Odwiedzin 34934786
Dziś 3355
Piątek 27 maja 2022

 
 

My pomagamy

 
 

Tekst: Anna Andersson Jasiulewicz
Foto: Anna Andersson Jasiulewicz

2005.01.06
 



Katastrofa w Azji dotknęła każdego z nas, a w szczególności osoby poszkodowane, ich rodziny i bliskich. Na całym świecie panuje żałoba, ale jednocześnie chęć pomocy poszkodowanym jest ogromna. Ludzie z całego świata wpłacają pieniądze do różnych organizacji charytatywnych lub wręczają dary w formie ubrań, artykułów gospodarstwa domowego i artykułów higienicznych.

Jena z takich zbiórek w Frihamnen w Sztokholmie, jest organizowana przez konfederację Aid for Sri Lanka przy współpracy z ambasadą Sri Lanki. Inicjatorami tego projektu są m.in. Petra i Henrik Schröder, którzy bardzo sobie cenią pomoc i zaangażowanie ludzi i firmy, z którymi się spotkali. „Firmy dbają o nas, przywożąc jedzenie i picie dla wszystkich, którzy tutaj pracują. Stworzyła się taka samodzielna organizacja, która ma na celu pomagać innym.” – mówi Petra Schröder. „To wsparcie, które otrzymaliśmy i nadal otrzymujemy od dziesiątek firm i osób prywatnych jest bezcenna.”


Aid For Sri Lanka: Jan Stocke, Petra Schroder, Sebastian Kallander, Henrik Schroder, Anders Bager, Mahinda Peduru-Aratchi, Rizvi Hassen z Ambasady Sri Lanki.

Przy zbiórce pracują wolontariusze różnych narodowości, którzy sami zgłosili się do pomocy przy pakowaniu i sortowaniu darowizn. Między innymi znalazła się również grupka Polaków, którzy od rana do wieczora pomagają w ładowaniu kontenerów i przyjmowaniu paczek od ludzi.

Agnieszka W., Joanna B. i Piotr T. to osoby, które dzisiaj pomagały już od samego rana. Sebastian K. od ponad tygodnia spędza tutaj po kilkanaście godzin i pełni funkcję koordynatora. Spotkałam ich, gdy mieli krótką przerwę na obiad.


Piotr.

Anna Andersson Jasiulewicz: Dlaczego zgłosiliście się do pomocy?

Agnieszka W.:
Praktycznie dzięki mojej mamie, która mnie zmotywowała do przyjechania tutaj oraz cała sytuacja, która mnie bardzo dotknęła. Stwierdziłam, że nie będę siedziała w domu tylko przyjadę tutaj, aby pomóc i coś zrobić.

Joanna B: Chciałam w jakiś sposób pomóc tym ludziom, który stracili wszystko i zostali skazani na pastwę losu. Najchętniej pojechałabym do Azji, i pomagała na miejscu, ale obecnie nie mogę, wiec to jest moja forma pomocy stąd.

Piotr T.: Mój bliski przyjaciel, który tak jak ja jest aktorem, znajduje się w tej chwili w Sri Lance. Oprócz tego moi koledzy którzy zajmują się wspinaczką znajdują się obecnie w Tajlandii. Sam byłbym tam teraz, gdyby nie to, że w ostatniej chwili musiałem zrezygnować z podróży. Dlatego też czułem, że muszę coś zrobić, muszę pomóc. Skontaktowałem się z Czerwonym Krzyżem a za ich pomocą trafiłem tutaj.

A.A.J: Na czym polega Wasza praca – co dokładnie robicie?

Agnieszka W:
Przyjmujemy dary, które potem trzeba posortować, poukładać, spakować i przygotować do ładunku. Jest to praca fizyczna i dosyć wyczerpująca.

Joanna B. :Pomagamy również przy rozładunkach i ładunkach transportowych. Kilka dni temu było tyle kartonów, że nie mogliśmy pomieścić wszystkiego w naszych magazynach. Trzeba pracować szybko i przygotowywać miejsce na nowe transporty.

Piotr T.: Pakowanie, przepakowywanie, praca administracyjna. To jest dosyć ciężka praca.


Magazynowanie.

A.A.J: Jakie dary otrzymujecie i od kogo?

Agnieszka W.:
Otrzymujemy podarunki od osób prywatnych i od przedsiębiorstw. Jest tyle niesamowitych ludzi, którzy chcą pomóc – to jest piękne.

Wczoraj na przykład przyjechała Pani, która dała nam kilka paczek, ale tak się wzruszyła widząc naszą pracę, że skontaktowała się ze wszystkimi swoimi znajomymi i przyjaciółmi i kazała im przygotować wszystko, co tylko mogą dać na tę zbiórkę. Następnie osobiście pojechała do każdego z nich, aby te dary odebrać i przyjechała z powrotem dalej pracować. Czasami przychodzą też osoby, które mogą dać tylko coś małego, ale dają od serca... Wspaniale, że jest tyle dobrych ludzi, którzy się angażują.


Kontenery z darami.

A.A.J.: Skąd pochodzą ludzie, którzy tutaj pracują?

Agnieszka W.:
Są tutaj ludzie z różnych środowisk i różnych narodowości, chociaż większa część to Szwedzi. Kto tylko chce pomóc, jest mile widziany. Każda para rąk do pomocy się liczy. Są tutaj osoby, które pracowały od niedzieli dzień w dzień, i na pewno chciałyby troszkę odpocząć.

Piotr T.: Do pomocy przychodzą różni ludzie. Niestety, wczoraj znalazły się dwie osoby, które się kłóciły, ale na szczęście nie jest to na porządku dziennym. Jestem tutaj dopiero drugi dzień, wiec nie znam jeszcze wszystkich, ale widzę, że są tutaj osoby z każdego środowiska. Praktycznie nikt tutaj się nie zna, ale wspólna praca łączy.




Anna Andersson Jasiulewicz: Co skłoniło Ciebie do zgłoszenia się tutaj, do pomocy?

Sebastian K.:
Mój kolega pojechał do Tajlandii na wakacje i niestety zaginął. Nadal nie wiem co się z nim dzieje – czy żyje. Uważam, że rząd Szwedzki nie robi zbyt wiele, aby pomóc tym ludziom, którzy zostali dotknięci niepowodzeniem, więc chciałem sam coś zrobić i pokazać innym, że można pomóc. Widząc w telewizji reportaże z Azji, płaczących ludzi, którzy stracili swoje rodziny i wszystko, co mają, stwierdziłem, że ktoś im musi pomóc. Jeżeli nie Państwo, to my. Skontaktowałem się z ministerstwem d/s zagranicznych i zgłosiłem jako wolontariusz, po czym od razu dostałem pracę.


Sebastian i Anna.

A.A.J.: Na czym polega Twoja praca?

Sebastian K.:
Zajmujemy się przyjmowaniem paczek i darów od firm i osób prywatnych oraz ich sortowaniem i pakowaniem. Następnie ładujemy kontenery i wysyłamy je samolotem lub statkami do Azji. Te dary, które nie nadają się na wysyłki do Azji, takie jak ubrania zimowe zostają oddawane do innych organizacji humanitarnych. Pracy jest wiele.

A.A.J.: Jakie osoby zgłaszają się do pomocy?

Sebastian K.:
Wszyscy - od dyrektorów do bezrobotnych. Przychodzą ludzie w różnym wieku, młodzi i starzy. Mamy nawet ośmioletnią dziewczynkę, która przychodzi i nam pomaga. Jest też kilka osób pochodzenia polskiego, które nam pomagają.

A.A.J: Jakie produkty są najbardziej potrzebne?

Sebastian K.:
Obecnie najbardziej potrzebujemy lekarstwa różnego typu oraz suchy prowiant. Również konserwy, oliwa oraz produkty, które się nie psują, są bardzo potrzebne. Donacje w formie ubranek dziecięcych oraz pościeli i koców też są bardzo mile widziane. Potrzebne są również środki finansowe.

AAJ: Jeżeli ktoś chciałby Wam pomóc, gdzie należy się zgłosić?

Sebastian K.:
Każdy, kto chce pomóc, może się do nas zgłosić. Informacja na ten temat jest dostępna na stronie internetowej: http://www.aidforsrilanka.se/ Można również zadzwonić pod numer: 08-667 61 54, lub 0705-28 00 20




Osoby, które, na co dzień rozmawiają z poszkodowanymi i ich rodzinami, to pracownicy biur turystycznych. Te same osoby z biur podróży, które jeszcze kilka tygodni temu sprzedawały bilety do egzotycznych krajów, białych plaż i kokosowych palm, dzisiaj przyjmują telefony od zrozpaczonych rodzin poszukujących swoich bliskich w Azji.

Co tak naprawdę czują pracownicy, wiedzą tylko oni.

„Monika”, pracowniczka jednego ze Szwedzkich biur podróży, zgodziła się na krótką rozmowę z PoloniaInfo.


AAJ: Jakie pytania są najczęściej zadawane przez osoby które się teraz z Wami kontaktują?

Monika:
Na samym początku, zaraz po katastrofie, otrzymywaliśmy rozmowy telefoniczne od rodzin osób znajdujących się w miejscu zagrożenia, w których prosili o potwierdzenie czy ich bliskim nic się nie stało. Następne rozmowy były od samych wycieczkowiczów, którzy chcieli nas powiadomić o tym, że nic im się nie stało, lub gdzie się znajdują. Oczywiście jest wiele pytań, na które nie zawsze jest łatwo znaleźć odpowiedz.

AAJ: Jak wygląda Wasza praca? W jaki sposób pracujecie, aby zlokalizować zaginione osoby?

Monika:
Nie jest to łatwe zadanie, szczególnie pierwsze dwa dni, kiedy dowiedzieliśmy się o katastrofie, były krytyczne. Ponieważ łączność telefoniczna została przerwana, a jedyne połączenie było za pomocą poczty elektronicznej, trudno było nam od razu ustalić sytuację.

Nasi turyści znajdowali się głównie na Sri Lance oraz w Tajlandii i trudno było wszystkich od razu zlokalizować i ustalić, w jakim są stanie.

Kontrolę nad naszymi klientami zaczęliśmy odzyskiwać w momencie, kiedy pierwsze samoloty zaczęły powracać do Szwecji, głównie dzięki listom, na których każdy podróżujący turysta zostawał wpisywany. Informację o naszych klientach otrzymywaliśmy również za pomocą innych biur podróży i linii lotniczych oraz rodziny i samych wczasowiczów, którzy się z nami kontaktowali i nadal kontaktują.

AAJ: Czy są klienci, którzy obwiniają Was za brak profesjonalizmu czy też „reklamują” swoje wycieczki?

M:
Niestety takie telefony też się zdarzają. Jest to przykre, że ludzie, którzy wracają z kraju dotkniętym taką tragedią potrafią narzekać, że stewardessa nie serwowała napojów alkoholowych w powrotnej drodze. Uważam, że powinni się cieszyć, że przeżyli...

AAJ: Rozumiem ze przyjmowanie rozmów telefonicznych od zmartwionych turystów i ich rodzin jest bardzo uciążliwe. Jak psychicznie dajecie sobie radę?

M:
W naszym zakładzie pracy istnieje możliwość porozmawiania z psychologiem i jest to nawet wskazane, szczególnie dla osób, które mają codzienny kontakt telefoniczny z poszkodowanymi.

Oczywiście, jest to bardzo stresujące dla wielu z nas. Koleżanki w pracy często płaczą i mają trudności z koncentracją.

AAJ: Media informują, że turystów nie odstraszył fakt kataklizmu i chcą jak najszybciej jechać na wakacje do Azji, m.in. do Tajlandii. Czy możesz to potwierdzić, że turyści faktycznie już teraz chcą odwiedzić te miejsca, które zostały dotknięte katastrofą?

M:
Tak, mogę i myślę, że powrót turystów do tych miejsc to chyba najlepsze rozwiązanie dla poszkodowanych krajów. Takie miejsca jak Tajlandia utrzymują się praktycznie z turystyki – brak turystów to brak dochodów i upadek dla kraju.

Sri Lanka niestety do końca sezonu będzie zamknięta dla wczasowiczów, ale Tajlandia bardzo szybko uporała się ze szkodami i już od pierwszego lutego rozpoczynamy nasze loty w te strony.
 

Anna Andersson Jasiulewicz
Foto: Anna Andersson Jasiulewicz
PoloniaInfo (2005.01.06)



Również organizacje polonijne pomagają ofiarom katastrofy. Klub "Ogniwo" przekazal na ten cel 4000kr uzbierane podczas imprezy noworocznej.
 






Biuro rachunkowe (Täby)
Zatrudnienie w firmie sprzatajacej (Stockholm)
Pomocnik (Göteborg )
Firma sprzatajaca w Göteborg (Göteborg)
Stolarza z doświadczeniem zatrudnimy (Sodertalje)
kucharz/pomoc kucharza (stockholm)
restauracja/lunch/catering (Stockolm)
Sprzątanie (Stockholm)
Więcej





Albańskie smaki.
Agnes na szwedzkiej ziemi
„Pierwsza osoba liczby pojedynczej" Harukiego Murakamiego - recezja
Polska Mama Za Granicą
Kastellholmen.
Agnes na szwedzkiej ziemi
Nowy Staw – podróż w przeszłość.
Agnes na szwedzkiej ziemi
'Białe zęby' Zadie Smith - recenzja
Polska Mama Za Granicą
O Szwecji z Waszej perspektywy: Śladami Astrid
Szwecjoblog - blog o Szwecji
Nauczanie języka ojczystego w Szwecji - historia przedmiotu, dane, nauczyciele
Polska Mama Za Granicą


Odwiedza nas 47 gości
oraz 0 użytkowników.


2022-02-05 Polski Stand-up w Sztokholmie: Bartosz Zalewski & Arkadiusz Jaksa https://t.co/GPhwkkIKLz
Wszystkie szczepionki przeciwko Covid-19 są bezpieczne i dokładnie przetestowane https://t.co/E5sUOUcFxS
Wszyscy, którzy ukończyli 18 lat, otrzymają propozycję szczepionki przeciwko COVID-19. https://t.co/wfDf3ZvTwb
2020-02-16 All Inclusive - przedstawienie teatralne https://t.co/ab0UqTsjrU
2020-02-16 All Inclusive - przedstawienie teatralne https://t.co/aqbzjleF5Z
Wiecej
Co się dzieje z tą Szwecją?
Szwedzki „wstyd przed lataniem” napędza renesans podróży koleją
Katarzyna Tubylewicz: W Sztokholmie to, gdzie mieszkasz, zaskakująco dużo mówi o tym, kim jesteś
Migracja przemebluje Szwecję. Rosną notowania skrajnej prawicy
Szwedka, która wybrała Szczecin - Zaczęłam odczuwać, że to już nie jest mój kraj
Emigracja dała mi siłę i niezależność myślenia










© Copyright 2000-2022 PoloniaInfoNa górę strony