Odwiedzin 34041993
Dziś 4016
Wtorek 26 października 2021

 
 

Taniec jest ich stylem życia

 
 

Rozmawiała: Anna Andersson Jasiulewicz
Foto: Anna Andersson Jasiulewicz, Katarina Balk, archiwum C.T.Group

2009.09.03
 


C.T.Group w Sztokholmie. Od lewej: Mariusz Semik, Magdalena Spaltabaka, Piotr Madera, Pawel Kamiński, Krystian Glinka. W dolnym rzędzie od lewej: Arkaduisz Statkiewicz, Marek Kisiel, Mariusz Bromirski, Artur Listowski. Fot. Archiwum C.T.Group

Na początku sierpnia w ramach plenerowych prezentacji artystycznych Parkteatern i Riksteatern w Sztokholmie, w parku Vitaberg, odbył się międzynarodowy festiwal streetdance – Super Jam. Na imprezie wystąpiły najlepsze europejskie grupy breakedance, prezentujące style taneczne locking, popping, breaking i hip hop, a wśród nich również formacja z Polski – Crazy Twisting Group (C.T.Group). Grupa przyjechała do Szwecji po raz pierwszy i to dzięki inicjatywie Instytutu Polskiego w Sztokholmie.

Podczas pierwszego dnia imprezy polski zespół zaskoczył widzów spektakularnym show, a drugiego dnia wykazał swoje umiejętności stając do walk (battle) z innymi grupami m.in. ze Szwecji, Japonii, Finlandii, Holandii i Francji.


Fot. Archiwum C.T.Group

PoloniaInfo miała szansę odwiedzić imprezę drugiego dnia, w którym odbywały się walki pomiędzy formacjami. Park Vitaberg przepełniony był ludźmi o rozpiętości wiekowej od 0 do 100 lat, humory widowni dopisywały a i pogoda również – przynajmniej do połowy imprezy. W najlepszym momencie lunął deszcz i imprezę, ze względu na bezpieczeństwo tancerzy (mokra podłoga = kontuzja), trzeba było zatrzymać.

Nie przestraszyło to jednak publiczności, która grzecznie czekała aż ulewa minie, a dzięki pogodnemu prowadzącemu – Aaronowi Phiri i fantastycznym DJ-om – oczekiwanie stało się milsze niż myśleliśmy – nauczyliśmy się m.in. rapować!


Deszcz nie wystraszył publiczności. Fot. Katarina Balk

Wszystkich walk między grupami nie zdążyliśmy zobaczyć w parku, ponieważ scenę zamknięto o godz. 21:00 – co nie znaczy jednak, że tam zakończyła się impreza. Dalsze walki odbyły się w klubie Malmen w hotelu Scandic Malmen na Söder!

Pierwsze miejsce w walkach zajęła grupa z Holandii – Hustle Kidz, nasi rodacy zajęli 3 miejsce. Jak sami przyznali, konkurencja była na wysokim poziomie, co dodatkowo dodaje sił i motywuje do większej uporczywości. A zabawa była wyśmienita!


Prezenter Aaron Phiri. Fot. Anna Andersson Jasiulewicz

Łomżanie pokazali, że ciężka praca, kreatywność i wizje owocują nie tylko międzynarodowymi sukcesami ale dają ogromną satysfakcję osobistą, a przede wszystkim jest to wspaniała zabawa.

Świetna muzyka, dynamiczne występy, roześmiana i kibicująca publiczność oraz oczywiście nasi „chłopcy” na scenie, sprawiły, że tegoroczny Super Jam zasługuje na wpisanie do kalendarza jako jednego z ciekawszych happeningów kulturowych tego lata.

Grupa wystąpiła w następującym składzie: Marek Kisiel, Artur Listowski, Arek Statkiewicz, Mariusz Bromirski, Krystian Kacper Glinka, Paweł Kamiński, Mariusz Semik, Piotr Mader i Magdalena Spaltabaka.

***

Przy okazji występów PoloniaInfo przeprowadziła wywiad z Markiem Kisielem, inicjatorem i założycielem grupy Crazy Twisting Group.

Anna Andersson Jasiulewicz: Mieliście okazję wystąpić w Sztokholmie przez ostatnie 2 dni – czy to wasz pierwszy występ w Szwecji? Jak odbieracie tutejszą publiczność?

Marek Kisiel: Bardzo pozytywne. Zostaliśmy świetnie przyjęci przez publiczność szwedzką, to była najlepsza publiczność jaką kiedykolwiek mieliśmy. Brawa, oklaski, wrzawa - bardzo się cieszymy, że tak nas tutejsza publiczność przyjęła.


Fot. Archiwum C.T.Group

Jak oceniacie konkurencję w bitwach (battles)?

W pierwszym dniu pokazaliśmy nasz show, a więc nie było spotkania z konkurencją. Podczas drugiego dnia odbyło spotkanie z innymi grupami, m.in. z Francji i Holandii, więc konkurencja była spora.

Mieliście okazję spotkać te grupy już wcześniej na innych zawodach czy spotkanie w Sztokholmie było pierwsze?

Grupę z Holandii i Szwecji spotkaliśmy już na innych zawodach, natomiast grupę z Finlandii po raz pierwszy, chociaż słyszeliśmy już coś o tych osobach, szczególnie o dziewczynach.


Fot. Anna Andersson Jasiulewicz

A kto według Was był najlepszy? Kto wyróżniał się najbardziej, jeżeli chodzi o choreografię, technikę tańca, kreatywność?

Jeżeli chodzi o walki, to wygrała grupa z Holandii, ale według nas najfajniejszą grupą, która nas zaskoczyła, była grupa z Finlandii (Flow Mo/Dance.fi). W grupie były 2 dziewczyny, które „wyczyniały” takie cuda, że niejeden chłopak nie dałby temu rady. Fajne dziewczyny, które wspaniale tańczyły i bardzo nas zaciekawiły.

No właśnie, w waszej formacji nie ma dziewczyny, a na zawodach w Sztokholmie jednak jedna się pojawiła!

Mamy tak naprawdę dziewczynę, ale jest teraz lekko kontuzjowana i nie bierze udziału w zawodach. Jeździ z nami na zawody, ale jeszcze nie występuje. Natomiast Magdalena Spaltabaka przyjechała z nami na zawody, ponieważ grupy reprezentują również i dziewczęta. Na co dzień Magda tańczy w Białostockiej ekipie 70 km od Łomży. Aczkolwiek w naszej grupie tak się przyjęło, że do tej pory nie tańczyły z nami żadne dziewczyny.


Magda Spaltabaka. Fot. Anna Andersson Jasiulewicz

Dlaczego tak jest – czy nie ma wystarczająco dobrych i utalentowanych dziewczyn?

Do wykonywania niektórych figur trzeba siły i sprawności fizycznej. Dziewczyny są sprawne pod względem gibkości, ale według mnie nie mają tyle sił w rękach. Ale może też, dlatego że jeszcze nie trafiła nam się taka dziewczyna, któryby wytrzymała dłużej niż pół roku - rok.

Ale dziewczyny z Finlandii mogłyby z wami tańczyć?

To był ewenement! Tańczę już ponad 14 lat, ale czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Dziewczyny posiadały sprawność siłową i dynamikę, co nieczęsto się zdarza wśród dziewczyn. Rewelacja!


Fot. Anna Andersson Jasiulewicz

Tańcząc już tak długo i wygrywając zawody europejskie i światowe macie już wielki bagaż doświadczeń. Zdążyliście też sporo zobaczyć i „podpatrzeć” podczas waszej kariery. Czy coś was jeszcze zaskakuje?

Poziom rośnie stosownie do wprawy – z dnia na dzień jest wyższy. Kiedyś w Polsce były 3-4 grupy bboyowe, teraz tych grup jest między 40-50. Ludzie dodają nowe, unikatowe elementy w tańcu. Widać to na zawodach, że się wyróżniają, że dzieje się coś nowego. Ciągle się uczymy czegoś nowego i zaskakujemy się nawzajem.

Grupa Crazy Twisting istnieje od 2002 roku. Ale jak to się stało, ze w ogóle powstała i skąd Twoje zainteresowanie tańcem?

Tańczyć zacząłem w wieku 10 lat, gdy po raz pierwszy zobaczyłem hip-hopowy teledysk DJ Hammera w telewizji, który mnie zainspirował. Gdy później zacząłem jeździć na turnieje i oglądać grupy bboyowe, bardzo chciałem, aby coś takiego zaistniało również w moim mieście Łomży. Kiedyś bboying (pierwotna nazwa Breakdance’u - przyp. red.) nie był taki popularny jak dziś. Na początek tańczyliśmy wspólnie z kolegą, a potem zacząłem prowadzić lekcje w młodzieżowym domu kultury w Łomży. Pewnego dnia przyszła grupka chłopaków i pokolei robiąc selekcje, złożyliśmy naszą grupę.


Publiczność szalała. Fot. Anna Andersson Jasiulewicz

Wyczytałam na waszej stronie, że dopiero od 2004 roku, w pewnym składzie, zaczęliście tak naprawdę funkcjonować jako grupa. Jak ważne jest, aby grupa taneczna jak wasza była zgrana? Jak wygląda wasza współpraca?

Ważne jest, aby zgadzała się między nami chemia. Na początku przede wszystkim „docieraliśmy” się. Na początku tylko ja zajmowałem się choreografią, a później już wspólnie omawialiśmy układy taneczne. Zżyliśmy się ze sobą. Nawet często się śmiejemy, że gdy spotykamy się na imprezach, jedyny temat, który poruszamy to taniec i bboying. Nie rozmawiamy o kinie, dziewczynach, samochodach, tylko jedynie mamy taniec w głowie. Zastanawiamy się co jeszcze możemy zrobić, aby było jeszcze fajniej, czym możemy zadziwić i zaskoczyć publiczność i jak ułożyć spektakularne show. A więc teraz pracujemy wspólnie nad całym układem.

Nie wkurzacie się czasami na siebie? Jak rozwiązujecie konflikty?

Przyjaźnimy się i rzadko wkurzamy się na siebie. Spotykamy się i tworzymy coś tak, aby było dobrze!


Mariusz Semik w tańcu. Fot. Anna Andersson Jasiulewicz

Jak wygląda zwyczajny dzień „pracy” - ile godzin poświęcacie na ćwiczenia i czy ćwiczycie też coś innego?

Zazwyczaj trenujemy 3 godziny dziennie. Rozpoczynamy rozgrzewką a następnie ćwiczymy w zależności od tego, czy robimy show, czy szkolimy własne umiejętności. Jeżeli układamy show, siadamy, wybieramy utwór, każdy podaje swoje pomysły, wybieramy najlepszy i... działamy. Jeżeli pracujemy nad sobą, ćwiczymy w parach lub indywidualnie stając przed lustrem, twarzą w twarz i pracujemy nad swoimi figurami.

Ćwiczymy tylko taniec. Nie chodzimy na siłownię, bo to co robimy na naszych zajęciach wystarczy aby zdobyć tą siłę, która jest potrzebna. Nasze elementy siłowe, tzn. te figury które wykonujemy, są na tyle zaawansowane, że dzięki nim ćwiczymy sylwetkę i siłę np. ramion, tricepsa, brzucha.


Piotr Madera. Fot. Anna Andersson Jasiulewicz

Czy taniec to obecnie wasze życie? Jak znajdujecie czas na inne, bardziej przyziemne sprawy – szkoła/studia, praca, imprezy, życie prywatne?

Większość chłopaków studiuje albo pracuje i ma inne zainteresowania – jeden jest np. Dj-em. Jakoś staramy się to pogodzić, aby znaleźć czas na treningi. Z tańca nie możemy się utrzymać - przynajmniej nie w Polsce. W Korei np. są specjalne szkoły breakedance, w których studenci otrzymują wynagrodzenie finansowe za 5-6 godzin treningu. Reprezentują swój kraj i mogą z tego żyć. U nas ciężko jest utrzymać się z samego tańca.

Jak opisalibyście swój styl – jest to głównie breakedance/bboying czy mieszacie w to też elementy innych stylów tańca?

Każdy kraj ma swój indywidualny styl, a nawet i tancerz. Każdy powinien się od siebie wyróżniać, robić coś unikatowego. Czerpiemy elementy z popinu, house’u czy z hip-hopu. Ale często wykorzystujemy kroki z warsztatów, z treningów, które nam zostają gdzieś zakodowane w głowie i o których nawet specjalnie nie myślimy, układając tym samym nowe elementy taneczne.


Fot. Anna Andersson Jasiulewicz

Lubicie najbardziej - występy typu show dla widzów, czy walki w których możecie zmierzyć się z najlepszymi?

Nas charakteryzuje to, że tworzymy show. To jest dla nas najważniejsze, ale walki też są fajne, bo możemy spotkać się z innymi, pokazać swoje siły, umiejętności, ułożyć strategię. Zarówno jedno i drugie jest dla nas ważne, ale show chyba nas najbardziej ”kręci”.

Jak przygotowujecie się przed walkami – analizujecie style konkurencji przed występem, opracowujecie taktykę „walki”?

Jeżeli na zawodach mamy zmierzyć się z grupami, których nie znamy, to oczywiście wchodzimy na Internet i szukamy informacji na ich temat. Obserwujemy w czym są dobrzy i opracowujemy taktykę tak, aby być jeszcze lepszymi od nich. Studiujemy ich taktykę i umiejętności, aby wiedzieć, jak mamy walczyć i że tak powiem, nie polegnąć.


Mariusz Bromirski. Fot. Anna Andersson Jasiulewicz

Czy macie swojego idola czy inną grupę, która jest dla was przykładem?

Raczej nie. Inspirujemy się wszystkim i wszystkimi. Dzisiaj może mnie zainspirować któryś bboy (inaczej breakboy, czyli osoba tańcząca bboying, Breakdance – przyp. red.), a jutro zwykła kratka w oknie. Osobiście czerpię inspirację ze wszystkiego - przyrody, ludzi.

Możesz to wytłumaczyć?

Na przykład idąc ulicą widzę drzewo, które wygięte jest w niesamowity sposób. Od razu myślę, że coś takiego można zrobić w tańcu. Tak naprawdę wszystko, co nas otacza może być nowym pomysłem zrealizowanym w tańcu.


Fot. Anna Andersson Jasiulewicz

Skąd czerpiecie inspiracje do tworzenia nowych układów tanecznych (choreografii)?

Inspirację do choreografii też można zaczerpnąć z tego, co nas otacza. Chociaż mnie często pomysły przychodzą podczas snu. Jakieś pół roku temu przyśnił mi się show na gramofonie. Podałem temat chłopakom, powiedzieli „super”, więc wybudowaliśmy adapter 3 na 2 metry przypominający adapter, kręcący się w obydwie strony i na nim będziemy teraz tworzyli show. Zresztą będziemy na nim występowali w drugiej polskiej edycji „Mam Talent” (Telewizja TVN, start 12 września – przyp. red.).

Nawet czasami z głupich pomysłów, które nam wpadają do głowy udaje nam się wykreować fajny show, po którym ludzie szaleją, krzyczą, podnoszą ręce do góry, a więc każdy pomysł może okazać się sukcesem.


Ekipa C.T.Group ogląda występ konkurencji. Fot. Anna Andersson Jasiulewicz

Czy zdarzają się kontuzje – w końcu wiele z waszych układów zawiera elementy akrobatyczne? Nawet podczas walki w Sztokholmie, coś stało się jednemu z uczestników.

Akurat na występie, kolega nie był wystarczająco rozgrzany i miał lekką kontuzję. Tak, faktycznie trafiają się kontuzje, ale łagodniejsze. Podczas wakacji staramy się brać okres przerwy, aby ciało mogło odpocząć. Chociaż ciężko nam wziąć dłuższą przerwę, bo najczęściej coś w kalendarzu już mamy zaplanowane, np. występ. Staramy się jednak odpoczywać, aby się zregenerować.

Za Wami wiele sukcesów. Obecnie jesteście mistrzami Europy 2008 (Brunswick), i zakwalifikowaliście się do występów na mistrzostwa Świata 2009 w Las Vegas, ale nie wstąpiliście na tych zawodach – dlaczego?

Niestety w Las Vegas odbyły się występy, ale bez nas. Zabrakło nam środków finansowych, a dokładnie 15 tys. PLN do wyjazdu – cały wyjazd kosztował 35 tys. PLN. Jeden ze sponsorów, który miał nam dać część tej kwoty stracił swój biznes w wyniku pożaru, więc niestety...


Fot. Anna Andersson Jasiulewicz

Jak przyjęliście fakt, że nie możecie wyjechać na mistrzostwa?

Wkurzyliśmy się, bo przygotowywaliśmy się przez miesiąc, poświęciłem wiele czasu i pieniędzy na telefony i na załatwiane spraw formalnych itd., no ale cóż. Żyje się dalej.

Jakie macie plany na przyszłość i jakie są wasze ambicje?

Ciężko mi teraz powiedzieć jak będzie wyglądała nasza przyszłość, bo ze względu na to, że trudno nam utrzymać się z tańca, nie wiemy jak długo będziemy mogli robić to, co obecnie robimy. Jeden z chłopaków, który z nami zaczynał wcześniej, musiał skończyć, bo sytuacja życiowa zmusiła go do tego, aby podjął pracę i na treningi nie miał już czasu – a szkoda.

Chcielibyśmy bardzo dalej robić to, co robimy, bo kochamy tańczyć. Teraz jest fajnie i mamy plany na przyszły rok, a co dalej - zobaczymy.
 

Rozmawiała: Anna Andersson Jasiulewicz
Foto: Anna Andersson Jasiulewicz, Katarina Balk, archiwum C.T.Group
PoloniaInfo (2009.09.03)



Link: www.ctgroup.pl
 






Sprzatanie domow (Bromma)
Sprzątnie (Stockholm)
Lakiernik samochodowy/pomocnik lakiernka. (TÄBY/Stockholm)
HYDRAULIK (Stokholm)
Polish speaking babysitter i Solna (Solna)
Praca ścianki KG (Sztokholm)
Doswiadczeni stolarze do Helsingborga (Malmö/Helsingborg /Kristianstad)
Pracownicy do prac na dachu (Halmstad)
Więcej





Faktoria Handlowa w Pruszczu Gdańskim.
Agnes na szwedzkiej ziemi
Polski hydraulik i najnowsze opowieści ze Szwecji - recenzja
Polska Mama Za Granicą
Zwiedzanie Centrum Konserwacji Wraków Statków w Tczewie.
Agnes na szwedzkiej ziemi
Polyglutt - szwedzka aplikacja książkowa wspierająca wielojęzyczność dzieci
Polska Mama Za Granicą
Straszny dom na Djurgården.
Agnes na szwedzkiej ziemi
Wielojęzyczność dwulatki - podsumowanie drugiego roku naszej wielojęzycznej rodziny
Polska Mama Za Granicą
Sigtuna - najstarsze miasto Szwecji [zdjęcia]
Szwecjoblog - blog o Szwecji


Odwiedza nas 37 gości
oraz 1 użytkowników.


Wszystkie szczepionki przeciwko Covid-19 są bezpieczne i dokładnie przetestowane https://t.co/E5sUOUcFxS
Wszyscy, którzy ukończyli 18 lat, otrzymają propozycję szczepionki przeciwko COVID-19. https://t.co/wfDf3ZvTwb
2020-02-16 All Inclusive - przedstawienie teatralne https://t.co/ab0UqTsjrU
2020-02-16 All Inclusive - przedstawienie teatralne https://t.co/aqbzjleF5Z
Michał Wiśniewski i Classic w Göteborgu - relacja https://t.co/9sIesWFphe
Wiecej
Implant
Przepisy dotyczące pobytu w Szwecji
Windows 11
EMERYTURA
Szwedzki „wstyd przed lataniem” napędza renesans podróży koleją
Katarzyna Tubylewicz: W Sztokholmie to, gdzie mieszkasz, zaskakująco dużo mówi o tym, kim jesteś
Migracja przemebluje Szwecję. Rosną notowania skrajnej prawicy
Szwedka, która wybrała Szczecin - Zaczęłam odczuwać, że to już nie jest mój kraj
Emigracja dała mi siłę i niezależność myślenia










© Copyright 2000-2021 PoloniaInfoNa górę strony