeszcze legalne, więc chyba na czarno.

Chciałbyś wrócić do tych czasów?

Marcin: A jak myślisz? Tak, chciałbym wreszcie pozmywać naczynia. Bardzo miło to wspominam, natomiast odkryłem u siebie, że nie mam duszy emigranta. Odczuwałem tęsknotę za krajem.

Za czym tęskniłeś?

Michał: Za ogórkową.

Marcin: Bardziej za pomidorową. Białym serem i makaronem domowej roboty.

Michał: Są takie rzeczy, za którymi naprawdę się tęskni.



Mieliście okazję poznać Szwedów?

Michał: Taka jedna pani w pociągu cały czas rozmawiała przez telefon. To był seks przez telefon! Ciągle tylko: „Oooooo! Oooooo! Oooooo!”. (tutaj Michał stara się naśladować szwedzkie „Ja” wymawiane na wdechu)

Marcin: Nie, ona robiła tak: „Aaaaaa! Aaaaaaaaa! Aaaaaaaaa!”. Nie poznaliśmy rodowitych Szwedów, natomiast mamy szeroką wiedzę na temat Szwecji, którą się teraz chętnie nie podzielimy.

Uważacie, że Szwedzi są śmieszni?

Michał: Nie znamy humoru szwedzkiego.

Marcin: Ludzie na ulicy też tak jakoś nie żartują za bardzo. Więc trudno powiedzieć. Ale na pewno są potęgą muzyczną. I sportową.

Znacie jakieś kawały o Szwedach?

Waldek: Tak. Przychodzi Szwed do lekarza.

Marcin: Tak. Jest cała seria. Albo np. leci Szwed samolotem.

Waldek: Leci Szwed, Ruski i Polak.

Michał: Nie, leci Szwedka, Ruski i Polak.

Waldek: No Szwedzi oprócz Volvo, Roxette i Abby… no może jeszcze Ingemar Stenmark…

Michał: Nie no przepraszam bardzo…..

Waldek: I Pippi!

Marcin: Żużlowcy jeszcze przecież.

Waldek: No dobrze, przepraszam. Jednak Szwecja dała światu parę wielkich osobowości. Tak że Szwecja – cool!

Michał: Nie, Szwecja – „Oooooo! Oooooo! Oooooo!”.

Powstanie jakiś skecz o Szwedach?

Michał: Oczywiście. Ja już mam pomysł. Może uda nam się sparodiować potop szwedzki.

Marcin: Potop szwedzki albo „Szwedzi w Warszawie”. Natomiast jesteśmy pod dużym wrażeniem Szwedów, którzy przypływają promami do Trójmiasta. Naprawdę potrafią się bawić.



Powiedzcie, jacy jesteście prywatnie?

Waldek: To bardzo proste pytanie. Ja może powiem o sobie. Jestem smutny i gruby.

Marcin: Ja jestem nieznośnie przystojny.

Michał: A ja jestem Michał Wójcik.

Kim chcieliście zostać w dzieciństwie? Marzyliście o scenie i sławie?

Marcin: Ja striptizerem.

Waldek: Tak że Marcin marzył.

Marcin: Tak. A ty… śmieciarzem chyba.

Waldek: Ja chciałem kierować śmieciarką.

Michał: A ja chciałem zostać i udało mi się.

Skąd pomysł, żeby zająć się kabaretem? Bo Wasze wykształcenie zmierza w innym kierunku.

Michał: Raz że miejsca w kopalni pod kablem były już zajęte. Waldek bardzo chciał być kontrolerem ruchu, ale to też już było zajęte. Ja bardzo chciałem malować krawężniki na biało, ale to już nie te czasy niestety, więc coś trzeba było robić. I tak żeśmy szli, tak tyłem, tak żeśmy się zetknęli tyłem, stanęliśmy i … ale kabaret!

Ciężko jest się utrzymać na polskiej scenie kabaretowej?

Marcin: To zależy jak się człowiek pazurami tam zaczepi.

Waldek: Myślę, że dużo łatwiej niż utrzymać się za kierownicą śmieciarki.

Jak to jest z innymi polskimi kabaretami? Współpracujecie czy raczej rywalizujecie?

Michał: Ja nie współpracuję. Biję, pluję, jestem nieprzyjemny, wyganiam ich non stop, podkradam im pomysły, gniotę im….

Marcin: Genitalia.

Michał: Nie genitalia, tylko te, jak to się nazywa, no te, rekwizyty.

Jak radzicie sobie z zapamiętywaniem tekstów?

Waldek: Więc to jest tak, Marcin radzi sobie z tym doskonale, więc on nie ma tego problemu. Ja sobie z tym nie radzę.

Michał: Ja też sobie nie radzę.

A z hamowaniem śmiechu na scenie?

Marcin: Z hamowaniem śmiechu nam idzie trudniej, ale z samym hamowaniem łatwiej.

Waldek: Chamówa taka, że ło.

Waldek, na Waszej stronie internetowej napisałeś, że chciałbyś nauczyć się płynnie kląć po norwesku. Skąd ta fascynacja norweskimi przekleństwami?

Waldek: Chodzi o to, że żadnego nie znam, a często nadużywam przekleństw w języku polskim. Dlatego muszę się nauczyć po norwesku.

W takim razie życzę powodzenia! Dziękuję za rozmowę.
 

Rozmawiała: Dominika Krzysztofik
Foto: Michał Dzieciaszek
PoloniaInfo (2011.04.08)


Dodaj do...
 





Kierowca CE (Märsta)
Praca w piekarni w Södertälje (Södertälje)
Murarz i tynkarz elewacyjny (varberg)
Zatrudnie (Stockholm )
Zatrudnienie w firmie sprzatajacej (Stockholm)
Potrzebna osoba zarządzająca firmą sprzątaniową (Göteborg)
Sprzątanie biur, mieszkań prywatnych, klatek (Stockholm)
Poszukuje Plåtslagare (Tyresö)
Więcej





Amerykańska gorączka - o szwedzkiej emigracji do Ameryki
Gabi & the new directions
10 rzeczy które wkurzają mnie podczas lotu.
Agnes na szwedzkiej ziemi.
Spróbować czegoś innego, czyli wycieczki z Koh Lanty
Gabi & the new directions
Stokholmsjul, czyli świąteczne dekoracje w Sztokholmie
Gabi & the new directions
Ciążowe presje czyli coś o głupich poradach.
Agnes na szwedzkiej ziemi.
Sesja Marty B. czyli o znęcaniu się nad modelką.
Agnes na szwedzkiej ziemi.
Rejs po szkierach archipelagu sztokholmskiego [zdjęcia]
Szwecjoblog - blog o Szwecji


Odwiedza nas 100 gości
oraz 4 użytkowników.


Opowieść wigilijna - relacja https://t.co/gj3zf6scCO
Lajkonik w göteborskiej katedrze https://t.co/1L7WubKj9q
Andrzejkowy Effect w Göteborgu https://t.co/VPLsp6b8QU
Tajna misja - relacja https://t.co/0JPPAiT8uV
2018-02-25 Przyszedł mężczyzna do kobiety - spektakl teatralny https://t.co/dWqBL740A2
Wiecej
WOSP
Szwedka, która wybrała Szczecin - Zaczęłam odczuwać, że to już nie jest mój kraj
Emigracja dała mi siłę i niezależność myślenia
Inwestycja w przyszłość czy naiwność? Reporter TVN24 w imigranckiej dzielnicy Sztokholmu
Szwedzi: Polska ma najlepsze plaże w Europie. "A Sopot to zielona oaza"
Niezwykła rodzina Wołodarskich
Przyszedł mężczyzna do kobiety - spektakl teatralny
Więcej










© Copyright 2000-2018 PoloniaInfoNa górę strony