Odwiedzin 32094550
Dziś 662
Środa 8 lipca 2020

 
 

Chory na ojczyznę - 100-lecie śmierci Henryka Bukowskiego

 
 

Tekst: Michał Haykowski

2/2000
 

Do Szwecji trafił przypadkowo. Uciekał przed rosyjskimi prześladowaniami po upadku Powstania Styczniowego ukryty pod pokładem brytyjskiego parowca. Dostał się na statek w Rydze dokąd przewieziono go w chłopskim przebraniu konnym wozem z rodzinnych Kaukli na terenie dzisiejszej Litwy. W planach była podróż do Anglii. Lecz sztorm na Bałtyku spowodował, że schorowany i wymęczony zszedł na ląd w pierwszym porcie, do którego zawinął parowiec. Był to Helsingborg.

Tak rozpoczynał się kolejny i najdłuższy etap życia Henryka Bukowskiego, mającego wówczas 25 lat. Za sobą zostawiał dom, liczną rodzinę, przyjaciół, studia prawnicze na uniwersytecie w Moskwie, walki w partyzanckim, powstańczym oddziale. Czekała go walka o przetrwanie i ułożenie bytu w obcym, nieznanym kraju bez znajomości języka i bez kontaktów.

Początki były bardzo trudne. Niewielka suma, którą miał z sobą pozwoliła na podróż do Sztokholmu i na przeżycie kilku dni. Nocował w noclegowniach gdzie ubranie i buty chroniąc przed kradzieżą chowało się pod głową. Pierwsza pomoc przyszła ze strony Szwedzko-Polskiego Komitetu założonego przez grupę szwedzkich intelektualistów i polityków, którzy starali się wspierać polską walkę o niepodległość. Henryka skontaktował z Komitetem Józef Demontowicz, delegat Polskiego Rządu Narodowego na kraje skandynawskie. Dzięki temu Bukowski otrzymał pracę w Bibliotece Królewskiej, mieszczącej się jeszcze wówczas w Pałacu Królewskim. Tam poznał dyrektora biblioteki Gustawa Klemminga, którego popiersie stoi przed dzisiejszą Biblioteką Królewską i który został przyjacielem Henryka.

Różne są wersje w jaki sposób Bukowski dzięki osobistemu poparciu króla Karola XV otrzymał następną pracę. W Szwecji panuje przekonanie iż nastąpiło to po spotkaniu króla z młodym imigrantem na moście Norrbro. Monarcha siedzący na koniu, miał zapytać jakiej przybysz potrzebuje pomocy. Zaproponował nawet stałą zapomogę jako wojennemu kombatantowi. - Mam ręce, jestem młody i mogę pracować. Proszę o pomoc w dostaniu pracy - padła odpowiedź. Sam Bukowski natomiast wspominał, że powiedział to w rozmowie z wysłannikiem dworu, który odszukał go na poddaszu kamienicy na Starym Mieście przy ul. Köpmangatan 5, gdzie Polak znalazł swe pierwsze lokum.

Pracę otrzymał u Christiana Hammera, jubilera, milionera i kolekcjonera. Zbierał on wszystko. Od starych kłódek po płótna Rembrandta. Pięć lat Bukowski katalogował i porządkował te zbiory. Była to wspaniała szkoła. Gdy ją kończył wiedział już o sztuce i antykach tyle, że mógł zdecydować się na otwarcie własnego antykwariatu. Stało się to w kwietniu 1870. Tak powstał pierwszy w Sztokholmie antykwariat prowadzony przez człowieka znającego się na rzeczy. Pierwszy antykwariat w kraju pełnym zabytków, dzieł sztuki i antyków, które trafiły tu zakupione przez szwedzką arystokrację lub bogatych mieszkańców miast albo też przywiezione zostały jako łupy wojenne z kontynentu, m.in. z Polski.

Początki interesu były skromne a lokal na Jakobstorg niewielki. Zauważyła go jednak Józefina, królowa wdowa po Oskarze I. Ktoś jednak musiał jej podsunąć pomysł by ze swoim problemem zwróciła się właśnie do Bukowskiego. Królowa potrzebowała pieniędzy na swoje liczne przedsięwzięcia charytatywne. Tworzyła domy opieki, ochronki, przytułki. Dlatego zdecydowała się sprzedać m.in. należące do niej srebra stołowe. Musiała to jednak czynić w tajemnicy by wieść iż pozbywa się tych drogocennych rzeczy nie zaszkodziła opinii dworu. Dlatego po kryjomu dostarczano te przedmioty Henrykowi a on wysyłał je do Drezna gdzie ich sprzedażą zajmował się znany pisarz i przyjaciel Bukowskiego, Józef Kraszewski.

Kontakt z dworem i rodziną Bernadottów zaowocował po śmierci króla Karola XV. Bukowski został wybrany na osobę, która miała wycenić zbiory sztuki zgromadzone przez zmarłego a następnie zorganizować ich aukcję. Tak zaczęła się naprawdę wielka kariera naszego rodaka. Jego imię stało się głośne. Zmienił się też lokal. Przeniósł się na bardzo prestiżową ulicę Arsenalsgatan i tam otworzył już prawdziwy salon sztuki. Ściągało do niego najbardziej eleganckie towarzystwo. Stałymi gośćmi byli najgłośniejsi kolekcjonerzy, przedstawiciele arystokracji, kół przemysłowych i handlowych, miłośnicy sztuki, naukowcy. Wśród tych ostatnich np. Artur Hazelius twórca sztokholmskiego Skansenu i Muzeum Nordyckiego. Bukowski wspomagał finansowo te przedsięwzięcia ale i pomagał samemu Hazeliusowi, który czasami borykał się z kłopotami. Zachował się list Henryka do niego, w którym przesyła mu pewną sumę na potrzeby Skansenu oraz pieniądze by Artur "...zjadł wreszcie dobry obiad."

Organizowane przez Bukowskiego aukcje dzieł sztuki, poprzedzone dokładnie opracowanymi katalogami stały się sławne. Do tradycji należało, iż goszczący w Sztokholmie obcy monarcha lub oficjalny gość dworu był prowadzony do salonu na Arsenalsgatan. Trafiali się wśród nich również przedstawiciele rosyjskiej rodziny carskiej. Zapraszali wówczas Henryka do odwiedzenia Kaukli, Warszawy, Wilna. Gwarantowali bezpieczeństwo. Nigdy się na to nie zdobył. Bał się i zarazem pogardzał rosyjską przemocą. Odwiedzał później Kraków, Lwów, Pomań ale nie przekroczył granicy imperium carów choć strony rodzinne śniły się mu po nocach. Rodzinie pozostałej w Kauklach wysyłał pieniądze by za wszelką cenę utrzymała mająteczek. Mógł już sobie na to pozwolić. Stał się zamożnym a nawet bogatym człowiekiem.

Równocześnie prześladowało go osobiste nieszczęście. Nieudane małżeństwo, śmierć trojga dzieci, burzliwy rozwód, problemy z wychowaniem jedynej córki, kłopoty z dwójką nieślubnych dzieci, które uznał za swoje i przyjął do swego nazwiska. A przy tym stała, żmudna praca dla, jak to się wówczas nazywało "sprawy narodowej". Zapracowany w ciągu dnia w swym salonie, nocami ślęczał nad listami, które rozsyłał po całym niemal świecie. Na szczęście wiele z nich zachowało się w różnych archiwach.

Większość dotyczy wielkiej miłości i wielkiego dzieła Bukowskiego jakim było Muzeum Narodowe Polskie w szwajcarskim Rapperswil. Założone w 1870 przez hr. Władysława Broel Platera przeżywało poważne kłopoty w czasie gdy w jego działalność włączył się "antykwariusz ze Sztokholmu". Najpierw począł je wspierać, znalezionymi w Szwecji polskimi lub z Polską związanymi dziełami sztuki. Był wśród nich np. portret króla Władysława IV z pracowni Rubensa otrzymany od króla Szwecji Oskara H. Z czasem obok wielu obrazów, przedmiotów, książek, egzemplarzy broni i dokumentów Bukowski począł wysyłać do Rapperwil własne pieniądze. Bardzo dużo pieniędzy. Dzięki nim muzeum mogło przetrwać i rozwijać się. Tę jego działalność i przy okazji jego samego w postaci Lesa, utrwalił w nieco zakamuflowany sposób na kartach "Ludzi Bezdomnych", Stefan Zeromski. Bukowski przyjaźnił się z pisarzem i właśnie dzięki pieniądzom nadsyłanym ze Szwecji mógł Żeromski znaleźć pracę w muzeum.

Sam Henryk, zmęczony już pracą, w pewnym okresie planował opuszczenie Sztokholmu. Chciał sprzedać swój salon i osiąść właśnie w Rapperswil by w pełni poświęcić się muzealnej pracy, którą traktował jako służbę dla kraju. Szwedzi zresztą mówili o nim, że jest "chory na ojczyznę".

Planował, że stanie się muzealnym kustoszem gromadzącym i pielęgnującym rosnące stale zbiory. W przyszłości winny one wrócić do wolnej już Polski. Ale kiedy miała nadejść ta chwila? Tymczasem w Sztokholmie z jednej strony szukał nabywcy na swoją firmę z drugiej odwlekał moment sprzedaży. Jeszcze jedna aukcja, a potem jeszcze następna... Zmarł nocą na 11 marca 1900 na atak serca w trzy dni po zakończeniu kolejnej aukcji. Jego najwierniejszy przyjaciel w Szwecji, z którym razem uciekali brytyjskim parowcem, Jan (Jankiel) Ławski, wziął się za organizowanie pogrzebu. Henryka pochował zgodnie z jego życzeniem na podwórcu zamku w Rapperswil pod bokiem ukochanego muzeum.
 

Michał Haykowski
Polonia (2/2000)


 






Zlece remont domu (Poza Sztokholmem)
elektryk (Linköping)
Praca (Göteborg/Kungsbacka )
Stolarz/ malarz (Uppsala)
Doswiadczony Stolarz/Ciesla do Helsingborg (Helsingborg)
Poszukuje doswiadczonego mechanika (Spjutvägen 34, 74650,Bålsta, Local 5)
Hydraulik (Stockholm)
Firma szwedzka zatrudni stolarzy i tynkarzy (Göteborg)
Więcej





Fredrik Backman "Miasto niedźwiedzia" - recenzja
Szwecjoblog - blog o Szwecji
Villach - senne miasteczko w Karyntii
Gabi & the new direction
Duchy zamku Skokloster.
Agnes na szwedzkiej ziemi
20. Festiwal Filmów Skandynawskich w Darłowie
Szwecjoblog - blog o Szwecji
Szentendre - idealna jednodniówka z Budapesztu
Gabi & the new direction
Kreta przez tydzień.
Agnes na szwedzkiej ziemi
Rundka po kościołach w Steyr
Gabi & the new direction


Odwiedza nas 29 gości
oraz 1 użytkowników.


2020-02-16 All Inclusive - przedstawienie teatralne https://t.co/ab0UqTsjrU
2020-02-16 All Inclusive - przedstawienie teatralne https://t.co/aqbzjleF5Z
Michał Wiśniewski i Classic w Göteborgu - relacja https://t.co/9sIesWFphe
2019-12-08 Jarmark bożonarodzeniowy https://t.co/3z0VBnT3vU
2019-12-06 Jarmark bożonarodzeniowy https://t.co/eJB5dWRUE7
Wiecej
Wulgaryzmy
Warsztat samochodowy
Szybki przelew
Książka dla przyjaciółki na urodziny
Szwedzki „wstyd przed lataniem” napędza renesans podróży koleją
Katarzyna Tubylewicz: W Sztokholmie to, gdzie mieszkasz, zaskakująco dużo mówi o tym, kim jesteś
Migracja przemebluje Szwecję. Rosną notowania skrajnej prawicy
Szwedka, która wybrała Szczecin - Zaczęłam odczuwać, że to już nie jest mój kraj
Emigracja dała mi siłę i niezależność myślenia










© Copyright 2000-2020 PoloniaInfoNa górę strony