Odwiedzin 31637467
Dziś 1584
Poniedziałek 30 marca 2020

 
 

Koncert Maryli Rodowicz - wywiady z publicznością

 
 

Rozmawiała: Ewa Rivera

2013.03.17
 


Fot. Krzysztof "Marian" MArianiuk

Koncert Maryli Rodowicz to wyjątkowe wydarzenie. Tym bardziej, jeśli odbywa się u nas w Sztokholmie. Postanowiliśmy więc wybadać nastroje panujące wśród licznie przybyłej do Tyrolu publiczności.

***


Fot. Piotr Konopka

Moją pierwszą rozmówczynią była stojąca w pobliżu sceny Anna Walldenberg.

Ewa Rivera: Witam! Powiedz mi, który z utworów Maryli Rodowicz jest Ci najbliższy?

Anna: Witam również. Moją ulubioną piosenką jest "Daj mi byle co”. Tam są takie fajne słowa: ”kabrioleta mi kup". I właśnie w czasie kiedy ta piosenka była popularna, ja miałam kabrioleta. (śmiech)

A skąd dowiedziałaś się o dzisiejszym koncercie?

Najpierw z Internetu, a później rozmawiając z koleżanką dowiedziałam się, że ona też idzie na koncert. Próbowałam zarezerwować stolik, ale niestety nie było już wolnych, więc szybko kupiłam bilety przez Internet.

Często uczestniczysz w polonijnych imprezach?

Raczej tylko jak Polska Ambasada coś organizuje. Na koncercie polonijnym jestem pierwszy raz.

Długo już mieszkasz w Szwecji?

Trzydzieści lat.

A jakiego innego polskiego artystę chciałabyś zobaczyć w Szwecji?

Ja bardzo lubię Krzysztofa Krawczyka. Ale to jest chyba niemożliwe. Chociaż nie wiem. W sumie wszystko jest możliwe. A po za tym to nie jestem tak wtajemniczona w te polskie nowości. Jeszcze Kayah lubię. Mam też jedną przyjaciółkę wśród artystów, Joannę Liszowską.

Tę, która ma męża Szweda?

Zgadza się.

To może zaproś ją do uczestnictwa w naszych polonijnych imprezach? Może będzie kiedyś okazja, by również ona zaserwowała nam trochę polskiej kultury. To przecież bardzo zdolna aktorka. I pięknie śpiewa…

Tak, śpiewa i gra w teatrze. Niedawno byłam na bardzo fajnej sztuce z jej udziałem, "Wydmuszka" w Teatrze Komedia na Żoliborzu. Teraz ma bardzo dużo pracy w Polsce, ale podszepnę jej ten pomysł.

Na razie dziękuję. Postaram się jeszcze z Tobą porozmawiać po koncercie.

***


Fot. Piotr Konopka

Kolejnymi moimi rozmówcami były Barbara i Teresa.

Skąd się dowiedziałyście o dzisiejszym koncercie?

Barbara: Na ostatnim przedstawieniu teatralnym z udziałem Emiliana Kamińskiego dostałam ulotkę, a bilet kupiłam w polskim sklepie. Teraz tego typu wiadomości szybko się rozchodzą.

Często jesteście na polonijnych imprezach?

Teresa: Najczęściej chodzimy na polskie przedstawienia teatralne, a na koncercie jeszcze nie byłyśmy. To jest nasz pierwszy raz.

Z czym kojarzy się Wam Maryla i jak ją odbieracie?

Barbara: Jest z naszego pokolenia. Lubimy jej głos i piosenki. Jest po prostu taka nasza. Bardzo miło, że są tu organizowane polskie koncerty. Szczególnie ze względu na to, że na obczyźnie strasznie tego potrzebujemy.

Na które piosenki czekacie dziś szczególnie?

Barbara: ”Jadą wozy kolorowe”.

Teresa: ”Wio koniku”.

Jaki inny polski artysta przyciągnąłby Was na koncert?

Barbara: Bardzo lubię Łzy i Bajm.

Teresa: Właśnie żałujemy, że nie byłyśmy na Bajmie, ale to przez to, że ja dużo podróżuję służbowo.

Skoro nie udało Wam się dotrzeć na poprzednie koncerty to mam nadzieję, że dzisiaj dacie z siebie wszystko.

Teresa: Tak, damy z siebie wszystko, tak jak Maryla. Teraz tylko piwo w rękę i pod scenę!

Miłej zabawy!

Dziękujemy!

***


Fot. Piotr Konopka

Następnymi osobami, z którymi rozmawiałam, były siostry Marta i Mira. Dziewczyny już twardo pilnowały miejsca pod sceną.

Byłyście na wcześniejszych koncertach polonijnych?

Marta: Tak, byłyśmy na Bajmie.

A skąd dowiedziałyście się o tym koncercie?

Marta: Przede wszystkim z PoloniaInfo.

Kogo innego jeszcze chciałybyście zobaczyć?

Marta: Kayah bardzo chętnie.

Mira: To byłby dobry wybór. Podejrzewam, że ona by przyciągnęła dużo młodszej publiczności.

Marta: Bo dziś wyraźnie widać tu trochę starsze pokolenie. Zauważyłam, że ta sala jest dużo lepsza od tej na Medborgarplatsen. Jest przestronna, więc więcej ludzi wejdzie. Fajnie będzie jak następne koncerty też będziecie tutaj organizować.

Jakie oczekiwania macie co do dzisiejszego koncertu?

Marta: Że będzie dziś nam dane poszaleć przy piosenkach ze starego repertuaru. Zresztą myślę, że tego wszyscy tu oczekują.

A znacie słowa piosenek?

Marta: Znamy, znamy! ”Kolorowych jarmarków, blaszanych zegarków!”. (śpiew)

Kupiłyście nową płytę?

Marta: Tak i jak nie będzie dużego tłoku to poczekamy na autograf. Byłoby miło, gdyby udało nam się go zdobyć.

***


Fot. Piotr Konopka

Moimi następnymi rozmówcami była bardzo wesoła grupka: Robert, Ania, Ryszard, Magda, Krzysztof i Agnieszka.

W jaki sposób dowiedzieliście się o koncercie?

Robert: Dostaliśmy ulotki przed polskim kościołem.

A byliście na poprzednich imprezach?

Robert: No właśnie jeszcze nie, to jest nasz pierwszy koncert.

Czego dziś oczekujecie od Maryli?

Robert: Żeby rozpaliła w nas wspomnienia.

A jakimi piosenkami może to zrobić?

Damska strona: ”Ale to już było i nie wróci więcej”.

- Nie, nie!!! - odezwała się męska strona - My chcemy: ”Szparki sekretarki”!!! (śmiech)

A jakiego innego artystę życzycie sobie w Szwecji?

Ania: Krzysztofa Krawczyka, Wilki.

Robert: No Mieczysław Fogg już nie przyjedzie, to może Maleńczuk!

Ryszard: Mógłby również Zbigniew Wodecki wystąpić albo Raz dwa trzy.

No oni już raz byli.

Ryszard: No tak, ale jeszcze by mogli i dwa i trzy. Albo ci bracia Golec uOrkiestra.

Zostajecie tutaj na środku parkietu, czy przeniesiecie się bliżej sceny?

Robert: Na razie tutaj będziemy tworzyć nasze pogo. Później może być i na scenie. (śmiech)

Życzę miłej zabawy!

Dziękujemy!

***


Fot. Piotr Konopka

Im bliżej występu, tym ciaśniej robiło się koło sceny. Moje następne rozmówczynie właśnie wchodziły na salę. Były to Henryka i Iwona, mama z córką. Podczas rozmowy dowiedziałam się, że prowadzą polski sklep.

Z czym Wam się kojarzy Maryla?

Iwona: Dla mnie jest to bardzo wesoła, energiczna kobieta. Fajnie popatrzeć na jej show. Mama jej słuchała, zresztą nadal słucha i można powiedzieć, że ja jakoś tym przesiąkłam. Maryla to jedyna z polskich artystek, która, można by powiedzieć, idzie w naszej rodzinie pokoleniami.

Henryka: Maryla to przede wszystkim sentyment z lat mojej młodości.

Co będziesz dziś na pewno śpiewać razem z Marylą?

Henryka: Na pewno „Małgośkę”.

A który rodzaj rozrywki najbardziej Was interesuje: koncerty, kabarety czy teatry?

Iwona: Ja lubię koncerty i kabarety. W kwietniu będzie kabaret, na który również się wybieram.

Henryka: A wcześniej byłyśmy na Bajmie i Perfekcie.

Życzę Wam w takim razie udanej zabawy!

***


Fot. Piotr Konopka

Rozglądając się w poszukiwaniu następnych rozmówców zauważyłam pięknie wystylizowane panie. Były to Ewa i jej koleżanki. Wyglądały na wierne fanki Maryli.

Widzę, że sobowtór Maryli nam się tu zjawił?

Ewa: Przynajmniej raz można się na taki koncert fajnie ubrać.

To jest taka nasza polska Diva…

Ewa: Tak. I jest zawsze na czasie. Już tyle lat temu odważyła się tak odmiennie ubierać. Tak samo jak dzisiaj Lady Gaga.

A pamiętasz ten pierwszy moment, kiedy to się stało?

Ewa: O tak! Pamiętam, to było od piosenki "pamiętam był ogromny mróz, od Cheetaway do Syracuse" (śpiew). To była "Ballada wagonowa". Zawsze zaskakiwała tymi swoimi strojami i kapeluszami, a za czasów studenckich, kiedy zaczynała swoją karierę, to myliłyśmy ją z Sipińską.

Rozmowę przerwały nam głośne instrumenty. Bo właśnie przyszła pora na show naszej polskiej Gagi.

***


Fot. Piotr Konopka

Po koncercie pod sceną znów spotkałam Annę Wallenberg.

Jakie jest Twoje pierwsze wrażenie, podobało Ci się?

Anna: Wspaniała atmosfera! Maryla stworzyła fantastyczny klimat! Cała Polonia, która tu się zeszła, bawiła się świetnie! Była taka werwa. Widzę tutaj znajomych ludzi, wszyscy się bawili, skakali, po prostu szaleli. Aż nieprawdopodobne, że kobieta w tym wieku znowu obudziła w nas tą werwę, miłość, szaleństwo. Naprawdę jestem bardzo zadowolona, że tu dziś przyszłam. Zresztą po innych również to widać. Nareszcie wszyscy wrócą do domu z uczuciem "to była super niedziela". Wszyscy się tu bawią, rozkoszują. Naprawdę dostaliśmy super energię!

***


Fot. Piotr Konopka

Kolejnym moim rozmówcą był Grzegorz.

Skąd się dowiedziałeś o koncercie?

Grzegorz: Z Facebooka, ktoś mi przysłał zaproszenie.

Od razu podjąłeś decyzję?

Jak przyjeżdża taki artysta, to decyzja zapada od razu.

Czyli pomyślałeś „właśnie na to czekałem”?

Tak, całe życie.

Byłeś na poprzednich koncertach polonijnych?

Tak, byłem na Kombii, wczoraj na Hey, dziś tutaj i na Budkę Suflera też się wybieram.

A co byś chciał jeszcze zobaczyć?

Papa dance, jeszcze raz Lady Pank, Edytę Górniak i Agnieszkę Chylińską.

A jak podsumujesz ten koncert?

Bardzo sympatycznie, duży wachlarz utworów. Druga sprawa to świetna atmosfera, niespotykana, powinna być taka na każdym koncercie. Nie zawsze się to zdarza, ale dzisiaj było naprawdę fajnie. Można powiedzieć, że byliśmy razem, tak jak jedna wielka polska rodzina. Warto było przyjść, bo było naprawdę fajnie.

***


Fot. Piotr Konopka

Na krótko udało mi się jeszcze raz zagadać moich rozmówców sprzed koncertu, czyli wesołą brygadę damsko-męską.

Jak Wam się podobało?

Robert: Był czad, bardzo nam się podobało!

Anna: Zresztą królowa jest tylko jedna. Super tańczyły te dziewczyny z chórku, a w szczególności ta ostatnia.

Magda: Widziałam, że Maryla jakby trochę kulała. Nie wiem, może mi się wydawało. Życzę jej zdrowia.

Anna: Ta piosenka „Dwa buty”. Wielki odlot! Maryla, Ty słoneczko nasze, jesteś „the best”!

Krzysztof: To była piosenka o prawicy i lewicy. (śmiech)

***


Fot. Piotr Konopka

Już prawie przy wyjściu zaprosiłam jeszcze do rozmowy koleżanki Elę i Marinę.

Jak Wam się podobał występ?

Ela: Bardzo fajny.

Byłyście na którymś z poprzednich koncertów?

Ela: Tak, na Ryszardzie Rynkowskim i na Mazowszu.

Skąd się dowiedziałyście o dzisiejszym koncercie?

Ela: Od mojej siostry, która prawie wszystko wie.

Marina: A ja od mojej synowej.

A przepraszam, pochodzisz z Polski?

Marina: Nie, z Kazachstanu.

O! To bardzo miło. I znasz Marylę Rodowicz?

Marina: Oczywiście!

A skąd?

Marina: W czasach Związku Radzieckiego ona też u nas śpiewała i była bardzo popularna.

Tak jak Ałła Pugaczowa?

Marina: Tak, zawsze je ze sobą porównywali.

A pamiętasz, kiedy pierwszy raz usłyszałaś o Maryli?

Marina: Jakieś dwadzieścia lat temu w telewizji. Zdaję się, że była to transmisja Festiwalu w Sopocie i chyba Maryla śpiewała wtedy piosenkę "Kolorowe jarmarki". A później przeprowadziłam się do Polski i coraz częściej jej słuchałam.

Długo mieszkałaś w Polsce?

Marina: Pięć lat, no a później z mężem Polakiem przeniosłam się do Szwecji.

A mąż przyszedł dziś z Tobą?

Marina: Nie, niestety nie jest fanem Maryli. Mówi, że jemu wystarczy, że widzi ją w telewizji. Miejmy nadzieję, że na następny koncert da się namówić.

Serdecznie zapraszamy.

Marina: Dziękujemy. My z koleżanką na pewno przyjdziemy.

***


Fot. Piotr Konopka

Ku wyjściu kierowała się również Iwona, która nie mogła wyjść z zachwytu po występie Maryli.

Jakie są Twoje pierwsze wrażenia po koncercie?

Iwona: Uwielbiam Marylę, zawsze była moją faworytką, nawet jeśli by cokolwiek nie wyszło, to i tak jest perfekt.

Dużo energii Ci przekazała?

Tak, bardzo dużo. Jestem cała spocona. Byłam też na Kozidrak, ale tu to był wielki szał! Uwielbiam jej energię i jej stroje. Sama chciałabym się tak ubrać.

Jakie piosenki są Tobie najbliższe?

”Kolorowe jarmarki”, „Szparka sekretarka” z tych starszych tematów. A z tych nowych mam jedną piosenkę, "Maruszka", ale nie było jej na koncercie. Jest w niej chyba kilka zwrotów z filmu „Czterej pancerni i pies”. I wiem, że Maryla miała problemy z tego powodu. Czytałam, że nawet miała sprawę sądową. Ta piosenka jest bardzo fajna i podejrzewam, że nie zaśpiewała jej z jakichś powodów prawnych. Szkoda, bo to bardzo ładny utwór.

Kogo jeszcze życzysz sobie zobaczyć w Szwecji?

Maryla była moją faworytką, no ale jeszcze bardzo lubię Dodę. Ona będzie taka sama. Zobaczycie, ona jeszcze nas zaskoczy…

***


Jacek na scenie z Marylą. Fot. Katarzyna Śliwa

Na końcu miałam zaszczyt porozmawiać z Jackiem, który został zaproszony przez Marylę na scenę, gdzie perfekcyjnie wcielił się w rolę Roma do piosenki "Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma".

Jak to się stało, że znalazłeś się na scenie?

Jacek: Sam wskoczyłem!

Jak to sam? Przecież Marylka wyraźnie powiedziała, że potrzebuje jakiegoś mężczyzny.

No tak, i wtedy poczułem, że muszę to być ja! I wskoczyłem żeby być na wyłączność dla Marylki.

Dla niejednego mogłoby to być ciężkie przeżycie.

No tak, ale ja na szczęście nie mam żony. Ale i tak bardzo to przeżyłem. Taką gwiazdę spotkać i poczuć tak blisko. I ona nie była woskowa, ona była prawdziwa! Tak mnie zaczarowała na tej scenie, że czułem się jakbym był tam z koleżanką. Przekazała mi taką energię.


Fot. Katarzyna Śliwa

Zachowywałeś się bardzo naturalnie. Można nawet powiedzieć, że jak gwiazda.

Tak, dopóki byłem z nią na scenie… Bo kiedy zszedłem, pomyślałem sobie: „Boże! Co ja odwaliłem?”…

Nie myśl tak, bardzo fajnie to wyszło. Pierwszy raz byłeś na jej koncercie?

Tak, pierwszy raz. I od razu było czuć, że ona szuka bliskiego kontaktu z publicznością. Wcześniej byłem na Bajmie, wczoraj na Hey. Było też super, ale dziś było naprawdę magicznie. Cały czas wyciągała ręce do publiczności, niepowtarzalne.

Jak myślisz, kogo jeszcze moglibyśmy zaprosić do Szwecji?

Bardzo chciałbym zobaczyć Wilki.

Może nam się kiedyś uda. Dziękuję za rozmowę i do zobaczenia na następnym koncercie.

Dziękuję, muszę ochłonąć… (śmiech)

***


Fot. Krzysztof "Marian" MArianiuk

Jak widać, Maryli udało się wyciągnąć z domowych pieleszy dużą rzeszę swoich najgorętszych fanów. Dla wielu z nich ten koncert był długo wyczekiwanym wydarzeniem i jak wynika z naszych rozmów, w niczym się nie zawiedli, Maryla spełniła z nawiązką wszystkie ich oczekiwania! Oby więcej tak udanych koncertów! Ciężko będzie powtórzyć atmosferę, która zapanowała w Tyrolu 3 marca, ale czekamy już z utęskieniem na następne.

***

Przeczytaj też:




Koncert Maryli Rodowicz - relacja
W sztokholmskim klubie Tyrol odbył się koncert Maryli Rodowicz. Zobacz naszą relację, fotoreportaże i filmiki! PoloniaInfo (2013.03.04)





Maryla Rodowicz - największe przeboje
Aby wejść w odpowiedni nastrój przed koncertem Maryli Rodowicz, przypominamy jej największe przeboje. PoloniaInfo (2013.02.28)





Kosmiczna energia Maryli!
Rozmawiamy z Marylą Rodowicz przed jej koncertem w Sztokholmie. PoloniaInfo (2013.02.18)



***

Koncert Maryli Rodowicz w Sztokholmie

Niedziela 3 marca 2013
godz. 19.00 (lokal otwiera o 17.00)
Tyrol, Lilla Allmänna gränd 2

Szczegółowa informacja o koncercie >>


***

Organizator koncertu

Buum Group

Patronat medialny

PoloniaInfo

Sponsorzy
















 

Rozmawiała: Ewa Rivera
PoloniaInfo (2013.03.17)



 






Ogolnobudowlane (Örebro)
Podwykonawcy-budowlanka (Sztokholm)
Stolarz (Linkoping )
Firma Sprzatajaca (Stockholm)
Praca od zaraz ELEKTRIKER (Stockholm )
Praca w firmie sprzątającej - Sztokholm (Sztokholm )
Ogolnobudowlane (Skelleftehamn)
Montery do rusztowani (Jordbro)
Więcej





Święty Piotr i katakumby
Gabi & the new direction
Muzeum Miasta Sztokholmu.
Agnes na szwedzkiej ziemi
Przerażająca kamienica przy Karlavägen w Sztokholmie.
Agnes na szwedzkiej ziemi
Opustoszały Sztokholm
Gabi & the new direction
W piwnicach Schlumbergera
Gabi & the new direction
Weekend w Lizbonie.
Agnes na szwedzkiej ziemi
PTASIA KOSMOLOGIA
zuzziezazzles


Odwiedza nas 55 gości
oraz 2 użytkowników.


2020-02-16 All Inclusive - przedstawienie teatralne https://t.co/ab0UqTsjrU
2020-02-16 All Inclusive - przedstawienie teatralne https://t.co/aqbzjleF5Z
Michał Wiśniewski i Classic w Göteborgu - relacja https://t.co/9sIesWFphe
2019-12-08 Jarmark bożonarodzeniowy https://t.co/3z0VBnT3vU
2019-12-06 Jarmark bożonarodzeniowy https://t.co/eJB5dWRUE7
Wiecej
Koronawirus, zachowanie, uwagi,profiliktyka
Wizyta ginekologiczna a brak PN
Szwedzki „wstyd przed lataniem” napędza renesans podróży koleją
Katarzyna Tubylewicz: W Sztokholmie to, gdzie mieszkasz, zaskakująco dużo mówi o tym, kim jesteś
Migracja przemebluje Szwecję. Rosną notowania skrajnej prawicy
Szwedka, która wybrała Szczecin - Zaczęłam odczuwać, że to już nie jest mój kraj
Emigracja dała mi siłę i niezależność myślenia










© Copyright 2000-2020 PoloniaInfoNa górę strony