Odwiedzin 34935098
Dziś 3667
Piątek 27 maja 2022

 
 

Tango - Ciałem czuć

 
 

Rozmawiała: Magdalena Hulu Mazurska
Foto: Bogusław "Bobo" Rawiński

2007.08.05
 



Szwecja jest krajem, w którym Polacy o interesujących osobowościach nie są rzadkością. Zmiana środowiska oraz miejsca zamieszkania, nie stanowi dla niektórych osób problemu i nadal zajmują się swoją pasją oraz znajdują nowe, ciekawe pola rozwijania swojej twórczości. Zainteresowania mogą również stać się pomocne w integracji ze szwedzkim i międzynarodowym środowiskiem. Wspólne tematy rozmów czy spotkań ułatwiają nawiązanie nowych kontaktów.

Jerzy Dzieciaszek to Polak mieszkający w Sztokholmie, którego działalność mnie zaciekawiła i postanowiłam dowiedzieć się więcej na temat jego dwóch pasji: tanga argentyńskiego i fotografii. W deszczowe, niedzielne popołudnie, pojechałam do niego do domu, aby przeprowadzić z nim wywiad. Atmosfera rozmowy oraz osobowość gospodarza okazały się być bardzo inspirujące.

Galerię zdjęć tanga autorstwa Jerzego Dzieciaszka można oglądać pod adresem: www.phototango.net



- Kiedy przygotowywałam się do tego wywiadu, wpisałam twoje imię i nazwisko w dowolną wyszukiwarkę internetową i okazało się, że jest ono nierozerwalnie połączone z wyrazem TANGO. Czy możesz mi wytłumaczyć, dlaczego właśnie tango argentyńskie stało się twoją pasją?

-To był czysty przypadek. Postanowiliśmy z żoną troszkę się poruszać, bo ja siedzę przed komputerem parę godzin dziennie. Chcieliśmy spróbować, czy taniec będzie nam odpowiadał i wybraliśmy salsę. Tego typu tańce były popularne parę lat temu. To było bardzo fajne, przerobiliśmy jednak jeden kurs i nie chcieliśmy więcej. W szkole zaproponowano nam inne tańce, między innymi tango. Stwierdziliśmy: czemu nie? Po tym jednym kursie tanga argentyńskiego doszliśmy do wniosku, że to jest właśnie to.



- Jak dawno temu zaczęliście tańczyć tango?

- Pięć lat temu, na początku stycznia 2002 roku. Później chodziliśmy na coraz więcej kursów i odkryliśmy, iż nasza pierwsza szkoła to nie było do końca to, o co nam chodziło. Prowadzący chcieli, aby ludzie, którzy za to płacą, szybko się czegoś nauczyli, jednakże nie mieli sami dobrego wyczucia na czym polega tango argentyńskie. Odkryliśmy, że w Sztokholmie znajduje się organizacja tanga argentyńskiego o nazwie Tango Norte i zobaczyliśmy, że tam ludzie świetnie tańczą. Na początku baliśmy się wyjść na parkiet. To potrwało kilka miesięcy, zanim zaczęliśmy tańczyć. Od tego czasu jesteśmy związani z tym „prawdziwym” tangiem argentyńskim.

- Ile czasu potrzeba, aby nauczyć się tańczyć tango argentyńskie?

To wszystko zależy od tego, jak dobrze chce się tańczyć. Mam znajomych, którzy twierdzą, że to jest projekt na całe życie. Po paru miesiącach już się coś potrafi, natomiast, jeśli ćwiczy się intensywnie, to z każdym rokiem okazuje się, że można tańczyć lepiej. Ma się coraz większą pewność, ale i odkrywa się nowe elementy tanga.

- Gdzie latem w Sztokholmie można nauczyć się tańczyć tango argentyńskiego?

W tej chwili głównie w Gröna Lund (w poniedziałki) i w Skansenie (w czwartki). Pierwsza godzina to wprowadzenie, dla osób początkujących. Instruktorzy są na prawdę najlepsi w Szwecji. A potem zazwyczaj jest tak zwana milonga, czyli parę godzin tańczenia, dla ludzi, którzy już coś potrafią zaprezentować, ale oczywiście początkujący też mogą zostać i próbować.

- I Ty tam jesteś DJ-em?

Od czasu do czasu. Właśnie wczoraj była taka duża milonga z okazji Święta Niepodległości Argentyny. Grałem tam i będę też grał w Gröna Lund. Istnieje jednakże cała grupa ludzi, która organizuje milongi.



- Czy bierzesz udział w podobnych imprezach tylko w Szwecji, czy również w Polsce?

Gdzie się da. Jeśli człowiek wpadnie w tego typu pasję, to potem jest tak: jak się gdzieś jedzie, służbowo czy prywatnie, to wypytuje się wszystkich w okolicy, czy tam, w tym miejscu też można potańczyć. Istnieje taka strona internetowa, Tango Portale, która umieszcza wszystkie informacje na temat tanga w Skandynawii. Jest prowadzona przez kompozytora o nazwisku Peter Bengtsson, który też oszalał na punkcie tanga. Tam też istnieje forum, gdzie można dyskutować różne rzeczy związane z tym tańcem.

W Polsce natomiast tańczę w Warszawie, Gdańsku i Krakowie.

- Jaka jest różnica w tańczeniu tanga w Polsce i Szwecji? Jaką rolę odgrywa temperament? Zwykło się mówić, że Szwedzi mają chłodniejszy temperament, czy to się odczuwa w tańcu?

To jest bardzo obszerny temat. Z jednej strony jest tak, że tango argentyńskie jest takie samo, gdziekolwiek się pojedzie, ponieważ ludzie tańczą podobnie, a muzyka jest taka sama. Są jednakże ogromne różnice. Ja tańczyłem i w Buenos Aires, i w Polsce, i w Szwecji. Przede wszystkim w Polsce tańczą młodsi ludzie. Moda na tango przyszła w Polsce w kręgach studenckich w Warszawie, jakiś czas temu. W Szwecji średnia wieku ludzi tańczących jest co najmniej dwadzieścia lat wyższa. Młodzi ludzie chcą tańczyć bardziej pokazowo, widowiskowo, chcą pokazać w tańcu, co potrafią. W starszym wieku zaczyna się rozumieć, że to nie chodzi o pokazywanie figur, ale o to, żeby mieć przyjemność w samym tańczeniu i komunikacji.

W Szwecji tańczy się bardziej na odległość. Ludzie nie są generalnie przyzwyczajeni do bliskich kontaktów, boją się tego kontaktu, choć czasami się przełamują. Wiele Szwedek preferuje taki taniec na odległość.



- Jak Szwedki, znane ze swojego feministycznego podejścia do życia, tańczą tango? Z tego, co wiem, to ten taniec wymaga, aby podporządkować się partnerowi i mu zaufać. Czy one potrafią to zrobić?

Te, które nie potrafią - źle tańczą. Kobieta może zamknąć oczy w tańcu i tylko koncentrować się na komunikacji, aby ciałem słyszeć, jaką figurę będziemy chcieli teraz wykonać. Jeżeli natomiast sama zaczyna za dużo kombinować, to taniec nie wychodzi. W tangu może prowadzić tylko jedna osoba.

- Dlaczego tango jest takie atrakcyjne?

Tango jest tańcem bardzo sensualnym i wymusza pozawerbalne sposoby komunikacji, które są bardzo interesujące dla ludzi. My generalnie próbujemy się komunikować słowami, natomiast język ciała jest czymś, co kulturowo zanika. Tango to taniec parami, gdzie tańczy się bardzo blisko. Cała trudność polega na tym, aby była dobra komunikacja między partnerami i jeśli się to osiągnie, taniec staje się niesamowitym przeżyciem.

Nie wie się nigdy, z jaką partnerką będzie się tańczyć, czasami tańczy się lepiej lub gorzej, a czasami można spotkać partnerkę, z którą tańczy się po prostu genialnie. Byłem ostatnio na milondze w Warszawie, przy okazji wystawy moich zdjęć i z dwiema paniami tańczyło mi się niesamowicie. To jest ciekawe, spotyka się kogoś po raz pierwszy w życiu i przez dziesięć minut tańczy się idealnie.



- No właśnie, co było pierwsze, fotografia czy tango?

Fotografia była oczywiście już dawno. Zacząłem fotografować na studiach, potem przyszła praca, rodzina, przyjazd do Szwecji. Przez pierwsze dziesięć lat w Szwecji, to właściwie nie było fotografii, nowy kraj powodował, że człowiek skupiał się na innych rzeczach. Fotografia wróciła do mnie pod koniec lat dziewięćdziesiątych, nie wiem dlaczego, po prostu tak się stało. Tango spowodowało, że została ona ukierunkowana. Zacząłem fotografować tango, gdy stwierdziłem, że nie ma dobrych zdjęć tego tańca. Są albo bardzo komercyjne, sztuczne zdjęcia, gdzie pary znajdują się w nienaturalnych pozach, albo bardzo amatorskie. Brakowało ciekawszych zdjęć.

- Czyli udało Ci się połączyć dwie pasje?

Tak, myślę, że mi się udało. Dzięki temu podniosłem zdecydowanie poprzeczkę mojej fotografii. Na początku, gdy robiłem zdjęcia tanga, to były one takie sobie. Dopiero od trzech lat robię fotografie, które uważam, że nadają się do pokazywania ludziom.



- Wynikiem tego są Twoje dwie wystawy w Polsce.

Tak, w Gdyni i Warszawie. Człowiek, gdy pojawi się z zagranicy, jest zawsze trochę lepiej widziany. W swoim własnym środowisku jest zawsze trudniej. W gazetach ciągle o mnie piszą: „szwedzki artysta pochodzenie polskiego”, a to nie jest prawda. Trochę bez sensu. Być może dlatego, iż mają zakodowane, że to lepiej działa. Gdy byłem w Sopocie, postanowiliśmy z żoną potańczyć, zrobiłem kilka zdjęć, wysłałem im i od razu potem chcieli zorganizować wystawę. Tak samo było w Warszawie. Na początku września będzie moja wystawa na festiwalu tanga w Warszawie.

- Czy Twoje zdjęcia można kupić?

Tak, choć jeszcze nie myślałem o zarabianiu na tym. Traktuję to jako hobby. Jeśli znajdą się jednak zainteresowani do kupienia tych fotografii, nie widzę powodu, żeby odmawiać. Na razie jest to na zasadzie finansowania wystawy.



- Co jest najtrudniejsze w fotografowaniu tanga?

Najtrudniejszy jest ruch. To jest trudne technicznie, na granicy możliwości robienia zdjęć. Bardzo szybko odkryłem, że flesza nie można używać, bo to przeszkadza tańczącym i niszczy zupełnie atmosferę. Po pierwszym wieczorze postanowiłem coś wymyślić, żeby się dało robić zdjęcia bez flesza. I to niestety kosztuje. W tej chwili mam sprzęt, który pozwala mi fotografować prawie w każdych warunkach.

Ponieważ sam tańczę tango, to jest mi łatwiej domyśleć się, które momenty będą interesujące, jak oni będą wyglądali. Także doświadczenie, zrobienie kilku tysięcy zdjęć, powoduje, że lepiej wiem, kiedy fotografować. Ale w dalszym ciągu muszę zrobić w ciągu wieczoru kilkaset zdjęć, żeby potem cokolwiek z tego wybrać. Problem polega też na tym, że to jest niepowtarzalne. Tańczą mniej więcej dziesięć minut, potem znikają i być może ta para nigdy więcej już nie przyjedzie do Sztokholmu.

- Robisz głównie zdjęcia kolorowe czy czarno-białe?

Kolory nie są zazwyczaj ciekawe. Tam jest nudne światło. Ogólne światło jest rozproszone, ale bardzo ciemne. Kolory są szaro-bure, mało atrakcyjne. Poza specjalnymi sytuacjami, kiedy kolor coś daje, to lepiej go wyrzucić, wszystko polega na jak najprostszym pokazywaniu tego, co tam jest. Kolor dodaje niepotrzebny wymiar, który czasami rozprasza. Najważniejsze jest utrwalenie samego kształtu i ruchu. Czarno-białe zdjęcie daje dużo głębszy efekt. Z pewnymi wyjątkami oczywiście. Gdy są używane reflektory w różnych kolorach, czy stroje są bardziej barwne, daje to ciekawe efekty.

- Czy udaje ci się utrwalić komunikację między partnerami na fotografii?

Staram się. To jest bardzo trudne. Nawet gdy zobaczę jakiś moment, który jest dobry, to nie zawsze uda mi się go uchwycić. Ale staram się i to o to chodzi.

- Trochę inne pytanie. Czym zajmujesz się w życiu zawodowym?

Bardzo nudnymi rzeczami... Z wykształcenia jestem fizykiem. Pracowałem większość swojego życia jako programista, specjalista od systemów komputerowych. Teraz od 12-14 lat jestem współwłaścicielem firmy, która robi tak bardzo abstrakcyjne rzeczy, że mam zawsze trudność z ich wytłumaczeniem. Gdy sprzedaje się jakikolwiek sprzęt elektroniczny, produkt musi spełnić całą masę skomplikowanych wymagań. Nasza firma pomaga producentom tych urządzeń w uzyskaniu tych wszystkich zezwoleń, tzw. homologacji.



- Twoje życie zawodowe i pasja, to zupełnie różne rzeczy?

Tak, to prawda. Moja pasja to duży relaks. Praca to w większości komunikacja mailowa, bardzo intelektualna. Mogę się od niej oderwać tańcząc tango lub fotografując, ponieważ to opiera się na komunikacji pozawerbalnej.

- Ostatnie pytanie. Jeśli miałbyś określić tango kilkoma krótkimi słowami, jakie byś wybrał?

Przede wszystkim, należy odróżnić tango tańczone w Europie czy Stanach Zjednoczonych od tanga argentyńskiego, o którym ja mówię. Tango argentyńskie jest tańcem niezwykle sensualnym, tańcem, w którym jest wymagana niezwykła komunikacja bez słów, jest tańcem, który może być projektem na całe życie. Muzyka jest również szalenie ciekawa.

Tango otworzyło mi również drzwi do szerszych kręgów znajomości, niż te, które miałem wcześniej. Poznałem nowych przyjaciół, zarówno szwedzkich jak i z innych krajów. Spotykamy się kilka razy w tygodniu, tworzymy dość zwartą grupę. Jak wiadomo, takie znajomości są trudne do nawiązania w Szwecji tylko poprzez pracę.

- Dziękuję bardzo za wywiad.
 

Rozmawiała: Magdalena Hulu Mazurska
Foto: Bogusław "Bobo" Rawiński
PoloniaInfo (2007.08.05)

































 






Biuro rachunkowe (Täby)
Zatrudnienie w firmie sprzatajacej (Stockholm)
Pomocnik (Göteborg )
Firma sprzatajaca w Göteborg (Göteborg)
Stolarza z doświadczeniem zatrudnimy (Sodertalje)
kucharz/pomoc kucharza (stockholm)
restauracja/lunch/catering (Stockolm)
Sprzątanie (Stockholm)
Więcej





Albańskie smaki.
Agnes na szwedzkiej ziemi
„Pierwsza osoba liczby pojedynczej" Harukiego Murakamiego - recezja
Polska Mama Za Granicą
Kastellholmen.
Agnes na szwedzkiej ziemi
Nowy Staw – podróż w przeszłość.
Agnes na szwedzkiej ziemi
'Białe zęby' Zadie Smith - recenzja
Polska Mama Za Granicą
O Szwecji z Waszej perspektywy: Śladami Astrid
Szwecjoblog - blog o Szwecji
Nauczanie języka ojczystego w Szwecji - historia przedmiotu, dane, nauczyciele
Polska Mama Za Granicą


Odwiedza nas 30 gości
oraz 2 użytkowników.


2022-02-05 Polski Stand-up w Sztokholmie: Bartosz Zalewski & Arkadiusz Jaksa https://t.co/GPhwkkIKLz
Wszystkie szczepionki przeciwko Covid-19 są bezpieczne i dokładnie przetestowane https://t.co/E5sUOUcFxS
Wszyscy, którzy ukończyli 18 lat, otrzymają propozycję szczepionki przeciwko COVID-19. https://t.co/wfDf3ZvTwb
2020-02-16 All Inclusive - przedstawienie teatralne https://t.co/ab0UqTsjrU
2020-02-16 All Inclusive - przedstawienie teatralne https://t.co/aqbzjleF5Z
Wiecej
Co się dzieje z tą Szwecją?
Szwedzki „wstyd przed lataniem” napędza renesans podróży koleją
Katarzyna Tubylewicz: W Sztokholmie to, gdzie mieszkasz, zaskakująco dużo mówi o tym, kim jesteś
Migracja przemebluje Szwecję. Rosną notowania skrajnej prawicy
Szwedka, która wybrała Szczecin - Zaczęłam odczuwać, że to już nie jest mój kraj
Emigracja dała mi siłę i niezależność myślenia










© Copyright 2000-2022 PoloniaInfoNa górę strony