Odwiedzin 30080771
Dziś 2791
Czwartek 23 maja 2019

 
 

Za mało mężczyzn - wywiad z Grażyną Piątek

 
 

Rozmawiała: Dana Platter
Foto: Michał Dzieciaszek

2008.12.07
 


Grażyna Piątek odbiera gratulacje od zespołu podczas koncertu jubileuszowego

Z okazji jubileuszu przeprowadziłam wywiad z kierownikiem i choreografem zespołu Grażyną Piątek.

Dana Platter: Pomyśl, Grażyna, to już trzydzieści pięć lat! Szybko Ci zleciało?

Grażyna Piątek: Bardzo szybko.

A jak się zaczęło? Bo wiem, że nie byłaś od początku.

Zgadza się. Zespół założono w 1973 roku, a ja wstąpiłam do niego w 1974 razem z siostrą Elżbietą. Zespół wraz z grupą tancerzy założyła pani Zofia Kraszewska. Idea pochodziła od grupy młodych ludzi, którzy chcieli tańczyć, a pani Kraszewska zaopiekowała się nimi i znalazła lokal na próby. Sprowadziła również z Polski choreografa, Zofię Marcinek, która nauczyła zespół od podstaw krakowiaka, poloneza, mazura i nadała mu charakter folklorystyczny. Potem grupą zajmował się Maciek Dworski. Ja zaczęłam tańczyć w 1974 roku, a objęłam grupę jako choreograf w 1975.

A jak się nauczyłaś choreografii?

Jeździłam do Polski na trzyletnie studia choreograficzne dla choreografów i instruktorów polonijnych. Tańczyłam od małego dziecka w balecie, ale z folklorem nie miałam do czynienia. Nawiasem mówiąc, to studium również obchodzi trzydziestopięciolecie swego istnienia.



Jak z dzisiejszej perspektywy oceniasz działalność zespołu?

Widzi się, jaki jest rozwój tego wszystkiego. Zaczynało jakieś dziesięć osób i zespół nie tylko przetrwał ale i rozwinął się. Rozpoczęli dorośli, a potem postały dwie grupy, dorosłych i dzieci. Tak jak wszędzie są wzloty i upadki. Czasami było mniej tańczących i myślałam, że zespół nie przetrwa, ale jednak przetrwał i od festiwalu do festiwalu żyje bardzo intensywnie. Festiwale folkloru odbywają się co trzy lata w Rzeszowie.

Trzydzieści pięć lat to jest kawałek czasu. Powiedz mi, Grażyna, jak na to patrzysz, co Ci to dało, jakie masz przemyślenia w związku z tym?

Mam zrobić podsumowanie? No więc spróbuję: na pewno dało mi to bardzo dużo satysfakcji. Z początku nawet nie wiedziałam, że mam taki potencjał w sobie, takie zdolności, nie chwaląc się, że jestem w stanie poprowadzić zespół.

Odkryłaś sama siebie?

Tak można by to sformułować.

A czy nie miałaś momentów zwątpienia albo czy zdarzało się, że miałaś już dosyć?

Miałam. Ale to jest normalne w każdej pracy. No i zwyciężało poczucie obowiązku.



Czy odzew dzieci i młodzieży w zespole coś Ci dawał?

Zawsze uważałam, że dopóki jest zainteresowanie i ludzie chcą to robić, to warto poświęcać im czas.

Czy pracowałaś równocześnie zawodowo?

Oczywiście. Cały czas pracuję. Jestem introligatorem i prowadzę zakład introligatorski dla osób psychicznie chorych. To są osoby, które nie mogą wrócić do pracy, ale nie są tak ciężko chore, żeby nie mogły czegoś robić.

I przez ten cały okres udawało Ci się połączyć pracę z działalnością w „Piastach”?

Tak. Uważam, że to bardzo dobrze pasuje. Wychodząc z pracy odłączam się i nie myślę o niej. I już wtedy myślę o zespole.

Uważam, że robisz świetną robotę, bo ten folklor jest żywy. Powiedz mi o swoich tancerzach. Czy to jest młodzież urodzona już w Szwecji czy to są ludzie z Polski?

To zależy. Jest bardzo różnie. Są jedni i drudzy. Ludzie przychodzą, tańczą jakiś czas, dopóki mają chęć, a potem organizują sobie inne życie, odchodzą, przychodzą następni i tak to się kręci.



Ale masz dwie weteranki, prawda? Elżbietę i Elę? I był też taki pan, który bardzo długo tańczył, do późnego wieku, potem zmarł. Jak on się nazywał?

Dario Ujazdowski. Tak, on rzeczywiście długo tańczył.

Na obecnym jubileuszu był taniec, w którym tańczyło dużo mężczyzn. Masz tylu tancerzy w zespole?

To było tak, że jak się rozniosło, że „Piastowie” obchodzą jubileusz, to zadzwonili do mnie byli tancerze i powiedzieli, że chcą zatańczyć. Dlatego zdecydowałam się na tę scenę, żeby ich pokazać.

Bardzo dobrze to wyszło. A powiedz mi Grażyna, czy przez te wszystkie lata prowadziłaś jakiś aktywny nabór do zespołu? Skąd się ludzie dowiadywali?

Jeżeli chodzi o dziecięce grupy, to przez ileś lat zawsze były ogłoszenia, rozdawaliśmy ulotki. Niestety, w ostatnich latach nie dawało to specjalnego efektu. Było jakieś dziesięcioro dzieci, ale to jest zbyt mało. Rodzice, jak wiadomo, pracują, a dzieci trzeba dowieźć, przeczekać czas próby, potem zabrać. Dla wielu osób jest to uciążliwe. Często dzieci też chcą co innego robić. To nie jest takie popularne, żeby tańczyły krakowiaczka czy inne tańce folklorystyczne.

A z dorosłymi było łatwiej? W jakim wieku ludzie się zgłaszali?

Mniej więcej od szesnastego do czterdziestego roku życia.



I jesteś w stanie ich wyszkolić tak, żeby nadawali się na scenę?

Tak. Jeżeli mają wrodzone zdolności.

A jak wygląda sprawa strojów? Kupujesz je zapewne w Polsce?

Te wszystkie stroje, które mamy, a mamy ich bardzo dużo, kupowaliśmy w latach 70-tych i 80-tych w Polsce. Zamawialiśmy je w tych regionach Polski, z których tańce mieliśmy przygotować. Ludowe artystki szyły stroje specjalnie dla nas.

Ale stroje, które pasowały na jednych tancerzy, którzy potem odeszli, mogły nie pasować na następnych. I co wtedy robiliście? Zamawialiście nowe? A co z butami?

Buty kupujemy coraz większe, ponieważ młodzież ma teraz większe stopy. A stroje szyje się zawsze dużo większe, z zakładkami, żeby było z czego poszerzyć lub podłużyć. Potem już każdy dba o swój strój, pierze koszule, bluzki, halki. Grubej odzieży się nie pierze w wodzie, czyścimy chemicznie.

A ile ważą stroje? Chyba są ciężkie?

Niektóre tak. Najcięższy jest strój łowicki, waży jakieś osiem, dziewięć kilo. Stare łowickie ważyły nawet do dwunastu kilogramów, ale nowsze modele robi się z lżejszych materiałów i są też mniej marszczone.



Jaki myśmy mieli zdrowy, silny naród, jeżeli po ciężkiej pracy w polu byli w stanie tańczyć w takich ciężkich strojach. Powiedz mi Grażyna, czy na przestrzeni lat udało wam się zainteresować Szwedów waszą działalnością?

Tak. Muszę powiedzieć, że zespół „Piastowie” powstał dlatego, żeby pokazać polski folklor społeczeństwu szwedzkiemu. Na początku lat 70-tych polski taniec ludowy w ogóle nie był tu znany. Mówiło się o folklorze rosyjskim, węgierskim, ale nie o polskim. Chcieliśmy to zmienić. Rolą zespołu było właśnie propagowanie polskiego folkloru na ziemi szwedzkiej.

Czy to się udało?

Tak, udało się. W latach 70-tych, 80-tych i nawet jeszcze w 90-tych, państwo i miasto Sztokholm bardzo dbały o to, żeby mniejszości narodowe pokazywały się i władze organizowały wszelkiego rodzaju festiwale. Tego już dzisiaj nie ma. Są sprowadzane grupy zawodowe z różnych krajów, a dla amatorów miejsca już nie ma. Jest jeszcze jeden aspekt: od jakichś piętnastu lat osoby odpowiedzialne za propagowanie kultury innych (niż szwedzki) narodów są zakochane w kulturze afrykańskiej, tak że zeszliśmy na dalszy plan. Przedtem występowaliśmy regularnie dwa razy do roku w ABF-ie i na te koncerty przychodzili również Szwedzi.

Powiedz mi jeszcze ile masz aktualnie osób w zespole?

W tej chwili jakieś dwadzieścia pięć, dwadzieścia sześć osób. Po jubileuszowym przedstawieniu zgłosił się nowy kandydat Marcin. I dziś przyszedł na próbę.



A ile osób przez te wszystkie lata się przewinęło?

Ponad tysiąc osób.

Czy mieliście w zespole inne narodowości? Był swego czasu Francuz, o ile pamiętam?

Owszem, tańczył Francuz, Jugosłowianin, Czech, Szwajcar. Tańczyli po kilka lat. Są też polscy Romowie.

A jak trafili ci chłopcy do zespołu? Chyba musieli znać jakichś Polaków?

Tak, przez znajomych Polaków.

Grażyna, zrobiłaś i robisz nadal świetną robotę. Naprawdę możesz być z siebie dumna! A powiedz mi jak widzisz przyszłość zespołu? Jak długo planujesz się nim zajmować? Czy myślałaś o przyszłości?

Tak. Mam nadzieję, że jubileusz czterdziestolecia nie ja już będę przygotowywać. Wydaje mi się, że musi być już świeża krew. Ktoś, kto będzie miał do tego serce.

Czy jeśli ktoś by taki się pojawił, to dajesz tej osobie zielone światło?

Tak.

A jak się nie pojawi, to pracujesz dalej?

Tak. Obowiązek!



Plikten kallar! Czy Luther siedzi Ci na plecach?

Tak! (ze śmiechem)

Rozumiem. Przesiąkłaś atmosferą tego kraju. A czy może dochodzi jeszcze „zmęczenie materiału”?

Trochę tak. Robienie choreografii, gdzie jest podwójna ilość dziewcząt, jest dużym wyzwaniem, z którym, uważam, dobrze sobie poradziłam choreograficznie. Ale jestem już trochę zmęczona.

Czy zawsze jest za mało chłopców?

Zawsze. Zresztą wszystkie zespoły taneczne mają ten sam problem. Chłopcy często wolą iść na siłownię niż na taniec.

Czyli ogłaszasz stały nabór mężczyzn do zespołu, rozumiem. Ponieważ przybyło dużo nowych, młodych Polaków, więc należy się spodziewać nowego narybku.

Tak, zapraszamy młodzież męską do współpracy. Dziewczęta też są oczywiście mile widziane.

Grażyna, życzę Ci wielu lat dalszej owocnej pracy. O ile nie znajdzie się jakaś perła, której przekażesz działalność. Dziękuję za rozmowę.
 

Rozmawiała: Dana Platter
Foto: Michał Dzieciaszek
PoloniaInfo (2008.12.07)




Artykuły w temacie

  Piastowie - 35 lat!
     Jubileusz "Piastów" - to już 35 lat!
     Niesłychana energia - rozmowy z członkami zespołu Piastowie
 






Zatrudnie budowlanca (Linköping)
Praca (Stockholm)
Kierowca C+E (Södertälje)
Praca, tynkarze/murarze (Göteborg)
Sprzatanie (UTTRAN)
Firma Budowlana (Borås)
Sprzątanie (Sztokholm )
Malarz / Szpachlarz (Stockholm)
Więcej





Warszawskie Muzeum PRL
Gabi & the new direction
Macedonia praktycznie czyli co gdzie i jak.
Agnes na szwedzkiej ziemi
Barcelona - Dzień 3 - Wzgórze Montjuïc
Gabi & the new direction
Szwedzkie przysmaki – zestawienie.
Agnes na szwedzkiej ziemi
Made in Sweden - 60 słów, które ukształtowały naród
Szwecjoblog - blog o Szwecji
Wycieczka do Girony
Gabi & the new direction
EU-kortet (EKUZ) w Szwecji.
Agnes na szwedzkiej ziemi
Beksińscy. Album Wideofoniczny - pokaz filmu (2019.05.28)
 
Jachting - prezentacja albumu poświęconego tradycji marynistycznej XIX wieku (2019.05.16 - 2019.05.31)
Papież Wolności - wystawa poświęcona działalności międzynarodowej papieża Jana Pawła II (2019.05.14 - 2019.05.31)


Odwiedza nas 63 gości
oraz 5 użytkowników.


2019-05-22 Wykład Katarzyny Marko poświęcony tematyce marynistycznej https://t.co/OR0YR1NovW
Wbito pierwszą łopatę na budowie nowych przystani w porcie Ystad https://t.co/FqImv11k1B
2019-05-16 Jachting - wernisaż wystawy https://t.co/m4pRgRzNp8
2019-05-28 Beksińscy. Album Wideofoniczny - pokaz filmu https://t.co/SNJIz3JTfe
2019-05-14 Papież Wolności - wernisaż wystawy poświęconej działalności międzynarodowej papieża Jana Pawła II https://t.co/fYlmyP2QSK
Wiecej
Umowa kupna-sprzedaży
Opieka nad starszym psem - Shaggy Brown
Immobilajzer Audi a4b5
Huawei
Szwedzki „wstyd przed lataniem” napędza renesans podróży koleją
Katarzyna Tubylewicz: W Sztokholmie to, gdzie mieszkasz, zaskakująco dużo mówi o tym, kim jesteś
Migracja przemebluje Szwecję. Rosną notowania skrajnej prawicy
Szwedka, która wybrała Szczecin - Zaczęłam odczuwać, że to już nie jest mój kraj
Emigracja dała mi siłę i niezależność myślenia
Przygoda z ogrodnikiem - spektakl teatralny
Więcej










© Copyright 2000-2019 PoloniaInfoNa górę strony