Odwiedzin 29056914
Dziś 4934
Środa 14 listopada 2018

 
 

Kartki z prywatnego archiwum

 
 

Tekst: Urszula Dembińska-Nowakowska
Jedność
1/2009
 


Adam Wycichowski z lewej i Radek Nowakowski podczas uroczystości przekazania dokumentów w Sztokholmie, fot. Michał Dzieciaszek, poloniainfo.se, Sztokholm.

Było ich dwóch, choć tak naprawdę ich historia jest wypadkową czasów ich pokolenia. Koledzy z jednego roku architektury Politechniki Szczecińskiej. Potem zaangażowali się, w działalność opozycyjną. Ponownie spotkali się w obozie internowania i później na emigracji. Teraz dokumenty z tamtych czasów, grypsy, podziemne wydawnictwa, dokumenty finansowe przekazali szczecińskiemu oddziałowi Instytutu Pamięci Narodowej. To zbiór, który jest niezwykłym świadectwem naszej najnowszej historii.

Radzimierz /Radek/ Nowakowski i Adam Wycichowski, dzisiaj mieszkają w Sztokholmie. Wyemigrowali wraz z rodzinami w czasie stanu wojennego, dostając bilety w jedną stronę. W tamtym systemie nie było dla nich ani miejsca, ani pracy. Adam Wycichowski w sierpniu 1982 roku, Radek Nowakowski w lipcu 1983.

- Od roku 1977 pracowałem w Biurze Studiów i Projektów Służby Zdrowia - opowiada Adam Wycichowski. W 1980 byłem członkiem zakładowego komitetu strajkowego Solidarności i z tej racji jeździłem do stoczni. Byłem świadkiem tworzenia się porozumień sierpniowych. Sądzę, że SB miała mnie od dawna na celowniku. Nie kryłem swoich poglądów, publikowałem polityczne rysunki satyryczne, kolportowałem bibułę.

Dla Radka czynna działalność opozycyjna rozpoczęła się w 1977 roku, kiedy zbierał podpisy pod listem w sprawie obrony robotników. Wtedy to też, dzięki Annie Żórawskiej, siostrze żony Adama zaistniał w Szczecinie KOR. Potem był Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela i punkt kontaktowy na ulicy Obrońców Stalingradu działający na podstawie podpisanej przez Polskę deklaracji helsińskiej. Tam pomoc i radę dostawali ludzie pokrzywdzeni przez władze. Nie byłem na liście członków tej organizacji -mówi Radek Nowakowski, ale pomagałem na tyle, na ile byłem potrzebny. Uważałem, że nawet bywanie w tym miejscu jest ważne, bo ludzie dostawali sygnał, że można coś zmienić, coś zrobić. Poza tym rozprowadzałem literaturę, broszury i wydawnictwa niezależne.


Wielkanoc w Wierzchowie, od lewej: Janusz Buczek, Stanisław Wądołowski, Marian Jurczyk, Wojtek Rudnicki, Henryk Grecki /zasłonięty/, Marek Lahowicz /odwrócony plecami/, na pryczy Radek Nowakowski, fot. Wojciech Klukowski.

To był okres rozwoju działalności niepodległościowej która w efekcie doprowadziła do strajków sierpniowych i powstania Solidarności. Radek Nowakowski organizował wtedy strajk solidarnościowy w biurze Konserwacji Zabytków gdzie pracował. W lutym 1981 roku został oddelegowany do działu informacji Zarządu Regionu i był jednym z redaktorów biuletynu związku. Adam Wycichowski został generalnym projektantem nowego szpitala w Szczecinie-Zdrojach.

Radek Nowakowski został internowany 13 grudnia 1981 roku. Zabrano go z domu o drugiej w nocy i przewieziono do aresztu na ulicy Małopolskiej. Miałem czas tylko na to aby się ubrać - opowiada, potem był areszt, a następnie więzienie w Goleniowie o zaostrzonym rygorze. Nie pamiętam kiedy nas przewieziono, straciłem wtedy poczucie czasu.

Może tam, albo jeszcze w areszcie wręczono nam decyzję o internowaniu. Potem była deklaracja lojalności zwana przez nas zajawką. Jej tekst deklarował poddaństwo WRONIE i wyrzeczenie się działań konspiracyjnych i niezgodnych z prawem. Po podpisaniu mieliśmy być zwolnieni. Mnie taki dokument podsunął SB-bek w czasie pierwszej rozmowy w Wierzchowie w lutym 1982. Tak jak większość moich kolegów konsekwentnie odmawiałem. Uważaliśmy, że to ówczesna władza działa niezgodnie z prawem, więc deklaracja pozbawiona jest sensu.


Szkic celi w Wierzchowie wykonany na emigracji, rys. Adam Wycichowski.

Adama Wycichowskiego aresztowano kilka dni później. Przed świętami - wspomina - SB odwiedziło mnie w pracy i po krótkiej rewizji zostałem zatrzymany i przewieziony do aresztu. Najpierw izolatka, potem cela grupowa z kryminalistami. Podczas przesłuchania ppor. Adam Cholewa przedstawił mi do wyboru: imieniny i gwiazdka z rodziną albo Goleniów. Warunkiem miało być podpisanie zobowiązania o nie działaniu przeciwko interesom PRL. Odmówiłem i wigilię spędziłem w celi z Ryszardem Bogaczem z prezydium Komisji Krajowej i Franciszkiem Makarewiczem, dyrektorem PŻM.

W styczniu 1982 r. opozycjonistów przewieziono do obozu internowania w Wierzchowie. Było nas około 80-ciu - mówi Radek Nowakowski. W każdej celi 7 lub 8 osób. Spaliśmy na piętrowych pryczach i staraliśmy się zrobić wszystko aby przetrwać ten czas. Wielu tworzyło pamiętniki czy też sprawozdania. Pisaliśmy na sklejanych w długie listy bibułkach papierosowych. Chcieliśmy poinformować o tym co się zdarzyło, ilu nas aktualnie jest, jak nam się żyje - dodaje Adam Wycichowski. Bohaterką jest moja żona, która raz w miesiącu, podczas widzeń odbierała grypsy i udostępniała je prasie podziemnej.

Z zewnątrz więźniowie otrzymywali wydawnictwa podziemne. Jeden z nich przemycił aparat fotograficzny, inny radio i dzięki temu mieli informacje o tym co dzieje się za kratami. Każdy 13 dzień miesiąca był okazją do protestu przeciwko stanowi wojennemu. Jednak 13 luty był dramatyczny. Strażnicy uważając, że internowani kpią sobie z nich, urządzili im swoistą „ścieżkę zdrowia”. Niektórych pobito bardzo ciężko. Radek Nowakowski został zwolniony w lipcu 1982 roku, początkowo dostał przepustkę na czas leczenia, a potem z powodu szpitala decyzję o zwolnieniu z internowania. Adam Wycichowski wyszedł miesiąc wcześniej.


Adam Wycichowski po wyjściu z internowania z żoną Marią, zbiory prywatne.

- W Wierzchowie chorowałem i Czerwony Krzyż dwukrotnie apelował o moje zwolnienie - wspomina. Odpowiedzią było oświadczenie SB, a dokładnie Adama Cholewy, że będę siedział najdłużej ze wszystkich, dłużej od Jurczyka, a jak już będę na wolności to stracę pracę, mieszkanie, że nie mam przyszłości w kraju. Leczenie w szpitalu umożliwiono mi dopiero w czerwcu. Zostałem zwolniony, bo moja żona przygotowała naszą emigrację. Wyjechaliśmy w sierpniu 1982. Pod koniec tego roku skontaktowało się ze mną Solidaritet Norge-Polen z propozycją finansowania pracy na rzecz opozycji w Polsce i tak rozpoczęła się czteroletnia działalność konspiracyjna. Prowadziłem „buchalterię”, przemyciliśmy do kraju, głównie regionu szczecińskiego dziesiątki przesyłek z materiałami poligraficznymi, w tym kilka powielaczy, materiałami biurowymi, fotograficznymi, elektroniką. W akcjach brało udział kilka osób. Po przyjeździe do Szwecji aktywnie włączył się w to również Radek.

Radek Nowakowski po zwolnieniu z Wierzchowa nie mógł znaleźć pracy, dorabiał czasem dzięki pomocy i zleceniom profesora Stanisława Latoura. W konsekwencji idea o emigracji stała się w lipcu 1983 roku faktem. Już w ośrodku dla emigrantów w Oxelösund z inicjatywy Radka a także Sławomira Dziennika i Franciszka Ludwikowa, solidarnościowych emigrantów powstała Solidarność Szwecja – Polska w oparciu o szwedzki Związek Metal i Transport. Zbierano pieniądze na działalność w kraju i pomoc dla rodzin represjonowanych. Temu służyła np. akcja pod hasłem „ Zaproponuj swojemu Klubowi Związkowemu adopcję więźnia politycznego w Polsce” skierowana do szwedzkich związkowców. Do tego propagowano wiedzę o prawdziwej sytuacji w Polsce i działaniach podziemia.


Gryps Radka Nowakowskiego

- Mieliśmy dobry kontakt zarówno z Biurem Solidarności w Sztokholmie jak i brukselskim birem koordynacyjnym - mówi Radek Nowakowski. Współpracowaliśmy z „International Centre - Voice of Solidarity” - przedstawicielstwem „S” na Wyspach Brytyjskich i jego szefem Markiem Garzteckim. Moja i Adama współpraca z biurem w Sztokholmie, którym kierował Marek Michalski była wręcz idealna. Dostarczaliśmy im bibułę z Polski, a oni sponsorowali w części naszą działalność oraz pomagali w rozwiązywaniu problemów technicznych kolegów z kraju. Myślę tu głównie o redakcji szczecińskiego podziemnego pisma „Obraz”. Pośredniczyliśmy także w kontakcie i przy organizacji podpisania umowy o współpracy pomiędzy francuską Force Ouvriere a Solidarnością Pomorza Zachodniego. Ważne było także gromadzenie prasy i wydawnictw podziemnych przysyłanych z Polski. Te dokumenty otrzymywałem za pomocą kurierów, pracowników linii promowych. Przesyłki nadawane były na poczcie w Ystad i co ciekawe, każda koperta przychodziła rozerwana.

Przez sześć lat udało się zgromadzić wyjątkowe archiwum, które teraz uzupełnione o grypsy i dokumenty osobiste jest unikatowym zapisem czasów podziemia. Wydawnictwa „Nowej”, kasety filmowe i magnetofonowe, plakaty, afisze zostały przekazane IPNowi dzięki pomocy i pośrednictwu Piotra Mynca, także architekta, przyjaciela jeszcze z czasów opozycyjnych, który wtedy redagował „Obraz” i przyjmował materiały ze Szwecji.

- To niezwykły zbiór – mówi dr Sebastian Ligarski ze szczecińskiego IPN-u. Interesujące są bardzo dokładne rozliczenia pomocy finansowej, z tego co kupili. To jest ważne ponieważ w środowisku solidarnościowym pokutuje mit, że pieniądze na pomoc zostały zagarnięte albo przeznaczone na coś innego a tu mamy dowód, że nie. Poza tym zdjęcia i filmy, opisany system komunikacji w Szwecji oraz listę urządzeń wysłanych do kraju. Są to informacje szyfrowane, by nie dekonspirować ludzi, bo opozycja w Szwecji była dokładnie infiltrowana. - Te dokumenty są podstawą do stworzenia monografii na temat Wierzchowa - dodaje dyrektor oddziału IPN dr Marcin Stefaniak, oraz historii komitetu Polska-Szwecja.


Spotkanie w Sztokholmie, przy stole prezydialnym Sebastian Ligarski, za nim Marcin Stefaniak i dalej konsul Radomir Wojciechowski, fot. Michał Dzieciaszek, poloniainfo.se, Sztokholm.

Kartki z niezwykłego archiwum, tworzone przez ludzi, którzy chcieli być tylko i aż tylko wolni za co zapłacili wysoką cenę, własnego zdrowia, więzienia, potem emigracji, dziś mówią nam o tym co było jeszcze tak niedawno.

Adam Wycichowski podsumowując zauważa - że w końcowym rozrachunku SB, w tym ppor. Adam Cholewa, dzisiaj zapewne pułkownik? nie powinno mieć satysfakcji z wysłania nas na banicję. Zrobiłem na rzecz opozycji więcej dzięki wyjazdowi, niż gdybym został w kraju. Zemsta SB polegająca na złamaniu mojego startu zawodowego też nie powinna dać im satysfakcji. Miałem szczęście związać się od początku z Berg Arkitektkontor, przyczyniłem się do wygrania konkursu na Stockholm Globe Arena, uzyskałem status niejako eksperta od projektowania obiektów sportowych, jestem autorem wielu projektów, które wygrywały konkursy i były realizowane, jak rozbudowa Archiwum Miejskiego w Sztokholmie. Obecnie, jestem jednym z głównych projektantów Narodowego Stadionu Piłkarskiego w Sztokholmie. Będzie to w momencie realizacji w roku 2012 pierwszy w Europie stadion nowej generacji.

 

Urszula Dembińska-Nowakowska
Jedność 1/2009


Link:

Miesięcznik Jedność

Gryps Adama Wycichowskiego:

13 lutego. Pisane w sobotę o 21.30.
Nie mogę utrzymać rapidografu ze zdenerwowania. Znowu było pałowanie i to na większą skalę jak dotychczas. Muszę po kolei wszystko opisać. Od wczoraj jest tu ostry dyżur. Szykowali się na dzisiejszą rocznicę. Obchodziliśmy wczoraj wigilię, piękna uroczystość. Opiszę ją innym razem. Był całkowity spokój do dzisiaj, do godziny 18.00. Zupełnie bez powodu rozciągnięto na korytarzu węże z wodą. Myśleliśmy naiwnie, że są to neutralne dźwięki, czynności np. porządkowe. No i nagle zaczęło się. Prawdopodobnie wyciągnięto kogoś z celi, naprzeciwko zaczęła się bijatyka aż chodziły nasze drzwi. Były wyraźne uderzenia pałami i okrzyki bólu. Straszne są te dźwięki. Byliśmy bezradni, oddzieleni stalowymi drzwiami. To co mogliśmy zrobić to tylko kopać w drzwi. Otworzyliśmy okno, żeby dowiedzieć się, co się dzieje. Usłyszałem podejrzane hałasy, również bijatyka, dźwięk tłuczonego szkła. To obok celi zaczęło się uciszać. Dochodzące do nas dźwięki świadczyły o przenoszeniu niektórych internowanych czy nawet całych cel na blok nr 5.

Gryps Radka Nowakowskiego:



Artykuły w temacie

  Dokumenty "Solidarności" ze Szwecji przekazane IPN-owi
     Przedstawiciele Instytutu Pamięci Narodowej w Sztokholmie
     Dawni działacze "Solidarności" przekazali do Polski dokumenty opozycji
 






Witam ! Poszukuje pracownikow na dachy (Stockholm)
Praca przy sprzątaniu (Stockholm)
Sprzatanie (Arlöv)
SPRZATANIE (Stockholm)
Remonty (Stockholms Län)
Meckanik (Cala Szwecja)
Sprzątanie Göteborg okolice (göteborg)
Zatrudnię elektryka (Stockholm)
Więcej





Dzień Smörgåstårta – z cyklu szwedzkie smaki.
Agnes na szwedzkiej ziemi.
Schlossberg - wzgórze zamkowe w Graz
Gabi & the new direction
Leopoldsberg we mgle
Gabi & the new direction
Sesja Olafa i Julki czyli o rodzinnej sesji w Gdańsku.
Agnes na szwedzkiej ziemi.
"Chcę przeciwdziałać polaryzacji" - wywiad z Niklasem Orreniusem
Szwecjoblog - blog o Szwecji
Weekend w Salonikach
Gabi & the new direction
Migawki październikowe czyli gdzie się szwendaliśmy po świecie.
Agnes na szwedzkiej ziemi.
Rotmistrz Witold Pilecki 1901–1948 - otwarcie wystawy (2018.11.14)
 
Szopki krakowskie w Muzeum Hallwylska w Sztokholmie (2018.11.10 - 2019.01.27)
Wystawa Rotmistrz Witold Pilecki 1901–1948 (2018.11.14 - 2018.12.05)


Odwiedza nas 95 gości
oraz 6 użytkowników.


2018-11-14 Rotmistrz Witold Pilecki 1901–1948 - otwarcie wystawy https://t.co/jgy06s8J0O
2018-11-10 Polska Impreza V.I.P. https://t.co/Gpg2QVaDIu
2018-11-16 Zimna wojna - szwedzka premiera filmu Pawła Pawlikowskiego https://t.co/WhmqSR0fwD
2018-11-25 Koncert zespołu Weekend w Sztokholmie https://t.co/EC6vZ2S3bj
2018-10-28 Toksańskie opowieści - spotkanie z Aleksandrą Seghi https://t.co/pbEMJsiDmn
Wiecej
Jak było pięknie!
Chcę usunąć tatuaż
korony szwedzkie
Migracja przemebluje Szwecję. Rosną notowania skrajnej prawicy
Szwedka, która wybrała Szczecin - Zaczęłam odczuwać, że to już nie jest mój kraj
Emigracja dała mi siłę i niezależność myślenia
Inwestycja w przyszłość czy naiwność? Reporter TVN24 w imigranckiej dzielnicy Sztokholmu
Szwedzi: Polska ma najlepsze plaże w Europie. "A Sopot to zielona oaza"
Zimna wojna - szwedzka premiera filmu Pawła Pawlikowskiego
Więcej










© Copyright 2000-2018 PoloniaInfoNa górę strony