Odwiedzin 18076670
Dziś 735
Wtorek 21 października 2014

 
 

Forum: 3po3 - Spotkanie z ostatnim uczciwym Polakiem

 
 

Ten wątek jest stary. Komentowanie wyłączone.
Pokaż wpisy
AutorSpotkanie z ostatnim uczciwym Polakiem
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2009-12-15 16:51
OBOZ PRACY 1 (10.23.2009)

Witam .Ja tez moge cos powiedziec o jednym niemiecko-polskim oszuscie (z Hiszpanii), bo tam bylem . Mialem kiedys dosc zycia z zasilku dla bezrobotnych i postanowilem poszukac sobie jakiejs roboty zeby duzo zarobic i sie nie narobic . I znalazlem w internecie ogloszenie ze ten oszust szuka doswiadczonego stolarza . To ja moge byc stolarzem , bo przeciez juz kiedys przybijalem deski do naszego plotu zaraz po moim weselu . I zrobilem ze starej szafy klatke na kroliki , no to mam doswiadczenie . Napisalem do tego oszusta zgloszenie jak sie nalezy z CV , a w nim opisalem ze jestem wyuczonym stolarzem i powpisywalem jakies nazwy firm z Anglii ktore znalazlem w internecie . Przeciez tego i tak nie sprawdzi . Pisalo w ogloszeniu tego oszusta ze zarobie miedzy 1500 a 3000 euro .No to wyliczylem sobie ze jak pobede tam 3 miesiace to przywioze 9000 euro , kupie sobie wielki telewizor plazmowy , motorower , zaprosze wszyskich kumpli co sobote na popijawe i jeszcze moze splace troche starych dlugow . C.d.n.

OBOZ PRACY 2 (10.23.2009)

A potem poszukam znowu jakiejs roboty i znowu zarobie . Ten oszust z Majorki nawysylal mi zdjec jakichs mebli ktore oni tam robia i pyta czy ja takie umiem zrobic .Pewnie ze umiem , ja nawet umiem malowac sciany , juz kiedys wybielilem u nas cala stodole , to co jakichs tam mebli nie zrobie . Kazal mi przyslac zdjecia tego co ja zrobilem , no to pojechalem do miasta i zrobilem moja komorka pare zdjec w salonie meblowym , wyslalem mu to i napisalem ze zrobilem je wszystkie sam . Przeciez i tak tego nie sprawdzi . Napisal mi ten oszust ze moge przyjechac . NA WLASNY KOSZT ! Przeciez to on powinien mi zalatwic i zaplacic podroz .I za mieszkanie tam tez mi beda potracac z wyplaty 10 euro dziennie i jeszcze osobno za prad Zadluzylem sie znowu u sasiada i kupilem bilet samolotowy na ta Majorke . Kazal mi ten oszust zatelefonowac jak wyladuje no to zadzwonilem i musialem czekac na tego oszusta chyba z 20 minut , zanim przyjechal starym rozklekotanym autem , tak jakby nie wiedzial ze przyjechalo panisko z Polski .Nawet mi walizy nie wsadzil do bagaznika , sam sie musialem meczyc , a ciezka byla bo wzialem z kraju pare flaszek wyborowej , cholera wie ile tam wodka kosztuje . Zawiozl mnie na mieszkanie . Pozal sie boze Trzecie pietro bez windy . I znowu musialem sam wniesc walizke . C.d.n.

OBOZ PRACY 3 (10.24.2009)

Przedpokoj , kuchnia , salonik ,balkon ( BEZ WIDOKU NA MORZE !), lazienka, dwie sypialnie ,jedna wieksza druga mniejsza . W tej wiekszej juz mieszka jakis inny stolarz no to zostala mi tylko ta mala : jedno lozko jednoosobowe (a,co bedzie jak poderwe jakas laske to jak mam z nia spac?) dwudrzwiowa szafa w scianie , nocna szafka jedno krzeslo maly stoliczek i to ma byc wszystko A gdzie komputer z internetem a gdzie telewizor a gdzie DVD . Telewizor tylko w saloniku , zeby chociaz plazma , ale skad stary grat jak u nas w domu i to ma byc zachod? Dwie kanapy ,fotel , mebloscianka ,stol , cztery krzesla i to wszystko juz uzywane Oszust wredny , nawet porzadnego mieszkania nie przygotowal . I jeszcze mowi ze mam dbac o porzadek i oszczedzac prad . Niech sobie sam dba o porzadek i prad oszczedza , ja sie w Polsce dosc naoszczedzalem jak nam przed rokiem prad odcieli . I mowi ten niemiecko-polski oszust ze na drugi dzien juz mam przyjsc do pracy . To nawet sie zaaklimatyzowac pare dni nie mozna i juz goni do roboty kapitalista i wyzyskiwacz jeden .Mowie zeby dal troche zaliczki a ten oszust na to ze musze najpierw piniadze zarobic a potem je wydac . To juz wiedzialem ze to wszystko sciema OBOZ PRACY ! Nawet mu nie zaproponowalem zeby sie ze mna napil , chociaz to on powinien postawic flaszke na przywitanie ., czy nie? Z oszustami nie pije . Wypilismy wieczorem trzy flaszeczki z nowym kolega z mieszkania. Rano do roboty . PIESZO Nikt nas nie zawozi . Przeszlo pol godziny marszu . Mozna jechac autobusem , ale tego ci tez ten oszust nie zaplaci .W stolarni pelno jakichs dziwnych maszyn ktorych jeszcze w zyciu nie widzialem . Podchodzi do mnie ten niemco-polak pokazuje jakis rysunek i mowi ze pojedziemy na pomiary i czy mam metrowke i olowek . To co moze ja mam tu wszystko swoje przywiezc? Walizka pelna ze ledwo sie pare flaszek wyborowej zmiescilo a ten jeszcze chce metr i olowek . Zlodziej jeden . Pewnie ze nie mam , no to mi dal .
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2009-12-15 16:53
OBOZ PRACY 4 (10.24.2009)

Zwiozl mnie do willi jakiegos bogacza pokazal w ktorym miejscu ma byc zabudowana szafa i kaze mierzyc . Dobra jest , co za problem taka wysoka taka szeroka , gotowe a ten oszust sobie w tym czasie szwargolil z wlascicielem niemcem zamiast mi kartke potrzymac jak zapisywalem wymiar . Tu mialem najlepszy dowod ze to nie Polak bo gadal z Niemcem tak jak gada Niemiec z Niemcem , szwab wredny . W stolarni mowi ze taka szafe jego dobry stolarz robi w ciagu 50 godzin , ja dostane 70 godzin czasu i 700 euro jak bedzie gotowa . To co ja mam sam ta szafe robic ? Jakis majster pokazal mi po kolei wszystkie maszyny , jak dzialaja ( czarna magia ) i gdzie wszystko lezy . Potem poszedlem na papierosa ( bo wariaty nie pozwalaja w stolarni palic)i wypalilem po kolei trzy bo juz nie palilem od prawie godziny . Potem sie zaczalem zastanawiac i poszedlem jeszcze raz na papierosa .Potem pochodzilem po kolei do wszystkich nowych kolegow zeby wyczaic jaki kto jest , z kim mozna wypic , i zeby sie dowiedziec gdzie jest najblizszy burdelik i gdzie mozna kupic tania wodke . Potem byla przerwa - POL GODZINY ZA KTORE NIE DOSTAJESZ ZAPLACONE!!!, i nawet nic nie podali do jedzenia , kazdy jadl swoje co sobie przyniosl z domu .OBOZ PRACY ! Po przerwie poszedlem na papierosa , a potem zaczalem sie zastanawiac jak zrobic ta cholerna szafe , popytalem sie nowych kolegow i kazdy mi troche podpowiedzial . Ale to latwe , podocinac troche gotowych plyt poskladac i gotowe i juz masz 700 setek .Poszedlem na papierosa i pomyslalem ze wcale to nie jest tak zle . Potem pocialem troche tych plyt , cos mi sie pokielbasilo i poucinalem wszystkie za krotkie , no to je pocialem na kawalki i wrzucilem do smietnika , przeciez ten niemiecki oszust ma tego tutaj pelno to mu to nie zaszkodzi ,a zreszta niemcy nas dosc okradali w czasie wojny to mam prawo mu tez cos popsuc. O 4 po poludniu , koniec roboty , juz tez mialem dosc , a tu znowu podchodzi ten oszust i pyta co dzis zrobilem . Jak to co ? Glupie pytanie , bylem caly dzien w pracy , a co on zrobil ? Siedzial za biurkiem , pisal i rysowal cos tam , jezdzil sobie autem , rozmawial sobie z jakimis klientami , zamawial cos przez telefon , odbieral jakis towar , lazil po hali i gapil sie jak my ciezko pracujemy ... ten kapitalista i wyzyskiwacz jeden , pyta sie bezczelnie co ja zrobilem . Wiec mu powiedzialem ze musialem przemyslec robote . C.d.n.

OBOZ PRACY 5 (10.24.2009)

Do domu tez mnie nie zawiezli . Znowu pol godziny pieszo , ale po drodze zachaczylem o pare knajpek na piwko i kielicha , trzeba przeciez poznac nowy kraj . Siodmego dnia mojej ciezkiej pracy podchodzi znowu do mnie ten oszust i mowi ze z tej mojej szafy to chyba nic nie bedzie bo wszystko jest krzywe i nie wedlug wymiaru . No to ja mu tlumacze ze maja tutaj zle plyty i ze maszyna krzywo tnie i ze wogole to jest za cieplo zeby zrobic porzadna szafe . Dziewiatego dnia , jak juz mialem zamiar kolegow sie pytac jak sie robi drzwi do szafy , podchodzi ta kanalia polsko-niemiecka i mowi ze mam zaczac ta szafe od nowa bo to co zrobilem nadaje sie tylko na smietnik . No to sie go pytam ile placi za nadgodziny , bo ja juz przy tej szafie robie przeszlo 70 godzin a tu konca nie widac , a za nadgodziny i tak mi sie nalezy dodatek . A teraz trzymajcie sie mocno - ten oszust mowi ze jak zrobie ta szafe porzadnie to dostane tylko 700 euro . Przeciez zanim ja ta szafe zrobie to minie jeszcze co najmniej miesiac albo dwa . Gdzie tu jest tych 3000 euro z ogloszenia ? OSZUST ! Wiec mu mowie ze ma mi dac kase za tych dziewiec dni i olewam jego szafe . Myslicie ze mi zaplacil ? NIEEEE . I jeszcze powiedzial ze musze opuscic mieszkanie . Teraz pracuje na budowie , dorywczo , ale mam wiecej czasu zeby wypic z kolegami , mam porzadnego szefa z Ukrainy - ten lubi wypic! Fajny facet . Mieszkam z 12 kumplami w baraku na budowie , nie trzeba ani sprzatac ani sie myc i jest z kim wypic . W przyszlym miesiacu mamy dostac wyplate to moze starczy na bilet do Polski , a tam czeka pewna kuroniowka . Bo w ojczyznie najlepiej . Pozdrawiam wszystkich fachowcow i ostrzegam przed tym oszustem z Majorki . Miejcie sie na bacznosci bo jak tam pojedziecie to jeszcze wam kaze pracowac w pocie czola .


OBOZ PRACY 6 (10.26.2009)

Czesc fachowcy , bratnie dusze . I znowu mialem pecha . Na budowe przyjechal jakis inzynier i jeszcze jakis inny wazniak i wywalili nas wszystkich na zbity pysk , lacznie z naszym ukrainskim brygadzista Igorem . Powiedzieli ze polowa tego co zrobilismy nadaje sie do rozbiorki i ze nasza brygada to tylko chleje i sie obija . Nawet z naszego baraku nas wyrzucili i przyslali jakas ekipe w maskach gazowych , ktora spryskiwala wszystko jakims plynem . Igor powiedzial ze likwiduja karaluchy i inne robactwo , ktore jakoby zagniezdzilo sie w naszym baraku . To juz teraz wiem dlaczego tam tak smierdzialo - bo bylo robactwo . Wszystkie nasze materace wrzucili na ciezarowke i wywiezli na wysypisko . Szkoda , bo niektore byly tylko troszke zarzygane . Poszlismy z chlopakami do internetowej kawiarenki i zaczelismy szukac nowej roboty . Tym razem dalismy sami ogloszenie : " brygada budowlancow z doswiadczeniem na zagranicznych budowach , fachowcy od betonowania , murowania , tynkowania , kafelkowania , malowania , elektryki , hydrauliki , stolarki ( TO JA ! ) , i wszystkich innych robot budowlanych , szuka nowych wyzwan . Zadnej roboty sie nie boimy . Wlasne narzedzia ( kazdy cos tam juz zorganizowal w poprzednich miejscach pracy ) i prawo jazdy tez mamy ( Igorowi mieli oddac juz za trzy miesiace). Jezyki znamy komunikatywnie.Oczekujemy powaznych ofert za godziwe wynagrodzenie . Oszustom i posrednikom dziekujemy ". Minely trzy tygodnie i nikt sie nie zglosil . Forsa sie konczy , nie ma co wypic , a tu nikt sie nie zglasza - kryzys gospodarczy!!! Znalezlismy w internecie ogloszenie jakiegos Polaka z Belgii , ze szuka murarzy i tynkarzy . Zadzwonilismy i powiedzial ze potrzebuje dwoch . Zrobilismy losowanie , no i poszczescilo sie , wypadlo na mnie . Zadzwonilem do tego belgijskiego Polusa i powiedzialem ze padlismy ofiara oszustow i nie mamy na bilet . Ten duren uwierzyl i wyslal nam przez internet rezerwacje juz na nastepny dzien . No to w droge . Oczywiscie trzeba pozegnac sie z kumplami . Pozyczylem od Igora stowke i kupilem skrzynke wodki zeby pozostac milo w ich pamieci . Na drugi dzien z niesamowitym kacem na samolot . Na lotnisku wypilismy jeszcze po kilka piwek i w droge . C.d.n.

  Profil uzytkownika: Fachurra     
asta la vista
vallingby


Wpisów: 131
Od: 2008-09-22
2009-12-15 19:09
duzo piszesz kolego tylko niewadomo do czego zmierzasz i o co chodzi
  Profil uzytkownika: asta la vista     
Ewa Österlin


Wpisów: 402
Od: 2005-05-29
2009-12-15 19:41
Wpis wykasowany przez Administratora na prośbę autora.
  Profil uzytkownika: Ewa Österlin     
Uwe
Alandy


Wpisów: 8587
Od: 2003-03-12
2009-12-15 21:06
Co się fajnie czyta? Grafomania czy sztuka trywializmu? Wolę w takim razie niemieckie, toporne skecze o Polakach od takiego "wysublimowanego" ekshibicjonizmu.
  Profil uzytkownika: Uwe     
Badboy


Wpisów: 12389
Od: 2004-06-10
2009-12-15 21:27
mnie się ten tekst podoba, zwłaszcza że...znajomi kupili ostatnio mieszkanie, do jego remontu wzięli polską ekipę, taką, co to szef jest "tutejszy" a pracownicy to głównie dojazdy, ekipa położyła panele podłogowe, po tygodniu panele zaczęły "rosnąć", przyjechali, przycieli, po kolejnym tygodniu sytuacja się powtórzyła, przyjechali, przycieli, za trzecim razem zleceniodawca był już z deka wkur..., na pytanie co zrobili nie tak "fachowcy" odpowiedzieli, że " w Polsce to oni kładą prawdziwe parkiety, a nie jakieś panele i że to wina materiału", być może cdn
  Profil uzytkownika: Badboy     
Uwe
Alandy


Wpisów: 8587
Od: 2003-03-12
2009-12-15 21:30
http://www.youtube.com/wat ch?v=XNOUsagm-g0&feature=related
  Profil uzytkownika: Uwe     
asta la vista
vallingby


Wpisów: 131
Od: 2008-09-22
2009-12-15 21:44
UWE ty znowu z tym niemcem ,zmien plyte !
  Profil uzytkownika: asta la vista     
Badboy


Wpisów: 12389
Od: 2004-06-10
2009-12-15 21:45
Kaya Yanar darł łacha z różnych nacji, z Polaków bardzo sporadycznie, najczęściej ze swoich rodaków Turków, a te dowcipy nie wzięły się z niczego, o tym co Polacy wyrabiali tu z samochodami w pierwszej połowie lat 90tych można by napisać 24tomową encyklopedię
  Profil uzytkownika: Badboy     
zabardzochwalony


Wpisów: 4219
Od: 2007-02-19
2009-12-15 21:50
Mnie sie tekst podoba, w czasach studenckich bylem na saksach w SE z trzema kolegami i robilem za tlumacza bo znalem ok 100 slow po angielsku. Powiedzialem ze jestesmy zawodowymi traktorzystami, dwoch z nas mialo prawo jazdy, zaden nigdy nie jezdzil na traktorze.
Zaangazowano nas do zwozenia z pola traktorami
Zaden z wypadkow nie zostal oficjalnie zarejestrowany
Nikogo z nas nie wyrzucili
Wiem ze w to nikt nie uwierzy.
  Profil uzytkownika: zabardzochwalony     
undergroundzone
STOCKHOLM


Wpisów: 239
Od: 2009-10-26
2009-12-15 23:18
[Wpis wykasowany przez Moderatora. ]
  Profil uzytkownika: undergroundzone     
Uwe
Alandy


Wpisów: 8587
Od: 2003-03-12
2009-12-15 23:34
Chodzi mi o to, że to opowieści w stylu dresiarza czy buraka z tunnelbaby, który sią tym charakteryzuje, że ciągle opowiada bardzo trywialne historie haftowane cwaniactwem i nie rozumiem Waszej ekscytacji. Równie płytkie i trywialne są niemieckie skecze o Polakach i stąd ten link.
  Profil uzytkownika: Uwe     
synko_gniew_rybaka
Eire


Wpisów: 3599
Od: 2009-01-04
2009-12-15 23:48
tekst czyta się dobrze - autor wciąga w te jakże dobrze wszystkim znane historie... dwa razy odniosłem wrażenie, że fachurra opisuje te wszystkie sytuacje stojąc po drugiej stronie lustra... przeciez tu az kipi od auto(?)cynizmu...

czekam na ciąg dalszy!
  Profil uzytkownika: synko_gniew_rybaka     
synko_gniew_rybaka
Eire


Wpisów: 3599
Od: 2009-01-04
2009-12-15 23:52
zresztą historia mojej "kariery" na irlandzkiej budowie.... mój Boże... fachura ze mnie jak z mysiej pipy torba podrózna a jednak byłem the best... nie rozróżniając cementu od betonu... fugi od kleju, glazury od terakoty....

wystarczy CHCIEĆ !

  Profil uzytkownika: synko_gniew_rybaka     
bolek1970
Uposledzony Zawodowo


Wpisów: 9822
Od: 2006-07-05
2009-12-16 05:54
Mi sie podoba...
Chociaz po raz kolejny potwierdza sie teza, ze jak sie smieje polak z polaka, to latwiej to akceptujemy...
  Profil uzytkownika: bolek1970     
mayya


Wpisów: 88
Od: 2009-12-09
2009-12-16 06:40
mnie się również podoba ..czekam na dalszy ciąg tekst zawiera spora dawka humoru i ironii co lubię a przekaz treści nasuwa rożne skojarzenia myślowe o nas Polakach ...
  Profil uzytkownika: mayya     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2009-12-16 08:02
OBOZ PRACY 7 (10.26.2009)

Na lotnisku w Belgii nikt na nas nie czeka . No to poszlismy na piwko . Potem zadzwonilem do tego nowego pracodawcy i mowie mu ze juz jestesmy . Powiedzial ze mamy przyjechac autobusem na podany przez niego adres . AUTOBUSEM !! To ja po to wyjechalem na zachod zeby autobusem jezdzic ? Wzielismy taksowke i zajechalismy pod jego dom . Taksowkarz chce forse , wiec dzwonie do drzwi i mowie ze trza za taryfe zaplacic , a ten sie glupio patrzy , ale wyciagnal portfel i zaplacil . No prosze , jak sie chce to sie da . W koncu chcial pozyskac fachowcow , to musi troche kasy zainwestowac . Wsadzil nas do swojego auta ( Renault Laguna - temu to sie musi powodzic , pewnie taki sam krwiopijca jak ten z Majorki , dorabia sie na wyzysku rodakow ) i mowi ze pojedziemy do hotelu . No nareszcie jestem traktowany jak czlowiek , juz widzialem sie w wielkiej wannie z flaszka szampana , a przy mnie pokojowka w mini spodniczce jak w tym filmie " Pokojoweczka - dobra dupeczka " , ktory ogladalem u Felka na Video . Przyjechalismy pod ten hotel i o malo mnie szlag nie trafil - stary budynek , znowu bez windy , mamy obaj z moim kumplem mieszkac w jednym pokoju , w lazience nie ma wanny tylko prysznic , a zamiast pokojowki w mini spodniczce jakas tlusta baba daje nam klucze i cos nawija po francusku . Jakbym chcial taka babe to moglem zostac w Polsce przy mojej Kasce . Ten nowy pracodawca ( a moze lepiej nazwe go oszust ) mowi ze mamy dbac o porzadek i oszczedzac prad . To juz gdzies slyszalem . Fajnie sie zaczyna . Pytamy o zaliczke , a ten mowi ze dopiero jak przepracujemy tydzien . A jak go nie przepracujemy , to co ? Pomalu wydaje mi sie ze znowu wpadlismy w szpony nastepnego wyzyskiwacza . OBOZ PRACY . I znowu kaze pracowac juz od nastepnego dnia . Ale przynajmniej nas do roboty nastepnego dnia zawiezie i za ten "hotel" tez zaplaci . Za ostatnie grosze kupilismy dwie flaszki jakiejs belgijskiej berbeluchy bo juz nas suszylo i spedzilismy mily wieczor w pokoju . Rano ja sie jakos pozbieralem , a moj kumpel Zenek mowi ze mam powiedziec w pracy ze jest ciezko chory . Zszedlem na dol , a ten polsko-belgijski kapitalista juz czeka i mowi ze nastepnego dnia mam zejsc pol godziny wczesniej bo on nie ma czasu na czekanie . Wytlumaczylem ze Zenek jest bardzo chory i pytam czy za chorobowe placa 100% zarobku . A ten mowi ze dopiero po trzech dniach i trzeba miec zwolnienie od lekarza .To nawet chorowac tu porzadnie nie mozna . Pojechal ze mna do jakiegos sklepu i kupil mi buty robocze i ubranie . No chociaz tyle . C.d.n.

OBOZ PRACY 8 (10.26.2009)

Przyjechalismy na budowe. Remont jakiegos starego domu . Pokazal mi gdzie stoi betoniarka , gdzie leza cegly , piasek i cement , dal jakis rysunek i mowi ze mam murowac scianki i pojechal na inna budowe . Temu to latwo gadac , murowac scianki , a jak ? Ani nie ma sie kogo zapytac . Na szczescie widzialem jak moi kumple robili to na Majorce , wiec jakos sobie poradze . Najpierw trzeba troche odpoczac i przemyslec robote . Ani tam krzesla nie bylo zeby usiasc . Zrobilem sobie fotelik z workow z piaskiem . Calkiem fajny wyszedl , bo przeciez jestem fachowcem . Ledwo usiadlem zamknely mi sie oczy , a jak sie obudzilem byla juz trzecia po poludniu . Fajnie , jeszcze tylko godzina i juz jest fajrant . Wsypalem do betoniarki cztery worki cementu i trzy worki piasku ,nalalem wody do pelna , wlaczylem a ta cholera zamiast sie krecic to zaczelo sie z niej dymic i smierdziec na spalone kable . Podymilo sie pare minut i przestalo , ale krecic sie dalej nie chciala . O pol do piatej przyjechal ten "pracodawca" to mu mowie ze jak chce miec zrobiona porzadnie robote to musi kupic porzadne maszyny bo ta jest zepsuta . Kazal mi jeszcze wyciagnac zaprawe z tej jego zepsutej betoniarki ( PO GODZINACH!!! ) . Potem sie go pytam ile ja zarabiam na godzine , a ta swinia mowi ze placeni bedziemy od metra kwadratowego !!!! To ja tu bylem dzis caly dzien za darmo , bo jego betoniarka byla zepsuta ??! Powiedzialem mu ze na akord to sobie moze sam robic , ze to OBOZ PRACY i ma zaplacic za dniowke . I znow to samo co przezylem na Majorce . NIE ZAPLACIL , oszust jeden . Poczekaj swinio , ja cie tak obsmaruje w internecie ze sobie popamietasz . Wychodzac wrzucilem jeszcze do torby kleszcze i srubokret bo przeciez kazdemu fachowcowi potrzebne sa narzedzia .Ubranie robocze i buty tez juz mam . Do hotelu mnie nie zawiozl . A jak tam przyszedlem to Zenek juz stal na ulicy z naszymi walizkami , bo to tluste babsko wyrzucilo go z pokoju . I znow zostalem ofiara oszusta, bez srodkow do zycia i bez dachu nad glowa . A tu moja Kaska dzwoni z Polski ze mam jej wyslac na zycie i na dzieci bo nie ma kasy . A ja skad mam miec jak trafiam tylko na zlodziei i oszustow ? To jej powiedzialem zeby poszla do sasiada i wpisala do internetu ze ten oszust z Belgii to jest wielki oszust i ze jest niewyplacalny . C.d.n.


OBOZ PRACY 9 (10.27.2009)

Za ostatnie grosze poszlismy do knajpki na piwo . Taki jest los czlowieka jadacego za chlebem na obczyzne . Zenek powiedzial ze pojdzie do ambasady zeby mu zafundowali bilet powrotny do Polski , potem go sprzeda i bedziemy mieli troche grosza zeby z pragnienia nie umrzec . A potem pojedziemy do Holandii bo tam jest kupa roboty , i wszyscy Holendrzy szukaja Polskich specjalistow . Za godzine Zenek zadzwonil ze bilet mu w ambasadzie dali , ale sprzedac go nie mozna bo jest na nim nazwisko . Gotowki nie chcieli mu dac , wiec wraca do kraju . To ma byc dbalosc organow rzadowych o obywateli ktorzy zostali oszukani za granica ???!! W nastepnych wyborach nie wybiore juz Donalda - za kare . Pojechalem pociagiem przez granice do Holandii , nikt nie sprawdzal biletow . W pierwszym wiekszym miescie poszedlem do kosciola bo przeciez jestem katolikiem to nalezy mi sie opieka . A w kosciele polski ksiadz , dal zjesc , pozalowal i zadzwonil do kogos kto mial mi pomoc znalezc robote . Za godzine przyjechal jakis brodaty typ i mowi ze zabierze mnie do ogrodnika , ktory ma robote . Po drodze pytam o najwazniejsze sprawy - ceny wodki , gdzie mozna tanio gola strzelic itd. , a ten dlugowlosy idiota mowi ze te sprawy go nie interesuja bo on tu przyjechal zeby pracowac i utrzymac rodzine w Polsce a nie zeby tracic zarobione pieniadze na takie rzeczy . Wariat jakis . Zajechalismy do ogrodnika . Zaprowadzil mnie do wlasciciela - co za szczescie - nie Polak wiec na pewno mnie nie oszuka . Gadal ten brodacz z nim po holendersku ( czemu sie ten durny Holender nie nauczy polskiego?) i przetlumaczyl mi ze bede pracowal przy sadzeniu tulipanow w szklarni . Pytam ile na godzine , a ten na to ze placa od posadzonej cebulki . O Jezu , znowu akord , czy na tym holernym zachodzie nie mozna nigdzie normalnie pracowac - na godziny ? To przeciez bym nawet i po 12 godzin dziennie mogl zasuwac , a w tym akordzie to juz po 4 godzinach czlowiek ma dosc . Spac bede w kontenerze , z trzema innymi rodakami ( to chociaz bedzie z kim wypic ). Ci trzej z ktorymi mialem mieszkac okazali sie jakimis postrzelonymi studentami , nie pija , pala jakies dziwne skrety i dyskutuja godzinami o jakichs glupotach . Ale wpadlem . Do roboty budza mnie o 4 rano , a wiec i to jest OBOZ PRACY . Dzis to nawet polskiemu duchownemu nie mozesz zaufac . Pokazali jak sadzic te tulipany . Wedlug miarki , ogonkiem do gory . Za to ze mnie tak wczesnie obudzili posadzilem wszystkie ogonkiem w dol , za kare . Potem wymyslilem ze zamiast pojedynczo , to moge zakopywac po kilka , jak akord to akord . Jak im to wyrosnie na wiosne to zaczna nam placic na godziny . Trzeba kapitalistow nauczyc porzadku .C.d.n.

  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2009-12-16 09:26
Drodzy Czytelnicy,

Pozwole sobie odpowiedziec na Wasze pytania i komentarze:

asta la vista :
Poszukuje kraju mlekiem i miodem plynacego . Byc moze bedzie to Szwecja . Dziele sie wiec moimi wspomnieniami z ludzmi ktorzy juz tam sa . Moze ktos da mi juz w przedbiegach kilka dobrych rad?
Ewa Österlin :
Ciag dalszy nastapi.
Uwe :
Poslugujesz sie bardzo wyszukanym jezykiem . Czy jestes w 100% pewien ze uzywane przez Ciebie slowa wyrazaja to co chcesz powiedziec ? Czy zalaczona fotografia przedstawia Ciebie ? Przypuszczam ze jestes ulubiencem kazdego towarzystwa , a moze jednak nie ?
Badboy , zabardzochwalony , bolek1970 i mayya :
Zrozumieliscie moje intencje , dziekuje .
synko_gniew_rybaka :
Jestes blisko . Byc moze nie stoje po drugiej stronie lustra , ale raczej obok , bardzo blisko . " Widze i opisuje " .

Zycze wszystkim dobrego i pracowitego dnia .

Wasz Fachurra
  Profil uzytkownika: Fachurra     
synko_gniew_rybaka
Eire


Wpisów: 3599
Od: 2009-01-04
2009-12-16 09:38
to co z tą Holandią w końcu? też tam byłem kilka miesięcy (Pijnacker, Delft, Haga) i wiem jak się tam żyje i pracuje. U badylarzy przerąbane, jeśli jeszcze do tego spisz w karawanie w osiemnastu a najbliższy coffee-shop jest za rogiem to kariera murowana. Poza tym Holendrzy podobnie jak i Niemcy mają manie wyższości i narody słowianskie nie są traktowane z należytą powaga i szcunkiem...

pozdro
  Profil uzytkownika: synko_gniew_rybaka     
Uwe
Alandy


Wpisów: 8587
Od: 2003-03-12
2009-12-16 11:39
Fachurro. Sorry w takim razie za kłopotliwy język. Mam do niego niestety skłonności. Trudno jednak określić przeżycia i "refleksje" Twojego bohatera inaczej niż trywialne. Rozumowanie i działanie prostaka-cwaniaka-lenia. Nic odkrywczego u wielu polskich gastarbajterów. Wstyd i żenada. Wątpliwego blasku dodaje historii fakt, że ma miejsce na ZACHODZIE. A może to właśnie ma być podnietą, którą ja jakoś przegapiłem.

Czy to moje oblicze?
-Tak, w jednej z lepszych chwil .
Co do mojego towarzystwa, to wygląda na to, że je sobie cenią i nie stronią, tylko ja - niewdzięcznik jestem trochę wybredny...
  Profil uzytkownika: Uwe     
Lulu Confaboulu
Sarkazm i szydera


Wpisów: 6700
Od: 2009-03-30
2009-12-16 13:38
Uwe, obawiam się jednakowoż iż czas nadszedł, aby pogodzić się z prawdą - obrazkiem stereotypowego Polaka. Nie ma się o co unosić

Fachurro - dzięki za przefajny tekst. Moja przeszłość emigracyjna pozwala mi stwierdzić: Prawda, mopanku!!!

Jedno mnie tylko ciekawi - ciekawe, ilu z "fachurów" czytających go wcale nie myśli,że to o nim...
  Profil uzytkownika: Lulu Confaboulu     
Oxen
Let's Rock Baby


Wpisów: 5717
Od: 2004-10-27
2009-12-16 15:43
I n t e r e s u j a c e . . . -LOL-
//R*___
  Profil uzytkownika: Oxen     
Oxen
Let's Rock Baby


Wpisów: 5717
Od: 2004-10-27
2009-12-16 15:46
Suplement: "spotkanie z ostatnim uczciwym Polakiem" jeszcze nie nastapilo... Nie spotkales przeciez mnie (!)
//R*___
  Profil uzytkownika: Oxen     
kajetan
Sztokholm


Wpisów: 14510
Od: 2000-09-01
2009-12-16 21:49
Hehe, tak mniej wiecej (niestety) wyglada wiele wpisow na forach z serii "uwaga ostrzegam, pracodawca mnie oszukal".
  Profil uzytkownika: kajetan     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2009-12-17 07:53
I stad natchnienie do pisania nastepnych odcinkow .
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2009-12-17 07:56
OBOZ PRACY 10 (10.27.2009)

Potem bylem jeszcze madrzejszy i za kazdym razem jak szedlem do ubikacji to bralem pare garsci tych cebulek do kieszeni i do sraczyka z nimi , jak akord to akord . Ci inni pracusie zasuwali caly dzien schyleni i nawet nie chodzili na papieroska . Lizusy jedne . O 12 byla przerwa , fajno jest, maja stolowke pracownicza . Mozna ladowac na talerz ile sie chce . Tylko do picia nic konretnego , nawet piwa nie mieli . Po przerwie jeszcze dwie godziny ( juz plecow nie czulem ) i koniec roboty . Podchodzi do mnie ten dlugowlosy brodacz , ktory mnie tu przywiozl ( okazuje sie ze to brygadzista ) , liczy rzadki ktore posadzilem i mowi ze za malo rzadkow na za duzo cebulek . A co ja moge za to ? Przeciez sami chca na akord -to maja .Wykopal pare moich cebulek i mowi ze ja cos chyba zle zrozumialem . Zawolal jakiegos tubylca i cos mu tam opowiada po holendersku , kapus jeden , zdrajca narodu i ojczyzny . Kazali mi wykopac wszystkie cebulki i posadzic je jeszcze raz nastepnego dnia . Ale tych ze sraczyka nie znalezli - bo ja jestem sprytniejszy od nich ha,ha,ha. Nie pobede dlugo w tym obozie pracy , pare dni zeby zarobic troche kasy i wezme sie za szukanie jakiejs uczciwej roboty za konretne pieniadze . W pokoju studenci licza ile dzis zarobili , jeden 80 eurasow drugi 95 , a trzeci ponad stowke . Pracusie . Tacy sa najgorsi , zasuwaja caly dzien , robia wszystko co im kaza i nawet nie dyskutuja z przelozonymi . Potem jak przyjdzie do pracy taki normalny czlowiek jak ja , to ma ciezko . Pozyczylem 20 od jednego z nich i poszedlem do sklepu kupic cos do picia . Na szczescie spotkalem po drodze dwoch rodakow ktorzy tez szli po napoje i skumplowalismy sie . Oni pracuja na ogorkach . Super robota - na lezaco . Lezysz sobie na platformie ktora ciagnie traktor i zbierasz ogoreczki . Sa tu juz przeszlo miesiac i wyslali nawet do swoich zon po kilka stowek . Ja mojej tez kiedys wysle , ale najpierw musza mi zaplacic . Wypilismy w pokoju nowych kolegow trzy flaszeczki . Moze nie bedzie tu tak zle . I znowu dzwoni moja Kaska z Polski i marudzi ze nie ma na zycie . Mowi ze Felek z sasiedniej wsi , ktory pojechal do pracy do Niemiec , przyjechal na odwiedziny Mercedesem i kupil swojej zonie futro na zime . Moze tam sie lepiej zarabia ? Musze do tego Felka zadzwonic , moze zalatwi mi jakas robote bo tu to sie chyba tylko garba dorobie . Nie po to skonczylem 8 klas szkoly podstawowej ( w ciagu 12 lat ) zeby teraz czolgac sie w jakiejs szklarni za marne grosze . Zasluguje na cos lepszego .C.d.n.


OBOZ PRACY 11 (10.28.2009)

Wieczorem zadzwonilem do Felka zeby zapytac o ta robote w Niemczech . Ucieszyl sie jak mnie uslyszal . Powiedzial ze robi przy autach . Ze mozna szybko zarobic kupe forsy i podal adres pod ktory mam sie zglosic . Pomyslalem , ze nie ma nad czym sie zastanawiac i ze szkoda kazdego straconego dnia w tym holenderskim obozie pracy . Pozyczylem troche forsy od moich nowych kolegow i pojechalem na autobus ktory jedzie do Polski przez Niemcy . W autobusie pelno jakichs smutniakow przemeczonych robota , tylko na tylnych siedzeniach paru normalnych ludzi z czerwonymi nosami , wiec usiadlem oczywiscie z tylu . Po krotkim zapoznaniu przy flaszce podawanej z rak do rak juz wiedzialem ze nie tylko ja wpadlem w rece oszustow ktorzy kazali pracowac ponad ludzkie sily . Wszyscy ci nowi kolesie mieli podobnie tragiczne przejscia za soba : niewyplacalnych pracodawcow - oszustow , furiatow i innych idiotow ktorzy wymagaja od ludzi pracy w pocie czola . Niektorzy mieli tego pecha nawet wiecej razy jak ja ; pracowali w roznych firmach po kilka dni , a czasem nawet tygodni i zostawali zwalniani pomimo ze charowali jak woly . I tak na uzalaniu i uskarzaniu sie , przy flaszeczce minela podroz do Niemiec . Jak wysiadalem to wszyscy plakalismy ze wzruszenia i moi nowi przyjaciele dali mi dobre rady : nie daj sie Niemcom , oszczedzaj robote , nie przemeczaj sie . Jakos znalazlem ten podany przez Felka adres , wchodze na pietro i dzwonie do drzwi . Nikt nie otwiera . Na drzwiach przylepiony jakis pasek papieru , a na nim pisze "Polizei" i cos tam jeszcze . Dzwonie do Felka do Polski , zeby zapytac kiedy ci jego koledzy wroca do domu , a Felka telefon wylaczony . Wiec dzwonie do mojej Kaski , a ta mowi ze po Felka przyjechala policja i zabrali go razem z tym mercedesem , ktorego przywiozl z Niemiec . Tak to jest w Polsce , jak sie ktos na zachodzie czegos dorobi to go aresztuja i zabieraja mu owoce jego ciezkiej pracy . Juz nigdy nie wybiore Tuska . I stoje teraz samotny w obcym kraju , znow bez pieniedzy i bez dachu nad glowa . Nareszcie mialem zarabiac godziwe pieniadze i nic z tego . Poszedlem pod "Aldi" i juz po paru minutach uslyszalem ojczysta mowe : ku........., kur..... , kur.........Rodacy!!! Pytam gdze pracuja , a tu sie okazuje ze to przedsiebiorcy - biznesmeni . Maja gewerbe i robia przy rigipsach . To i ja zostane biznesmenem . A wiec jednak mozna na zachodzie zrobic kariere . Trzeba tylko posiadac odpowiednie umiejetnosci i byc bardzo pracowitym - tak jak ja. C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2009-12-18 07:50
OBOZ PRACY 12 (10.29.2009)

Moi nowi znajomi wzieli mnie na mieszkanie . Pare nocy moge u nich przespac , az zarobie pierwsze pieniadze . Powiedzieli gdzie znajde polskiego doradce ktory pomaga zalatwic gewerbe . Poszedlem nastepnego dnia . Owszem , zalatwi wszystko , ale nie za darmo . Mam zaplacic 350 euro. A skoro ich nie mam to musze tylko podpisac ze zaplace za miesiac 500. Zaden problem . Koledzy powiedzieli ze na rigipsach mozna zarobic przeszlo dwa tysiace , wiec podpisalem . Doradca powiedzial ze za dwa tygodnie dostane papiery i wtedy bede juz przedsiebiorca. Na razie mam rozgladac sie za zleceniami - chodzic po budowach i pytac . Wrocilem na mieszkanie , ubralem marynare i krawat - bo tak wygladaja biznesmeni i zaczalem szukac roboty . Od budowy do budowy . Bylem juz na trzech , ale zaden z tych Niemiaszkow mnie nie rozumial . Czemuz oni nie ucza sie polskiego ? Przeciez byloby im znacznie latwiej w zyciu . Barany jedne . Dopiero na czwartej budowie mieli jakiegos polskiego Niemca z ktorym moglem sie dogadac . Zaoferowalem moje uslugi jako doswiadczona firma rigipsiarska . I ci akurat potrzebuja . Powiedzial ze niemiecka firma chce 35 euro za metr kwadratowy , rumunska 25 i czy ja zrobie taniej . No jasne ze zrobie . 15 na godzine i moge brac sie do roboty . Na poczatek to powinno mi wystarczyc . A ten szwabik znowu o metrach kwadratowych . No to sie zgodzilem na 15 euro za metr , bo juz mialem konkretny plan . Dam ogloszenie do internetu : oferta pracy dla fachowcow trockenbau (tak sie to nazywa) , atrakcyjne zarobki , zwrot kosztow podrozy , wyzywienie zapewnia pracodawca , mieszkanie tez . Niech przyjezdzaja . Zagonie ich do roboty za 5 euro na godzine . W ciagu godziny musza zrobic 2 metry kwadratowe tego rigipsu to zostanie mi od kazdego pracownika 25 euro na godzine . Jak bede ich mial dziesieciu to mam co godzine 250 , a po 10 godzinowej dniowce 2500 euro w kieszeni .Boze kochany , dlaczego ja wczesniej nie zostalem biznesmenem ? Musze sie pomalu rozejrzec gdzie sprzedaja Mercedesy , bo niedlugo jakiegos trzeba bedzie kupic. Bede uczciwym pracodawca , nie bede oszukiwal pracownikow i wszyscy beda mnie chwalic . Zadzwonilem do mojej Kaski i powiedzialem jej ze nadchodza czasy dobrobytu , zeby poszla do sasiada pozyczyc troche kasy i powiedziala mu ze zwroce podwojnie . A co tam , niech mi zazdrosci . C.d.n.


OBOZ PRACY 13 (10.30.2009)

Juz po kilku dniach dzwonia pierwsi kandydaci do pracy . Wiec przeprowadzam telefoniczne rozmowy kwalifikacyjne . Pytam o najwazniejsze rzeczy : skad jestes ? Bo przeciez nie bede przyjmowal do pracy krakusow , gorali , slazakow , kaszubow czy warszawiakow .. Najlepiej zeby to byli ludzie z mojego regionu bo tylko ci sa pracowici . Potem pytam : umiesz wypic? Bo w koncu chce zeby w mojej firmie panowala mila atmosfera i zeby moi pracownicy nie wpadali pod stol juz po pierwszej butelczynie . Nastepne pytanie : narzedzia masz ? Bo chyba nie mysla te matoly ze im jeszcze narzedzia kupie . A na koniec pytam : przy rigipsach robiles ? Bo musze miec chociaz jednego , ktory sie troche na tych rigipsach zna . Niektorzy odpowiedzieli konktetnie na pytania , to ich zaangazowalem . Ale bylo tez kilku palantow , ktorzy pytali o zakwaterowanie , wyzywienie , zwrot kosztow podrozy i o inne glupoty . O zakwaterowanie bedziemy sie martwic jak przyjada . Wyzywienie ? Chyba nie mysla te cymbaly ze im bede obiadki gotowal ; nichze sobie przywioza konserw i zupek w proszku . O zwrocie kosztow podrozy bedziemy rozmawiac jak wykonaja plan. Po tygodniu mialem juz trzech pewnych pracownikow , ktorzy maja czekac tylko na moj telefon z terminem rozpoczecia pracy . Jeden z nich ma szwgra ktory robil dwa lata przy rigipsach wiec sie od niego dowie jak to sie robi . Ten bedzie u mnie brygadzista . Potrzebuje jeszcze przynajmniej siedmiu . Ciezko jest znalezc dobrych fachowcow ! Wyczytalem w internecie ze mozna znalezc pracownikow przez agencje zatrudniena . Wiec dzwonie do takiej i mowie ze potrzebuje siedmiu rigipsiarzy . A to babsko przy telefonie na to ze wysle mi formularz i ze mam za kazdego pracownika ktorego mi podesla zaplacic po 95 euro , a jak bedzie pracowal to jeszcze po 300 z pierwszej jego wyplaty . I w tym momencie przyszlo mi olsnienie !!!! Alleluja !!! Przeciez zamiast lazic od budowy do budowy i szukac roboty , zamiast uzerac sie z jakimis nieudanymi pracownikami - moge zostac posrednikiem pracy . To jest dopiero biznes !!! Bede szukal w Polsce chetnych do roboty , wysylal ich do roznych krajow i kasowal za kazdego 95 euro a po miesiacu jeszcze 300 euro . Przy 300 kandydatach miesiecznie zrobie 118 i pol tysiaca !!! Siedzac sobie wygodnie w fotelu . A wlasciwie to po co? Przeciez moge przyjac sekretarke , ktorej zaplace 1500 zlotych i ona zalatwi mi ta cala robote . Ruszylem do kawiarenki internetowej i dalem dwa ogloszenia : jedno , ze oferuje prace we wszystkich branzach dla ludzi bez specjalnych kwalifikacji , bez znajomosci jezykow , wiek obojetny i drugie ze mam wielkie " zasoby ludzkie " ( to takie madre okreslenie z internetu ) i poszukuje firm ktore tych " zasobow ludzkich " potrzebuja . Numer komorki i czesc . Teraz juz tylko czekac na ta ogromna lawine pieniedzy . C.d.n.

OBOZ PRACY 14 (11.02.2009)

Od trzech dni moj telefon dzwoni bez przerwy . Zglaszaja sie zasoby ludzkie . Nie przypuszczalem ze tylu ludzi szuka pracy . Przeciez u nas mowili ze to Europa czeka na nas - fachowcow . Mam ju chyba ze trzy kartki z nazwiskami i numerami telefonow od tych chetnych do roboty . Przewaznie nic nie umieja , ale szybko sie ucza , wyksztalcenie podstawowe i komunikatywna znajomosc jezykow . Tylko czemu nie dzwonia do mnie te wszystkie firmy z Europy , ktore potrzebuja pracownikow . Pewnie dlatego ze nie umieja przeczytac mojego ogloszenia bo nie nauczyli sie po polsku . Zadzwonil tylko jeden niemiecki biznesmen z Hamburga imieniem Mustafa , ktory potrzebuje kilku kobiet do pracy za bardzo godziwe wynagrodzenie . Powiedzial ze te panie musza byc otwarte ( ??? co to znaczy??) i nie starsze jek 25 lat . Mowil ze jezykow znac nie musza , ale ze powinny dobrze umiec po francusku . Obiecal ze za kazda ktora mu przysle , wyplaci mi 1000 euro !!! To moze wysle tam moja Kaske ? Niech tez troche popracuje . Wprawdzie ma troche wiecej jak 25 lat , ale jest pracowita i na pewno pan Mustafa bedzie z niej zadowolony . Czemu ten Mustafa chce zebym mu wysylal zdjecia kandydatek w kostiumach kapielowych ? Moze beda pracowaly jako ratowniczki na kapieliskach ? Zadzwonilem do Kaski i kazalem jej zrobic sobie zdjecie w bikini i kupic slowniczek polsko-francuski . A ja na razie pozostane przedsiebiorca budowlanym w branzy rigipsiarskiej . Musze szybko znalezc jeszcze paru fachowcow do mojej firmy . Popatrze w internecie . O juz mam : trzech budowlancow , ktorzy juz wszedzie pracowali i wszystko umieja szuka pracy . Narzedzia maja i nawet transport !! Musze sie pospieszyc bo sa na pewno rozchwytywani . Rozliczenia zaliczkowe . To tak jak ja . Z tymi znajde wspolny jezyk . Ale na koncu ich ogloszenia pisze ze dziekuja za oferty w Niemczech . Szkoda... , bo na pewno dobrze bysmy sie rozumieli . Musze pojsc na ta budowe na ktorej mam pracowac i zazadac zaliczki . Przeciez kazdy biznesmen potrzebuje jakas kase . Poszedlem do kierownika budowy i wytlumaczylem za pomoca tego polakoniemca ktory tam pracuje ze potrzebuje zaliczki na material . Musialem mu cos podpisac i dal mi czek na 5000 euro !!!! Ludzie , jakie to proste . Musisz tylko znalezc jakiegos naiwniaka ktory ci uwierzy i juz masz kase!!! Do banku i juz jest gotowka .Po drodze na mieszkanie kupilem pare flaszek i cos na zagryche . Moi wspollokatorzy ucieszyli sie jak im powiedzialem za mam forse . Zaprosilem jeszcze paru sasiadow i zrobilismy impreze inauguracyjna mojej firmy . Fajnie bylo -wszyscy wpadli pod stol krotko po dwunastej. C.d.n.

  Profil uzytkownika: Fachurra     
synko_gniew_rybaka
Eire


Wpisów: 3599
Od: 2009-01-04
2009-12-18 17:03
  Profil uzytkownika: synko_gniew_rybaka     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2009-12-19 10:53
OBOZ PRACY 15 (11.03.2009)

Jestem naprawde lubiany. Od wczorajszego dnia mam tylu dobrych kolegow , ktorzy poklepuja mnie po plecach i chwala za moja pracowitosc i przedsiebiorczosc . Zaden z nich nie mial tyle szczescia w interesach jak ja . Kilku pozyczylo ode mnie po pare stowek ( na pare dni ) ,a jeden zaproponowal mi nawet wejscie do jego spolki z o.o. . Jak czlowiek ma kapital to sie z nim licza. Dzis mam jeszcze prawie 3.000 euro w kieszeni . 12.000 zlotych !!!! Majac taka kase mozna spac spokojnie . Moja Kaska dzwoni znowu i chce pieniedzy . Nie martw sie kochanie , dostaniesz niebawem .Pytam czy zrobila sobie to zdjecie w bikini ? Nie zrobila , bo nigdzie nie mieli takich duzych bikini . Wpadlem na pomysl zeby pojechac na odwiedziny do rodziny . Najpierw do domu towarowego - kupic nowy garnitur i prezenty dla Kaski , dla dzieciakow , dla dalszych krewnych , dla sasiadow i kolegow . Niech widza jak mi sie powodzi. Potem z dwoma walizami na autobus . Zadzwonilem do Kaski zeby zamowila sale w naszej gospodzie na przyjecie ktore wydam dla wszystkich przyjaciol . Zastaw sie , a postaw sie . Ja nawet zastawiac sie nie musze . Mam jeszcze przeszlo 2.000 eurusiow !! W autobusie siedzialy obok mnie jakies kobity , ktore pracuja na opiekach . Nie wiem co one tam opiekaja , ale mowily ze zarabiaja po 1300 euro , mieszkanie i jedzenie - za darmo . Jak moja Kaska nie dostanie tej dobrze platnej pracy u Mustafy z Hamburga to niech tez jedzie na te opieki. W mojej wsi juz wszyscy czekaja na moj przyjazd . Widac po tych gebach jak mi zazdroszcza . Niech rusza dupy za granice to tez im sie lepiej bedzie wiodlo . Na przyjecie do gospody przyszla prawie cale wies . Wszyscy chcieli wiedziec jak to jest na tym zachodzie . Wiec im powiedzialem ze trzeba byc madrym i pracowitym , bo bez pracy nie ma kolaczy . Wielu chce pracowac w mojej firmie . To im powiedzialem zeby napisali listy motywacyjne i dolaczyli CV i kopie swiadectwa szkolnego , to bede rozpatrywal te podania po powrocie z urlopu . Balowalismy cala sobote i niedziele . Takiego przyjecia to najstarsi w naszej wsi nie pamietali . Na koniec zaplacilem za wszystko i zostalo jeszcze zeby oddac sasiadowi , ktory nam zawsze pozycza . Kasce juz nic nie moglem zostawic bo kasa sie skonczyla . Dobrze ze kupilem bilet autobusowy w obydwie strony . W drodze powrotnej zaczalem sie zastanawiac , skad wziac material na ktory wzialem zaliczke . EE tam , cos wymysle . C.d.n.

OBOZ PRACY 16 (11.04.2009)

Najpierw musze poszukac tych kolesiow ktorym pozyczylem pieniadze . Znalazlem ich , ale forsy nie maja bo kazdy z nich zostal przez jakiegos pracodawce , albo zleceniodawce perfidnie oszukany . Co tu robic ? Pojde na budowe i powiem temu szwabowi ze potrzebuje jeszcze jednej zaliczki bo ceny poszly w gore . Tak zrobilem . Ale tym razem pan Niemiec nie chcial juz dac zaliczki , skapiec jeden . Co to dla niego , Fryca , 5.000 euro ? Jeszcze zaczal mnie straszyc , ze jak sie nie wywiaze z umowy to poda mnie do sadu . Niech uwaza co mowi . W 45 roku tosmy im juz raz pokazali gdzie raki zimuja . Musze wykombinowac cos innego . Najpierw znajde jakiegos pracownika , ktory ma auto - najlepiej transporter . Potem wysle go z pomocnikiem na jakas budowe w nocy i niech nawioza troche tych rigipsow . Dalem ogloszenie do internetu ze oferuje bardzo dobrze platne zatrudnienie i ze warunkiem przyjecia jest posiadanie furgonetki . I juz na drugi dzien zglosil sie jakis . Pyta o zarobki , wiec mu mowie ze bardzo atrakcyjne , praca latwa ,lekka i przyjemna , zakwaterowanie i wyzywienie bezplatne ( juz wiem ze na to wszyscy leca ) i ze ma jak najszybciej przyjechac . Rownoczesnie opracowalem plan "B" . Sciagne tu moja Kasie do pracy , chocby na tych opiekach . Za mieszkanie i jedzenie nie bedzie musiala placic to bede mial co miesiac 1300 euro na czysto . Za te pieniadze kupie troche tych rigipsow i wszystko gra . Musze poszukac jakiejs dobrej oferty dla mojej Kasiuni w internecie . Znalazlem !!! ""Nawiazemy kontakt z mila Pania (najchetniej ze wsi lub malego miasteczka) zainteresowana wyjazdem na dluzszy okres do Niemiec. Jestesmy mila,luzno zwiazana para i chetnie Ci pomozemy. Jesli masz do 40 lat i jestes dyskretna (chetnie lekko puszysta z duzym biustem) to napisz. Tylko Pani dysponujaca czasem i niczym nie zwiazana."" Sa jeszcze dobrzy ludzie na tym podlym swiecie . Chca bezinteresownie pomoc jakiejs kobiecie . Nie wiem co to znaczy puszysta - moja Kaska jest tlusta. Czas ma . Dzieciaki do dziadkow i juz moze jechac . Dzis jeden z moich wspollokatorow dostal wyplate i kupil cos do picia . Dobrze jest miec przyjaciol .


OBOZ PRACY 17 (11.05.2009)

Chyba bede musial kupic sobie budzik za pierwsze zarobione pieniadze . Znow obudzilem sie o 12 w poludnie . Jak wstaniesz o tej porze to juz dzien prawie ze przelecial . Zanim cos zjesz i wypijesz trzy albo cztery piwka to juz jest 2 po poludniu i nie warto za nic sie juz brac . Mam ciagle jeszcze problem z kasa . Nie jest latwo porzadnemu czlowiekowi na obczyznie , a jak trafia ciagle na oszustow i naciagaczy to mu jeszcze trudniej . Zadzwonilem do mojej Kasi zeby sie pakowala i przyjezdzala do pracy . Cos dla niej znajde . Zadzwonilem do agencji posrednictwa pracy zeby zapytac co to sa te opieki , czy to jest praca w piekarni ? Powiedzieli ze to jest opieka nad dzadkami i ze wysla formularz do wypelnienia . Przyjdzie za dwa dni . Do tego czasu to i Kaska powinna juz tez przyjechac. Mam nadzieje ze bedzie miala wiecej szczescia jak ja i nie wpadnie w szpony jakiegos oszusta . Opiekowac sie dziadkami to Kaska umie . Jak moj ojciec z wujem Jozkiem po pijanemu wpadli do gnojownika to ich wlasnorecznie wylowila i wrzucila do strumyka zeby nie smierdzieli . A wiec jest wykwalifikowana opiekunka . Od poniedzialku mam zaczac wykonywac zlecenie na budowie , a tu ani materialu jeszcze nie ma , ani kasy zeby go kupic . Najlepiej powiem ze sie ciezko rozchorowalem ( po tych wszystkich przejsciach ) i rozpoczne zlecenie troche pozniej . Moze uda sie wyzebrac troche chorobowego . Na razie , korzystajac z tego ze bylem sam na mieszkaniu pogrzebalem troche w szafach moich wspollokatorow no i prosze u jednego znalazlem koperte , a w niej 1000 euro . Teraz to juz calkiem chyba strace wiare w ludzi . Ta swinia ciagle narzeka ze nie ma kasy , a tu 1000 euro w szafie . To stara prawda - Polak polakowi wilkiem za granica . Wyciagnalem 3 stowki , przeciez mieszka nas tu szesciu to i tak nie bedzie wiedzial kto mu podebral . Jutro przyjada z kraju moi pierwsi pracownicy , to musze ich jakos przywitac zeby wiedzieli ze trafili na jedynego uczciwego rodaka i wspanialego pracodawce . Kupilem gazete zeby popatrzec za mieszkaniem dla moich ludzi . I od razu cos znalazlem . 150 euro czynszu za 60 metrow kwadratowych . To wcale nie tak drogo . Nie rozumiem co znaczy po niemiecku "kellerlagerraum" , ale to nie wazne , wazne ze tanio . Wzialem taksowke i pojechalem obejrzec . Dziwna dzielnica . Pelno Turkow i innych Arabow , skosnookich i nawet murzynow . Czemu ci Niemcy to talatajstwo tutaj wpuszczaja ? Przeciez ci tylko blokuja mieszkania i zabieraja nam miejsca pracy . Napisze petycje do tej Merkel zeby zrobila z nimi porzadek .C.d.n.

  Profil uzytkownika: Fachurra     
synko_gniew_rybaka
Eire


Wpisów: 3599
Od: 2009-01-04
2009-12-19 14:49
powiedz mi przyjacielu Fachurra, czy podmiot liryczny Twoich opowieści, nazwijmy go Romek - nosi wąsy i czyści sobie uszy kluczykiem od stacyjki? (C)szedi.

wiem, że to niestotne szczegóły, ale brakują mi one do pełni obrazu...
  Profil uzytkownika: synko_gniew_rybaka     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2009-12-21 10:03
Fachurra ma wiele twarzy . Czasem nosi wasy , czasem nie , przewaznie jest nieogolony . Byc moze dlubie w uchu i w nosie kluczykiem samochodowym . Rozpoznasz go jednak od poniedzialku do soboty po specyficznym zapachu : brudny pot + poddana fermentacji mieszanka artykulow spozywczych . W niedziele rano niektorzy przedstawiciele tego gatunku wydzielaja bardziej przyjazny zapach ( jesli sa praktykujacymi katolikami ).
Znakiem rozpoznawczym jest rowniez rozpoczynanie co trzeciego zdania od " bo u nas w Polsce to...". Fachurrow jest wielu , bardzo wielu . Dobrego dnia .

Fachurra
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2009-12-21 10:06
OBOZ PRACY 18 (11.06.2009)

Pod adresem gdzie bylo mieszkanie do wynajecia jest jakas Wietnamska restauracja . Czyzby moi pracownicy mieli zamieszkac u azjatow ? Przeciez u takich to nigdy nic nie wiadomo , moga miec na przyklad zle maniery i wplyna negatywnie na moich ludzi . No ale jak juz tu jestem to wchodze i pokazuje temu zoltemu gazete z ogloszeniem . A ten sie glupio usmiecha i klania mi sie . No nareszcie jeden ktory zauwazyl ze jestem paniskiem . Prowadzi mnie na podworko i do jakiejs piwnicy . Otwiera drzwi i znowu sie glupio usmiecha i klania .Pokazuje mi ta piwnice - pusta buda , dwa okienka pod sufitem , jarzeniowa lampa , a na scianie wisi kaloryfer - to juz mi sie podoba . W rogu umywalka . A gdzie sraczyk ? Po drugiej stronie podworka . O.K. , biore to mieszkanie . Dalem skosnookiemu 50 euro zadatku i wytlumaczylem na migi ze reszte dostanie jak sie wprowadzimy . Teraz trzeba cos zrobic z reszta wieczoru . Dzis widzialem w internecie ogloszenie jakiejs laski ktora szuka towarzystwa do wypicia kawy , do rozmow i do robienia zakupow .Przed paru dniami oglaszala sie z innym podpisem jako para szukajaca przyjaciolki . Pewnie wziela rozwod i teraz jest samotna . Szkoda ze nie podala numeru telefonu bo bym do niej teraz zadzwonil i dotrzymal jej towarzystwa . Rozejrze sie troche po miescie , przeciez gdzies musi byc jakis burdelik . Dlugo nie szukalem . Czerwone lampki , zaklejone okna i dwie laseczki przed drzwiami zapraszaja do srodka . Nic dziwnego ze mnie zapraszaja , przeciez jestem bardzo przystojny i nawet sie dzis ogolilem . No to do srodka i po szampaniku . Co za niespodzianka !! Te dziewczyny umieja po polsku !! A wiec mozna sie nauczyc , mozecie brac przyklad Niemiaszki . Rozmawiaja ze mna w naszym jezyku jakby to byl ich ojczysty . To jest dbalosc o goscia . Potem wziely mnie na pokoj . Lupucupu , lupucupu minelo moze z 15 minut i kaza mi juz wychodzic albo zamowic jeszcze dwie butelki szampana . Napilbym sie jeszcze , ale nie tej oranzady , wiec pytam ile kosztuje flaszeczka gatunkowej wodeczki ..... 300 euro !!! Chyba calkiem podurnieli . To lepiej ide . A tu w drzwiach stoi jakis dwu i pol metrowy goryl bez szyi i kaze mi placic 200 euro za tego szampana ktorego wypilem z dziewczynami .Na szczescie mialem te dwie stowki . Drogi szampan . Pomyslalem sobie ze to tez bylby dobry interes . Sprowadze z kraju pare dziewczyn i bede sprzedawal szampana po dwie stowy . 20 szampanow dziennie razy 30 dni = 120.000 euro miesiecznie !!! To jeszcze lepszy biznes jak agencja pracy . Musze wymyslec jakies madre ogloszenie i zamiescic je w internecie .C.d.n.


OBOZ PRACY 19 (11.07.2009)

Na mieszkaniu awantura . Ten klamczuch ktory mial schowane w szafie 1000 euro drze sie ze ktos ukradl mu 3 stowy . Wszyscy sa oburzeni , wiec ja tez . Dzis juz nikomu nie mozna zaufac !!!!. Zaproponowalem zeby kazdy dal temu poszkodowanemu po 50 euro , dla swietego spokoju . Lepiej dac 50 niz miec parszywa atmosfere na mieszkaniu . Przedyskutowalismy temat , ci co mieli to dali , ci co nie mieli (np. ja ) obiecali ze dadza jak beda mieli . Koles polecial do marketu po karton wodki i juz wszystko bylo w porzadku . Dzieki moim umiejetnosciom dyplomatycznym . Nastepnego dnia zabralem sie za realizacje mojego nowego biznesu . Najpierw ogloszenie : Doskonala praca dla atrakcyjnych , otwartych pan ( juz wiem co to znaczy ) , zarobki - 500 euro dziennie ( naturalnie nie napisalem ze to moje zarobki a nie ich ha,ha,ha ) , mila , rodzinna atmosfera , opieka , fryzjer i silownia za darmo , auto do dyspozycji ( na silownie ,fryzjera i jazde autem i tak nie beda mialy czasu bo musza sprzedawac szampana ) , numer komorki i gotowe . Teraz trzeba pomyslec o apartamencie . Z pierwszej forsy zarobionej na budowie wynajme zaraz jakis i juz zaczna sypac sie pieniazki . Chyba poprowadze te wszystkie biznesy rownoczesnie , to wtedy zaden kryzys nie moze mi zaszkodzic . Budownictwo , posrednictwo pracy i agencja towarzyska ." Fachurra Inwestments and Logistics Group ", juz widze neonowy napis nad wiezowcem jaki wybuduje w naszej wsi i wszyscy beda mieli prace . Tak , Panie Tusk . Tak likwiduje sie bezrobocie . Przyjechali pierwsi moi pracownicy . Najwazniejszy ten z furgonetka . To juz dzis w nocy moge go wyslac na zakupy . Pojezdzilismy po miescie zeby poszukac jakiejs budowy z rigipsami . Kto szuka ten znajdzie . Ciemna ulica , bez plotu , bez dozorcy . Jakby dla nas stworzone . Przed zawiezieniem moich nowych wspolpracownikow na mieszkanie przejechalismy sie jeszcze po ulicach na ktorych byly wystawki i nazbieralismy troche materacy , dwa fotele , dwa stoly , pare krzesel , rower , wypchanego jelenia ( dekoracja mieszkania ) ,i jeszcze pare innych potrzebnych rzeczy . W koncu dbam o to zeby moi pracownicy mieszkali jak ludzie . Pojechalismy do ich nowego mieszkania . Troche glupio patrzyli , ale jak wstawilismy meble to zrobilo sie calkiem przytulnie . Ladniej jak u mnie w domu . I niech ktos powie ze nie jestem dobrym pracodawca .C.d.n.

OBOZ PRACY 20 (11.09.2009)

Na poczatek wytlumaczylem moim nowym pracownikom , ze wprawdzie czynszu za mieszkanie nie musza placic , ale kazdy z nich musi dac mi po 200 euro zastawu za wyposazenie mieszkania . Przeciez nie wiem co to za ludzie , a jak cos zniszcza to przeciez nie bede ja za to placil . Szczegolnie chodzilo mi tutaj o tego wypchanego jelenia . Wprawdzie z jednego boku sypia mu sie trociny , ma tylko pol poroza i jedno oko , ale mimo to jast bardzo wartosciowy .Powinienem wlasciwie wziac od nich po 500 euro , ale mam dobre serce i reszta pojdzie na moje ryzyko . Zaczeli ze mna dyskutowac , wiec powiedzialem ze komu sie nie podoba to moze spac na ulicy ( akurat leje jak z cebra!! ) . Zrozumieli . I znowu mialem 8 stowek . Ja to chyba mam smykalke do interesow , bo co mi sie forsa skonczy to wpada jakas swieza . Dalem jednemu z nich 50 euro i wyslalem po wodke i rolmopsy . Trzeba przeciez godnie pracownikow przywitac . W miedzyczasie pojechalismy na upatrzona budowe po material . Ten co mial szwagra , ktory juz pracowal przy rigipsach , wybieral to co nam potrzebne , a my ladowalismy na auto . Jakies plyty , worki , zelastwo . Przy okazji zaladowalismy jeszcze pare kaloryferow ktore staly obok . Moga sie przydac . I tak po udanych zakupach wrocilismy do sluzbowego mieszkania gdzie juz na stole staly szklaneczki , talerzyk z rolmopsami i cebulka . Widzialem w twarzach moich pracownikow jacy sa szczesliwi ze trafili na uczciwa firme , bo w Polsce sie rozne rzeczy opowiada . Wyglosilem mowe przywitalna , wznoszac po kazdym zdaniu toast za dobra wspolprace . Opowiedzialem im tez troche moich tragicznych przezyc zeby nie mysleli ze tak jak oni maja u mnie to normalka . Potoczyly im sie lzy po policzkach i mnie tez . Po piatej butelce wypilem z nimi wszystkimi brudzia . Gdyby taka atmosfera panowala we wszystkich przedsiebiorstwach to nie byloby na pewno niezadowolonych . Ale niestety , jestesmy wyjatkiem . Nastepnego dnia jest niedziela i moja Kaska ma przyjechac do pracy . Jeszcze nic konkretnego dla niej nie mam . Temu Mustafie z Hamburga wyslalem zdjecie Kaski w watowce i walonkach zrobione zima 1999 roku , to zadzwonil i powiedzial ze za stara i za tlusta . No ten by ja teraz musial zobaczyc !!! Poszukamy dla niej pracy na wlasna reke . Najlepiej na opiekach bo tam mieszkanie i jedzenie za darmo . Damy ogloszenie : Doswiadczona opiekunka z wieloletnia praktyka zawodowa ( opiekowala sie mna zawsze jak przyszedlem do domu narabany ) , poszukuje pracy w rodzinie polskojezycznej ( zeby sie jakos dogadac ) . Oczekuje tylko powaznych ofert ( to nie beda sie zglaszac ci , ktorzy maja niepowazne oferty )Oszustom , posrednikom i polakoniemcom dziekujemy. C.d.n.

  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2009-12-21 16:34
OBOZ PRACY 21 (11.10.2009)

Dzis wieczorem przyjedzie moja Kasia , a tu jeszcze nie ma zadnej powaznej oferty pracy ( niepowaznej zreszta tez nie ma ) .Przeciez napisalem to ogloszenie tak jak sie pisac powinno . Moze powinienem jeszcze napisac cos o zarobkach . Ze musza byc godziwe , albo jeszcze lepiej napisac ze za odpowiednia stawke - od 2.000 euro i nocki dodatkowo platne . Moze zamiast pisac ze w rodzinie polskojezycznej ( bo jeszcze zglosi sie jekis polakoniemiec i co wtedy ) napisac ze znajomosc jezyka komunikatywna ? Kaska wprawdzie nawet po polsku dobrze nie umie , ale paru niemieckich slowek ja na szybko naucze bo troche ten jezyk znam : arbajt , szajse , hajhitla . Najwazniejsze napisalem przeciez : ze oszustom i posrednikom dziekujemy . Trzeba jeszcze dopisac ze furiatom , naciagaczom i nieuczciwym pracodawcom tez dziekujemy . Wtedy zglosza sie tylko uczciwi . A na koncu dopisze jeszcze ze serdecznie pozdrawiamy tych wszystkich uczciwych i ze czekamy na konkretne oferty od konkretnych pracodawcow za konkretna kase . I ze sprawa jest pilna i maja szybko sie zglaszac . Pilna sprawa to naprawde jest , bo nawet nie wiem gdzie Kaska ma spac .Przeciez nie tam gdzie ja z piecioma obcymi chlopami mieszkam . Pojde po Kaske na dworzec autobusowy troche wczesniej i sprobuje dowiedziec sie czegos od tych kobiet ktore zjezdzaja do kraju . Stoi jakas babina z walizka wiec ja pytam czy nie wie cos o pracy na opiekach , a ta mowi ze akurat musi jechac na pogrzeb do kraju i jej podopieczny dziadek potrzebuje kogos na zastepstwo .Zadzwonila z komorki i powiedziala ze Kasia moze sie przedstawic . Bingo !! Przyjechal autobus , wysiada Kaska , a za nia kuzyn Mietek z zona . A na co ci mi tu potrzebni? Mowia ze stesknili sie za mna , a skoro juz tu sa to ze moglbym zalatwic dla nich robote , zeby cos do domu przywiezli . A co to tu jest ? Przytulek dla bezrobotnych obywateli Unii Europejskiej ? Tak jakbym mial za malo swoich problemow , to jeszcze ci mi sie musieli zwalic . Ale poniewaz jestem kulturalny to usmiechnalem sie i obiecalem cos zalatwic . Najpierw pojechalismy pod adres tego dzadka , ktory potrzebuje opiekunki na zastepstwo . Przed domem czekala juz na nas jakas polska paniusia ( posredniczka!!! ) .Mietek z zona zaczekali na ulicy , a ja z Kasia poszedlem na gore . Paniusia pokazala nam dziadka i powiedziala ze dziadek ma alzheimera . Rozejrzalem sie po pokoju ale nigdzie tego alzheimera nie widac . Moze jest na balkonie . Ciekawe czy to wieksze od rotweilera , bo takiego ma moj sasiad w Polsce . Paniusia wyjasnila ze alzheimer to taka choroba . Ze dziadek wszystko zapomina . U nas sie to nazywalo skleroza . Wziela od Kasi paszport i poszla . A ja wymyslilem szybciutko ze skoro dziadek wszystko zapomina to nie pozna czy stoi przy nim Kaska , kuzyn Mietek czy Mietka zona . I juz mialem kwatere dla krewnych . C.d.n.



OBOZ PRACY 22 (11.11.2009)

Nareszcie moglismy przywitac sie z rodzina . Kuzyn Mietek tez za kolnierz nie wylewa , wiec przywiozl pare flaszek pedzonego i troche kielbasy z ostatniego swiniobicia . Zrobilo sie wesolo , a tu nagle dziadek z drugiego pokoju wylazi i mamrocze cos po niemiecku . Zamknij sie dziadku , nie widzisz ze tu sie spotkanie rodzinne odbywa . A ten dalej szwargoli wiec mowie zeby dac sie dziadkowi napic to sie uspokoi . Miecio nalal solidna szklanice , a moja Kasia ( bo w koncu ma sie dziadkiem opiekowac ) wlala mu ta wodzie do geby . Zaczal kaszlec i sie zachlystywac . Widocznie nie przyzwyczajony do porzadnego samogonu .Zrobil sie caly czerwony , a potem siny , wiec wzielismy go z Mietkiem za nogi do gory a Kasia walila go po plecach zeby sie odchlystnal . Po paru minutach dzadek zaczal normalnie oddychac , to wsadzilismy go do lozka i zaklocona impreza mogla toczyc sie dalej . Zostalem na noc , bo w koncu nie widzialem Mojej Kasiuni juz jakis czas . Rano wszyscy jeszcze smacznie spia , a ten dziadek juz zaczyna lazic po mieszkaniu i marudzic . Nie mielismy juz nic do picia zeby mu dac to powiedzialem Kasce zeby zadzwonila do tej posredniczki pracy i poskarzyla sie ze dziadek ja molestuje i spac nie daje . I niech sie zapyta jakie sa wlasciwie godziny pracy , kiedy przerwa sniadaniowa , kiedy obiadowa i jak sie wlacza polskie programy w telewizji . No i co najwazniejsze - ile zarabia na godzine . I wiecie co ta baba Kasi powiedziala? Ze godziny pracy sa nieokreslone , ze trzeba dziadka pilnowac caly dzien , ze trzeba dziadka umyc codziennie ( tak jakby w sobote nie wystarczylo ) , ze trzeba dziadkowi ugotowac , posprzatac i jeszcze raz dziennie pojsc z dziadkiem na spacer . W soboty popoludniu przychodzi jakas dziadka krewna i wtedy i w niedziele jest wolne . I za to wszystko dostanie 1200 euro . OBOZ PRACY !!!!! Mietkowa zona slyszala ze niemieckie opiekunki biora po 30 euro na godzine . Wiec skoro Kasia ma pracowac caly tydzien bez przerwy to powinna zarabiac prawie 17.000 euro miesiecznie tak jak te Niemki zarabiaja .Nic dziwnego ze jezdzi tu tyle Mercedesow - to na pewno te niemieckie opiekunki nimi jezdza . Nie damy sie wykorzystywac , bedziemy walczyc o nasze prawa Kasiu . Poki co , zjedlismy wszystko co bylo w lodowce . Dziadek tez dostal calego pomidora . Niech ma .


OBOZ PRACY 23 (11.12.2009)

Dzis pierwszy dzien naszej pracy na budowie . Wzialem kuzyna Mietka ze soba , zebysmy wygladali na duza i powazna firme . Po drodze kupilem jeszcze w OBI dwie wiertarki . 2 sztuki za 9,99 . Ale okazja !! made in P.R. of Ch. ( ciekawe co to znaczy ? ) . Niech kierownik budowy widzi ze jestesmy dobrze wyposazeni . Przyjechalismy , rozladowalismy material . Wilus ( to ten co umie po polsku i niemiecku ) pokazal nam gdzie mamy te rigipsy stawiac . Wiec mowie do chlopakow zeby brali sie do roboty . A tu nagle jeden z nich zaczyna pytac jakie sa godziny pracy , kiedy przerwa sniadaniowa , a kiedy obiadowa i jaka maja stawke na godzine . Popatrzcie go , jaki przemadrzaly . Wytlumaczylem spokojnie ( a Miecio przytakiwal ) ze godziny pracy sa nieokreslone , ze kazdy musi zrobic co najmniej dwa metry kwadratowe na godzine i ze za dniowke dostana po 50 euro ( 200 zlotych , gdzie by to w Polsce zarobili ) . A ten znowu - czy wyplaty beda co tydzien . Nie kolego , wyplata bedzie jak dostaniemy kase od kierownika budowy . A ten cwaniaczek szeptem mowi do drugiego -" Toz to OBOZ PRACY " . Dobrze ze to uslyszalem . Buntownik jeden , chce popsuc dobra atmosfere panujaca w firmie!!? Wywalilem na zbity pysk . Jeszcze nic nie zrobil , a juz podskakuje . Nie jest latwo z takimi prostakami . Pozostali widzac ze ze mna nie ma zartow , wzieli sie do pracy . Mietek bedzie nadzorowal brygade , a wiec je moge zajac sie wazniejszymi sprawami . Pojechalem do Kaski , zeby zobaczyc czy jej ten dziadek nie wykorzystuje . Kaska zapakowala dziadka w koc , posadzila na balkonie i siedziala z zona Mietka przed telewizorem . Znalazly TVP i akurat lecial jakis fajny film . Obejrzelismy razem . Nagle dzwonek do drzwi . Jakies dwa mlodziki przyniosly dla dziadka zakupy . Fajno jest . To moze Kaska cos dla nas ugotowac . Po obiedzie polozylismy sie , zeby sie troszeczke zdrzemnac . Obudzil nas niesamowity deszcz . Ale leje . O !! Zapomnielismy dziadka na balkonie !! Wzielsmy staruszka do srodka i wysuszylismy suszarka do wlosow . Nie wyglada ten dziadek najlepiej . No coz , wiek robi swoje.
C.D.N.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Badboy


Wpisów: 12389
Od: 2004-06-10
2009-12-21 16:57
powinien powstac serial wedlug tego scenariusza, "Londynczycy" wysiadaja
  Profil uzytkownika: Badboy     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2009-12-22 08:24
OBOZ PRACY 24 (11.13.2009)
Zona Mietka - Ziuta , to bardzo madra osoba . Wyksztalcona .Ukonczyla cala szkole podstawowa w ciagu 8 lat , nie powtarzajac zadnej klasy .I trzymiesieczny kurs robienia paznokci !! Dala nam wiele dobrych rad . Na przyklad ze Kaska powinna zadac wynagrodzenia z gory , to wtedy sama zadecyduje o tym ile godzin za otrzymane pieniadze przepracuje . Bardzo rozsadna rada . I ze trzeba zadzwonic do tej posredniczki pracy zeby jej powiedziec ze dziadek byl do przyjazdu Kaski bardzo zaniedbany , niedozywiony i mieszkanie bylo brudne . To wtedy juz nie zaangazuja tej babiny ktory byla przed Kaska i bedzie pewna robota na dlugo . A poza tym jak nie bedzie konkurencji to bedzie mozna stawiac wymagania , a posredniczka bedzie musiala wszystkie spelnic . Ziuta powiedziala nam jeszcze ze najlepiej jakbysmy zameldowali sie na pochodzenie . A co to ? No ze jakis nasz przodek byl Niemcem albo przynajmniej volksdeutschem , to wtedy dostaniemy zasilek socjalny , mieszkanie i nawet kindergeld na dzieci . Niemieckich przodkow to chyba nie mamy , ale moj pradziadek opowiadal zawsze po pijanemu jak to zakapowal na gestapo polskich partyzantow , bo mu prosiaka zabrali . Moze to wystarczy ? Lojalnosc wobec wladz niemieckich . Madra ta Ziuta . Kasia zadzwonila do posredniczki i powiedziala ze musi z nia pogadac . Nie minelo pol godziny i juz przyszla - paniusia . Ja i Ziuta , schowalismy sie do lazienki i sluchamy . Zanim jeszcze Kasia zaczela cokolwiek mowic to ta baba poszla do pokoju dziadka i wola ze dziadek ma goraczke i trzeba wezwac lekarza . Nic dziwnego - mowi Kasia - po takiej nieuczciwej opiekunce jaka byla poprzedniczka . Za chwile przyjechal lekarz i zabrali dziadka do szpitala . Posredniczka tez poszla i Kaska nie zdazyla jej powiedziec o tym placeniu pensji z gory . Mamy wolna chate !! O , to juz osma wieczorem , wiec musze jechac po moich ludzi na budowe . Przyjezdzam , a Miecio mowi ze obydwie wiertarki sie zepsuly . Myslalem ze mnie krew zaleje . To ja im kupuje dobry , nowy sprzet a te wiesniaki nawet o niego dbac nie umieja !! Potrace kazdemu po pol dniowki ( oprocz Mietka ) , zeby sie nauczyli ze o narzedzia trzeba dbac . Pytam Miecia czy wykonali plan , a on na to ze chyba nie , bo ciagle im cos nie wychodzilo , bo na pewno te niemieckie plyty sa kiepskie , sruby tez , nie mowiac juz o metalowych stelarzach . Wszystko szmelc . No , nie od razu Krakow zbudowano . Jutro bedzie na pewno lepiej . Obcialem im ta druga polowke dniowki . Niech wiedza ze to nie przelewki .C.d.n.


OBOZ PRACY 25
Minello juz kilka dni od czasu kiedy podzielilem sie z Wami moimi ostatnimi przezyciami . Wiele sie w tym czasie wydazylo , wiele zlego . Moja Kasiunie zwolniono z pracy na opiekach - bez powodu . Dziadek zmarl w szpitalu i powiedzieli Kasi ze juz nie jest potrzebna ( murzyn zrobil swoje ; murzyn moze odejsc ). Nikt nas nie zapytal gdzie Kasia , Miecio i Ziuta maja mieszkac. Po prostu wywalili z mieszkania na BRUK !!! Bez zadnego zabezpieczenia finansowego , a przeciez Kasia pracowala ponad ludzkie sily prawie 3 dni . Zaplacili jej za ta charowe tylko 200 euro i to wszystko . Chyba pojdziemy do sadu i zalozymy sprawe , bo w koncu jakas czesc spadku po tym dziadku tez sie nam nalezy . Moje interesy tez nie ida najlepiej . Z budowy mnie wyrzucili lacznie z moim personelem za " nieudolnosc w pracy " tak mi to przetlumaczono z niemieckiego na polski . Wietnamczyk chcial czynsz za ta nore ktora mi wynajal wiec moi pracownicy musieli wyprowadzic sie na razie na dworzec kolejowy . Kasie z Mieciem i Ziuta wyslalem do kraju na koszt polskiej ambasady - jako kolejne ofiary oszustow . Ja tez musze szukac sobie nowego lokum bo te swinie u ktorych mieszkalem przez ostatni miesiac chca ode mnie forse za mieszkanie . Chamy jedne , tak traktuja rodaka w potrzebie . Nic mnie juz tu w tym niemieckim kraju nie trzyma . Chyba pojade do innego kraju , bo do tej pory wszystkie moje nieszczescia spowodowane byly bezposrednio i posrednio przez Niemcow . Poczawszy od tego hiszpano-polako-niemca ktory oszukal mnie jako pierwszy , poprzez belgo-polaka , ktory mieszka niedaleko od Niemiec , holendra , ktory tez jest niemieckim sasiadem , a wiec tez oszust az po tych wszystkich , ktorzy mnie tutaj wykorzystali i oszukali . Wredny narod . Wlasciwie to powinnismy sie zjednoczyc i przestac na nich pracowac , to by na kolanach nas prosili o powrot i placili nam godziwe stawki godzinowe . Np. 50,- euro na godzine . Dostalem jeszcze jakis list od niemieckiego adwokata w ktorym pisze cos o zwrocie jakichs pieniedzy ( 5000 euro + jakies jeszcze procenty ). Nie wiem tylko co on chce mi zwracac i kiedy wiec jeszcze pare dni poczekam i jak tylko przyjdzie ta kasa to wyjade z tego niegoscinnego kraju . Dla pewnosci dam ten list przetlumaczyc Wilusiowi , ktorego zapoznalem na budowie . Jasna cholera , ten adwokat chce 5000 ode mnie , niby jako zwrot zaliczki ktora dostalem na material . Nic tylko nogi za pas i zmykac stad jak najpredzej , z tego kraju oszustow i zlodziei . Dowiedzialem sie ze najlepiej mozna zarobic w krajach skandynawskich . Musze sie jeszcze tylko kogos zapytac gdzie to sa te kraje . Oby tylko jak najdalej od Niemiec . C.D.N.

OBOZ PRACY 26 ( 10.12.2009)
Juz wiem co to sa kraje skandynawskie . To te na polnocy Europy . Tam pojade , bo krajow zachodnioeuropejskich mam juz serdecznie dosc . Nie mam kasy na podroz . Pozyczyc tez mi nikt juz nie chce . Prawdziwych przyjaciol poznajmy w biedzie . Ale mam juz dobry pomysl . Musze wyjechac na pierwsza stacje benzynowa na autostradzie w kierunku polnocnym i zabrac sie okazja . Spakowalem walize i autobusem za miasto . Na stacji benzynowej pelno ciezarowek z przeroznymi rejestracjami . Szukam tych z PL . Jest kilka , wiec pytam kierowcow czy ktos jedzie do krajow skandynawskich . Jeden jedzie i jest sam , bez zmiennika , zabierze mnie . No to w droge , oby tym razem poszczescilo mi sie bardziej . Ten kierowca nazywa sie Maniek ,. Pochodzi wprawdzie z Krakowa , ale nie szkodzi jakos z nim wytrzymam . Jezdzi co tydzien przez Niemcy do Danii i wozi czesci do maszyn . Zarabia wprawdzie niewiele , ale ma w ciezarowce pare skrytek w ktorych przemyca ruskie papierochy i na tym robi druga pensje . To bylaby tez dobra robota dla mnie . Bez zadnych kierownikow i majstrow za plecami , spokojniutko za kierownica , co tydzien w domu u Kasi i zarobek tez niezly ( na tych fajkach ) .Obiecal ze zapyta swojego szefa czy nie potrzebuja kierowcy . Prawo jazdy na ciezarowki zrobilem jeszcze w wojsku . Wprawdzie jezdzilem przez wszystkie minione lata tylko od czasu do czasu traktorem sasiada , a czasem snopowiazalka , ale takiej wielkiej roznicy to chyba nie ma . Nie minelo 6 godzin i juz bylismy w tej Danii . Na pierwszy rzut oka to niewiele sie to tu rozni od Niemiec . Tez wszystko poukladane , posprzatane i ludzie gadaja jakims jezykiem , ktorego nie rozumiem . Kolega Manka pracuje tu w fabryce konserw rybnych . Manius zadzwonil do niego i powiedzial zeby mi pomogl znalezc robote . Dzis wieczorem spotkamy sie i pogadamy . Glupio troche bo nie mam ani grosza zeby kupic jakas buteleczke na przywitanie . Pozycze od Maniusia . Jakies dziwne te pieniadze , ani to euro ani dolary , - korony . O Jezu , jak to przeliczac ? Maniek mowi ze jedna korona to pol zlotowki . Ale wpadlem !!! To moze bede tu pracowal za jeszcze mniejsza kase jak w Polsce ? Za polowe ?!!! Maniek mnie uspokoil . Tych koron to oni tutaj zarabiaja dosyc duzo . Wiec ponoc sie jednak oplaci . Poczekaj krakusie , jak to jest nieprawda to ja cie znajde !! Wieczorem poszlismy do tego kumpla z fabryki ryb . Mieszka w szopie . Drewniana chalupa , troche ladniejsza od naszej stodoly , pomalowana na czerwono . Ale w srodku calkiem , calkiem .Cztery pokoje z kuchnia , a mieszka ich tutaj tylko czworka . Kumpel Manka z zona i jeszcze jedno malzenstwo . Wszyscy pracuja przy tych rybach . Powiedzieli ze rano moge pojechac z nimi do fabryki i zapytamy o robote . Opowiedzialem im o moich nieszczesliwych przejsciach w innych krajach . Bardzo mi wspolczuja . Podobno mozna tutaj sciagnac rodzine i korzystac z przeroznych swiadczen . To byloby fajne . Przyjedzie Kaska , dzieciaki , Mietek , Ziuta i jeszcze paru krewnych a te glupie Dunczyki beda nam placic . Coraz bardziej mi sie tu podoba . Chyba nareszcie znalazlem kraj moich marzen , gdzie zycie plynie lekko , latwo i przyjemnie .C.D.N.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
synko_gniew_rybaka
Eire


Wpisów: 3599
Od: 2009-01-04
2009-12-22 09:37
nic dodać nic ująć

za motyw z alzheimerem - bulterierem - O S C A R !

czekam ze zniecierpliwieniem kiedy bohater przyjedzie na Wyspy... choc możliwe, że utknie w Skandynawii na stałe
  Profil uzytkownika: synko_gniew_rybaka     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2009-12-22 10:31
OBOZ PRACY 27 ( 16.12.2009)


Przenocowalem u znajomych Maniusia. Juz w myslach podzielilem moja rodzinke na te cztery pokoje . Okazuje sie ze ten dom jest jednak za maly . Chyba ze pozbedziemy sie Maniusiowych przyjaciol . Ale na razie musza pomoc mi znalezc robote i pozalatwiac sprawy . Pojechalem z nimi do tej fabryki konserw rybnych . Robota jest , ale najpierw musze miec zezwolenie na pobyt i prace . To sie zalatwia w komunie . Swojskie slowo . Przypominaja sie stare dobre czasy kiedy jako czlonek Z.M.S i O.H.P. staralem sie zaraz po wojsku o przyjecie do ZOMO zeby uczciwie pracowac. Potem Walesa zrobil przewrot , skonczylo sie dobre zycie i komuna i zaczal kapitalistyczny wyzysk czlowieka przez oszusta . A wiec ci Dunczycy maja tutaj jeszcze komune . To swietnie . Olek ( to jeden z tych u ktorych mieszkam ) pojdzie ze mna jutro do tej komuny i wszystko pozalatwia . Obiecalem im ze za to ze u nich mieszkam naprawie cieknacy prysznic i zepsuty piekarnik . Wprawdzie nie wiem jeszcze jak , ale na razie tylko obiecalem . Dowiedzialem sie jeszcze ze jesli troche tutaj popracuje to moge dostac calkiem niezly zasilek dla bezrobotnych . No nareszcie jakas mila perspektywa . Gdyby moja Kasia tez tu troche popracowala to mielibysmy dwa zasilki . I podobno mozna dostac doplate do czynszu za mieszkanie . Fajny kraj . Jedyny mankament ze trzeba troche popracowac . Bylismy w komunie , Olek wszystko pozalatwial , mam papiery i moge zaczac robote . W fabryce konserw dostalem bialy fartuch i biala czapeczke , wiec od razu kazalem jednemu kolesiowi zrobic mi zdjecie . Wysle do Polski i napisze ze jestem teraz lekarzem . Niech widza . Postawili mnie przy tasmie i kazali napychac kawalki ryb do blaszanych puszek . Wszystko ladnie tylko ta tasma tak zesuwa ze nie mam czasu napchac tych puszek do pelna . Korzystajac z okazji ze stojacy przy mnie z prawej strony , jakis ciemnoskory Arab czy Hindus odwrocil sie po nowa skrzynke ryb ,wcisnalem jedna puszke miedzy rolki pod tasma i tasma stanela . No prosze , juz jest przerwa . Mozna odpoczac po tych 10 minutach morderczej pracy . Musze sie dowiedziec ile dni trzeba przepracowac zeby dostac zasilek dla bezrobotnych . Ci co tu pracuja to jakies tepe dziwaki . Zamiast cieszyc sie ze tasma jest zepsuta i mozna odpoczywac to zaczeli wszyscy szukac przyczyny no i juz po chwili tasma ruszyla . Barany jedne . Sami sobie winni , ze daja sie wykorzystywac . Musze troche pozytywnie wplynac na tych nowych kolegow . C.D.N.

OBOZ PRACY 28 (17.12.2009)


Kiepskie wiesci . Zeby dostac zasilek dla bezrobotnych , musialbym przepracowac w tym OBOZIE PRACY caly rok i jeszcze placic jakies skladki . Nic dziwnego ze maja tu bezrobocie . Gdyby dali kazdemu zasilek np. po przepracowaniu 3 dni to zwalnialyby sie miejsca pracy i zamiast bezrobocia bylby niedobor pracownikow. Tak proste rozwiazanie , a jeszcze nikt na to nie wpadl . Moze ja powinienem isc do polityki i pozmieniac te wszystkie niezyciowe prawa ? W fabryce konserw z pewnoscia nie pobede dlugo . Wiekszosc tych , ktorzy tam pracuja to postrzelency . Probowalem im tlumaczyc ze jesli tasma stanie 10 razy na godzine , to beda musieli zwolnic jej predkosc . Niektorzy wogole mnie nie rozumieja bo to albo jacys muzulmanie , albo Dunczycy , a tych paru Polakow co tu pracuja to juz chyba od tej zwariowanej roboty zajoba dostalo , bo nawet ze mna rozmawiac nie chca . Znowu wkapalem . Trzeba sie bedzie rozejrzec za lepsza robota . Moze na budowie , bo na tym sie przeciez najlepiej znam . W wiekszym miescie , niedaleko od nas jest podobno polski sklep w ktorym ludzie wywieszaja ogloszenia . Moze tam cos znajde . Swieta tuz tuz , a ja nie mam kasy zeby pojechac do domu . Ci u ktorych mieszkam , jada wszyscy . Zaproponowalem im ze zaopiekuje sie domem na czas ich nieobecnosci . Mam juz nawet pewien pomysl . Powiesze w tym polskim sklepie ogloszenie , ze mam pokoje do wynajecia na okres swiateczno-noworoczny . Przeciez do niektorych na pewno przyjada rodziny i znajomi , wiec moga u mnie zamieszkac . Za drobna oplata . Tak zrobilem . Juz po godzinie dzwoni telefon . Zglasza sie jakis koles ktorego dunscy oszusci wywalili z mieszkania wraz z trzema kolegami . Zz g-glosu bbbbardzo ssympatyczny ( z pewnoscia lubi wypic ) . Umowilismy sie ze od soboty moga sie wprowadzic ( wtedy moi wspolmieszkancy jada do Polski ) . A wiec jeden pokoj juz jest wynajety . Wezme po 100 koron od kazdego za nocleg : 20 dni po 400 to 8000 tysiecy . Zaplacic musza z gory , bo przeciez jeszcze tak dobrze ich nie znam . To tez bylby dobry interes - wynajac jakis dom , kasowac od komuny dodatek do czynszu i podnajmowac pokoje Polakom , najlepiej tym ktorzy wlasnie przyjechali do Danii . Moze za pare lat bedzie z tego siec hoteli w calej Europie ? Nazwe tez juz mam : " Fachilton Hotels " . Na razie musze wynajac jeszcze 3 pokoje . Zadzwonilem do tego kolesia , ktory wprowadza sie w sobote i obiecalem mu 10% rabatu jesli znajdzie mi jeszcze 10 - 15 gosci na pozostale pokoje . Zalatwi . Jest tu juz prawie 3 miesiace i zna kupe ludzi . Wielu szuka kwater . Przewaznie zostali oszukani przez pracodawcow albo wlascicieli mieszkan . Mam zrozumienie , bo tez juz wiele przeszedlem . C.D.N.

OBOZ PRACY 29 ( 22.12.2009 )

Nie sadzilem ze praca jako menager hotelu moze byc tak wyczerpujaca . Przez ostatnie dni tyram jak szalony . Z pracy w fabryce konserw naturalnie zrezygnowalem . Przeciez nie bede pracowal za jamluzne skoro otwieraja sie przede mna takie perspektywy sukcesu . Jako pierwsze musialem zaraz po odjezdzie tych dotychczasowych wspolmieszkancow , przygotowac pokoje dla moich gosci . Wszystko co bylo w szafach powrzucalem do plastikowych workow i wynioslem do komorki na drewno . I tu mnie o malo krew nie zalala . W kacie mala kupka drewna . Te chamy zbuntowane wyjechaly do Polski i nie kupily nawet wystarczajacej ilosci opalu zeby ogrzac ten ich dom . Zostawili mi kartke z telefonem jakiegos handlarza , ale ten nie chce dac na kredyt . Na szczescie w ogrodzie rosnie kilka drzew ,a w komorce lezy pila , wiec jakos przejdziemy ta ciezka zime . Potem kupilem zeszyt w ktorym bede zapisywal nazwiska gosci i ile musza zaplacic . W koncu musi panowac porzadek w ksiegowosci . Pierwsi juz sa . Wybrali najwiekszy pokoj . Dostawilismy dwa lozka z innego pokoju . W komorce widzialem jeszcze kilka poskladanych lezakow . Te dostana ci ktorzy przyjda jako ostatni . Pierwsi goscie to Bolo i jego trzej kumple . Sa w Dani juz prawie trzy miesiace i pracowali juz w piekarni, lakierni , slusarni , na kilku budowach , w myjni samochodowej , w sklepie meblowym no i w kilku jeszcze innych "firmach" , rowniez w fabryce koserw ktora i ja poznalem . Wszedzie to samo - glodowe zarobki , praca ponad ludzkie sily , niemalze niewolnictwo. Jednym slowem - OBOZ PRACY . Jedyny problem to ten ze nie maja kasy zeby zaplacic z gory za pokoj . Dali 200 koron zadatku . Reszte przyniosa w przyszlym tagodniu jak dostana zalegle pensje od bylych pracodawcow . Ale przyniesli pare butelek swiatecznej wodki wiec nie moge byc na nich zly . Bolo powiedzial ze zalatwil jeszcze kilku innych gosci . Nastepni dwaj przyjechali autem . Na polskich blachach . Powiedzieli ze musza to auto schowac za domem , wiec zdemontowalismy kawalek plotu ( bedzie czym palic ) . Sa tu dopiero od kilku dni . Mowia ze handluja trawa , sniegiem i amifitamna czy amatafimina , no w kazdym razie czyms tam jeszcze . I ze interes dobrze idzie . Zaplacili z gory za 2 tygodnie , a wiec mowia prawde . Jak to mozna zrobic forse na handlu trawa w zimie i sniegiem , ktorego wszedzie leza cale zaspy ? Zapytam pozniej , na razie wazne ze zaplacili . Sa tez dwie kobitki Lola i Angelina. Te zglosily sie na ogloszenie agencji towarzyskiej , a jak przyjechaly to ich nie przyjeli do pracy bo nie maja zebow . A po co w tej branzy zeby ? Chyba nawet lepiej jak ich nie maja . Obydwie lubieja towarzystwo , wiec szykuja sie fajne swieta . Forsy tez na razie nie maja , ale obiecaly ze jakos to zalatwimy wiec wzialem je na moj pokoj . Tam mozemy spokojnie omawiac program zblizajacych sie swiat i Sylwestra. Mam jeszcze kilka wolnych miejsc . Moze znacie kogos kto chcialby spedzic swieta w cieplej , rodzinnej atmosferze ? Teraz potrzebna jest choinka . Widzialem przed jednym domem taka fajna juz z lampkami . Ta przyniesiemy z Bolem dzis w nocy ( jako niespodzianke dla pozostalych lokatorow ). Pare domow dalej widzialem tez staw z karpiami . Jakies dziwne te karpie - roznokolorowe , ale karpie . Wiec przyniesiemy tez rybke zeby niczego nie zabraklo na wigilijnym stole . C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
zabardzochwalony


Wpisów: 4219
Od: 2007-02-19
2009-12-22 11:01
To jest duzo lepsze niz 'Przygody Tomka na czarnym ladzie' i powinno byc w lekturach szkolnych. Dzieci powinny wiedziec ze Polak wszystko potrafi, nie poddaje sie nigdy i zawsze osiaga sukces nawet w krajach gdzie sa 'glodowe zarobki i praca ponad ludzkie sily'..
  Profil uzytkownika: zabardzochwalony     
troja


Wpisów: 826
Od: 2008-01-28
2009-12-22 11:06
  Profil uzytkownika: troja     
synko_gniew_rybaka
Eire


Wpisów: 3599
Od: 2009-01-04
2009-12-22 11:11
lektura obowiązkowa! Tą sprawą powinna zainteresować się łódzka filmówka - trzeba by się zastanowic nad jakimś sensownym tytułem... a może po prostu zostac przy " Fachurra" ? Tylko jaki profesjonalny aktor byłby the best na tytułową role? może szukać naturszczyka/ów?
  Profil uzytkownika: synko_gniew_rybaka     
FIRESTARTER


Wpisów: 696
Od: 2004-11-08
2009-12-22 11:19
dobre!
ps

tzw. fachowcy w Polsce maja sie dobrze, a nawet coraz lepiej,bo tylu partaczy robote ze daja prace nastepnym,

jest w Polsce ogromna wiara w tzw. zlote raczki, którzy znaja sie na hydraulice, i piec gazowy podlacza, i elektryke, i stolarke, i na murarce sie znaja, no i kafelki,terakoty,maja w malym palcu.

jeden taki wlasnie kladl niedawno kafelki w lazience, sciany bylu nierówne (normalka w Polsce) i okazalo sie ze z góry bedzie sie wlewac woda " za kolnierz" bo odstep od sciany 3 cm...
  Profil uzytkownika: FIRESTARTER     
FIRESTARTER


Wpisów: 696
Od: 2004-11-08
2009-12-22 12:55
"zaplacili z góry za dwa tygodnie, a wiec mówia prawde"


i fajny tekst ogloszenia eliminujacy posredników,oszustów i nie powaznych
  Profil uzytkownika: FIRESTARTER     
synko_gniew_rybaka
Eire


Wpisów: 3599
Od: 2009-01-04
2009-12-22 15:17
w oczekiwaniu na niezwykle losy Głównego Bohatera przedswiątecznej edycji Forum krótka historia jakich wiele:

kumpel zgubil telefon, i wpadl do O2 po nowa karte
stoimy za malzenstwem, na moje oko 40 lat, koles lysy, zlote srubki w uszach, zona obcisle niebieskie sprane dzinsy na tlustej obwislej dupie, walcza z babka jakies 10 min, laska spocona, polska sex bomba zbulwersowana niewiedza ekspedientki (i nieznajomością polskiego)
rozmawiaja i rozmawiaja, nikt nikogo nie rozumie
odzywam sie do kumpla po polsku, tamci reaguja

- mowicie chlopaki po angielsku?
- mowie spoko, a o co chodzi?
- konczy mi sie umowa o telefon i chcialbym przedluzyc mowi (...)
- wiec mowie do pani ekspedientki - kolega chcialby upgradowac telefon i pyta o nowe warunki, podalem kolegi nr, pani odpowiedziala z ulga, wszystko trwalo moze 30 sekund, sexbomba otarla spocone czolo, a pan srubka z iście słowiańską nonszalancją pocalowal ekspedientke w reke i powiedzial, ze sie zastanowi

tak, że przy okazji Zbliżających się Świąt chciałbym pozdrowić wszystkie Wąsy (chyba oszronione o tej porze roku?), Złote Śrubki, Obwisłe Dupy w Obcisłych Jeansach z Blond Odrostami - Merry Christmas!

i jeszcze jedno - uczcie się języków kochani - na prawde Warto po 5 latach w UK umiec samodzielnie przedłużyć umowe o telefon
  Profil uzytkownika: synko_gniew_rybaka     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2009-12-23 15:35
OBOZ PRACY 30 ( 23.12.2009 )

Poszlismy z Bolem uzbrojeni w pile i siekierke , wczoraj , poznym wieczorem po ta upatrzona choinke i po karpie . Z choinka nie bylo problemow , pominawszy te ze Bola prad potrzepal jak przecinal kabel do lampek . Ale z rybami bylo troche bardziej dramatycznie . Jak przelezlismy przez plot to zapalil sie jakis reflektor . To my w nogi . Odczekalismy pare minut , swiatlo zgaslo , wiec my znowu przez plot , a ta cholerna lampa znowu sie zapala . Wiec skakalismy przez ten plot chyba z 30 razy tam i nazad , az Bolo wpadl na mysl ze to chyba jakis automat zapala ta lampe . Inteligentny facet z tego Bola , a wcale na to nie wyglada . Na szczescie reflektor nie wisial za wysoko wiec przylozylem mu siekierka i zgasl . Stawek zamarzl . Wiec trzeba bylo zrobic przereble . A potem juz tylko wyciagac rybki z wody i do worka . Wylowilismy chyba wszystkie . Bedzie staropolska biesiada !!! Co za radosc byla w domu jak postawilismy choinke w salonie . Inni napalili juz w kominku . Ciekawe skad oni wzieli tyle pomalowanych na czerwono desek? Niewazne skad , wazne ze jest cieplo i przytulnie . Na stole kilka flaszeczek . Jakos na razie wcale mi nie jest teskno za domem i Kaska . To pewnie zasluga mieszkajacych z nami dziewczat . Sa bardzo opiekuncze . Przekazalem im karpie , bo o sprawy kulinarne to baby sie musza troszczyc . Tez sie zdziwily ze te karpie takie kolorowe : zolte , czerwone a niektore laciate . Lola sie martwi czy te ryby nie maja jakiejs siwnskiej grypy albo aidsa . Bzdura . To po prostu taka dunska odmiana , zreszta jak sie je ugotuje i usmazy to wszystkie bakterie zgina , a wiec nie ma problemu . Lola i Angelina mieszkaja w moim pokoju . Ci inni tez by chcieli troche z nimi pobaraszkowac . Prosze bardzo - pol godziny za 200 koron z Lola , a za 250 z Angelina ( ta druga ma mniej zebow ) . To sie nazywa marketing . Tej kasy oczywiscie nie biora dziewczyny za swoje uslugi , tylko ja za udostepnienie pokoju . Gdzies wyczytalem ze w Danii nie wolno panienkom placic za takie uslugi . Przeciez nie mozemy lamac prawa kraju , ktory tak goscinnie nas przyjmuje . Dzis wczesnie rano , gdzies okolo 12.oo , dzwonek do drzwi . Moze to Swiety Mikolaj !!!! Ale dlaczego tak wczesnie ? Otwieram , a tu stoi jakichs dwoch listonoszy albo kolejarzy w mundurkach . Wiec pytam kulturalnie i uprzejmie : "czego ?" .I dopiero w tym momencie zauwazylem za nimi auto z napisem - Politi . O , to chyba policja . Zawolalem jednego z tych handlarzy trawa , ktory rozumie po dunsku . Policjanci chca wiedziec czy nie zaobserwowalismy w nocy czegos podejrzanego w dzielnicy , bo jakiemus sasiadowi skradziono bardzo wartosciowe koje . Co to sa koje ? Moze lozka ? Co to za czasy , ze zlodzieje nawet lozka potrafia ukrasc . Powiedzialem ze nic nie zaobserwowalismy , ale gdybysmy cos zaobserwowali to oczywiscie zglosimy . Podziekowalem jeszcze policjantom za ostrzezenie . Trzeba bedzie na noc zamykac okna i drzwi na cztery spusty . Zeby nam czegos ci zlodzieje nie ukradli . Co to za czasy . Wszedzie jacys nieuczciwi ludzie przed ktorymi trzeba miec sie na bacznosci .C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
FIRESTARTER


Wpisów: 696
Od: 2004-11-08
2009-12-23 16:07
haha, super opowiadanie, i rodzinna atmosfera
...z dilerami i starymi lampucerami, kto jeszcze zawita pod strzeche?

moze duny mieszkajace po sasiedzku jak se popija i nabiora odwagi zaprosza towarzystwo w swoje progi?

bedzie impreza...

  Profil uzytkownika: FIRESTARTER     
zabardzochwalony


Wpisów: 4219
Od: 2007-02-19
2009-12-23 17:14
Wszystkich nas podnosi na duchu ten etos Polaka sukcesu, tego nam zawsze brakowalo wsrod polskiej martyrologi ciaglych porazek.
  Profil uzytkownika: zabardzochwalony     
FIRESTARTER


Wpisów: 696
Od: 2004-11-08
2009-12-23 17:41
dunczycy na codzien z dystansem a po alkoholu chca sie bratac, moze te dwie panie podbija serca samotnych kawalerów wdowców dunskich, a nasz bohater moze udawac ich brata i mialby zaczepienie, czy polacy wyjzdzajac przezornie odlaczyli telefon?
czy jest tam jakis lepszy sprzet agd?
co dalej z dilerami?










  Profil uzytkownika: FIRESTARTER     
synko_gniew_rybaka
Eire


Wpisów: 3599
Od: 2009-01-04
2009-12-23 18:33
I dopiero w tym momencie zauwazylem za nimi auto z napisem - Politi __________

- zapewne byli to więźniowie polityczni.
  Profil uzytkownika: synko_gniew_rybaka     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2009-12-24 09:52
Drodzy oszukani , wykolowani , wyrolowani , oklamani , wymanewrowani , przekreceni , naciagnieci , wystrychnieci , okradzeni , ograbieni , poszkodowani , pokrzywdzeni i wszyscy inni nieszczesliwi fachowcy !!
Zycze Wam milego spedzenia Swiat w gronie rodzin i przyjaciol . Zapomnijcie przez tych kilka dni o wszystkich nieszczesciach jakie Was spotkaly i cieszcie sie ze macie zastawiony stol i dach nad glowa ( jesli macie ) . Pamietajcie ze nigdy nie jest tak zle zeby gorzej byc nie moglo i ze nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo . Miejcie oczy i uszy otwarte i strzezcie sie oszustow , ktorzy sa wszedzie . Sprawdzcie czy Swiety Mikolaj ma prawdziwa brode !!! Jesli jest przyczepiona na gumce od majtek - to jest to OSZUST !!!! Zabierzcie mu worek z prezentami i przegoncie na cztery wiatry !!!

Rowniez wszystkim innym czytajacym te slowa zycze pogodnych i spokojnych swiat !! Mam nadzieje ze nie zanudzilem Was do tej pory moimi wspomnieniami (( gdyby tak bylo to nie czytalibyscie teraz moich zyczen ---(logika)--- )).

Wesolych Swiat !!
Mary Christmas !!
Glaedelig Jul !!
Fröhliche Weihnachten !!
Buon Natale !!
Natale hilare !! ( to dla duchownych , widzow tv-Trwam i sluchaczy Radia Maryja... jezyk lacinski )
God Jul !!
Feliz Navidad !!
Joyeux Noel !!
Sinifesela Ukhisimusi Omuhle !! ( jezyk zulu dla wszystkich ktorzy sie nim posluguja )


Wasz oddany przyjaciel - Fachurra
  Profil uzytkownika: Fachurra     
FIRESTARTER


Wpisów: 696
Od: 2004-11-08
2009-12-24 10:17
dolaczam sie do zyczen!

jezyk zulu to takie dzisiejsze esperanto, bo juz nie pogadasz sobie (nie obgadasz) po angielsku czy rusku,
trzeba uciekac w jezyki egzotyczne, wystarczy tylko sprawdzic czy nie ma obok czekoladowych ale i tak wiekszosc jest z Somalilandu i szprecha tylko w ich dorzeczu i po arabsku.

przez te teksty o oszustach stalem sie bardzo wyczulony na tym punkcie i dlatego dzisiaj w ramach promocji i zadoscuczynienia mam zamiar wziasc kilka towarów od nieuczciwych sklepikarzy
  Profil uzytkownika: FIRESTARTER     
Ewa Österlin


Wpisów: 402
Od: 2005-05-29
2009-12-24 11:27
Wpis wykasowany przez Administratora na prośbę autora.
  Profil uzytkownika: Ewa Österlin     
synko_gniew_rybaka
Eire


Wpisów: 3599
Od: 2009-01-04
2009-12-24 11:38
thnx - fachurra! nie moge sie juz doczekac co się będzie działo u Romka na sylwestra? czy będzie jeszcze w Danii? Czy będzie miał na fajerwerki?
  Profil uzytkownika: synko_gniew_rybaka     
pratsam


Wpisów: 2954
Od: 2007-03-01
2009-12-25 12:58
Fachurra to chyba nie koniec?Oby nie.Czekamy.
  Profil uzytkownika: pratsam     
zabardzochwalony


Wpisów: 4219
Od: 2007-02-19
2009-12-25 13:18
To nie moze byc koniec!
Fachurra jest nie tylko przedsiebiorczm i niezlomnym inowatorem ale posiada nieznany w Polsce talent do organizacji pracy zespolowej.
Znam tylko dwoch takich Polakow, Kajetan i Fachurra.

Wesolych swiat!
  Profil uzytkownika: zabardzochwalony     
AnnaN


Wpisów: 1999
Od: 2002-02-06
2009-12-26 15:13
Fachurra,
  Profil uzytkownika: AnnaN     
Lulu Confaboulu
Sarkazm i szydera


Wpisów: 6700
Od: 2009-03-30
2009-12-26 22:55
A ja bym powiedziala - Fachurra - skoncz, bo ci ktos ten text zwyczajnie zapi....oli!!! Zbierz to do kupy i wydaj, w peelu kazde wydawnictwo ci to wezmie, sprawdz najpierw Czarne u Andrzeja S.
  Profil uzytkownika: Lulu Confaboulu     
synko_gniew_rybaka
Eire


Wpisów: 3599
Od: 2009-01-04
2009-12-27 00:09
Lulu - tak jak zauwazył Badboy - tekst śmiało moze konkurowac z serialem Londynczycy (którego nomen omen nie widziałem na oczy), jednak Stasiuk i Czarne to nie ta stajnia. Zdecydowanie nie.


(Z całym szacunkiem dla autora).

  Profil uzytkownika: synko_gniew_rybaka     
Lulu Confaboulu
Sarkazm i szydera


Wpisów: 6700
Od: 2009-03-30
2009-12-28 23:32
no prosze cie... czytales wszystko z tego wydawnictwa? wiem,ze sa to krewni i znajomi prosiaczka, wiec im wydaje. a mury hebronu sa jego wlasne,ale sa pojechane po bandzie. i andrzej jazde takowaz lubi... ja mysle,ze fachurra ma jak najbardziej szanse. Pierwsze primo- tekst na czasie, emigracyjny. Drugie primo- o prostym czlowieku, nie trzeba analizowac. Trzecie primo - sa przekrety,sa dziwki, jest zabawa, wodka sie leje - swojsko jak ta lala!
Czasem nie chodzi o merytoryczna glebie...
  Profil uzytkownika: Lulu Confaboulu     
Lulu Confaboulu
Sarkazm i szydera


Wpisów: 6700
Od: 2009-03-30
2009-12-28 23:33
no bo przeciez nie wydawnictwo biblioteki ossolinskich... hihihi
  Profil uzytkownika: Lulu Confaboulu     
synko_gniew_rybaka
Eire


Wpisów: 3599
Od: 2009-01-04
2009-12-29 01:15
ossolineum raczej nie, ale może PWN...
  Profil uzytkownika: synko_gniew_rybaka     
Lulu Confaboulu
Sarkazm i szydera


Wpisów: 6700
Od: 2009-03-30
2009-12-29 10:07
ototooo!
  Profil uzytkownika: Lulu Confaboulu     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2009-12-29 10:19
Kochani przyjaciele ,

Dopiero teraz przepchalem sie do computera przez gory butelek z trzydniowej swiatecznej biesiady .
Dziekuje Wam za dobre rady .
OK. Sprobuje . Ale moze lepiej zaloze wlasne wydawnictwo ( zeby nie dzielic sie z innymi ). Czy nazwa Niezalezne Wydawnictwo Naukowe Fachurrineum , bylaby odpowiednia ?

Wasz Fachurra
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Ewa Österlin


Wpisów: 402
Od: 2005-05-29
2009-12-29 10:24
Wpis wykasowany przez Administratora na prośbę autora.
  Profil uzytkownika: Ewa Österlin     
mayya


Wpisów: 88
Od: 2009-12-09
2009-12-29 13:43
dla mnie bomba
  Profil uzytkownika: mayya     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2009-12-29 15:22
OBOZ PRACY 31 ( 29.12.2009 )

Tak wspanialych swiat jak tegoroczne to jeszcze nie przezylem . Dziewczyny przejely strone kulinarna . Przygotowaly karpia po zydowsku , smazonego , zupke rybna i jeszcze kilka potraw na bazie zlowionych przez nas w przeddzien wigilii rybek . Upiekly tez ciasto . Nie wyszlo za dobrze bo mielismy problem z proszkiem do pieczenia . W kuchni nie mozna bylo znalezc , wiec poszedlem szukac po pokojach . U naszych ogrodnikow ( to ci co handluja trawa ) , znalazlem male paczuszki z czyms co moglo byc proszkiem do pieczenia . Wiec przynioslem kilka do kuchni i dziewuchy dodaly to do ciasta . Ten proszek musial byc przeterminowany bo ciasto nie wyszlo . Ja przygotowalem program kulturalny swiat . Przerozne gry . Na przyklad kto wypije najszybciej butelke wodki na ex , albo kto z zawiazanymi oczami rozpozna czy wlalismy mu do gardla piecdziesiatkeke czy setke wodki , albo kto najpredzej wypije szklanke wodki przes slomke . Wymyslilem tez pare zabaw w ktorych nasze dziewczyny musialy zgadywac z zawiazanymi oczami to czy owo . Bolo z kumplami zalatwili napoje . Przeszli sie po marketach i przyniesli niesamowite ilosci przeroznych win i wodek . Ani bym nie pomyslal ze tyle mozna za pazucha wyniesc . Sprytni i pracowici ci chlopcy . Te najladniejsze butelki zapakowalismy w kolorowy papier i przyczepilismy do nich wstazeczki ktore zrobilismy z firanek w kuchni . Teraz mozna przynajmniej patrzec przez okno . To byly prezenty gwiazdkowe . Z barszczem tez byl klopot . Nie bylo nigdzie czerwonych buraczkow , wiec wzielismy pare flaszek czerwonego wina , zagrzalismy i do tego kilka kostek bulionu wolowego ( Bolo mial jeszcze z Polski ) . Z wygladu jak barszczyk , ze smaku ( ????? ) , wiec zaserwowalismy ten barszczyk dopiero po srednim spozyciu 1butelki wodki na glowe i wszystkim smakowal . Jak Szczena ( tak nazywa sie jeden z naszych ogrodnikow ) zobaczyl karpia w galarecie ( wybralismy tego w bialo czerwone plamki - taki patriotyczny akcent ) to powiedzial ze jego hurtownik w Polsce ma takie i ze to jest koj i moze kosztowac nawet kilka tysiecy euro . Zlapalem szybko polmisek zeby tego koja uchronic przed pozarciem , ale Szczena powiedzial ze sprzedac mozna tylko zywego . Szkoda . Potem bylo rozpakowywanie prezentow . Rzadko sie zdarza zeby Mikolaj tak dobrze trafil smak i upodobania obdarowanych . Okolo 11 wieczorem Bolo wymyslil ze pojdziemy po koledzie . Przyczepilismy blaszana tace do kija od miotly ruszylismy do sasiadow . Niestety , ci Dunczycy nie znaja sie na folklorystycznych tradycjach , bo nikt nam nie otworzyl drzwi . Za to przyjechali znowu ci "Politi" . Cos zaczeli marudzic i pokazywac na zegarek . Zrozumielismy ze czas isc do kosciola na pasterke . Tylko gdzie tu jest kosciol ? Odprawilismy wiec pasterke w zaciszu domowym spiewajac koledy i inne piesni ludowe . Krotko po pierwszej w nocy , dzwoni ktos do drzwi . Moze dunscy sasiedzi chca pospiewac z nami ? Nie . Znowu ci "Politi" . Pomalu odnosze wrazenie ze ta Dania to Panstwo policyjne . Pewnie nie slyszeli jeszcze o swobodach obywatelskich i o wolnosci slowa ( rowniez spiewanego ) . Z najladniejszym usmiechem na jaki mnie bylo stac powiedzialem "spi.......... sku.........jak nie chcecie po ryju ". Z mojego uprzejmego wyrazu twarzy wywnioskowali pewnie ze mowie przepraszam i poszli . Niestety atmosfera wigilijna byla juz zepsuta wiec poszlismy spac . W podobnie milej atmosferze minely pozostale dwa dni swiat . Teraz cieszymy sie juz na Sylwestra . C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2009-12-31 14:26
Kochani rodacy rozproszeni po swiecie i rowniez ci w starym kraju !

Zycze Wam wspanialego Nowego Roku , pelnego swiat i innych wolnych od pracy dni .

Tym , ktorzy sa pracodawcami zycze powodzenia w interesach , a tym , ktorzy sa pracobiorcami nieograniczonego dostepu do kont bankowych pracodawcow .

Wszystkim zycze zeby wodociagi przerobiono na wodkociagi , a woda w morzach i oceanach nie zawierala soli , tylko 40 % alkoholu !

Dobrej zabawy Sylwestrowej i Noworocznych poprawin , oraz pomyslnego trzezwienia w pierwszym tygodniu 2010 roku .

Wasz Fachurra
  Profil uzytkownika: Fachurra     
barbinka


Wpisów: 103
Od: 2008-01-17
2009-12-31 17:19
wzajemnie ,ale szybko wwracaj do normy i opisz swoje sylwestrowe balety...
  Profil uzytkownika: barbinka     
Lulu Confaboulu
Sarkazm i szydera


Wpisów: 6700
Od: 2009-03-30
2010-01-01 17:12
dzieki za zyczenia, ale takie plywanie to ja pi***ole!!!
  Profil uzytkownika: Lulu Confaboulu     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-01-04 13:53
OBOZ PRACY 32 ( 04.01 2010 )

Ludzie ! Ale byla balanga sylwestrowa ! Sczena i Dymol ( handlarze trawa ) zaprosili nas wszystkich do dyskoteki . Znaja tam bramkarza , tez Polak - byly bokser z Legii Warszawa . W zamian za zaproszenie kazde znas mialo napchac sobie do kiszeni troche tych paczuszek , ktore oni sprzedaja na takich imprezach . Wrzucilismy tez przezornie do bagaznika troche zerdek z naszego plotu bo kto wie czy w poblizu dyskoteki jest jakis plot na wypadek gdyby trzeba bylo cos przedyskutowac . Dyskoteka fajna . Duzo wieksza od naszej remizy . Pelno kolorowych swiatel no i kilka barow napakowanych butelkami , ze az sie serce raduje . Placic nie trzeba . Dostajesz przy wejsciu plastikowa karte w ktorej barman robi dziurke za kazdego drinka . Jedyna sztuka to zdobyc druga karte . Znalezlismy z Bolem wyjscie pozarowe . Angelina zagadala goryla , ktory go pilnowal , a my z Bolem - myk , jeszcze raz do wejscia i juz mielismy po drugiej karcie . Do baru i zamawiamy . Wodke podaja w takich kieliszkach jak u nas sie podaje dzieciom nalewke na przeziebienie .Trwalo troche zanim wyjasnilismy barmanowi ze ma lac do szklanek . Glupio sie patrzal , ale zrozumial ze ma lac po pol szklanki bez lodu i innych rozcienczalnikow ktore falszuja tylko smak napojow . Na poczatek wyprobowalismy po kolei wszystkie butelki , ale w koncu postanowilismy pozostac przy Smirnoff Vodka zeby nie mieszac , bo po mieszankach ma sie kaca . Szczena i Dymol pracuja . Szczena zbiera zamowienia i kasuje , a dymol bierze od nas paczuszki i dostarcza klientom . Maja dobry ruch w interesach . Ciekawe czy trzeba miec zezwolenie na taki handel obwozny i czy sa od tego jakies podatki ? Dunki nie umieja tanczyc !! Probowalem po 10 szklaneczce prosic jedna po drugiej do tanca , ale zadna nie chciala . Za to jak ruszylismy cala paka na parkiet i dalismy z obcasa to wszyscy sie rozsuneli i podziwiali nasze balety z otwartymi gebami . Jak zabawa to zabawa . Po 3 w nocy bylo juz paru tubylcow ktorzy nauczyli sie od nas tanczyc i nastapilo pojednanie narodow . Lola i Angelina tez nie proznowaly i otworzyly w meskiej toalecie pierwsza filie swojej firmy na dunskiej ziemi . Tak , my Polacy jestesmy przedsiebiorczym narodem i dajemy sobie rade w kazdej zyciowej sytuacji . Kolejka sie nie urywala . Pracowite te dziewczyny . Balowalismy do bialego rana , az nie bylo juz miejsca do dziurkowania na wszystkich kartach konsumpcyjnych . Skorzystalismy znow z wyjscia pozarowego . Lola zajela sie bramkarzem , a my w nogi . W domu Szczena i Dymol wyplacili jeszcze kazdemu z nas po 1000 koron za wspolprace . No prosze , nareszcie spotykam uczciwych Polakow ktorzy placa od razu za wykonana prace . Moze to dobry znak na ten Nowy Rok ? Cos trzeba sobie zawsze na nowy rok postanowic . Ja postanowilem ze bede ostrozniejszy przy szukaniu pracy zeby znow nie wpasc na jakiegos oszusta . C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-01-05 18:10
OBOZ PRACY 33 ( 05.01.2010 )

Minely swieta , minal Sylwester . Koniec zartow ! Teraz trzeba sie powaznie wziac do roboty . Na poczatek musze zrobic bilans mojego biznesu hotelowego za ostatnie dwa tygodnie .
Najpierw straty :
1. Zdemontowane i spalone ok. 40 metrow biezacych drewnianego ogrodzenia posesji - przyczyna : niedotrzymanie przez poprzednikow obowiazku
zaopatrzenia budynku w opal .
2. Zdemontowane i spalone ok. 40 metrow kw. drewnianej elewacji budynku - przyczyna : jak w punkcie 1 .
3. Wycietych i spalonych ok. 10 drzewek owocowych i innych - przyczyna : jak w punkcie 1.
4. Urwana i rozbita umywalka w lazience na pietrze - przyczyna : niefachowe zamocowanie umywalki przez dunskich rzemieslnikow.
5. Toaleta na parterze pokryta ok. 5-cio centymetrowa warstwa substancji nieokreslonego pochodzenia - przyczyna : ludzkie slabosci.
6. Polamana porecz przy schodach - przyczyna : wada materialowa i nadwaga Bola .
7. Polamane lozko w moim pokoju - przyczyna : wada materialowa i ( reszty nie pisze , bo jesli ten bilans wpadnie w rece mojej Kasi to ooooo ).
8. Wybita szyba w drzwiach do saloniku - przyczyna : rozbieznosc pogladow Szczeny i Bola w kwestiach sportowych .
9. Rozbitych ok . 30 sztuk talerzy , filizanek i innych naczyn szklanych - przyczyna : po prostu zawalil sie stos tych brudnych gratow i wada materialowa .
To bylyby tak z grubsza straty . O plamach na dywanie czy spalonych zaslonach w saloniku i podobnych drobiazgach nie warto wspominac .
A teraz zyski :
1. Czynsz od gosci Szczena i Dymol - 5.000,- koron ,gotowka
2. Czynsz od gosci Bolo i jego trzech kumpli - 1.000,- koron gotowka i 5.000,- obiecane jak tylko beda mieli .
3. Czynsz od gosci Lola i Angelina ..... nie wiem jak to przeliczyc , ale gdyby wedlug Niemieckich cennikow , to ok. 20.000,- koron .
W sumie calkiem niezly wynik . W kieszeni mam wprawdzie niewiele , ale przeciez wiele interesow zalatwia sie bezgotowkowo .
Nie wiem tylko jak mam wytlumaczyc te straty Olkowi i jego przyjaciolom jak wroca z Polski . Czy okaza wystarczajace zrozumienie ?
W sumie to wcale mi sie w tej Danii nie podoba . Szczena powiedzial ze tych skandynawskich krajow to jest jeszcze wiecej ( Szczena chodzil 2 lata do liceum - to wie ) . Np. Szwecja to tez kraj skandynawski . Stamtad przychodzily do nas dawniej pierwsze filmy porno . Wiec moze pojade do Szwecji i tam rozejrze sie za praca ?
Znalazlem w internecie strone na ktorej Polacy w Szwecji pisza sobie o roznych rzeczach i wstawilem ogloszenie ze szukam pracy i w mieszkania , ze jestem bardzo uczciwym i pracowitym fachowcem zlota raczka i bardzo szybko sie ucze . Zobaczymy czy ktos sie odezwie . C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
shubren
betonowy las


Wpisów: 1521
Od: 2007-05-30
2010-01-05 18:51
Fahura...pewnie ze tak...dawaj do szwecji...tutaj jest najlepiej...wez ze soba Lolem i tem drugom...moze jakoms firme sprzatajaco/uslugowom zalozymy...bo tutaj jest latwo...tylko podanie wypiszesz i na drugi dzien masz...ja tez jestem biznezmenem...i to nie glupim...tylko raz w podstawowce siedzialem...ale to bylo w trzeciej klasie za szlaczki...tak ze duzo wudki od tego czasu przeplynelo...z mieszkaniem to ja mam troche problemow teraz...bo socjal sie skapnol ze ja zamiast czynsz to w barze kasem zostawiam...ale tak jak i ty mam za to durzo kolegow...no i mnie z mieszkania wyexmitowali...na bruk...ale to szwedzi byli tak ze zrozumiale...polak nigdy by tak nie postapil...teraz mieszkam u takiej jednej finki co ja w pubie na osiedlu poznalem...troche starsza o de mnie...ale co robi 20 lat roznicy...gdy ona mnie kocha a ja mam gdzie spac...ale jak bys mial problem z noclegiem to daj znac..uchlejemy jak tego dziadka w niemczech zes uchlal...i bedzie spokoj...
  Profil uzytkownika: shubren     
FIRESTARTER


Wpisów: 696
Od: 2004-11-08
2010-01-06 04:18
tylko ze teraz jest -10...
  Profil uzytkownika: FIRESTARTER     
Facet46
Szlachta nie pracuje


Wpisów: 4149
Od: 2009-03-25
2010-01-06 04:26
FIRESTARTER
gdzie??? bo umnie -24
  Profil uzytkownika: Facet46     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-01-06 13:54
OBOZ PRACY 34 ( 06.01.2010 )

I juz zglosil sie ktos na moje ogloszenie . Mieszka w Szwecji od przeszlo roku , ma dwupokojowe mieszkanie i prace . Nazywa sie ten koles - Giniewiusz . Jak pijany musial byc jego ojciec wymyslajac mu to imie ? Bede do niego mowil Gino . To ladnie brzmi i kojarzy sie z 40%-wym napojem . Napisal ze moze zalatwic mi robote w firmie w ktorej on pracuje i ze moge z nim na poczatek zamieszkac bo czuje sie samotny i nie ma do kogo geby otworzyc jak przychodzi z pracy . Jedyni jego przyjaciele to computer i dwa czarne koty - Mruk i Maruda . W porzadku Gino , zal mi ciebie i chetnie dotrzymam ci towarzystwa . Podal numer telefonu i prosil zeby do niego zadzwonic i omowic szczegoly . Zadzwonilem . Straaasznieeeee pooowoooliii teen faaaceeet gaaaaada . Ale jesli tak powoli pracuje jak gada i mimo to ktos trzyma go w swojej firmie to musi to byc firma jakby stworzona dla mnie . Przedstawilem mu sie z jak najlepszej strony , opowiedzialem troche o moim dotychczasowym pechu i ustalilismy ze przyjade jutro wieczorem , samolotem do Sztokholmu , a Gino odbierze mnie z lotniska . Zapytalem jeszcze niesmialo czy nie moglby mi zarezerwowac lou i za niego zaplacic ( przeciez bym oddal ) , ale powiedzial ze to za duze ryzyko . Inni jeszcze wiecej ryzykuja i zyja . No , ale jak nie chce to nie , jakos sobie poradze . Teraz musze jeszcze zorganizowac przekazanie domu jego glownym lokatorom , ktorzy wracaja w sobote . Lola i Angelina wyprowadzily sie wczoraj . Poznaly na sylwestrowym balu managera ze swojej branzy i ten zaproponowal im prace na okres probny w jakims wiekszym dunskim miescie . Zegnalismy sie chyba z dwie godziny . To byly naprawde dobre sublokatorki , bede je zawsze milo wspominal . Szczena i Dymol jada do Polski po towar , bo im sie skonczyl . Tylko Bolo z kumplami mieszkaja dalej . Przeciez ich na bruk nie wyrzuce . Najlepiej to ja przekaze dom Bolowi , a on jakos wytlumaczy wszystko Olkowi . Bolo ma 190 cm wzrostu i wazy chyba ze 150 kilo , wiec go Olek na pewno zrozumie . Moze sie nawet dogadaja i zamieszkaja razem na dluzej , to beda mieli nizszy czynsz . Trzeba zorganizowac jakis prezent powitalny dla Gino . Kupie trutke na myszy , bo skoro Gino trzyma dwa koty to pewnie mieszka w starym budownictwie gdzie trzeba walczyc z tymi gryzoniami . U nas w domu tez to sie panoszylo , to wiem . Zalatwimy myszy trutka , Gino bedzie mogl pozbyc sie kotow i bedzie mial wobec mnie dlug wdziecznosci . Wodke kupie na lotnisku , bo tam podobno jest tansza . W koncu nie moge przyjechac w goscine z pustymi rekami . C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Rumcajs


Wpisów: 859
Od: 2007-12-30
2010-01-06 16:12
musisz uwazac po polacy w szwecji sa bardzo skapi,
najbardziej mi sie podobal ten text:

Wiec przeprowadzam telefoniczne rozmowy kwalifikacyjne . Pytam o najwazniejsze rzeczy : skad jestes ? Bo przeciez nie bede przyjmowal do pracy krakusow , gorali , slazakow , kaszubow czy warszawiakow .. Najlepiej zeby to byli ludzie z mojego regionu bo tylko ci sa pracowici . Potem pytam : umiesz wypic? Bo w koncu chce zeby w mojej firmie panowala mila atmosfera i zeby moi pracownicy nie wpadali pod stol juz po pierwszej butelczynie.... Nastepne pytanie : narzedzia masz ? Bo chyba nie mysla te matoly ze im jeszcze narzedzia kupie . A na koniec pytam : przy rigipsach robiles ?
  Profil uzytkownika: Rumcajs     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-01-07 12:36
OBOZ PRACY 35 ( 07.01.2010 )

Zaczyna sie nowy etap mojego zycia . Zebralem juz tyle doswiadczen w pracy za granica , ze teraz juz tylko moze byc lepiej . Dom zdalem Bolowi i jego kumplom . Prosilem ich jeszcze zeby troche posprzatali przed sobota , bo przed swietami nie bylo takiego balaganu . Mysle ze posprzataja . Pod lozkiem znalazlem butelke Asolut Vodka , widocznie sie zawieruszyla . Ta wezme do kieszeni . Jest bardzo mrozno , wiec moze sie przydac w podrozy . Po drodze na lotnisko wstapilem jeszcze do Mc Donald ( to taka zagraniczna klopsiarnia ) zeby cos zjesc . I nagle przyszedl mi do glowy pomysl zalozenia biznesu w branzy gastronomicznej ! Moze wlasnie w Szwecji ? Przeciez tam tez pracuje na pewno wielu rodakow teskniacych za typowo polska kuchnia . Jesli nazwe ta siec gastronomiczna McFachurra , to nikt nie bedzie wiedzial ze to polska kuchnia . A wiec moze McFachurrski ? Albo McPolack , zeby nikt nie mial watpliwosci ze chodzi o tradycyjne polskie potrawy i napoje . Ta ostatnia nazwa wydaje mi sie najlepsza . Mozna by zaczac juz od 6 rano zestawem sniadaniowym pod nazwa "The day after" , a skladajacym sie z dwoch marynowanych sledzikow , dwoch kiszonych ogorkow , dwoch tabletek aspiryny i 0.5 litra dobrego polskiego piwka w papierowym kubku ze slomka . Wersja " The big day after" , jak wyzej , ale z 2 kubkami po 0,5 litra np. Zywieckiego . W poludnie "Worker lunch" - schabowy w duzej bulce , a do tego 2 razy po 0,5 litra piwka i 0,1 litra wyborowej tez w papierowych kubeczkach . Od 3 po poludniu do 6 rano " Afternoon flatrate drink and food " : kazdy je tyle marynowanych sledzikow i ogorkow ile chce i pije tez ile chce , a placi wg spedzonego w lokalu czasu np. 100 euro za godzine ( czy w Szwecji maja juz Euro ?) . Tak przemyslajac moj nowy biznes dotarlem do lotniska . Na bilet wydalem prawie wszystko co mialem . Moze bylo lepiej jechac autostopem ? Ale najgorsze spotkalo mnie przy sprawdzaniu recznego bagazu. Dunski celnik zobaczyl moja butelke Absolut Vodka i chcial mi ja zabrac . Z pewnoscia alkoholik , ktory i w pracy musi wypic . Gdyby chcial wypic dwa , trzy lyki z gwinta to przeciez bym mu dal . Ale ten chcial wszystko !!! Wprawdzie flacha nie byla juz pelna bo jest bardzo mrozno , a i po jedzeniu w tym McDonald musialem napic sie na dobre trawienie , ale z jakiej racji mam temu Dunowi dac to co prawnie jest moja wlasnoscia ? Wyrwalem mu ta butelke z reki i ani sie obejrzal jak juz cala zawartosc wyladowala w moim gardelku. Wybaluszyl oczy , inni ktorzy stali obok tez , bo pewnie jeszcze nie mieli duzo do czynienia nadwislanskimi ludami . Za ostatnie pieniadze kupilem jeszcze 3 butelki w Duty Free na przywitanie z moim nowym przyjacielem Gino . W samolcie chcialem troche pogadac z sasiadem , ale ten od razu wstal i usiadl na innym miejscu . Pewnie nie umie jeszcze po polsku . Ci , ktorzy siedzieli przede mna tez zmienili miejsca , a przeciez wcale ich nie zagadywalem . Czyzby jacys rasisci , majacy cos przeciwko Polakom ? Mam nadzieje ze rozpoznam tego Gino na lotnisku w Sztokholmie . Powiedzial ze mam szukac tego najmniejszego , w okularach wiec chyba go rozpoznam . C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Lulu Confaboulu
Sarkazm i szydera


Wpisów: 6700
Od: 2009-03-30
2010-01-07 12:43
no nie moge sie doczekac fachurry na tej goscinnej szwedzkiej ziemi....
  Profil uzytkownika: Lulu Confaboulu     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-01-08 15:22
OBOZ PRACY 36

Zimno w tej Szwecji . Minus 10 stopni . A ja nie mam ani czapki uszanki ani nawet walonek . Daj Boze , zeby Gino mial czym palic bo jak nie to zamarzniemy . Moj nowy kolega czekal juz na lotnisku , tak jak sie umowilismy . Nietrudno bylo go poznac . Maly i w okularach . Taka typowa ofiara losu , ktora w szkole dostaje w leb juz na przywitanie i musi dla innych odrabiac zadania . Gino ma wlasny samochod !! Super , to nareszcie nie bede musial targac piwa w torbie . Po drodze do domu powiedzial jak bardzo sie cieszy ze nareszcie zdobyl przyjaciela i ze widzi dla mnie dobre perspektywy . O Boze , zeby tylko nie byl jakims pedziem . Wyzalil sie troche , ze mial ciezko jako dzieciak bo go inne dzieci szturchaly ( a co , nie mowilem ? ) i jak to ciezko zyc samemu na obczyznie , bez przyjaciol i bez kobitki ( a wiec chyba nie pedzio ) i ze w pracy nikt go nie lubi bo jest bratankiem szefa . Teraz mam problem : czy go nie lubiec bo jest spowinowacony z moim przyszlym pracodawca , czy tez go lubiec bo moge przez niego miec chody w dyrekcji . Zdecydowalem sie na to drugie . Mieszkamy na osiedlu - takie blokowisko z lat 70-tych jak w Polsce w wiekszych miastach , no moze nie tak bardzo brudne . Dom z winda . Gino pomogl mi nawet zaniesc walizke . Porzadny chlopak . Reklamowke z butelkami nioslem przezornie sam , bo taka fajtlapa jeszcze by mogla porozbijac . W klatce schodowej spotkalismy jakas sasiadke ( laska, brunetka ; calkiem, calkiem ), ktora pozdrowila nas po polsku . O , jacy wyksztalceni ci Szwedzi . Ale Gino powiedzial ze to Polka - Marysia Krupa , ktora mieszka dwa pietra nizej , i szeptem jeszcze , ze pozniej mi cos o niej opowie . Ciekawe co ? Mieszkanie Gino ma fajne . Z centralnym ogrzewaniem , wiec Gino nie bedzie musial rabac drewna ani targac wegla . W saloniku na kanapie leza te jego dwa koty . NA KANAPIE !!! Wiec otworzylem drzwi na korytarz i chcialem je przegonic . Gino rzucil sie przerazony do tych drzwi , zatrzasnal je i mowi ze musze uwazac zeby koty nie uciekly . Hee ????? Nie bardzo wiem o co tu chodzi , ale pomalu podejrzewam ze z nim cos jest nie tak , z tym Gino . Zdecydowalem ze skoro toleruje koty na kanapie to bedzie z nimi spal , a ja biore sypialnie . Bo ja bardzo mocno chrapie .... to by sie kotki pobudzily . Zrozumial .W czasie kiedy rozpakowywalem walizke , Gino przygotowal kolacje . Lubie go coraz bardziej pomimo ze chyba nie ma calkiem po kolei . Do kolacji postawilem na stol pierwsza flaszke , a Gino mowi ze jest abstynentem . Myslalem ze to jakas religia i ze zacznie przed jedzeniem sie modlic , ale wytlumaczyl mi ze abstynent to taki ktory nie pije wodki i nawet piwa . Teraz juz mialem pewnosc ze ten facet jest stukniety . Nie dalem po sobie poznac ze juz go rozgryzlem . W kazdym razie musze w nocy przekrecic klucz w zamku do sypialni bo podobno tacy moga byc niebezpieczni . Ale jak nie chce sie napic to dobrze , bedzie wiecej dla mnie . Tej trucizny na myszy mu nie podarowalem . Wiadomo to na jaki pomysl moze przyjsc taki szaleniec ? Prace pojdziemy zalatwiac w poniedzialek . Mam nadzieje ze moj przyszly szef da przyjacielowi bratanka troche zaliczki . C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-01-08 15:25
Aby wszystkim udowodnic ze jestem porzadnym , wesolym chlopakiem z ktorym warto sie przyjaznic , zamieszczam ponizej link do filmu ktory ktos nagral chyba podczas zakupow w Holandii . Nie jestem w 100% pewien czy to ja i moi koledzy , bo film nie jest zbyt wyrazny , ale teoretycznie mozemy to byc my .

http://www.youtube.com/wat ch?v=QkGeAH6MA8o&NR=1

Wyszlo szydlo z worka i znacie mnie teraz osobiscie .

Fachurra
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Rumcajs


Wpisów: 859
Od: 2007-12-30
2010-01-08 18:44
Fachurra...pisszesz bardzo ciekawie, moge czytac czytac i mi sie nigdy nie znudzi, masz szanse zrobic najbardziej poczytny temat, na luzie przebijesz tego nudziarza zagniewanego synka rybaka, (on zreszta oszukuje bo sam sobie nabija licznik dwulinijkowymi cytatami)

ps

dobrze ten polak i w dodatku abstynent nie jest skapy...badz czujny bo ten co nie pije to konfident
  Profil uzytkownika: Rumcajs     
sebastian.jaw


Wpisów: 2005
Od: 2006-12-02
2010-01-08 19:08
Fachurra! - ROZWALASZ, BAWISZ, CHCE SIE CZEKAC NA C.D.
REWELACJA!!!
Dawkowalem sobie te przyjemnosc choc kusilo (czyt. meki przechodzilem) jak cholera zeby to lyknac od strzala...
No nic, cierpliwosc to cnota...

PS. Jest to niejako stylowo podobne do takiej starej ksiazki ktora czytalem wieki temu. I przy okazji polecam ja wszystkim ktorym ow tekst sie podoba. A podoba sie
Ksiazka nosi tytul "Pan Zdzich w Kanadzie", autor Jaroslaw Abramow-Newerly.
Fragment recenzji: "(...)Tytułowy pan Zdzich jest klasycznym zaradnym Polakiem, który wyjechał w socjalistycznych latach do Kanady i tam układa sobie życie.(...)"

Spodoba sie Wam.
Choc smiem zaryzykowac stwierdzenie ze nasz Fachurra... No dosyc slodzenia bo odleci i nic juz wiecej nie napisze


  Profil uzytkownika: sebastian.jaw     
sebastian.jaw


Wpisów: 2005
Od: 2006-12-02
2010-01-08 19:09
Jakby ktos "Zdzicha" gdzies zdobyl/nabyl to chetnie przeczytam raz jeszcze. Jesli bedzie taka opcja/mozliwosc...
  Profil uzytkownika: sebastian.jaw     
Lulu Confaboulu
Sarkazm i szydera


Wpisów: 6700
Od: 2009-03-30
2010-01-09 11:21
Zdzich jest na odengatan w internationella
http://www.interbib.se/def ault.asp?filterCriteria=pan+zdzich&filter Language2=&filterType=title&dummy=dummy&f ilterExtendedInfo=on&filterBookSubmit.x=1 4&filterBookSubmit.y=8&filterBookSubmit=f ilterBookSubmit&id=32172&ptid=

juz ci dawno mowilam - wez sie tam przejedz
  Profil uzytkownika: Lulu Confaboulu     
sebastian.jaw


Wpisów: 2005
Od: 2006-12-02
2010-01-09 13:13
Lulu, nigdy nie rozmawialismy o tej ksiazce, o Zdzichu tym bardziej...
Ale o ksiazkach jako tako tak lecz zapomnialo mi sie. Teraz kiedy mam link to wyglada to zupelnie inaczej i koduje sie w pamieci.

--------------------------------------

GDZIE JEST FACHURRA???
  Profil uzytkownika: sebastian.jaw     
Rumcajs


Wpisów: 859
Od: 2007-12-30
2010-01-09 14:56
a ja umieram z ciekawosci kto kryje sie za nickiem Fachurra..?

jestem pewien ze jest to ktos czesto piszacy tu na forum

bedzie mógl sie ujawnic logujac sie i dajac wpis Fachurry i swój w minute po...podobnie jak to robi badboy

narazie zgadujmy,

ps.

ale potraktowal koty...dlatego napewno nie jest to Kajetan...w umysle kociarzy to profanacja
  Profil uzytkownika: Rumcajs     
Rumcajs


Wpisów: 859
Od: 2007-12-30
2010-01-09 15:08
tekst pisany lekko, wedlóg mnie takie "chore" spojrzenie na polonie moze miec tylko czlowiek który byl gastarbajterem w Szwecji, zaznal smak stechlego mopa o 7 rano, i nieludzki smród który draznil nozdrza naszego bohatera podczas sprzatania toalet w porze najwiekszego wyprózniania sie to jest miedzy 7 a 8 rano...(niektórzy robia to po sniadaniu o 9 )
musi tez byc to ktos co oecnie patrzy na emigracje z perspektywy czasu i odleglosci,geograficznej i mentalnej, obecnie mieszkajac w duzym miescie np. przy pl. Wilsona...
  Profil uzytkownika: Rumcajs     
Badboy


Wpisów: 12389
Od: 2004-06-10
2010-01-09 16:38
"bedzie mógl sie ujawnic logujac sie i dajac wpis Fachurry i swój w minute po...podobnie jak to robi badboy·"

czuję się pomówiony i będę się odwoływał do władz zwierzchnich rządając usunięcia pomawiającego z forum raz na zawsze
  Profil uzytkownika: Badboy     
Ewa Österlin


Wpisów: 402
Od: 2005-05-29
2010-01-09 16:49
Wpis wykasowany przez Administratora na prośbę autora.
  Profil uzytkownika: Ewa Österlin     
sebastian.jaw


Wpisów: 2005
Od: 2006-12-02
2010-01-09 20:43
A ja wiem ze Fachurra nie pojawi sie...
No ale gdyby sie pojawil to moze powstalaby odrebna opowiesc?
Wiec moze sie pojawi
  Profil uzytkownika: sebastian.jaw     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-01-11 08:43
OBOZ PRACY 37 ( 09.01.2010 )

Sobota , przed 8.oo rano , ktos tlucze sie do drzwi mojego pokoju . Gino . Juz ubrany i z glupkowatym usmiechem na twarzy ( ten usmiech to pasuje do niego jak ulal ) . Mowi zebym sie pospieszyl bo chce pokazac mi zabytki Sztokcholmu . Zabytki Sztokcholmu ??!!! Sobota , ciemno , zimno , a ten chce mi pokazywac zabytki ?? Chyba ten brak alkoholu we krwi calkiem mu sie juz na mozg rzucil . Najchetniej to dalbym mu w czape i polozyl sie spac , ale kiedys slyszalem ze takim nie nalezy sie przeciwstawiac bo moga stac sie agresywni . Wiec zgodzilem sie pod warunkiem ze najpierw gdzies na piwko , bo przeciez w tej jego lodowce to nic nie ma . Cala moja nadzieja , ze maja tu jakis zabytkowy browar albo sredniowieczna gorzelnie . Nasz soltys Wojciech Grzebidlo ,byl w 91 roku z delegacja ZSL-u w Ameryce . Zwiedzali Jack Daniels Destillery w Tennessee , z degustacja . Podobno od czasu ich wizyty , trzeba tam pokazywac paszport zanim wpuszcza do srodka . Dla gosci z Polski nie ma juz degustacji . Wojtek opowiada o tym zwiedzaniu do dzis , na kazdym posiedzeniu Rady Gminnej . Celem wycieczki bylo wprowadzenie w naszej gospodarce rolnej mechanizmow systemu kapitalistycznego . Troche ich Wojtek wprowadzil . Np lapowek nie daje sie juz u nas w kopercie , ale przelewem na konto corki Wojtka mieszkajacej w Anglii . Chcial tez jeszcze zbudowac u nas Wojt Trade Center – takie dwa jednakowe wiezowce z przeroznymi biurami . Jego siostrzeniec , ktory jest architektem w Warszawie , dostal nawet zlecenie na wykonanie projektu . Zrobili wykop na podziemny parking , ale po 11.wrzesnia 2001 , Wojtek zaniechal budowy bo niedaleko stamtad byla jego nowa chlewnia ktora wybudowal z dotacji na rozwoj wsi i bal sie ze jak jakis terrorysta nie trafi w biurowiec to moze wytluc jego maciory . Chcial tez z naszej kolejki waskotorowej ktora wywozi z lasu drzewo , zrobic Subway , i nawet byla u nas delegacja z Warszawy , ktora miala przyznac fundusze ( gospoda byla trzy dni zamkinieta , bo sie tam naradzali ) , ale z tego tez nic nie wyszlo .
Gino zawiozl mnie do zamku krolewskiego , do parlamentu ( to taki szwedzki sejm ) i jeszcze do jakiegos starego kosciola . 6godzin ! Cala sobota stracona . Z jakims normalnym czlowiekiem to bym w tym czasie trzy razy sie upil i dwa razy wytrzezwial , a z tym....... ogladalem zabytki.. Jutro niedziela .Oby tylko Gino nie chcial isc na 6.oo do kosciola . C.d.n.





OBOZ PRACY 38 ( 10.01.2010 )

Niedziela byla o wiele ciekawsza . Wysluchalismy w skupieniu mszy z Radia Maryja , a potem Gino opowiedzial mi o tej sasiadce z trzeciego pietra – Marysi . Pochodzi to dziewcze z jakiejs zapadlej bialostockiej wsi . Zrobila w Polsce mature i przyjechala do Szwecji , zeby zarobic troche grosza na studia . Pracuje jako sprzataczka w hotelu i Gino jest w niej zakochany . Jak on to powiedzial ? Aha – platonicznie . Nie wiem co to jest , ale nie chce wnikac w jakies intymne szczegoly . Potem Gino zapytal mnie czy umiem dochowac tajemnicy . Jasne !! U mnie to jak grob ! Wiec powiedzial mi ze uprawia z ta Marysia sex wirtualny .Tej pozycji to ja jeszcze nie znam . No popatrz , taka niedojda ten moj Gino , a rozlozyl na plecy atrakcyjna sasiadke . Ale potem pokazal mi co to jest ten wirtualny sex .To nie jest tak jak to robia normalni ludzie . Wlaczyl computer i strone www.polishhotgirls.usa , potem wjechal strzalka na zdjecie z podpisem -webcam Marys Chilton- i nagle z ekranu kiwa do nas Marysia Krupa z trzeciego pietra ... na zywo i nagusienka , jak ja Pan Bog stworzyl !!! Gino opowiedzial mi jak to kiedys przypadkowo znalazl ta amerykanska strone i na niej Marysie ktora dorabia sobie w ten sposob do pensji sprzataczki . Ona oczywiscie o tym nie wie , bo mysli ze tylko amerykanie ja ogladaja . Ale ta ma cyce !!! Czy ona tez nas widzi ? Nie , tylko my ja . Ale to jeszcze nie wszystko . Gino powiedzial ze to co on jej napisze to ona zrobi . Wpisal najpierw swoj Nick ( to taka internetowa ksywa ) : Romeo22cm ( hihi, 22cm? wczoraj widzialem jak wyszedl z wanny ) , i haslo Supermann , a potem po angielsku , zeby zrobila ten numer ktory robi dla niego zawsze . Buooooooo!!! Teraz juz wiem dlaczego na jego biurku lezy rolka papieru toaletowego . Fajny ten wirtualny sex ! Czy trzeba za to placic? Gino ma abonament z karty kredytowej . Poprosilem zeby pozyczyl mi computer do jutra , bo musze sprawdzic poczte ..Haslo znam . C.d.n.


  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-01-11 17:23
Ewa Österlin
Malmö

Wpisów: 126
Od: 2005-05-29
2010-01-09 16:49
----------------------------------------- ---------------------------------------
Moze Fachurra jak juz jest w Sztokholmie to wybierze sie na kregle organizowane w styczniu.. poznac rodakow

----------------------------------------- ---------------
Bardzo chetnie bym przyszedl na to spotkanie , ale nie umiem grac w kregle . Moze w przyszlym roku ?

Fachurra
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-01-11 17:30
OBOZ PRACY 39 ( 11.01.2010 )

Dzis poniedzialek , pierwszy dzien mojej pracy . Krotko spalem i prawa reka mi zdretwiala . Wszystko przez ta Marys Chilton . Gino powiedzial ze mam sie wypucowac , zebym zrobil dobre wrazenie na jego wujaszku .
Winda staje na 2 pietrze i kto wsiada ?! Marysia Krupa ! Tez niewyspana . Juz chcialem ja zapytac czy bylem dobry , ale przeciez obiecalem Gino dochowac tajemnicy . Wiec mrugnalem do niej tylko porozumiewawczo i nacisnalem jezykiem kilka razy na wewnetrzna powierzchnie mojego policzka . Spuscila skromnie oczy i zaczerwienila sie . Pewnie sie domysla ze Romeo22cm to ja .
W aucie Gino rusza nosem jak krolik i pyta czy wzialem prysznic . Nie Gino , slowo honoru , mozesz sprawdzic w mojej walizce . Przeciez jestem uczciwym czlowiekiem . Uwierzyl i na przeprosiny za bezpodstawne podejrzenie , podarowal mi dezodorant .
Po drodze opowiedzial mi troche o swoim wuju . Ten jest tu juz 30 lat . Zaczynal jako pomocnik na stacji benzynowej i ciezka praca postawil na nogi firme uslugowa , ktora zatrudnia dzis przeszlo 50 ludzi . Przeroznych fachowcow , ktorzy naprawiaja , remontuja , restauruja w calym Sztokholmie . Bla, bla , bla , ciezka praca !! . Ci co przyjechali przed 30 laty to mieli dobrze . Socjalistyczna Polska dawala im darmowe , swietne wyksztalcenie , potem pryskali na zachod , a co niektorzy jeszcze przedtem w kraju narozrabiali , porobili jakies nielegalne organizacje i zniszczyli gospodarke . Na zachodzie posprzedawali za ciezkie pieniadze obcym wywiadom ( np.CIA albo Wermachtowi ) wazne tajemnice panstwowe , pokasowali odszkodowania za antysocjalistyczna dzialalnosc , podostawali za darmo eleganckie auta , luksusowe mieszkania , wysokie zapomogi i zyli jak paczki w masle . Dzisiejszy emigrant musi wyszarpywac sobie zyly zeby zarobic na chleb i zasuwac caly rok zeby dostac zasilek dla bezrobotnych . Niektorzy mowia nawet w obcych jezykach lepiej jak ja po polsku . Czy to sa jeszcze Polacy ? Stali sie kapitalistami i nie musza nic robic , tylko liczyc forse . Wlasciwie to powinni sie z nami ta kasa podzielic .
Na pewno sie wujo ucieszy jak mu powiem jakim jestem dobrym fachowcem i nie poskapi zaliczki . C.d.n.



  Profil uzytkownika: Fachurra     
kajetan
Sztokholm


Wpisów: 14510
Od: 2000-09-01
2010-01-12 01:30
Ktos cie skopiowal, czy masz taka podzielnosc uwagi?

http://www.gowork.pl/forum /forum_posty_tematu,9180,0,0
  Profil uzytkownika: kajetan     
sebastian.jaw


Wpisów: 2005
Od: 2006-12-02
2010-01-12 01:47
Ale skurwysynstwo!
Lulu to przpowiedziala iles postow wczesniej...

Jesli Fachurra sie wkurzysz i zechcesz zaniechac... to moze jakas prenumerate na maila przewidujesz dla tych co lubia, czytaja i czekaja na c.d?

FACHURRA PROPONUJE ZEBYS, JAKO AUTOR (bo zakladam ze Ty nim jestes) NAPISAL DO ADMINA TEJ STRONY POWIEDZIAL WPROST ZE TO PLAGIAT.

  Profil uzytkownika: sebastian.jaw     
kajetan
Sztokholm


Wpisów: 14510
Od: 2000-09-01
2010-01-12 02:06
Po nitce do klebka. Opowiesc zaczyna sie tu: http://www.zielonakarta.co m/ogloszenia.php?p=49

Z tym ze ten link jest zdaje sie ruchomy, bo nowe ogloszenia dodawane sa na poczatku pierwszej strony, a reszta zjezdza na dalsze. Tak ze niedlugo bedzie na stronie http://www.zielonakarta.co m/ogloszenia.php?p=50 itd.
  Profil uzytkownika: kajetan     
kajetan
Sztokholm


Wpisów: 14510
Od: 2000-09-01
2010-01-12 02:24
Potem wyglada na to, ze Fachurra sie przeniosl na kilka roznych for, nie piszac juz wiecej tam gdzie byl poczatek.
  Profil uzytkownika: kajetan     
sebastian.jaw


Wpisów: 2005
Od: 2006-12-02
2010-01-12 02:31
Heh
Ciekawe to wszystko.
No nic zobaczymy co powie Fachurra jak sie pojawi. Tutaj przynajmniej jakos to logicznie wyglada. Z drugiej strony niewiadomo juz gdzie jeszcze ow tekst jest.
Moze byc tez tak ze dalej ktos kopiuje z innych stron itd. Na zasadzie drzewa
A ja naiwnie myslalem ze tylko my mamy taka radosc )
  Profil uzytkownika: sebastian.jaw     
monilka
Finlandia


Wpisów: 6495
Od: 2003-06-02
2010-01-12 06:11
Ja ta opowiesc znalazlam na wielu stronach, pisana pod roznymi nickami. Gdy zwrocilam uwage zalozycielowi tematu - wyjasnil, ze on jest autorem i zamiescil ta opowiesc rowniez na innych stronach.
  Profil uzytkownika: monilka     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-01-12 08:34
Kochani Przyjaciele!
Dziekuje Wam za pomoc w obronie moich praw autorskich .
Na razie nie ma jednak powodu do aresztowan , procesow i ewentualnego wykonywania wyrokow na winnych przestepstwa zwanego plagiatem .
Moj pamietnik publikuje na kilku portalach , przede wszystkim polonijnych . Rowniez czytelnicy 3 polskich stron sa na bierzaco informowani o moich tragicznych przejsciach . Chce po prostu , aby jak najwiecej ludzi dowiedzialo sie o niesprawiedliwosciach i nieszczesciach jakich moze doznac uczciwy czlowiek szukajacy podstaw bytu poza granicami ojczyzny .
Natchnienie do przelania tych wspomnien na papier , a wlasciwie na computerowa klawiature znalazlem rzeczywiscie na stronie zielonakarta ( kto ma duzo czasu , niech poczyta zamieszczane tam od lat ogloszenia i ostrzezenia - samo zycie ). Po wpisaniu tam pierwszych 15 czy 20 odcinkow , stwierdzilem ze poskutkowalo ! Nawet chyba ci najglupsi zrozumieli o co chodzi i przestali wpisywac swoje zale . W tym czasie skopiowano rzeczywiscie moja historie na 2 portalach , co zglosil mi nasz przyjaciel Google , wiec uznalem za swoj obowiazek uzupelnianie informacji na biezaco , co do tej pory czynie i jesli nie macie nic przeciwko temu to bede i Was informowal dalej .
Teraz wyobrazcie sobie stojacego przed Wami osobnika w dresie z twarza naznaczona wieloma litrami wysokoprocentowych trunkow ktory wyciaga do was rece i w stylu s.p. Michaela Jacksona wola -I love You !!
Chcialbym w tym miejscu osobiscie podziekowac Pani Moderator tej strony o niezwykle sympatycznym imieniu Monilka za wpuszczenie mnie przed kilku tygodniami na to sympatyczne forum . I Love You !! Mam nadzieje ze nie zaluje Pani owczesnej decyzji , bo przeciez w zaden sposob nie zlamalem regulaminu .
Zycze Wam wszystkim dobrego i pracowitego dnia ( ja tez mam cos do zrobienia ).
Wasz wdzieczny przyjaciel Fachurra

PS.
Na wypadek , gdyby ktos rzeczywiscie skopiowal komercyjnie moje przezycia - mam w zanadrzu adwokata (taka prawdziwa swinia , bez skrupulow).
  Profil uzytkownika: Fachurra     
duzozabardzochwalony


Wpisów: 146
Od: 2010-01-05
2010-01-12 09:22
Swietnie sie czyta Fachurre, przeciez to nasz typowy rodak, Polak sukcesu. Jakie to ma za znaczenie co on robi na innych forach. Nawet jezeli robi tam rzeczy obrzydliwe to tu jest fajny. Dajcie mu zyc, prosze.

Wolicie opowiesci Wuja o Wackach ktore go krzywdzily?
  Profil uzytkownika: duzozabardzochwalony     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-01-12 10:47
duzozabardzochwalony

Wpisów: 55
Od: 2010-01-05
2010-01-12 09:22
----------------------------------------- ---------------------------------------
Swietnie sie czyta Fachurre, przeciez to nasz typowy rodak, Polak sukcesu. Jakie to ma za znaczenie co on robi na innych forach. Nawet jezeli robi tam rzeczy obrzydliwe .........................
----------------------------------------- ---------------------------------------

Duzozabardzochwalony! (o Jezu jakie to dlugie nazwisko)

Skonkretyzuj prosze powyzszy zarzut , bo jeszcze ktos pomysli ze ilustruje moje opowiesci na innych stronach fotografiami malych dziewczynek , a przeciez tego nie robie .

Fachurra ( bardzo porzadny czlowiek ).

  Profil uzytkownika: Fachurra     
duzozabardzochwalony


Wpisów: 146
Od: 2010-01-05
2010-01-12 11:10
Zgadzam sie ze moj nick jest debilny a ja go stale wydluzam po kolejnych, niezasluzonych komplementach.

Zarzuty do Ciebie mieli przedmowcy, rozumiesz chyba ze nie moglem ich olac bo to Zarzuty Moderatorow.

Ja nie mam zadnych i jestem twoim wiernym fanem
  Profil uzytkownika: duzozabardzochwalony     
ziuziuk
Stockholm


Wpisów: 117
Od: 2006-10-15
2010-01-12 11:55
Witaj Fachurro,
Taki juz jest urok tego forum, ze jak ktos cos robi, jest to fajne i sie podoba, to wczesniej czy pozniej zapala sie w tych zlosliwch,zazdrosnych, polonijnych glowkach ostrzegawcze swiatelka "to nie moze byc ze wszystkim sie to podoba, to jakis przekret musi byc". Taka juz polonijna natura, wybranych oczywiscie Polakow.Mam nadzieje ze Ty, czlowiek swiatowy ,tolerancyjny, ktory przeciez zna polskie piekielko, a takze liznal troche kultury zachodniej, nie zrazi sie i bedzie kontynuowal swoje jakze ciekawe i mogace nie raz nie dwa uchronic nas Polakow na obczyznie od powaznych bledow zyciowych wspomnienia.No, a teraz uciekam do pracy,szkoda ze w tej chwili nie ma u mnie przyjec, bo Twoje CV na pewno zostaloby rozpatrzone pozytywnie. Powodzenia w Szwecji
  Profil uzytkownika: ziuziuk     
Badboy


Wpisów: 12389
Od: 2004-06-10
2010-01-12 12:18
ja się przyczepię do kilku nieścisłości, mianowicie nasz bohater trochę za dobrze daje sobie radę z komunikacją międzynarodową, tu do jakiegoś Turka w Hamburgu zadzwoni, tam ogłoszenie w obcej mowie przeczyta, jakoś trzeba te zdolności lingwistyczne umotywować, może był w dzieciństwie na wymianie pionierów w NRD albo podczas wykonywania obowiązków ministranta molestował go zagraniczny misjonarz przebywający z wizytą u miejscowego proboszcza?
  Profil uzytkownika: Badboy     
ziuziuk
Stockholm


Wpisów: 117
Od: 2006-10-15
2010-01-12 12:40
Badboy, a Ty wiesz jak mozna jezyki obce wyszlifowac sluchajac poczciwej EmTiVi??? A przeciez w prawie kazdej poczciwej chalupie na wsi Polsat byl i bedzie, dlatego tak nasza polonia smiga po angielsku
Tak wiec byc moze telewizja i wrodzone zdolnosci pomagaja Fachurzrze odnalezc sie teraz w tej dzungli, i tak wspaniale przystosowac do nawet najciezszych warunkow zyciowych.
  Profil uzytkownika: ziuziuk     
sebastian.jaw


Wpisów: 2005
Od: 2006-12-02
2010-01-12 12:57
Tak jest. Ja sobie tez to jakos w glowie poukladalem i nie zwracam juz, na te "niescislosci", uwagi.
Fachurra jest fachura. Ma, ni mniej ni wiecej, talent chlop do jezykow. A moze zabral, bo przeciez nie ukradl, kiedys jakiemus polskiemu oszustowi w ramach rozliczenia z mordercza prace zestaw do nauki z firmy na "es" - ponoc to skuteczne (nie wiem, nie mialem tego nawet w rekach) - i sie naumial.
Np. niewiele tez bylo o jego locie z Dani do Sthlm. Obserwujac go wczesniej ma sie wrazenie ze to taka prosta chlopina, mam na mysli mysl techniczna.
A tu prosze. Samolot. I taka normalka dla niego...

  Profil uzytkownika: sebastian.jaw     
sebastian.jaw


Wpisów: 2005
Od: 2006-12-02
2010-01-12 13:02
...chociaz z drugiej strony pomysl z zagranicznym misjonarzem bardzo mi sie podoba. Gdyby to mialo miejsce jeszcze w T. to juz wogole kupuje takie wytlumaczenie
  Profil uzytkownika: sebastian.jaw     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-01-12 15:44
Badboy!

To nieladnie ! Przeciez obiecales wtedy i mnie i proboszczowi , ze nigdy nikomu nie zdradzisz naszej slodkiej tajemnicy .
A tak na marginesie : jak bylo w Angoli i w Mosambiqe ? No wiesz o co chodzi.............

Fachurra
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-01-12 15:46
OBOZ PRACY 40 ( 12.01.2010 )

Dostalem zaliczke !! 4.000,- koron ! A wiec Euro tu tez jeszcze nie maja . Pewnie tak samo slaba gospodarka jak w Polsce , ze im jeszcze nie dali . I placic mi beda na godziny ! Zaden akord czy jakas inna niesprawiedliwosc ! Od razu zapytalem czy moge robic w nadgodzinach , bo az mnie rozpiera chec do pracy , no i oczywiscie czy jest dodatek za nadgodziny . Dodatek jest , a wiec moze bede pracowal tylko w nadgodzinach ? Chyba zapuszcze korzenie w tym kraju . Wujaszek zapytal , czy umiem malowac sciany , drzwi i okna ? Oczywiscie !! To moja pasja i niemalze wyuczony zawod . Juz wspominalem na poczatku mojego pamietnika o tej stodole ktora kiedys wybielilem . W niektorych miejscach farba do dzis trzyma , a to juz prawie dwa lata ! Pojade z jakims kolega na drugi koniec miasta pomalowac czteropokojowe mieszkanie .
Gino jest magazynierem . Poszedlem z nim po material , a po drodze przedstawil mi tego „kolege” z ktorym mam pracowac . Uwaga ! Trzymajcie sie mocno .... MURZYN !! Chyba musialem zrobic na szefie niesamowicie dobre wrazenie , skoro od razu dostalem wlasnego murzyna !
Gino wydal nam farby , pedzle i jeszcze jakies inne rzeczy ( nie wiem wlasciwie po co te inne rzeczy , skoro mamy tylko pomalowac mieszkanie ) . Moj pomocnik nazywa sie Khadrim . Tego sie nie da wypowiedziec , wiec bede go po prostu wolal Bimbo . Poklepalem go po plecach jak juz wszystko zaniosl do auta i zastanawialem sie nawet czy mu nie dac papierosa . Cos tam po afrykansku pomrukiwal i rzucal mi dziwne spojrzenia , ale najwazniejsze ze zrobil co do niego nalezy . Siadl za kierownica ( w telewizji tez czasem maja takich czarnych kierowcow ) i pojechalismy do pracy . Bimbo nie rozumie ani slowa po polsku , wiec probowalem mu na migi wytlumaczyc ze musimy po drodze gdzies kupic pare flaszek piwa . Chyba mnie zle zrozumial , bo wyciagnal ze swojej torby termos z herbata i mi go dal .Nie napilem sie . Czy ja wiem czego oni w Afryce do herbaty dodaja ? Oj , nie bedzie latwo z tym Bimbo . Musze jutro zapytac czy nie maja bardziej kumatych . Moze mi go wymienia ? C.d.n.



  Profil uzytkownika: Fachurra     
Badboy


Wpisów: 12389
Od: 2004-06-10
2010-01-12 15:58
jako biskup działającego na forum kościoła La Clitoris odmawiam udzielania jakichkolwiek zeznań na temat mojej pobocznej działalności ewangelicznej
  Profil uzytkownika: Badboy     
synko_gniew_rybaka
Eire


Wpisów: 3599
Od: 2009-01-04
2010-01-12 18:40
ja nie wiem Fachurra czy o tym samym człowieku nie mówimy - tego Bimbo mam na mysli - swego czasu działał w Sztokholmie niejaki Leszek Buwdzadze - postac juz historyczna: Murzyn polskiego pochodzenia, lub bardziej Polak o murzynskim temperamencie... ale z tego co wiem to Buwdzadze śmigał swietnie po polsku, regularnie walił pod prawe żebro i tez podobnie jak Twoi przyjaciele z Danii handlował ekologiczna żywnością i dobrami szybkozbywalnymi - więc to chyba nie ten sam...

i jeszcze jedna kwestia - tylko my emigranci wiemy jak trudne bywają czasami chwile na obczyźnie i jak czerstwy bywa pozaojczyźniany chleb. Dlatego w razie chwilowych i krótkotrwałych załaman Twojej passy, w chwilach zwątpienia, kiedy juz wszystko zawodzi zwróć swe kroki do naszego kościoła:

prosze zapoznaj papieża:
http://img200.imageshack.u s/img200/5899/clictoris.jpg

a tu regulamin wraz z wykazem najważniejszych świąt kościelnych i czasem wielkiego postu:

http://www.poloniainfo.se/ forum/temat.php?temat=28053

pozdrawiam serdecznie
Twój Wielki Orędownik

przy okazji: dziekuje Biskupowi Badboy za jakże na miejscu przypomnienie o naszej zacnej instytucji. To dowód prawdziwej wiary i oddania.

Szczęść Leclicto


  Profil uzytkownika: synko_gniew_rybaka     
FIRESTARTER


Wpisów: 696
Od: 2004-11-08
2010-01-12 22:49
..." ciekawe gdzie sa te kraje skandynawskie?"

"...i oby daleko od Niemiec..."

jak sobie przypomne to mnie na smiech bierze
  Profil uzytkownika: FIRESTARTER     
sebastian.jaw


Wpisów: 2005
Od: 2006-12-02
2010-01-13 01:00
FIRESTARTER no jest tak
Z reszta...co tu duzo gadac...takich perelek jest zatrzesienie.
Bomba.
  Profil uzytkownika: sebastian.jaw     
sebastian.jaw


Wpisów: 2005
Od: 2006-12-02
2010-01-13 01:08
"bo musze sprawdzic poczte ..Haslo znam. "
  Profil uzytkownika: sebastian.jaw     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-01-13 09:58
OBOZ PRACY 41 ( 13.01.2010 )

Leniwy ten Bimbo . Ciagle probuje zwalac na mnie swoje obowiazki . To wtyka mi do reki wiadro z farba , to pedzel to jeszcze cos . Nie , nie moj drogi . Nie ze mna te numery . Szef daje ci na pewno tez cos za ta prace , wiec ja wykonuj !! . Na szczescie mialem w kieszeni dlugopis i zaczalem zapisywac w punktach wszystkie niedopelnienia obowiazkow tego cwaniaczka . Na pewno szef sie ucieszy jak mu dzis popoludniu pokaze czarno na bialym jak go ten probuje wykozystywac . Moze dostane podwyzke za lojalnosc ? W czasie przerwy obiadowej probowalem nauczyc go kilku podstawowych polskich slow . Jedno juz umial - k.... ( bo w firmie pracuje tez kilku poskich kolegow ). W sumie to ten Bimbo nie moze nic za to ze jest taki jaki jest . Jest przeciez obciazony historyczno-genetycznie . Bo to bylo tak :
Moj praprapra..........pradziadek jeszcze w epoce kamienia lupanego przez caly dzien gonil po lesie zeby ubic mamuta , albo zlapac niedzwiedzia , ktorego mieso bylo potrzebne do zrobienia kielbasy na zime , a skora na zimowe kurtki . Praprapra..........prababcia caly dzien schylona i w pocie czola zbierala jagody i borowki zeby bylo z czego napedzic samogonu na chlodniejsze pory roku . Stad wziela sie nasza wrodzona pracowitosc - z koniecznosci przezycia . W tym samym czasie przodkowie Bimbo lezeli sobie na lezaku pod palma bananowa , popijali pinacolada i czekali az im banan z tej palmy wpadnie do buzi , i to przez 365 dni w roku , bo przeciez w Afryce jest zawsze cieplo . Skad wiec mieli nauczyc sie pracowac ? Jednak mimo calego zrozumienia dla tych genetycznych obciazen nie moge tolerowac lenistwa .
Czekaj , czekaj Bimbo !. Moze jest to juz twoj ostatni dzien w naszej firmie .
Po powrocie do bazy , zaraz pobieglem do Gino , zeby mu to wszystko opowiedziec i tu doznalem takiego szoku , ze chyba jutro pojde do lekarza po kilka dni chorobowego . Bimbo jest moim przelozonym !!! Jest mistrzem w fachu malarskim i ma mnie nauczyc stosowanych w Szwecji technik !! Ludzie !!!!! Swiat sie wali . To ja , przedstawiciel najszlachetniejszej srodkowoeuropejskowschodniopolskiej rasy ludzkiej mam byc slugusem tego prymitywa ktory nawet naszego jezyka sie nie nauczyl ? Musze poszukac tych polskich kolegow , ktorzy tu pracuja , napic sie z nimi i omowic taktyke obrony . Na Gino , tego mieczaka nie mam co liczyc . Zaliczke mam , wiec zaprosze tych nowych kumpli do jakiejs knajpki gdzie spotykaja sie normalni Polacy . Musze szukac nowych kontaktow bo cos mi sie zdaje ze dlugo u tego wujaszka nie wytrzymam .C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-01-14 11:52
UWAGA !
To jest prywatna wiadomosc do Synko-Gniew-Rybaka !
Inni - prosze nie czytac !( dyskrecja )

----------------------------------------- --------------

Moj niejasnoskory kolega B....( musze tak napisac , bo zostalem juz na innym forum oskarzony o rasizm ) nie jest chyba Leszkiem Buwdzadze . Juz chocby slaba znajomosc naszego jezyka moglaby na to wskazywac . Chyba ze zostal kupiony przez NKWD , albo jakis inny postsowiecki wywiad i maskuje sie po prostu . W kazdym razie mam teraz oczy i uszy otwarte .
Teraz osobista prosba . Zrozumialem ze mieszkasz w Irlandii . Tam jeszcze nie bylem . Potrzebowalbym namiar na jakies powazne , irlandzkie forum polonijne aby troche dowiedziec sie o zapotrzebowaniu na uczciwych i pracowitych pracobiorcow bez niebezpiecznych nalogow .

Twoj kumpel Fachurra

PS.
Jesli pochodzisz z Krakowa i nalezysz do rocznikow ktore nie lubialy chodzic do fryzjera i sluchaly Led Zeppelin , Black Sabath , Pink Floyd , SBB i Breakout to moze sie nawet kiedys spotkalismy .

PS.2 .
Lubie zamieszczane przez Ciebie na tym forum madrosci ,
Czytam je sobie z rana i niektore przydaja mi sie w ciagu dnia.

Fachurra
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-01-14 17:44
OBOZ PRACY 42 ( 14.01.2010 )

Zaczekalem przy wyjsciu z zakladu az wyjda rodacy . Juz po chwili bylo dwoch , wiec przedstawilem sie uprzejmie i zaprosilem wedlug staropolskiego zwyczaju na zapoznawczego kielicha . A ci zamiast sie ucieszyc to mowia ze im sie spieszy bo maja jeszcze fuche do zrobienia . Moze innym razem . Innym razem ? Kto odmawia wypicia ze mna , ten moze sobie sam kupic innym razem . Dziwolagi jakies , juz zapomnieli o starych tradycjach . Na szczescie po chwili wyszla nastepna grupka . Tu juz po glosnosci rozmowy i barwie slow wyczulem ze to swoi . Mialem dobre przeczucie . Ucieszyly sie chlopaki z zaproszenia . Wiedza tez gdzie spotyka sie Polonia . Fajno jest . Zapowiada sie mily wieczor . Po drodze wstapilismy jeszcze do Western Union bo przeciez musze wyslac troche kasy mojej Kasi do domu . Wysle jej 500 koron , a co tam wysle jej 1.000 , zeby nie miala finansowych problemow !! Niech sobie cos ladnego do ubrania kupi i dzieciakom tez , to sasiedzi zobacza ze dbam o rodzine . Poza tym jak jej wiecej wysle to da mi jakis czas spokoj . Dotarlismy do celu . " Knut Krog "- tak sie ta knajpa nazywa i sprzedaja tu öl . W niemczech to öl na stacjach benzynowych sprzedaja , a tu w knajpie . Zaraz po otwarciu drzwi poczulem sie jak w ojczyznie .Powietrze ze siekiere mozna powiesic . Swojski zapach piwka pomieszany z zapachem papierosow , toalety i czegos smazonego i gwar taki ze trzeba sie przekrzykiwac nawzajem .... jak w domu . I tylko polska mowa ! Albo przychodza tu inteligentni Szwedzi ktorzy posluguja sie naszym jezykiem , albo ziomkowie . Paru juz pewnie jest troche dluzej bo ucinaja sobie wytrzezwiencza drzemke na stolikach . Czy tu tez nalewaja wodke tez do takich ciupenkich naparsteczkow ? Nie !! Ci juz sie nauczyli - po 50tce na poczatek , a potem juz po 100tce . Na zagryche klopsy . Porzadny lokal .Bede z pewnoscia czesciej zagladal . Mozna tu poznac ciekawych ludzi . Wszyscy z ktorymi rozmawialem maja cholerne szczescie , zarabiaja mase pieniedzy , maja zamiar kupic sobie auta a niektorzy nawet chca kupowac domy ! Tu nie ma biednych ! Powypytywalem troche co trzeba robic zeby tez odnosic tylko sukcesy . Najzyczliwszy jest Kasko . Ten to sie zna na rzeczy . Jest absolwentem Zasadniczej Szkoly Zawodowej w Wolominie , a wiec ma dobre wyksztalcenie i swietne pochodzenie . Ten zna sie na wszystkich przepisach szwedzkiego prawa pracy . Jest tu juz od trzech lat z ktorych przepracowal 3 miesiace , a 33 miesiace zyje z zasilkow , zapomog , dodatkow , odszkodowan no i z chorobowego . Madry chlopak ten Kasko , musze sie go trzymac to razem duzo zdzialamy . Wyjasnil mi ze mam mojego szefa w rece , bo pracowalem dzis bez oficjalnej umowy o prace . To jest przestepstwo i jesli zagroze mu jutro zgloszeniem tego na policje to narobi w portki ze strachu da mi umowe i podwyzke . Ale zanim ja podpisze to Kasko chce sprawdzic , czy przypadkiem nie ma w niej jakiejs lewizny . I tak kieliszek po kieliszku zostalem uswiadomiony co do moich praw pracowniczych . Teraz juz wiem dlaczego wszystkim ktorych poznalem w "Knut Krog" tak swietnie sie powodzi . Szwecja ma swietne prawo pracy , a Kasko jest genialnym doradca . Na koniec imprezy o malo nie dostalem zawalu jak mi pokazali rachunek . Zaliczki nie starczy !! Albo moi nowi koledzy mieli takie pragnienie , albo trafilem do najbardziej ekskluzywnego pubu w miescie . Musialem troche pozyczyc . Oddam z pierwszej wyplaty . C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
synko_gniew_rybaka
Eire


Wpisów: 3599
Od: 2009-01-04
2010-01-15 00:30
Potrzebowalbym namiar na jakies powazne , irlandzkie forum polonijne aby troche dowiedziec sie o zapotrzebowaniu na uczciwych i pracowitych pracobiorcow bez niebezpiecznych nalogow__________

spróbuj tu: http://www.gazeta.ie/, wiem, że jest też cos takiego jak dublinek.ie - wpisz w google i check it out!

odpowiadam na Twą prosbe poniewaz coraz mniej już na świecie uczciwych, pracowitych i bez niebezpiecznych nałogów i wydaje mi sie, ze twoja osoba mogłaby się przyczynic do szybszego wyjścia Irlandii z tej bajecznie śmiesznej i dogorywającej już pseudorecesji!

Zatem - próbuj - wszystko przed Tobą!

ps. z tym Leszkiem Buwdzadze to tak myslałem, że Bambi Black Painter to nie on, ale wolałem sie upewnic. (swoją drogą jak wygląda bambi po pomalowaniu sufitu na biało...? )jezeli chodzi o pink floyd to kiedys od a piper gates of dawn aż po the final cut - codziennie zamiast pacierza. teraz mniej, ale stara miłość nie rdzewieje a gdzie kucharek sześć tam cycków dwanaście. pochodze z ziemi postkrzyżackiej, gdzie w kościele wielki komtur krzyżacki spoczywa, na cmentarzu zawisza czarny a szef kościoła ma na biurku zdjęcie chłopaka w zlotej ramce.
ps2. to fajnie, że moje "bzdury" pomagają ci żyć!

best regards/
s.
  Profil uzytkownika: synko_gniew_rybaka     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-01-16 14:15
Moze pasowac .
W niedzielny poranek.
Brakuje wasow , ale reszta moze byc.

Fachurra
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-01-16 14:17
OBOZ PRACY 43 ( 15.01.2010 )

Czy ktos z was probowal kiedys , po ostrej imprezie , noca , w obcym miescie , w adidasach z przetartymi podeszwami , przy 20 stopniowym mrozie i po oblodzonych ulicach szukac domu w ktorym mieszka od trzech dni ? Ja probowalem ! U nas to szedlem z gospody do domu wzdluz torow kolejowych , trzymajac sie szyny rekami , potem wzdluz plotu Staszka Kopytniaka , a jak sie plot konczyl to przewracalem sie w prawa strone i musialem juz tylko czekac az mnie Kasia znajdzie i pozbiera . A tu ? Pelno ulic , domow , aut . Niewiadomo czego sie trzymac . Chyba z 3 godziny tak wedrowalem robiac co kilka krokow Jana Pawla drugiego ( to takie symboliczne calowanie ziemi ) . W porownaniu z tymi trzema godzinami wydaly mi sie ostatnie trzy miesiace poniewierki po Europie pobytem w sanatorium .To dowod na to , ze wszystko zalezy od punktu widzenia . W momencie , kiedy moj punkt widzenia byl po raz setny na wysokosci 25 centymetrow nad poziomem chodnika , zatrzymuje sie ladny , zagraniczny samochod z migajacymi swiatelkami i dwoch szoferow w eleganckich uniformach wyciaga do mnie pomocne dlonie . Ja to musze miec pracowitego aniola stroza.. ( jaki pan taki kram ). Pomogli wsiasc do auta . Nie zrozumialem wprawdzie co do mnie mowia , ale znalazlem w kieszeni paszport i kartke z adresem mojego kolegi Gino . Zawiezli pod sam dom i jeszcze podprowadzili do windy . Moze to harcerze ktorzy robia dobre uczynki ? Chcialem z wdziecznosci podarowac im dwa ostatnie papierosy , ale honorowo nie przyjeli , a wiec to harcerze .Cale szczescie bo gdyby przyjeli to nie mialbym co palic . Wszedlem cichutko , na paluszkach do mieszkania , przewracajac po drodze kilka drobnych mebli , zeby nie obudzic Gino i oczom nie wierze !! Gino siedzi przy stole , naprzeciw niego siedza na stole Mruk i Maruda (no te jego koty), a posrodku stolu ostatnia butelka mojej dunskiej wodki....... DO POLOWY PUSTA !!!!! Koty wychlaly moja wodke !! Juz chcialem dac im po kolei w leb , ale popatrzylem na Gino i serce podskoczylo mi 5 metrow w gore! Powieki naprezone w polowie galek ocznych ,dolna szczeka wisi bezwladnie, zrenice skierowane w rozne strony swiata.... Boze ! Gino sie nawrocil ! Nadymany w trupa ! Normalny czlowiek !! Potoczylem sie do kuchni po druga szklanke zeby dotrzymac mu towarzystwa . Reszte opowidm waym jutro bo dzis nie trafiam jiz palcami na wlasciwe litery . C.........................d.............. ..................n................

  Profil uzytkownika: Fachurra     
pijawka@hotmail.com


Wpisów: 8
Od: 2009-08-29
2010-01-16 16:53
To juz rytual - czytac przygody Fachurry! Don´t ever stop!
  Profil uzytkownika: pijawka@hotmail.com     
FIRESTARTER


Wpisów: 696
Od: 2004-11-08
2010-01-16 21:10
ahahahhaah....
Mruk i Maruda...
  Profil uzytkownika: FIRESTARTER     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-01-18 08:38
OBOZ PRACY 44 ( 18.01.2010 )



Myslalem ze ten chlopak jest juz bezpowrotnie stracony . Ale widocznie moja obecnosc tak pozytywnie na niego wplynela ze zrozumial jak trzeba pozbywac sie problemow . Topic je !
Gino placze .... Objalem go po bratersku . Dwa niedzwiedzie , trzy karpie . ( Co to sa niedzwiedzie i karpie ? To takie slowiansko-meskie przytulanki i pocalunki z czasow slynnych telewizyjnych duetow Gomulka-Chruszczow i Gierek-Brezniew .) Opowiedz jakie masz zmartwienie przyjacielu ? Gino ma problem sercowy. Marysia z drugiego pietra odrzucila jego szczere uczucia . Dzis po poludniu zebral cala swoja odwage i zapytal ja w windzie czy chcialaby zjesc z nim kolacje . Dostal w pysk . Czemu nie poprosil mnie o posrednictwo ? Wyswatal bym ich i powstalaby wirtualno-realna komorka spoleczna .Wirtualnie – sex , a realnie Marysia moglaby nam gotowac , prac i sprzatac . Ale przeciez takich Marys musi byc pelno na swiecie . Zastanowilem sie krotko i juz mialem pomysl rozwiazania problemu . Wstawie w imieniu Gino ogloszenie do polskiego internetu . Mniej wiecej taki tekst :

„Atrakcyjny , zamieszkujacy w Szwecji 40-latek polskiego pochodzenia , materialnie niezalezny i o ustabilizowanej pozycji spolecznej , domator , milosnik dzieci i zwierzat , teskni za partnerka z ktora bedzie mogl dzielic radosci i troski zycia w harmonijnej domowej atmosferze . Jesli jestes kobieta w odpowiednim wieku , dla ktorej milosc i wiernosc sa sensem zycia , a nie tylko slowami – napisz . Oczekuje z niecierpliwoscia Twojej wiadomosci , aby nasze dwie drogi zeszly sie w jedna , uslana platkami czerwonych roz .”

No , jesli na to nie zglosi sie minimum 100 kandydatek , to nie nazywam sie Fachurra .Wiekszosc tego co napisalem w tym ogloszeniu to bzdury , ale przeciez reklama dzwignia handlu .Gdybym napisal prawde o Gino , to pewie ostatnia kulawa by nie odpisala . Mam juz nawet dalszy plan rozwojowy . Z nadwyzki tych dziewczat ktore sie zglosza zrobie katalog i zaoferuje go za drobna oplata, w szwedzkim internecie samotnym Szwedom , ktorzy tez nie chca byc samotni . A moze i dla mnie cos sie znajdzie na te dlugie mrozne wieczory ?
Po nocy spedzonej w lazience na calowaniu sie z porcelana , Gino zadzwonil do wuja i zglosil nas jako ciezko chorych . Chyba zjedlismy wczoraj cos nieswiezego - zatrucie . Wujo zyczy nam powrotu do zdrowia . C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-01-18 15:11
UWAGA !
To jest nastepna prywatna wiadomosc do Synko-Gniew-Rybaka !
Inni - prosze nie czytac !( dyskrecja )
Albo tak czytac , zeby nie podpadlo .

----------------------------------------- --------------

Drogi Gniewko ( to jakos mi ladniej brzmi , tak po staropolsku ),
Ogromnie podoba mi sie opisany przez Ciebie Leszek Buwdzadze i chetnie bym go w nastepnych odcinkach gdzies wepchnal . Rowniez Bimbo Black Painter po pomalowaniu sufitu na bialo zasluzyl sobie na uwiecznienie . A wiec pytam w tym miejscu o Twoje pozwolenie , aby nie posadzono mnie o bezprawna kradziez pomyslow .

Fachurra
  Profil uzytkownika: Fachurra     
synko_gniew_rybaka
Eire


Wpisów: 3599
Od: 2009-01-04
2010-01-19 07:36
Dear Fachurra

zgadzam sie na umieszczenie Leszka Buwdzadze w Twej powiesci, jednak aby uniknąc przekłamań musisz pamiętac o kilku historiograficznych faktach:

1. Leszek Buwdzadze to żywa Ikona tego forum w przenosni i dosłownie - kiedyś bardzo dawno temu jego twarz była w miejscu gdzie dzis jest baner: Szkola językowa w Sztokholmie (Stockholms Sprakskola). Po kliknięciu na twarz Leszka obraz gasł jak w wygaszaczu windows i z czarnej czelusci wydobywał sie kontur Czarnego Lądu, który po chwili przybierał barwy Bieli i Czerwieni. Efektom wizualnym towarzyszyły odgłosy tropikalnych zwierząt przekrzykujące się z politykami z polskiego parlamentu. Biały orzeł był w miejscu gdzie dzis jest motylek i tez machał skrzydełkami tylko w drugą strone.

2. Leszek Buwdzadze urodził się w Afryce w Krainie Unkwu-Ba-Tunku i od najmłodszych lat był pomocnikiem Czarownika Wioski i czynnie uczestniczyl we wszystkich pracach czarownika z substancjami psychoaktywnymi co upozycjonowało i ugruntowało jego światopogląd i przekonanie o Historycznej Roli Polski i jej Czarnych Wąsatych Wojowników w mesjanistycznej funkcji zbawiania świata.

3. W wieku 15 lat Leszek Buwdzadze przeprowadził się z Afryki do Łodzi, gdzie jego matka za sprzedane lwie skóry, które Leszek upolowal podczas młodości kupiła lodziarnie na alejach Pilsudskiego. Buwdzdze pomaga matce naprawiac uszkodzone wafle i dolewac śmietany do lodownika.

4. Buwdzadze po kłopotach w szkole z akceptacją ze strony rówieśników, jak to bardzo często bywa - wstępuje do policji.

5. Po nieudanej karierze w departamencie sprawiedliwości
w lipcu 2007 przylatuje do Sztokholmu.

6. Zapoznany na Kamla Stan człowiek załatwia mu pracę przy podcieraniu pup (wszelkie podobienstwo faktów - wykluczone)

7. Leszek Buwdzadze jako urodzony przedsiębiorca zaczyna importowac środki psychoaktywne z Unkwu-Ba-Tunku. Wpada w szemrane towarzystwo, zaczyna znowu regularnie łoić. Rzuca prace przy pup podcieraniu.

8. spotyka Fachurre

powodzenia !
  Profil uzytkownika: synko_gniew_rybaka     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-01-19 08:42
OBOZ PRACY 45 ( 19.01.2010 )

Gino chyba rzeczywiscie cos niestrawnego zjadl , bo w takcie 5-cio minutowym , biega miedzy lazienka , a kanapa . Mnie suszy , wiec pojde do sklepu zeby przyniesc pare flaszek piwka i czegos mocniejszego .. na klina . Kasy nie mam , wiec poprosilem Gino o pokrycie kosztow . Ten chyba nie bardzo jeszcze wie jak sie nazywa i gdzie mieszka i gdybym go poprosil o przepisanie calego majatku to tez by to zrobil . Dal mi swoja portmonetke . Zaraz za rogiem jest supermarket i juz chcialem wejsc , a tu patrze i oczom nie wierze .......zaraz obok sklepu „ Knut Krog” , moja polonijna knajpka w ktorej spedzilem tak wesolo wczorajszy wieczor . 5 minut od domu , a ja potrzebowalem trzech godzin i harcerzy..... Wiec musze oczywiscie wstapic . W srodku o tej porze pustawo . Tylko na jednym stoliku trzech gosci ucina sobie juz drzemke przy niedopitych szklankach . No , ci to zaczynaja jeszcze wczesniej ode mnie . Przy innym stoliku siedzi Kasko . Przed nim trzy telefony komorkowe , jakies ksiazki , pelno dokumentow . Poznal mnie ! Zaprosil do stolu i zamowil dwa duze piwa . Tu jest jego biuro , w ktorym sprawdza rodakom umowy o prace , ostrzezenia , nagany , wypowiedzenia z pracy i z mieszkan , po prostu to wszystko co sluzy Szwedom do oszukiwania zasobow ludzkich przybylych z zaprzyjaznionego kraju po drugiej stronie Baltyku . Kasko , jak juz wspomnialem zna sie swietnie na prawie pracy . Kupil sobie nawet taka specjalna ksiazke i slownik szwedzko-polski . Ci trzej rodacy, ktorzy spia na sasiednim stoliku to jego obecni klienci . Pracuja u jakiegos oszusta w piekarni .Kolejny OBOZ PRACY . Zarabiaja niezle , wiec maja z czego zaplacic za Kaskowe doradztwo , ale maja problemy z pracodawca . Pierwszy dostal przedwczoraj wypowiedzenie za plucie do ciasta . Po trzech miesiacach ciezkiej pracy. Ja go rozumiem . A jak ma sie chlopak inaczej zemscic na tych Szwedach , ktorzy oderwali go od rodziny i ojczyzny ? Dla Kasko sprawa jest jasna : niedopelnienie przez pracodawce obowiazku wyposazenia pracownika w odziez robocza . ( ??? ) . Kasko wyjasnia : kazdy piekarz powinien otrzymywac jednorazowe , papierowe maseczki na twarz . Nasz kolega piekarz otrzymuje wprawdzie codziennie taka maseczke , ale po pierwszej przerwie na papierosa juz jej nie zaklada ze wzgledow higienicznych ( jest to przeciez maseczka jednorazowa). Dlatego pracodawca musi cofnac wypowiedzenie i wyplacic odszkodowanie za narazenie pluc pracownika na skutki wdychania pylu macznego . Plucie do ciasta jest tylko skutkiem ubocznym braku odziezy roboczej . Boze , ten Kasko to powinien dostac nagrode Nobla .Moze cos bede mogl zrobic w tym kierunku , bo przeciez ta nagrode zalatwia sie podobno wlasnie tu , w Sztokholmie . C.d.n.

  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-01-20 08:30
OBOZ PRACY 46 ( 20.01.2010 )

Drugi piekarz dostal juz po paru tygodniach niewolniczej pracy , ostrzezenie z zagrozeniem wypowiedzenia , za to ze nie przychodzil w poniedzialki. Przeciez to najnormalniejsza rzecz pod sloncem . Wlasciwie to poniedzialki powinny byc oficjalnie dniem wolnym od pracy,to by we wtorek wszyscy byli trzezwi i pracowali wydajniej . Jemu Kasko doradzil wizyte u psychologa . Poniewaz piekarnia znajduje sie w suterenie pod sklepem i nie ma panoramicznych okien z widokiem na zielone lasy i pola , wiec pracownicy juz po krotkim czasie wpadaja w depresje , ktore w niektorych przypadkach moga skonczyc sie wpadnieciem w niebezpieczne nalogi . Nasz kolega piekarz jest wlasnie takim przypadkiem i calkowita odpowiedzialnosc za jego zszarpane zdrowie ponosi pracodawca . Musi wyplacic chorobowe za wszystkie poniedzialki ( z procentami za zwloke) i odszkodowanie za powazny uszczerbek na zdrowiu , a moze i sfinansowac jakis pobyt w ladnym sanatorium . Kasko powinien naprawde dostac nagrode Nobla i jeszcze jakis polski krzyz zaslugi za pomoc rodakom na obczyznie .
Trzeci piekarz pracuje od trzech dni bez umowy !!!! NA CZARNO !!! Szef piekarni twierdzi ze musi sprawdzic najpierw jego fachowe umiejetnosci ... Ha, ha, ha . Pomieszac wode z maka , ulepic z tego chleb czy buleczki i wsadzic to do pieca , to umie kazdy , wiec po co jakis okres probny ? Nie... Ten szwedzki krwiopijca zmusza naszego kolege do pracy na czarno , nie placi za niego podatkow , ubezpieczen i napycha sobie kieszenie forsa . Kupuje pewnie nowe wille , jachty , telewizory a moze i helikoptery . Tych zbrodniarzy to ja juz poznalem i w innych krajach . I tu Kasko potrzebuje mojej pomocy . Mam sie przyjac do tej piekarni i byc jego wtyczka .Taki Hans Kloss 21-go stulecia , agent J-23 . Kiedys polskie dzieci beda sie uczyly o mnie w szkole , a moze nazwa moim imieniem jakas ulice ? Mam robic komorka zdjecia ( jako potwierdzenie niedopuszczalnych warunkow pracy ) , notowac podejrzane wypowiedzi kierownictwa albo jeszcze lepiej je nagrywac . Potem Kasko przegra to na computer , powycina , poskleja , beda dowody rzeczowe i zrobimy w piekarni zadyme . Najlepiej zebym ja sie przyjal tez na czarno , to bedzie jeszcze jeden wiarygodny swiadek . Za pare dni Kasko zrobi dla mnie „Dyplom czeladnika piekarskiego” , wydany przez Cech Rzemiosl Roznych w Wolominie z tlumaczeniem na jezyk szwedzki . Ma w swoim computerze takie rozne dokumenty , ktore mozna drukowac wg. zapotrzebowania . Poprowadzimy wojne przeciwko Szwedom . Skrupulow nie mam , bo to przeciez oni kilkaset lat temu zaczeli . C.d.n
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-01-21 10:24
OBOZ PRACY 47 ( 19.01.2010 )

Po drodze do domu , wczesnym popoludniem , wstapilem jeszcze do marketu na zakupy . I tu znowu szok . Maja galopujaca inflacje jak u nas w latach 80-tych . Niesamowita drozyzna . Placi sie tez w Koronach , jak w Danii , ale wszystko jest jeszcze drozsze . Chyba lepiej pracowac w Uzbekistanie , bo tam pieniadz jest na pewno wiecej wart jak tu . Na szczescie Gino dal mi swoj porfel , wiec nie zostalem ta inflacja dotkniety osobiscie. Musza ci Szwedzi pic jak szewcy bo w calym sklepie nie znalazlem ani jednej butelki wodki . Ale mila kasjerka pokazala mi sklep specjalistyczny po drugiej stronie ulicy - monopolowy , tak jak u nas .Tam widocznie wiecej towaru rzucili i jeszcze cos dostalem .

Pod naszym domem stoi furgonetka i laduja meble i kartony . O , Marysia Krupa sie wyprowadza . Ciekawe dlaczego ? Moze znalazla lepsze mieszkanie , a moze kupila sobie dom ? Puscilem do niej oczko na pozegnanie , ale nie odmrugnela . Odwrocila sie do mnie plecami . Wszystko przez tego durnego Gino . Po co ja molestowal . Gino czuje sie troszeczke lepiej i biega do lazienki juz tylko co 15 minut . Podalem mu piwko i nalalem szklaneczke , ten spojrzal i znowu do lazienki . 5 minut po ostatnim razie , czyli ze stan zdrowia znow sie pogorszyl . W sumie to dobrze , bo gdyby sie lepiej poczul to pewnie chcialby juz jutro isc do roboty , a tak to usprawiedliwi nas jeszcze u wuja na kilka dni .
Powiedzialem mu o wyprowadzce Marysi . A ten znowu w placz . Obiecalem zalatwic inna laske . Chyba sie nawet przez lzy usmiechnal , a potem wyznal mi ze tak naprawde to on jeszcze nie byl nigdy tak calkiem blisko z zadna kobieta . Boze , ten chlop ma prawie 40-tke ! Gdzie on sie uchowal ? U nas to jak jakis chlopak konczyl 15 lat i jeszcze zadnej dziewuchy nie polozyl , to lapal koze albo owieczke dawal jej jakies ladne zenskie imie i juz mogl brac udzial w meskich rozmowach w gospodzie nie narazajac sie na gniew wszechmogacego za klamstwo . Poznym wieczorem Gino wyznal mi jeszcze cos : ze jego orientacja sexualna nie jest jeszcze ostatecznie sprecyzowana . Nie chodzilem wprawdzie na uniwersytet , ale to zrozumialem . Dzis musze nie tylko zamknac moje drzwi na klucz , ale jeszcze zastawic je szafa . Strzezonego Pan Bog strzeze . Chyba trzeba sie bedzie rozejrzec za nowym mieszkaniem . C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
pijawka@hotmail.com


Wpisów: 8
Od: 2009-08-29
2010-01-21 17:20
lapal koze albo owieczke dawal jej jakies ladne zenskie imie
  Profil uzytkownika: pijawka@hotmail.com     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-01-22 08:17
OBOZ PRACY 48 ( 20.01.2010 )

Chorowalismy 3 dni . Probowalem zalapac sie na mieszkanie po Marysi , ale okazalo sie ze chca jakies dokumenty , ktorych jeszcze nie mam , czynsz za miesiac do przodu i jeszcze jakis depozyt . Skad ja to mam wziasc ? Wiec poki co , zastawiam co wieczor drzwi szafa . Zreszta tu u Gino mieszkam duzo taniej i jeszcze jest od kogo kase pozyczyc . Pierwszego dnia po chorobowym , kazali mi pojsc do szefa . Myslalem ze po umowe i podwyzke , a tu sie okazalo ze Bimbo na mnie naskarzyl : ze za malo pracowalem i ze nie wolno mi go wolac Bimbo , tylko pan Khadrim Bukhundanga i ze ja juz nie pracuje jako malarz . Szkoda , bo tak bardzo chcialem zobaczyc jak pan Bukhundanga wyglada po pomalowaniu sufitu biala farba . Za to dostalem kierownicze stanowisko , glownego odsniezacza firmowej posesji . To podobno w Szwecji bardzo pewne stanowisko , przynajmniej na pol roku . Mam nawet wlasne biuro pod schodami , gdzie stoja szufle , miotly i worki z piaskiem . Podwladnych nie mam , wiec nie bede sie musial denerwowac jakimis nierobami . Tylko umowy jak nie ma tak nie ma . Musze pogadac wieczorem z Kasko , co z tym fantem zrobic . Przeciez nie moge dac sie wykorzystywac . Postanowilem jutro powaznie porozmawiac z szefem i przy okazji upomniec sie o brakujace w moim biurze biurko , fotel , telefon i computer . Przeciez chce wykonywac swoja prace jak najlepiej , ale musze miec do tego odpowiedni sprzet . Poki co siedzialem sobie na workach z piaskiem i palac papieroski myslalem nad udoskonaleniem rytmu pracy . Nie minely nawet cztery godziny , a tu wpada szef i pyta czemu nie odsniezam ? Jak to czemu , bo pada snieg , wiec jaki sens ma odsniezanie ? Lepiej poczekac az przestanie padac , a jeszcze lepiej az przyjdzie odwilz i snieg stopnieje , to zaoszczedzimy piasku , a i szufle i miotly sie nie zuzyja . Zamiast mnie pochwalic za nowatorskie myslenie , wywalil mnie ten nitopolak-nitoszwed z pracy . W sumie to i tak mi sie tu nie podobalo . Poszedlem od razu do „Knut Krog” zeby zasiegnac dobrej rady mojego nowego przyjaciela Kasko . W koncu pracowalem prawie dwa dni na czarno i bylem trzy dni chory tez na czarno . I za to wszystko dostalem tylko 4.000 koron zaliczki . Jawny OBOZ PRACY . Na pewno z Kasko ukrocimy te przestepcze praktyki Ginowego wujaszka . Licze na bardzo wysokie odszkodowanie . C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-01-22 13:27
Do wszystkich ktorzy czytaja tu czy tam , moje wspomnienia !


Takie pisanie pamietnika to tez ciezka praca . Palce bola , oczy pieka , w gardle sucho . ( Kiedys wylalem szklanke wisniowego likieru na klawiature i pomimo ze szybciutko wszystko wylizalem , to klawisze kleily sie jeszcze przez miesiac . Od tego czasu - na sucho ).
Wpadlem na pomysl , zebyscie mi w pisaniu troszeczke pomogli .Co sobota - po kapieli albo co niedziela , zaraz po kosciele , zamiast isc na piwko , siadzcie na cwierc godzinki do computera i napiszcie pol strony moich przygod .
Trzymajcie sie tylko prosze kilku zasad :
-wszystko musi byc najprawdziwsza prawda .Tylko fakty , fakty , fakty .
-musicie przestrzegac regulaminu Waszego forum ( chocby byl naj..ostrzejszy ).
-nie wolno pisac odcinka w ktorym wpadlem pod tramwaj , zjadl mnie niedzwiedz polarny ,albo ludozercy , ustrzelil afganski Taliban , popelnilem samobojstwo z przepracowania czy cos w tym rodzaju (musi byc przeciez c.d. ) .
-podpisac trzeba swoim – nie moim imieniem ,
-no i nie pisac glupot , bo moze beda to kiedys czytaly Wasze wnuki jako obowiazkowa lekture .


Pomozecie ? ( ciekawe czy ktos z Was pamieta jeszcze to haslo ? )

do poniedzialku

Fachurra

Ponizej, dla przykladu , kopia postu zamieszczonego przez czytelnika o nazwisku Kummentaltator kilka tygodni temu na innym forum ,ktory moglby opisywac przezycia jednego z moich dobrych kolegow :

"O Irlandię czasami nie zachaczyłeś???
Twoje przygody, a zwłaszcza uniwersalność i wielofachowość wzbudziły we mnie wspomnienia sprzed ponad trzech lat.
Przygarnąłem kolesia: nie miał gdzie mieszkać, dopiero co przyjechał... Załatwiłem mu pracę przy układaniu chodników z kostki. Oczywiście znał się na tym... hehehe... nic innego nie robił w życiu. Pracował trzy dni. Zaplombował betoniarkę, (dla mniej kumatych - nie oczyścił z mieszanki cementowej), która zastygła. Na następny dzień betoniara na szrot. Zablokował skrzynię biegów w małej kopareczce do kopania rowów na krawężniki.
Ale że gościu był operatywny, już na czwarty dzień po tych wpadkach, bo oczywiście irlandzki szef podziękował mu za dalszą współpracę, znalazł robotę w brygadzie malarskiej. Oczywiście - malowanie to była jego pasja...
Na szkolenie przyszedł do mnie do pokoju, a raczej wtargnął po dwunastej w nocy z niedopitą dwulitrową plastikową butelką "sajderka". ( najtańszy napój alkoholowy na bazie jakiegoś kompotu z jabłek). Tanio i duzo bo aż dwa litry.
Wtargnął więc do mojego pokoju, wybudził z pierwszego snu, wcisnął mi ten kompot w łapę i usilnie namawiał abym walnął sobie z gwinta. Ale nic za darmo. W zamian miałem przeszkolić go w tempie błyskawicznym, tak aby rano, gdy pójdzie do roboty szef ocenił go jako doświadczonego fachowca.
Raz, że wkurzony z powodu wybudzenia mnie z pierwszego snu, dwa: że kiedyś już próbowałem tego kwasu i nie miałem zamiaru powtarzać tego eksperymentu, zniecierpliwiony niegrzecznie wypraszałem go ze swojego pokoju.
Biedak rozpłakał się, wyrzucając mi jaki to niekolezeński jestem, nie chcę pomóc koledze w potrzebie, a przecież jako stary budowlaniec znam sie na tym, wszystko mam w jednym palcu a nie chcę sie podzielić swymi wiadomosciami i pomóc potrzebującemu...
Zrezygnowany pytam co będzie malował. On nie wie... Emulsja, olejna, wewnątrz, czy na zewnątrz??? On nie wie...
Nie wiem tylko czemu uparł się abym mu wytłumaczył jak się rozcieńcza farbę. I czym.
Znów konkretne pytania z mojej strony: jaką farbę, czym będzie malował??? On nie wie...
Ale CZYM rozcieńcza się farbę???!!!
Patrzę na zegarek. Już pierwsza w nocy!!! Wszystko sie we mnie gotuje, wiem że za chwilę wybuchnę... W takiej sytuacji mam dwa sposoby na odreagowanie. Albo biorę gościa za łeb i na kopach usuwam z mojego terenu, albo zaczynam... robić sobie jaja.
Gościu młodszy i silniejszy ode mnie. To widac na pierwszy rzut oka, więc wybieram taktycznie drugą ewentualność.
Na odczepnego mówie że farbę rozcieńcza się spirytusem. I tak nie miał z tym do czynienia, więc się nie kapnie ze robię sobie jaja.
Rzeczywiście. Zatarł z zadowolenia ręce i od razu przedstawił sprytny plan:
Jak szef mu da ten rozcieńczalnik, znaczy się spirytus, to odleje z połowę, albo jeszcze więcej, do resztek doleje wody i tym będzie rozcieńczał farbę. Przecież szef się nie pokapuje, aby tylko zapach pozostał. A spiryt po pracy przyniesie do domu to mnie poczęstuje jak gardzę tym co dzisiaj przyniósł. Po czym złapał odstawioną przeze mnie butelkę sajderka i duszkiem wypił wszystko do dna.
Pił z takim smakiem, że przez moment pozałowałem że sie nie skusiłem.
Na następny dzień wracam do domu przed szóstą, wchodzę do kuchni do której coraz rzadziej wchodziłem ze względu na syf i smród jaki mój współlokator zdążył stworzyć w ciągu czterech dni pobytu i widzę mojego "czeladnika" ze smętną miną nad niedopitą puszką piwa, przy stole na którym popiół z papierosów dokładnie wymieszany z porozlewanym piwem tworzył niezłą breję. Łapy usmarowane białą farbą po łokcie, a nawet z zaciekami pod pachami, widać dokładnie, bo siedział tylko w podkoszulce.
Odezwałem się pierwszy: niech zgadnę, już nie pracujesz? A skąd wiesz? spytał.
Jakbyś mnie wyniósł z roboty tyle farby na łapach to też bym cię zwolnił - powiedziałem. Wyobrażam sobie ile pozostawiłeś na ziemi.
Na podłodze...- poprawił mnie. Ło Boże!!! Szok!!! nawet nie chciałem wyobrażać sobie co pomyslał o tym szef który dał mu szansę pracy...
Koleś wyjechał do mnie z pretensjami że jaja sobie z niego robię, że nie dostał żadnego spirytusu do rozcieńczania, że w ogóle jestem niezyczliwy cham i prostak.
Kazałem mu się wynosić z domu w którym udostępniłem mu jeden pokój. Odpowiedział, abym sam wypier..ł jak mi się nie podoba jego obecność.
Moja wojenna narada z landlordem i jego ultimatum dla kolesia że ma czas do końca następnego tygodnia dała mi jednak nadzieję, że pozbędę sie w końcu tego strupa na tyłku którego sam sobie zafundowałem nie mając wyobraźni kogo mogę ściągnąć pod wspólny dach.
Jednak jeszcze w tym czasie w którym zmuszony byłem zamieszkiwać z tym kolesiem miałem pogląd na jego karierę zawodową.
Po jednym dniu pracy jak malarz, (oczywiście, domagał się od szefa wynagrodzenia za ten dzień), też mnie nachodził abym tworzył mu teksty upominajace o zapłatę które następnie wysyłał sms-em. Irlandczyk, aby odczepił się zapłacił mu w końcu: 20 euro.
Uznałem, ze to i tak dużo wyobrażając sobie straty jakie poniósł. Zmarnowana farba i czyszczenie podłóg...
Następnie były dwa dni, a właściwie półtora w Centrze jako pracownik magazynu, potem jeden wieczór jako pracownik porządkowy na dyskotece
w największym w mieście hotelu. Z relacji wiem, że starał sie tez o pracę jako listonosz...
To już był największy dowcip jaki mógł wykręcić. Facet, który w Irlandii przebywał dopiero drugi tydzień!!!
Na szczęście wyprowadził się w oznaczonym terminie i pojechał w drugi koniec Irlandii. Miał tam podobno załatwioną prace jako POŁOWNIK. Domyśliłem się, że chodzi o pracę na kutrach rybackich.
Nie jestem zawzięty, ale pomyślałem, że jeżeli tak potrafi pływać jak zna się na wszystkim czego się podejmował to... znów długo nie popracuje...

Domyślam się, że Twój tekst to satyra na pewien obraz Polaka, który niestety jest prawdziwy. Sam miałem okazję takiego poznać, co opisałem powyżej, bo to co napisałem zdarzyło się naprawdę.
Wszystko wie, na wszystkim się zna i pretensje do wszystkich i wszystkiego że jest niedoceniany.:-["

  Profil uzytkownika: Fachurra     
Rumcajs


Wpisów: 859
Od: 2007-12-30
2010-01-23 01:20
dalsze przygody Fachurry...
male streszczenie i jazda...

Marysia sie wyprowadzila, Gino w rozsypce,rozpacza, placze i pije i rzyga, raczej wiecej rzyga jak pije, wiec pomyslalem ze udam sie do jego wuja i przedstawie mu sytuacje, od tygodnia opiekuje sie Gino i jego kotami, (a slyszalem od tego cfaniaka z pubu ze ichniejszy ZUS placi 25000kr miesiecznie takiemu opiekunowi), wiec nalezy mi sie jakas rekompensata za opieke ,stresy, nieprzespane noce. Wuj mnie przyjal u siebie w biurze w firmie,jego sekretarce (?) murzynce wydal dyspozycje zeby naparzyla swierzej kawy , co on tak sie tymi murzynami otacza? , od razu zlapalem z nim swietny kontakt, (mimo ze nie postawil na stole flachy czy chociaz jednego browara), okazalo sie ze ma tez firme sprzatajaca i tam glównie upycha murzynów, i co najlepsze w tym biznesie to to ze pracuja u niego za darmo! szwedzki posredniak placi im pensje! zaimponowal mi strasznie, ja po moich róznych przejsciach i zdobytym doswiadczeniu widze sie teraz tylko na jakims kierowniczym stanowisku, juz chcialem mu zaoferowac moje uslugi menedzera, czy chociazby szefa jednej czarnej brygady sprzatajacej, a jak nie to rejestruje firme i lece do posredniaka i wezme do mojej firmy nawet 20 murzynów!, Szwecja to jest kraj który docenia bialego czlowieka, ale przypomnialem sobie po co przyszedlem...,

wujo bardzo sie przejal stanem Gino, chociaz nie jest tak naprawde jego wujem a byl tylko kochankiem jego matki a potem przez wiele lat jego "godemanem" , hmm...co to moze byc? , a Gina osobiscie zaszczepil w Polsce..., czy Gino gryzl sie z kotami? co za zwariowana rodzinka...

okazalo sie ze Gino jest abstynentem z przymusu! Esperal mial wszyty,(takie francuskie tabletki)
a mimo to wypil pól flachy, kozak jeden!
a ja myslalem ze z nim cos nie tak!
u nas na wsi wójt tez mial wszyty ten esperal i chcial zapic klinem ale wykorkowal, podobno serce mial slabe.


gdy tak gadalismy o zdrowiu Gino, przypomnial sobie ze mialby dla mnie bardzo odpowiedzialne zajecie jako asystent jego syna homeopaty...?!! (przypomnialem sobie o moim szwagrze co ma dysko-patie...dysk = kregoslóp i patia =choroba , hehe, nie moze chodzic przez to na dyskoteki do remizy, bo nie ma zdrowia juz sie bic, i pic jak kiedys, ehh, )

wiec ten jego syn leczy homoseksualistów?

ten nagly zwrot bardzo mnie zaniepokoil , ale nie dalem po sobie poznac, no i pewno Szwecja placi potezna kase za kazdego wyleczonego, skoro syn takiego miljonera sie tym zajmuje, tutaj w Szwecji da sie krecic lody na wszystkim i co najwazniejsze panstwo placi, a nie jacyc oszusci prywaciarze tutaj rozwine skrzydla,
panstwo skandynawskie to jest stral w dziesiatke!

cdn.
  Profil uzytkownika: Rumcajs     
synko_gniew_rybaka
Eire


Wpisów: 3599
Od: 2009-01-04
2010-01-23 03:14
nie chciałem tego głośno mówic... fachurra, jedynym człowiekiem który wlasciwie prowadzi wątek fachurry jestes ty.

  Profil uzytkownika: synko_gniew_rybaka     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-01-23 09:41
Special Edition
OBOZ PRACY 48 i ½ ( tylko dla moich przyjaciol w Szwecji )

Brzeczy mi telefon w kieszeni . A ... to moja Kasiunia z kraju . Na pewno chce podziekowac za tych 1000 koron ktore jej wyslalem . Nie chciala . Za to dowiedzialem sie ze moj najstarszy syn Jarek siedzi w samolocie do Sztokholmu i musze go za godzine odebrac z lotniska . Jarek skonczyl w ubieglym roku szkole podstawowa i 18 lat . Kaska wymyslila ( bez porozumienia ze mna ) , ze powinien swoja zawodowa kariere rozpoczac tam gdzie perspektywy rozwoju sa wieksze jak w naszej wsi . A i twarda reka ojca jest mu potrzebna bo do tej pory to tylko baki zbija i spedza cale dnie w gospodzie , a wieczory na pastwisku z kozami Staszka Kisielaka ( ??? ). Mam zalatwic mu prace , zebysmy Kasce razem wysylali wiecej kasy , bo konca z koncem zwiazac nie umie . Prace ?! Latwo powiedziec . Ta kobita pojecia nie ma jak ciezko jest o prace , szczegolnie teraz w dobie kryzysu ( sam tego doswiadczam na wlasnej skorze ) . No coz , musze cos dla syna zrobic . Wiezi krwi zobowiazuja . Chociaz czasem to sie zastanawiam , dlaczego wszystkie moje dzieciaki maja blond czupryny , tak jak ja i Kasia , a tylko Jarek jest rudy jak nasz listonosz ? Odebralem chlopaka z lotniska i zwiozlem do Gino . Wytlumaczylem mu ze drzwi do sypialni i lazienki trzeba zawsze zamykac na klucz bo to taki szwedzki zwyczaj . I od razu zabralismy sie do szukania pracy w internetowych ogloszeniach . Oczywiscie na polskiej stronie , bo szwedzkiego nie rozumiemy . Juz cos mamy : polska firma sprzatajaca poszukuje pracownika . Zadzwonilem i przedstawilem Jarka jako mlodego , zdyscyplinowanego i pelnego energii kandydata . Chwycilo . Juz jutro o 17.oo moze zaczynac . Ale mamy szczescie . Przeszkolilem Jarka szybciutko w dziedzinie sprzetu sprzatajacego . Pokazalem mu w komorce miotle , mop i wytlumaczylem co to jest odkurzacz . Pojdzie do pracy przygotowany . Gino troche sie zdziwil , jak zobaczyl ze mieszkamy teraz w trojke , ale wytlumaczylem mu sytuacje i chyba zrozumial .
Nastepnego dnia , juz o 16.3o ruszylismy w droge . Ciezko jest zorientowac sie w takim wielkim miescie . Wsiedlismy w zly autobus , potem nie moglismy znalezc ulicy , ale juz przed 19.oo bylismy na miejscu . Wielki biurowiec . Zadzwonilem po tego „szefa” zeby po nas wyszedl . I czekalismy na niego chyba z 15 minut , albo nawet dluzej ( mam nadzieje ze za ten czas Jarkowi zaplaca , bo juz byl w pracy ). Fajnie sie zaczyna . Jak wreszcie przyszedl , to zamiast nas przeprosic za to ze kazal nam 15 minut czekac , to on z pretensjami , ze niby Jarek spoznil sie juz pierwszego dnia . A moze by tak „pan szefuncio” pracownikow dowozil do pracy , jak sie nalezy , co ? Nie chcialem sie klocic wiec zostawilem Jarusia i pojechalem do domu , a po drodze jeszcze na piwo do „Knut Krog” zeby sie troche uspokoic.
O 22.3o dzwonek do drzwi . Jarek . Widze ze podenerwowany chlopak , wiec nalalem mu kielicha , przypalilem papierosa i pytam co sie stalo . Biedne dziecko . Najpierw kazali mu myc jakies regaly . Juz przy pierwszym regale wiaderko sie przewrocilo i woda zalala szuflady z aktami . Narobili paniki , jakby cos sie stalo ! Przeciez to wyschnie ! Potem mial odkurzac korytarz . Zrobil to w ciagu 5 minut , usiadl na papieroska , a tu przylatuje ten polski super cleaner i kaze mu odkurzac jeszcze raz . I jeszcze powiedzial do Jarusia - polski flejtuch . Oooooo , na to sobie nie pozwolimy . W koncu kazali mojemu syneczkowi myc podloge w toaletach . W TOALETACH !!!! Czy temu volksszwedowi sie wydaje ze moze deptac nasza godnosc swoimi szwedzkimi buciorami ? Wtedy juz Jarus nie wytrzymal i wygarnal mu cala prawde : ta cala firma to oszustwo , a on ( ten wielki „szef” ) to zlodziej i zdrajca . I ze z tatusiem to go zalatwi bo tatus jest tu juz dlugo i ma pelno znajomosci . Moja krew . Dobrzes mu wygarnal syneczku , dobrze . Z takimi prostakami to tylko tak. Zamiast sie przestraszyc i przeprosic - wygonil bydlak mojego chlopca i nie zaplacil za prace !!
Od razu usiedlismy do computera zeby obsmarowac lobuza i zapytac innych rodakow : co robic ? . Opisalem sytuacje na tej samej stronie na ktorej kiedys szukalem dobrych ludzi do startu w Szwecji . I nie zawiodlem sie ! Juz w ciagu kilku minut mialem cala mase porad od ludzi ktorzy wiedza jak sie takich bandytow zalatwia . Zakapowac chama ! Najlepiej anonimowo ! Naslac mu kontrole ! Morde skuc ! Poprzebijac opony ! Porysowac auto ! Zagrozic ruska mafia ! Tak jakby czekali tylko na okazje zeby jakiemus bylemu Polakowi ( ktory zamiast narzekac i jak normalny emigrant zyc z zasilkow , albo ewentualnie popracowac u Szweda , osmiela sie byc pracodawca i poniewierac rodakow ), odplacic za te wszystkie niepowodzenia , ktore ich samych spotkaly . A wiec jest jednak ta silna wiez ktora nas laczy na obczyznie . Po piatej szklaneczce , poplakalismy sie z Jarkiem ze wzruszenia .
Troszke mnie tylko zastanawia ...... dlaczego nie dostalem tylu zyczliwych porad , kiedy potrzebne mi byly zeby sie tu osiedlic ...... ???
----------------------------------------- ------------
----------------------------------------- ------------
Przedstawione powyzej osoby i wydarzenia sa wytworem pijanej wyobrazni autora i ich ewentualne podobienstwo do zyjacych osob i autentycznych wydarzen jest czysto przypadkowe .
----------------------------------------- ------------
----------------------------------------- ------------
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-01-25 08:56
Wrecz prosze o publikacje . Musimy przeciez dotrzec do jak najwiekszej liczby potencjalnych ofiar oszustow , ktorzy tylko czychaja w kazdym kacie i za kazdym rogiem na naiwnych emigrantow .
Pamietaj jednak ze tekst zawiera wiele tresci za ktore mozesz dostac opieprz od porzadkowych na forum : pornograficzne , rasistowskie , popularyzujace kosumpcje alkoholu i innych podobnie dzialajacych srodkow , zniewazajace narody itp.itp .
A wiec jesli jestes swiadom niebezpieczenstw i chcesz zaryzykowac , to rob to z moja i wszechmogacego pomoca .
Fachurra
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-01-25 08:59
Ooo , alescie mi pomogli .. Kiepsko , kiepsko … Czy naprawde nie ma posrod Was pracowitych , przedsiebiorczych i uczciwych , ktorzy maja co o sobie , swoim ciezkim zyciu na emigracji , a takze o odniesionych sukcesach napisac ? Albo daliscie w gaz od piatku do niedzielnego wieczora ? To byloby rzeczowe wyjasnienie tego braku checi dopomozenia rodakowi .Od piatku do dzis 2538 wejsc na Oboz Pracy , na 9 forach na ktorych jest publikowany . Zakladajac ze kazdy wszedl po 2 razy ( jedni z sympatii , inni zeby pokapowac o co tu wlasciwie chodzi ) daje to 1269 czytajacych .I tylko 1 pracowity kolega ktory pomogl w pisaniu .
Statystycznie wynikajacy z tego obraz rodaka to : 0,08% pracowitych emigrantow i 99,92% leni albo pijakow .(Powtarzam - czysto statystycznie ).

Jakby nie bylo , cala robota spada znow na moje barki i jako pracowity i swiadom poczucia spoczywajacego na mnie obowiazku , musze pisac dalej .



Teraz wiadomosc dla czytelnikow "Spotkania z ostatnim uczciwym Polakiem" forum 3po3 na stronie- polonia.se

Zamieszczony exkluzywnie na Waszym forum , w sobote odcinek o n-rze 48 i ½ byl czescia eksperymentu socjologicznopsychologicznego ( tzw. fachurrymentu ) nie jest ciagem dalszym odcinka 48 . Ten wlasciwy nastapi teraz :



OBOZ PRACY 49 ( 25.01.2010 )



Wchodze do lokalu , spokojnie , nie spodziewajac sie niczego zlego , a tu jakby grom walnal we mnie z jasnego nieba . Przy barze siedzi BIMBO i jak gdyby nigdy nic popija sobie piwko . Az sie we mnie zagotowalo !! Oooo – pomyslalem , poczekaj panie Bukhundanga , Black Painter przepigmentowany , kapusiu przypalony , przez ktorego stracilem prace i perspektywy zawodowego rozwoju ... Teraz wszedles do jaskini polskiego lwa i juz w tym samym kolorze z niej nie wyjdziesz !! Rozejrzalem sie najpierw czy jest wystarczajaco duzo znajomych , bo w jednosci sila i bojowym krokiem zblizylem sie od tylu do pana Bukhundanga , chcac mu kopnac w stolek , a tu nagle ten sie odwraca i usmiechniety od ucha do ucha ( ci to maja szeroki usmiech ) mowi do mnie :- siemanko ziomal ! Po polsku !!!!! ?????? Eeeeee????? Cos tu nie gra.. Przyjrzalem mu sie dokladnie . To chyba nie jest moj Bimbo . Chociaz z koloru to jak brat blizniak . Ale jednak troche inny , wyzszy , grubszy , nos ma inny , wlosy dluzsze i wasy . Wiec to nie jest pan Bukhundanga !! Mial szczescie , bo o malo co nie oberwal za krewniaka . Leszek jestem - mowi i wyciaga do mnie reke . Podac , nie podac ? Podalem . O co tu chodzi ? Leszek zamowil dwa piwka , dwa kielonki i zaczyna wypatywac , skad jestem , jak dlugo w Szwecji i co robie . I to wszystko w najpoprawniejszej polszczyznie ! Wiec tez go wypytalem . I okazalo sie ze Leszek Buwdzadze to najprawdziwszy Polak z warszawskiego Zoliborza . Jego mamusia pracowala w latach 70-tych jako kucharka w stolowce studenckiej . I chyba ktorys z tych angolanskich studentow rzucil na nia czar Woodoo , bo powila dzieciatko , juz od urodzenia bardzo mocno opalone . Ciezko mu bylo w przedszkolu i w szkole , bo w tamtych czasach latwiej bylo spotkac inteligentnego milicjanta ( a to juz byla rzadkosc ), jak czarnoskorego dzieciaka i wszyscy chcieli go myc w czynie spolecznym .W technikum gral w koszykowke i bryknal w Szwecji z jakiegos miedzynarodowego meczu . W pierwszych latach troche tu rozrabial , ale potem ustatkowal sie i teraz ma zone Szwedke i 8 dzieci ( tyle co ja i Leszek Walesa ! ) . Pracuje w Norwegii na platformie wiertniczej . To taka sztuczna wyspa z ktorej wierca dziury w dnie morza i pompuja z tych dziur rope naftowa . Miesiac pracuje , a 2 miesiace jest w domu i caly czas leci mu niesamowicie wysoka pensja . To musi byc super robota . Poprosze , zeby mi zalatwil . Najchetniej zaczne od tych 2 wolnych miesiecy , zeby sie tak pomalutku przyzwyczajac . Potrzebne jest na te platformy co najmniej wyksztalcenie srednie techniczne . Zaden problem . Kasko na pewno ma w swoim computerze jakis dyplom technika z tlumaczeniem , to mi wydrukuje. Dobrze ze mam jeszcze portfel Gino , to tez moge mojemu nowemu , wspanialemu przyjacielowi - Leszkowi cos postawic : C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-01-26 16:47
OBOZ PRACY 50

Ta Norwegia , z platformami wiertniczymi to musi byc prawdziwe elDorado . Wspanialy , bogaty kraj , skoro moga placic takie pensje i dawac tyle urlopow . To i pewnie o poszukujacych zatrudnienia i ich rodziny dobrze dbaja . Tam chce zyc i kiedys juz jako milioner, chce byc pochowany w norweskiej ziemi . Chce zeby moje dzieci spiewaly norweskie piesni ludowe i w norweskich czapeczkach tanczyly norweskie tance ! Chce gotowac norweskie zupy w proszku i pic norweska wodke ! A nad moim domem bedzie zaraz pod sztandarem polskim i sztandarem Legii Warszawa powiewal sztandar norweski .
Kicham na Szwedow , ktorzy tez probuja nas tylko oszukiwac i wykozystywac . To na pewno ma historyczne przyczyny . Przeciez oni chcieli podbic nasz kraj tak samo jak Niemcy czy Turcy osmanscy . Lobuzy !!
Jade do Norwegii . Tylko nie wiem jeszcze za co . Gino nie chce mi juz pozyczyc , a jak dostanie rachunek ze swojej karty kredytowej , ktora byla w jego portfelu to mi juz raczej na pewno nie pozyczy . Leszek musi dzis wracac na swoja platforme ( dal mi numer telefonu ! ). Kasko chce 3.500 koron za dyplom technika mechanika i trzy swiadectwa pracy z kanadyjskich koncernow naftowych , ktore dla mnie wydrukowal ( z przetlumaczeniem na angielski i norweski ) . Co tu robic ? Najlepiej zaapeluje do rodakow ktorzy juz w Norwegii mieszkaja , o pomoc . Moze znajdzie sie znowu jakis, ktory mnie przygarnie ( a moze jakas ?!!!!) i wspomoze ? Moze znajde nawet kogos dobrodusznego (...) , ktory pozyczy na bilet ? Trzeba zredagowac ogloszenie , z akcentami patriotycznymi , takie , ktore ruszy nawet najbardziej zatwardziale polskie serce . A potem juz tylko czekac . Juz sie na tym troche znam .

Moje ogloszenie :

Polska krew .

Drodzy , zamieszkali w Norwegii rodacy !

Kazdy z Was przybyl kiedys do tego pieknego kraju tysiaca fiordow i z pewnoscia do dzis zachowal w sercu ludzi , ktorzy w pierwszych chwilach na tej przepieknej , ale jednak jakze obcej ziemi sluzyli mu bezinteresownie rada , a moze i pomoca. Po prostu dlatego , ze w zylach nas wszystkich plynie polska krew . Dzis wielu z Was stalo sie juz pelnowartosciowymi czlonkami norweskiej spolecznosci i stworzylo sobie i swoim bliskim stabilne podstawy egzystencji . Czy nie byloby na czasie oddanie chocby tylko czesci tej serdecznosci z jaka zostaliscie kiedys przyjeci przez norweska Polonie tym , ktorzy dopiero teraz pragna postawic pierwsze kroki w tym goscinnym kraju ?

Oto stoje przed Wami , ja Polak , poszukujacy mozliwosci godnego zycia dla siebie i swoich najblizszych . Pracowity i uczciwy , pragnacy swoje umiejetnosci i zapal zainwestowac w dalszy rozwoj tego kraju . Kraju ktory i Wy wybraliscie jako swoj dom . Byc moze z Wasza pomoca unikne tego co spotkalo mnie do tej pory na emigracji : wyrachowania , materializmu , oszustwa , a czasem wrecz ponizenia .

Przyjme jakakolwiek uczciwa prace za godziwe wynagrodzenie i zamieszkam gdziekolwiek , byle tylko w warunkach nie uragajacych ludzkiej godnosci . Jestem niezwykle pracowity , wytrwaly i nie boje sie nowych wyzwan . Chcialbym znalezc takze posrod Was przyjaciol , ktorym moze kiedys bede rowniez mogl posluzyc pomoca . A w przyszlosci zapewne pomoge i tym ktorym bedzie potrzebna pomocna dlon w ciezkich poczatkach zycia na obczyznie.

Tylko dlatego ze w zylach nas wszystkich plynie polska krew .

Bede wdzieczny kazdemu z Was za najmniejsze , chocby tylko duchowe wsparcie .

Polski emigrant

Fachurra



Ps.
Dzis wieczorem beda do mnie dzwonic z naszej powiatowej rozglosni radiowej „ Moja Rola 72,2 ” . Ktos opowiedzial im o imprezie jaka wydalem w naszej gospodzie i pokazal moje zdjecie jako lekarza ( to z dunskiej fabryki konserw rybnych , w bialym fartuchu i czapeczce ) i teraz chca robic ze mna telefoniczny wywiad o metamorfozie ( co to jest ?) Polaka na emigracji . C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
zaradny


Wpisów: 1
Od: 2010-01-26
2010-01-26 21:05
Witaj Fachura! Przyjacielu! Kolego!
Ja też miałem podobne przygody, ciągłe obozy pracy i wyzyskiwanie przez oszukańczych kapitalistów.
Również tak jak ty miałem wątpliwą przyjemność pracować w Belgii u takich co cięzkiej pracy człowieka pracy wcale nie szanują! Tyle że u mnie to była grubsza afera bo międzynarodowa!!!
Załapałem się jako hydraulik do polskiej firmy( czytaj oszustów ), pracowałem z polakami( czytaj szpiedzy ), szef polak( czytaj gorzej jak Stalin), w domu anglika ( czytaj kłamca i złodziej) a to wszystko w Belgii!
To prawie jak kryminalna opowieść!!!
Po dwóch dniach w Belgii po staropolskim przywitaniu kilkoma butelkami wódki, mój nowy kolega Stasio powiedział mi że potrzebują w pewnej firmie polskiego Fachowca Hydraulika. No a ja mam olbrzymie doświadczenie w tej dziedzinie bo nawet te rury u arabów kiedyś robiłem.
Oszuści mieli do mnie zadzwonić już następnego dnia! To jak zawsze biednemu wiatr w oczy nawet nie ma się kiedy zaklimatyzować! Widzisz Fachura nie tylko ty miałeś pod górkę.
Dzwonią! Ustalamy prawie żebracką stawkę( Stasiowi jestem winien już 300 euro więc się zgadzam) 13 euro na godzine.
Po rozmowie z Szefem ( dalej oszustem) dzwoni do mnie jakiś pomocnik żeby się umówić na jutro do pracy. JUTRO!!! Zaraz zaraz ! To Ja jestem fachowiec i sam decyduje jak i kiedy rozpoczne pracę! Powiedziałem że wolny to JA pan fachowiec jestem dopiero za dwa dni i to od 12. Stasio się tylko zaśmiał i polał szklaneczke. Pożyczyłem od niego jeszcze stówke bo przecież chłop sam widzi że oddam jako tak rozchwytywany fachowiec i fortuna stoi przede mną otworem. Mam tylko nadziej spotkać pierwszego dnia szefa żeby o podwyżce z nim pogadać bo już on wie, jego pomocnik wie i Stasio wie i Stasia koledzy wiedzą że ja nie byle kto! Fachowiec!
I tak ze Stasiem spędziliśmy kolejny dzień na wznoszeniu toastów ale jutro muszę zacząć pierwszy dzień pracy. Obiecałem Stasiowi że za pierwszą wypłatę to kupie tyle piwa że w lodówce się nie zmieści a nawet w kuchni się nie zmieści a ten w ramach rewanżu za obietnice ( dotrzymam bo człowiek honoru jestem) zaprosił mnie do knajpy! No myślę ze już 11 wieczór jest ale na 12 do roboty jutro więc może być tym bardziej że na pierwsze kilka dni zarezerwowałem sobie studiowanie planów i planowanie roboty!
  Profil uzytkownika: zaradny     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-01-27 12:18
Kolego Zaradny !
Dziekuje Ci za wziecie udzialu w tej jakze potrzebnej swiatu dyskusji !
Twoja wypowiedz utwierdza mnie w przekonaniu , ze to co robie ( ostrzeganie latwowiernych emigrantow przed plugawa zaraza oszustwa ) jest sluszne !
Uznalem , ze w tym momencie nalezy reaktywowac moj projekt zalozenia KOOP ( Komitet Obrony Oszukanych Pracobiorcow ). Przed kilku dniami odlozylem w/w projekt do akt (( po otrzymaniu nagany od wladz zwierzchnich (ciekawe kto im za to placi?)) , ale dzis widze ze trzeba go kontynuowac. Poki co , ja jestem przewodniczacym , a Ty ( jesli oczywiscie przyjmiesz to stanowisko ) pierwszym sekretarzem .Dzialamy na arenie miedzynarodowej ( na poczatek w Europie ). Nasza siedziba moze byc Bruxela (rozejrzyj sie za odpowiednim biurowcem ).
Zapotrzebowanie jest ogromne , a wiec nie musimy obawiac sie o brak pracy .
Koniec wyzysku ! Koniec glodowych zarobkow ! Dzis rozpoczyna sie nowa era w historii polskiej emigracji zarobkowej ! KOOP - sila narodu !
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-01-27 12:28
OBOZ PRACY 51



Ciekawy byl ten radiowy wywiad . Sprobuje przytoczyc tu pokrotce jego przebieg :



Redaktor Oblesniak : -Panie Fachurra , jest Pan jednym z kilkudziesieciu mieszkancow naszego powiatu ktorzy zdecydowali sie w ostatnich latach na podjecie pracy w krajach Unii Europejskiej. Czy z perspektywy spedzonego za granica czasu , moglby Pan swoja owczesna decyzje o wyjezdzie okreslic jako sluszna ?

Pan Fachurra :-No ...

R.O.: -Z otrzymanych przez nas od Panskich sasiadow informacji wynika , ze wspina sie Pan w blyskawicznym tempie po szczeblach kariery zawodowej i osiagnal pozycje o jakiej w kraju nie moglby nawet marzyc .

P.F. : - No...

R.O.: - Sasiedzi wspominaja Pana jako czlowieka bioracego niezwykle czyny udzial w zyciu towarzyskim wsi , ale nie robiacego w przeszlosci wrazenia osoby szczegolnie przedsiebiorczej i pracowitej .W czym nalezy dopatrywac sie przyczyn tych zasadniczych zmian w Pana stylu zycia . Czy w odmiennosci sytemow socjalnych panstw w ktorych przebywal Pan do tej pory od naszego , czy tez moze sa to przyczyny czysto materialne – po prostu za granica mozliwosci osiagniecia finansowego sukcesu sa o duzo wieksze ?

P.F. : - No...

R.O. :- Wielu , szczegolnie mlodszych , mieszkancow naszego regionu rozwaza mozliwosc osiedlenia sie w jednym z panstw Unii Europejskiej . Co moze im Pan doradzic jako , ze tak powiem „emigracyjny specjalista” ?

P.F. :- Zebrac przed wyjazdem jak najwiecej wiarygodnych informacji o wszystkich nalezacych sie nam w poszczegolnych krajach ulgach, zapomogach,dodatkach , zasilkach , becikowych ,ulatwieniach podatkowych i innych . Trzymac sie rodakow ktorzy mieszkaja juz miesiac lub dluzej w danym kraju , szczegolnie tych ktorzy maja za soba negatywne doswiadczenia i stosowac sie do ich porad . Bezpardonowo egzekwowac
przestrzeganie prawa pracy przez pracodawcow , szczegolnie polskiego pochodzenia . Tych ostatnich w miare mozliwosci wykanczac ( po instrukcje zglaszac sie do dzialaczy na internetowych forach dyskusyjnych ) . I nigdy nie zapominac o tym ze wiekszosc pracodawcow , a moze nawet wszyscy - to oszusci budujacy swoje majatki na krzywdzie pracowitych emigrantow . Oczywiscie i ja posluze chetnie wszystkim przybyszom fachurrowa porada .

R.O. : - Dziekujemy za interesujaca rozmowe i zyczymy Panu , panie Fachurra osiagania dalszych sukcesow w tym przeciez nielatwym zyciu Polaka na emigracji . Z pewnoscia bedziemy mogli w przyszlosci poinformowac naszych sluchaczy o Panskich kolejnych osiagnieciach .

P.F. : -No .. Chcialem jeszcze pozdrowic wszystkich sasiadow z mojej wsi , Kasie z dziecmi , Lole i Angeline z Danii , tesciow ,Gniewko w Irlandii ,Rumcajsa i Leszka w Sztokholmie i wszystkich innych znajomych z Europy , a szczegolnie tych ktorych poznalem w internecie .

Koniec wywiadu .

Chyba dobrze wypadlem . Powiedzieli ze kiedys przyjada z ekipa Telewizji PrzeTrwam i zrobia o mnie reportaz do nowej serii "Europa czeka" . Musze zapytac Kasko czy zna sie na polskich prawach autorskich , bo za taki wywiad w radiu cos mi sie nalezy i to na pewno niemalo . Musze uwazac zeby ci mnie tez nie oszukali . C.d.n.


  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-01-28 16:24
OBOZ PRACY 52



Zimno dzis , ze wcale sie nie chce z lozka wylazic . W sumie , to zal mi Gino i tych wszystkich , ktorzy w taka pogode musza co rano chodzic do pracy . Ale dobrze ze Gino nie siedzi w domu bo ostatnio zrobil sie jakis dziwny . Nie wita mnie juz tak serdecznie jak na poczatku naszego wspolmieszkania , pomrukuje cos pod nosem o pasozytach , obibokach , nierobach . Ja go rozumiem . Jesli uzera sie z takimi caly dzien w pracy , to nic dziwnego ze ma zly chumor . Jakies problemy finansowe tez chyba ma bo lodowka jest ciagle pusta . Gdybym przezornie nie zabezpieczyl troche gotowki z jego portfela , to by nawet na papierosy i piwo juz nie bylo . Czyzby wujaszek nie wyplacal mu pieniedzy ? Wcale by mnie to nie zdziwilo , bo taki to i wlasna rodzine oszuka . Na szczescie w komorce stoja jeszcze puszki z gulaszem „Friskies” , wiec jakos sobie poradzimy .

Na pocieszenie dla Gino mam juz 78 kandydatek na zone , ktore zglosily sie na zamieszczone przezemnie w polskim internecie ogloszenie matrymonialne .Niektore przyslaly nawet zdjecia...... No , moze te , ktore zdjec nie przyslaly wygladaja lepiej ? Dozbieram do 100 i dam mu te juz wydrukowane listy w sobote , niech sobie cos wybierze . Jestem w sobote wieczorem zaproszony na polonijne spotkanie przy kreglach ( taka gra w kulki - to ja umiem ). Dobra znajoma Kasko – Cizia , ktora od 3 miesiecy jest na chorobowym ( bardzo powazne problemy z kregoslupem wywolane nieludzkimi warunkami pracy ) , dorabia sobie w tym czasie na czarno jako pomoc kuchenna i sprzataczka w tej kregielni . Poniewaz kryzys gospodarczy datknal rowniez kregielnie i maja za malo gosci , zaproponowala wloskiemu szefowi zorganizowanie spotkania rodakow i dostanie za to 5% od tego co oni zaplaca . Sprytna dziewczyna , ta musze koniecznie zapoznac ! Kasko zaklepal pare miejsc dla chlopakow z „Knut Krog” . Idziemy cala paka , wiec zapowiadaja sie dobre balety . Placic trzeba na koncu imprezy , to i tak sie nie polapia kto ile wypil i zjadl . A moze nawiaze jakies wartosciowe znajomosci ?

Musze zajrzec do computera czy ktos odpowiedzial juz na moj apel o pomoc w Norwegii .

Ooooo!! Cala masa serdecznych powitan ! Wiekszosc zyczy mi tylko wszystkiego dobrego , ale sa tez konkrety z praca , a jeden chce mnie nawet wspomoc finansowo i byc wspolnikiem w interesach . Poczekam jeszcze do niedzieli , zanim zdecyduje ostatecznie do kogo z tych milych rodakow zawitam zaraz po postawieniu pierwszych krokow na norweskiej ziemi . C.d.n.

----------------------------------------- ------------
----------------------------------------- ------------
Przedstawione powyzej osoby i wydarzenia sa wytworem pijanej wyobrazni autora i ich ewentualne podobienstwo do zyjacych osob i autentycznych wydarzen jest czysto przypadkowe .
----------------------------------------- ------------
----------------------------------------- ------------
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-01-29 16:37
OBOZ PRACY 53 ...i 54

Cala noc nie zmruzylem oka . Wczoraj wieczorem dzwoni Kasia i oznajmia smutna nowine : moja mateczka wezwala ja i wszystkie wnuki aby pozegnac sie z nimi . Godzina jej nadeszla i lezac na lozu smierci zapragnela zobaczyc wszystkie dziatki swoje . Smutno bylo matuli , ze mnie przy niej nie ma i na ucho zdradzila Kasi tajemnice , ktora nosila z soba cale zycie : moj ojciec Maciej Fachurra , nie jest moim prawdziwym ojcem !! Ziemia sie pode mna rozstapila , jak to uslyszalem . Ten wspanialy czlowiek , ktory wychowal mnie i prowadzil przez zycie nie jest moim ojcem?? Ten ktory nauczyl mnie robic skrety , z ktorym majac 14 lat wypilem pierwsza butelke samogonu i ktory wprowadzil mnie w tajniki destylacji alkoholu , ktory zdemolowal gabinet kierownika naszej szkoly za to , ze ten nie chcial mi z powodu dwoch niedostatecznych podpisac swiadectwa ukonczenia ( w koncu podpisal ) , moj wzorzec i przyjaciel... nie jest moim ojcem ?? No ale spokojnie dalej . Matus opowiedziala Kasi jak to latem 1972 roku grupa jakichs przedziwnych , mlodych , dlugowlosych ludzi w kolorowych ubrankach , obwieszonych lancuszkami , wisiorkami i branzoletkami zawitala do naszej wsi grajac na gitarach , fujarkach i grzechotkach i spiewajac zagraniczne piesni . Oczywiscie sasiedzi zebrali sie i przegonili ich widlami bo mowili ze tacy to kury i kaczki kradna . Ale rozbili ci dziwacy namioty w pobliskim lasku brzozowym i mamus moja i jeszcze Zoska od sasiadow poszly popatrzec z ciekawosci , coz oni tam robia . U sasiadow mieli juz telewizor napedzany generatorem i Zosia powiedziala ze to sa hip piesi ( logiczne , bo kto wtedy mogl sobie pozwolic na samochod czy motorower , to musieli byc piesi ). Zaprosili ich ci kudlacze do swoich namiotow i poczestowali jakas dziwna herbata po ktorej mateczka moja widziala roznokolorowe skrzydlate prosieta fruwajace po niebie i brzozy wokol namiotow tanczace (???). Zaprzyjaznila sie z jednym z tych dziwolagow, ktory wygladal jak Jesus Chrystus z utlenionymi na blond wlosami , tak mocno , ze po kilku tygodniach stwierdziwszy ze jest przy nadzieji , zgodzila sie wyjsc za maz za Macieja Fachurre , ktory juz dawno o jej reke zabiegal . Aha.. Teraz zrozumialem dlaczego ojciec moj Maciej ( a wlasciwie to ojczym ) mowil do mnie zawsze jak sie zloscil : ty kaleko niedonoszona ( kaleko - bo urodzilem sie z jedna krotsza nozka , a wlasciwie to z dwoma krotszymi nozkami , a niedonoszony - bo od slubu i nocy poslubnej do moich urodzin minelo tylko 6 miesiecy ). Juz po moim wyjezdzie z Polski , przyjechalo do naszej wsi jakies wielkie czarne auto ( Hummer czy cos takiego ) i dwoch eleganckich facetow w ciemnych okularach zapukalo do mej chaty rodzicielskiej . Zapytali mamuske czy to ona byla ta dziewczyna ktora odwiedzila w 72 roku tych hip pieszych , czy hip piesow ( ??) w brzozowym lasku ? Matus sie wystraszyla i najpierw nie chciala sie przyznac , ale jak jej powiedzieli ze przysyla ich ten Chrystus utleniony , ktory na stare lata szuka po swiecie swoich mozliwych potomkow zeby im przepisac majatek , ktory zrobil w jakims egzotycznym kraju , to przytaknela . Zostawili jej koperte z dolarami , zapisali moj adres i pojechali . Matus zakopala te dolary w polu za stodola . Tylko teraz juz zapomniala w ktorym miejscu . Nie szkodzi . To tylko 3 hektary . Kazalem Kasi na wiosne jak tylko ziemia odtaje , przekopac i znalezc . Czyzby skonczyly sie nareszcie moje zmartwienia , czyzbym juz niebawem mial byc jednym z tych , ktorzy tylko licza rozmnazajace sie pieniadze ? Ale swoja droga to co za dran z tego mojego rodzonego ojca . Dopuscil do tego , ze jego syn przez lata cale zamiast pic Remmy Martin i Moet Chandon , musial zalewac pale czysciocha ? Wygarne mu to przy pierwszym spotkaniu .

Na razie ciesze sie na jutrzejsza impreze w kregielni . Zebralismy jeszcze wieksza pake chlopakow i na pewno bedzie wesolo jak na zabawach w remizie . Opowiem w poniedzialek .

PS.Przed chwila dzwonila Kasia . Mateczka moja dostala jakiegos czopka , juz wstala z loza smierci i pojechala na rowerze do sklepu oddac butelki .
C.d.n.

  Profil uzytkownika: Fachurra     
mikolajf


Wpisów: 297
Od: 2008-09-27
2010-01-30 05:43
Fachurra - Tobie to zycie latwo idzie sadzac po opisach, bo masz dar latwej adaptacji do srodowiska. No i zawodow tyle masz, ze tylko wybierac ten aktualnie najlepiej platny.
Zastanawiam sie czy nie bylo by Ci jeszcze latwiej zyc w PL? Chociaz tam przeciez naokolo duzo takich jak Ty, wiec chyba jednak trudniej. Konkurencja niejako wieksza. Chociaz, jak to sie mowi: "swoj swojemu oka nie wydziobie". Co sadzisz o tym? Nie zebym Cie nie daj Boze wysylal ze Skandynawii do PL-u, przeciez sam jestem Polakiem a mieszkam w Szwecji. Ale tak pomyslalem, ze ja jednak na stare lata wroce do tych "krukow" pokrakac troche w najpieknieszym jezyku swiata. Bo wiesz, dostalem szwedzka emeryture - tak cos z 19.000kr/mc do lapki, po podatku. Wiec tam na miejscu moglbym pomoc takim jak Ty. Chyba, ze po podrozy rozpoznawczej moi rodacy wylecza mnie z planow osiedlenia sie w moim rodzinnym gniazdku.
  Profil uzytkownika: mikolajf     
Rumcajs


Wpisów: 859
Od: 2007-12-30
2010-01-30 11:56
jezeli sie wymeldujesz ze szwecji to szwedzki ZUS zmniejszy o polowe emeryture!
nowe prawo!
napewno ktos cie zakabluje...jezeli bedziesz przebywac w Polsce wiecej jak w szwecji, wiec nie zazdroscimy...
  Profil uzytkownika: Rumcajs     
mikolajf


Wpisów: 297
Od: 2008-09-27
2010-01-30 16:15
oooo to zostaje - co to to nie, zeby mi zabierali moje pieniazki. Dosc juz ze place przeszlo 50% podatku. Rumcajs - dziekuje za info. A swoja droga nawet gdyby mi zostala polowa to i tak nie jestem w stanie wydac. Ach jak mi sie ta Szwecja podoba. Najpiekniejszy kraj na swiecie. Fachurra o tym tez wie. A razem z nim tysiace imigrantow, ktorzy sie tu pchaja drzwiami i oknami.
Szwecja to jeden z ostatnich (jezeli nie ostatni) krajow na swiecie w ktorych czlowiek jeszcze cos znaczy. Pamietaj Fachurra - tu jest jak w domciu tylko 1000 razy lepiej! Nie jedz do zadnej Norwegii, bo tam drozyzna straszna ponoc jest...
  Profil uzytkownika: mikolajf     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-02-01 16:22
OBOZ PRACY 55



Bogu dzieki , ze Kasko zaprosil mnie na ta polonijna gre w kulki . Wszedlem w najwyzsze kregi towarzyskie polskiej emigracji w Sztokcholmie . Ale od poczatku...

Spotkalismy sie w „Knut Krog” , wszyscy wypicowani ( pozyczylem sobie z szafy Gino smoking i muszke ), ogoleni , niektorzy chyba nawet napili sie wody po goleniu , bo tak od nich zalatywalo . Tak jak Kasko kazal . Ustalilismy , ze nie pojedziemy do kregielni wszyscy naraz , tylko w malych 2-3 osobowych grupkach , zeby nie podpadlo . Kilku przynioslo w kieszeniach po pare flaszek ze sklepu monopolowego na wypadek gdyby poznym wieczorem w kregielni mialo zabraknac – to my mamy . Ta Kaskowa kumpela , Cizia to rzeczywiscie fajna laska ,wiec od razu wzialem od niej numer telefonu . Zaklepala nam miejsca przy roznych stolikach , zeby sie towarzystwo troche pomieszalo , a poniewaz bylismy jednymi z pierwszych to zajalem najlepsze krzeslo – blisko bufetu i z widokiem na wejscie , zeby obserwowac kto przychodzi . No i zaczeli sie zlazic . W wiekszosci jakies sztywniaki z takim typowym przyklejonym do twarzy usmiechem . Patrzysz na niego –szczerzy zeby ( to oznacza: „o , jaki jestem zadowolony z zycia „ ) , mysli ze na niego nie patrzysz – opadaja mu kaciki ust do samej brody . Baby wystrojone jak na Boze Cialo ( jednej nawet dyndala jeszcze na tylku metka z cena , wiec chcialem jej to urwac i o malo nie dostalem w pysk juz na poczatek ). Inna paradowala po sali trzymajac torebke z napisem „Prada” , jakby to bylo jej swiezo urodzone niemowle , ktore trzeba wszystkim zaprezentowac . U facetow zauwazylem inny fenomen : niektorzy chyba gdzies sie spieszyli , bo co chwila spogladali na swoje wielkie zegarki , a potem tak umiejetnie opierali reke z zegarkiem o oparcie krzesla , albo o stol, zeby i wszyscy inni mogli zobaczyc , ktora jest godzina . No i oczywiscie telefony ! Co chwila gdzies tam brzeczy , albo spiewa ( jeden mial nawet melodie „Jeszcze Polska...” ) . Wtedy jego wlasciciel prowadzi krotka rozmowe , przewaznie w jakims zagranicznym jezyku ( jeden gadal nawet po chinsku albo japonsku ) , a potem nie wklada juz telefonu do kieszeni tylko kladzie go przed soba na stole , tam gdzie jest najlepsze swiatlo , zeby wszyscy widzieli ze nie ma guzikow , a tylko ekranik po ktorym puka sie paluszkami . I jeszcze kluczyki od aut.. Tych sie tez nie wklada do kieszeni zeby nie uszkodzily podszewki , tylko macha sie nimi jakis czas , a potem kladzie kolo telefonu bez guzikow w dobrze oswietlonym miejscu . Jednego z tych zmotoryzowanych widzialem jak parkowal zardzewialego Fiata Cinquecento w bocznej uliczce przed kregielnia , a przy jego kluczykach wisi taki srebrzysty jaguar . Hm , mozna sie nauczyc duzo dobrych manier na takim spotkaniu . C.d.n.


----------------------------------------- ------------
----------------------------------------- ------------
Przedstawione powyzej osoby i wydarzenia sa wytworem pijanej wyobrazni autora i ich ewentualne podobienstwo do zyjacych osob i autentycznych wydarzen jest czysto przypadkowe .
----------------------------------------- ------------
----------------------------------------- ------------



  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-02-02 16:36
Na poczatku wszyscy gadali z soba na ucho , przyslaniajac usta dlonia i pokazujac rownoczesnie delikatnie palcem na innych , ale po pierwszych paru piwkach , winkach , szampankach i innych trunkach zaczela robic sie pomalu calkiem fajna atmosfera . Niektorzy grali w te drewniane kulki , a prawie wszyscy pozostali po prostu w kulki . W sumie to sa tu w wiekszosci ludzie tacy jak w „Knut Kro" – sami ludzie sukcesu , tylko o wiele wiekszy kaliber . Elita , creme de la creme polskiej emigracji XXI wieku . Co jeden to ma lepszy biznes , albo lepsze kierownicze stanowisko , lepsze auto , lepszy dom albo apartament , lepszy telewizor , no i panowie oczywiscie lepsze sekretarki . Panie opowiadaja o podrozach po dalekich egzotycznych krajach , o szesciogwiazdkowych hotelach , salonach kosmetycznych , pierscionkach z brylantami , ktore dostaly od mezow pod choinke i o ogromnym niebezpieczenstwie kupienia sfalszowanych markowych sukienek ( no prosze , i tu trzeba uwazac na oszustow ). Dopasowalem sie oczywiscie i przedstawialem sie jako swietnie prosperujacy przedsiebiorca budowlany z Danii , ktory wlasnie zamierza zakupic wielki teren budowlany pod Sztokcholmem i wybudowac na niej „Chuik” (Centrum handlu , uslug i kultury ) . Kilku z moich nowych znajomych chce nawet porzucic swoje dotychczasowe niezwykle intratne stanowiska pracy i pracowac u mnie . Wymienilismy numery telefonow . Gdybym wiedzial ze poznam tu tylu waznych ludzi , to kupilbym sobie notes , a tak to mam w kieszeniach chyba z 50 podkladek od piwa z numerami moich nowych przyjaciol . Po graniu w kulki poszlismy jeszcze do innego baru na poprawiny . No i tam juz bylo calkiem normalnie , wszyscy byli na ty , panowie klepali sie po plecach , a panie klepalo sie po tylkach . Jedna chciala nawet robic na stole tabledance z kijem od miotly , ale ja zazdrosny maz sciagnal i zamknal do auta . Po prostu normalna fajna zabawa , jak w naszej remizie . Tylko bijatyki nie bylo , moze dlatego ze nigdzie w poblizu nie bylo drewnianego plotu z ktorego mozna wyrywac zerdki ? Wrocilem do domu rano , bogatszy o wiele doswiadczen i dwa telefony bez guzikow , ktore musial mi chyba ktos podarowac na pamiatke . C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Rumcajs


Wpisów: 859
Od: 2007-12-30
2010-02-02 22:24
Fachurra...

te dwa telefony bez guzików napewno wsadzili ci do kieszeni zeby miec pewnosc ze sie do Ciebie dodzwonia,
skoro az tylu chetnych bylo do pracy w tym chujku...

wybudowac na niej „Chuik” (Centrum handlu , uslug i kultury ) . tym hujkiem przebiles wszystkich co maja butiki 70m2 czy firme cleaningowo/cykliniarska...( nie chodzi mi o cykle w gospodarce a o szlifowanie parkietów)

jestes potentatem developerki i handlu w sklepach wielkopowierzchniowych, no i wiadomo ze jezeli chca np. zeby ich firma dostala kontrakt na sprzatanie tych raptem 10 tysiecy metrów kwatratowych posadzki no to musza dac jakies 10-20% od wartosci kontraktu, np. 100.000kr a jak kontrakt na 36 miesiecy to równe 300.000kr

i tak powinienes kasowac od wszystkich, tutaj w Szwecji podobnie jak w Polsce to normalka , np. taka firma asfaltowa Skanska roluje panstwo szwedzkie na miljardy koron.

dalej bedziesz juz sam wiedzial, jezeli marzy im sie butik w dobrej lokalizacji przy samym wejsciu no to tez musza odpalic


  Profil uzytkownika: Rumcajs     
Ewa Österlin


Wpisów: 402
Od: 2005-05-29
2010-02-03 10:16
Wpis wykasowany przez Administratora na prośbę autora.
  Profil uzytkownika: Ewa Österlin     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-02-03 13:21
Ewa Österlin
Malmö

Wpisów: 157
Od: 2005-05-29
2010-02-03 10:16
----------------------------------------- ---------------------------------------
"Inna paradowala po sali trzymajac torebke z napisem „Prada” , jakby to bylo jej swiezo urodzone niemowle "

Fachurra litosci poparzylam sie kawa ze smiechu...
----------------------------------------- ---------------

Hallo !
Czy to Ty bylas ta pania z torebka marki "Prada"?
Jesli masz na lewym posladku odbita meska dlon i kilkanascie sladow od podszczypywania - to bylem ja !!!
Tak gdzies okolo 3.oo w nocy .

Do nastepnego razu !! Zadzwonie ( dalas mi numer i wiem o ktorej Twoj maz wraca z pracy !! )

Buzka ,
Fachurra

  Profil uzytkownika: Fachurra     
Lulu Confaboulu
Sarkazm i szydera


Wpisów: 6700
Od: 2009-03-30
2010-02-03 13:24
no i se Fachurra zapodal Lijonardem C. po avatarze i Lulu zmiekly lapy.....
  Profil uzytkownika: Lulu Confaboulu     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-02-03 13:54
Lulu Confaboulu

Wpisów: 372
Od: 2009-03-30
2010-02-03 13:24
----------------------------------------- ---------------------------------------
no i se Fachurra zapodal Lijonardem C. po avatarze i Lulu zmiekly lapy.....
----------------------------------------- ---------------

No.. Jestem podobny do Leosia, i co z tego ?..

Fachurra
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Rumcajs


Wpisów: 859
Od: 2007-12-30
2010-02-03 14:07
tak sobie wyobrazalem fachurre

ps

super wpis, "wszyscy od razu chcieli porzucic swoje intratne stanowiska i pracowac dla mnie"

ps

te zegarki z którymi sie obnosza na polonijnych imprezach to tzw. repliki rolexów,patyków ,(mniej popularne bo male i malo kto doceni)
i Breithlnigów lub Tag Hauerów najbardziej ostatnio modnych, rolexy juz sie przejadly,bo kazdy cygan i handlarz warzywami je nosi,
te repliki kosztuja raptem 100 papieru, okolo 700 koron
i nie jest to typowa chinska tandeta,robione legalnie jako repliki
  Profil uzytkownika: Rumcajs     
Lulu Confaboulu
Sarkazm i szydera


Wpisów: 6700
Od: 2009-03-30
2010-02-03 15:26
----------------------------------------- ---------------

No.. Jestem podobny do Leosia, i co z tego ?..

Fachurra



ojjj, co i co.... gratuluje,ze az tak podobny...
  Profil uzytkownika: Lulu Confaboulu     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-02-03 16:33
OBOZ PRACY 57

Zabawa zabawa , a codzienna ,ciezka walka o byt musi toczyc sie dalej . Najpierw analiza zgloszen ludzi chetnych pomoc pracowitemu rodakowi ( czyli mnie ) w jego norweskim starcie . Z 35 ktorzy odpowiedzieli na moj patriotyczny apel , 28 zyczy mi wszystkiego najlepszego – noo... to mi duzo pomoze ... , 3 podaje linki do internetowych ogloszen z praca – te sobie i sam moglem wyszukac , jeden znalazl mi jakas robote na roli , ale trzeba umiec po angielsku ( tak jakby krowy tylko ten jezyk rozumialy ) , jakas baba chce zeby jej w zimie kosic trawnik ( ta to chyba ma nie po kolei ) , jeden chce zawrzec spolke i rozkrecac jakis interes ( pewnie czycha tylko na moje pieniadze ..) , paru pisze jakies bzdury i robi sobie zarty z powaznej sprawy , ale jest jedno zgloszenie bardzo , bardzo ciekawe . Pani Stanislawa Wahlstrom , wdowa po norweskim przedsiebiorcy , a sama rodem z Warszawy , poszukuje bardzo uczciwego i pracowitego pana ktory zaopiekuje sie jej posesja i parkiem pojazdowym (???). Mieszka gdzies nad morzem w poludniowej Norwegii i prosi o telefoniczna odpowiedz . W poludniowej Norwegii !! Nareszcie bez tej cholernej zimy i sniegu . Slonce , palmy , plaza i opalone laski w bikini albo nawet topless !! Tak , to cos dla mnie . Poprosilem Gino zeby jeszcze dzis zadzwonil w moim imieniu , bo moj glos po sobotnich baletach i przyspiewkach moglby nie wzbudzic zaufania tej pani Stanislawy . No i pozostaje jeszcze kwestia dojazdu . Czy pani Stanislawa zafunduje mi bilet ? Gino mowi ze taka prosbe moglaby odebrac jako dowod mojego braku zaradnosci . Co ? Ja i brak zaradnosci ? Wiec zapytalem Gino o jakis kredyt , ale ten zrobil sie ostatnio bardzo skapy i powiedzial ze nie ma kasy . Wpadlem wiec na pomysl zeby zadzwonic do Maniusia , kierowcy Tira ktory zawiozl mnie z Niemiec do Danii i zapytac czy ktorys z jego kolegow nie ma trasy przez Sztokcholm do poludniowej Norwegii . Ucieszyl sie , jak mnie uslyszal . Na poczatek zapytal czy nie wiem co ugryzlo jego kumpla Olka w Danii ( to ten u ktorego mieszkalem przez swieta i Sywestra ). Olek odklada sluchawke jak Manius do niego dzwoni i na SMS-y tez nie odpowiada . Podobno dunski wlasciciel wypowiedzial im umowe wynajmu domu . No prosze , jeszcze jeden kapitalista ktory bez powodu i bezlitosnie wyrzuca naszych rodakow na bruk !! No ale az taki wspanialy to ten dom nie byl , wszystko sie przeciez rozsypywalo . Manius powiedzial ze popyta w firmie i przez krotkofalowke . Jak sie czegos dowie to zadzwoni . C.d.n.



  Profil uzytkownika: Fachurra     
Ewa Österlin


Wpisów: 402
Od: 2005-05-29
2010-02-05 11:36
Wpis wykasowany przez Administratora na prośbę autora.
  Profil uzytkownika: Ewa Österlin     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-02-05 16:34
OBOZ PRACY 58

I znow moj Aniol Stroz pokazal sie ze swojej najlepszej , pracowitej strony ( pasujemy do siebie ) . Manius zadzwonil jeszcze wczoraj wieczorem ze swietna nowina : jeden z kierowcow jadacego do Norwegii konwoju z rurami od naftociagow , posliznal sie wysiadajac z auta i zlamal noge ! Stoja teraz kolo Goetteborg i szukaja bardzo pilnie zastepstwa . Do Goeteborg jest od nas kawal drogi , ale Gino jak uslyszal ze mam wyjechac ,to od razu zaproponowal ze mnie tam zawiezie . Cos mi wyglada na to , ze chce sie mnie pozbyc . A wiec ta cala przyjazn to byl tylko teatr ? Rozczarowal mnie ... Ale to nie pierwszy raz , ludzie ktorych spotykam pokazuja dopiero po jakims czasie swoje prawdziwe oblicze . Pomogl mi nawet spakowac walizke ( .. zebym sie nie rozmyslil ? ) . Nawet nie zauwazyl ze zapakowal mi swoj smoking i muszke , a moze jednak chce zebym mial cos od niego na pamiatke ? Ruszylismy niezwlocznie , zebym jak najpredzej mogl dopomoc polskiej firmie transportowej , ktora znalazla sie w tarapatach . Taki juz mam charakter , pomagam gdzie moge . Niestety , wielu wykozystuje perfidnie moja dobrodusznosc . W polowie drogi , zrobilo mi sie troche zal Szwecji i poznanych tu ludzi i nawet zaproponowalem Gino zebysmy sie wrocili . Gino utwierdzil mnie jednak w zamiarze przeprowadzki . Po prostu w Norwegii jest wszystko lepsze , ladniejsze , tansze , latwiejsze , pracuje sie mniej , zarabia wiecej . Hmm... To czemu on tam nie pojedzie ? Znalezlismy parking z polskimi ciezarowkami . Wyjasnili mi na szybko jak dziala taka ciezarowka ( normalnie - jak traktor ), jak obslugiwac krotkofalowke , no i najwazniejsze : na mojej ciezarowce jest bardzo wazny element w ktorym zaspawane sa towary wiezione nieoficjalnie , a ich sprzedaz w Norwegii rekompensuje niskie zarobki wyplacane przez polskiego spedytora . W razie kontroli musze robic wszystko , zeby celnicy nie wpadli na pomysl przeswietlania ladunku rentgenem , bo takie cos podobno maja .Moj poprzednik zlamal sobie noge wlasnie podczas kontroli - dla zmylenia przeciwnika.OK. Zrobie wszystko co w mojej mocy . W koncu kazda prace wykonuje dobrze i sumiennie .
Wyparkowujac , przesunalem niechcaco kilka zle zaparkowanych osobowych aut i ruszylismy w droge . C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Rumcajs


Wpisów: 859
Od: 2007-12-30
2010-02-05 18:00
  Profil uzytkownika: Rumcajs     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-02-08 12:11
OBOZ PRACY 59

Jestem the king of the road . Wielki truck , za oknami snieg , w srodku cieplutko , w ekspresie gotuje sie swieza kawa , z glosnikow leci country music ; Dolly Parton , Johny Cash ….. On the road again . Wolnosc , wolnosc i wielki swiat przede mna . Super zycie ma taki trucker . Nikt ci nie daje glupich polecen , nikt nie patrzy na palce , siedzisz jak krol na tronie i caly swiat lezy u twoich stop . Czujesz swoja moc i wladze . Wystarczy podjechac na 2-3 metry od tylu do osobowego auta i juz widzisz kto tu rzadzi . Fajna zabawa ! Podjezdzasz do Nissana Micra z jakims dziadkiem za kierownica , majac na liczniku 120km/h i siedzac mu juz prawie na zderzaku , migasz dlugimi swiatlami i ciagniesz za linke ktora wlacza klakson o sile i dzwieku potrojnych trab jerychonskich !! Ale ubaw ! Dziadek podskakuje metr do gory , Nissan Micra zaczyna tanczyc po sliskiej drodze i zjezdza na pobocze, a ty zwijasz sie ze smiechu i szukasz nastepnego Nissana . Tak na zabawach towarzyskich minely pierwsze godziny podrozy . Przerwa na posilek . Ogromny parking , wielka restauracja . Bedzie smaczny obiadek . Wszyscy kierowcy ciezarowek z zachodnimi numerami wala rzeczywiscie do srodka , ale my i jeszcze paru Czechow i Ukraincow stoimy na tym 20 stopniowym mrozie i odgrzewamy na gazowych palnikach konserwy i gotujemy zupki w proszku . To ma byc unia europejska . Na szczescie do granicy Norweskiej juz blisko . Tam wszystko bedzie lepsze .
Dlugi ten truck . Znowu , wyjezdzajac zaczepilem o pare aut . Nie minelo pol godziny , a tu z krotkofalowki ostrzezenie : celnicy przed nastepnym parkingiem . Zawrocic sie nie da . Sciagneli nas wszystkich trzech . Kazali pokazac papiery i jeden pyta – cigarettes , alkohol ? Ooo! Czyzby chcial mnie poczestowac na pozegnanie ze Szwecja ? Nie . On pyta czy mam . Niestety , nie mam . A nawet jakbym mial to bym mu i tak nie dal . Znam go czy co ?
Przegrzebali mi cala szoferke i otworzyli nawet walizke , ale jak wypadly moje skarpety i bielizna z poprzedniego tygodnia , ktorych Gino nie zdazyl mi juz wyprac , to szybciutko sie z szoferki wycofali . Teraz kazali stanac tylem na rozszerzonych nogach i oprzec rece o auto . I nagle jeden zaczyna mnie obmacywac !! Pedzio !!? Juz chcialem uciekac , ale Juras z trzeciej ciezarowki pokazal mi ze mam stac . Aaa , oni szukaja przemycanych towarow . Dojechal ten Szwed swoimi lapami do rejonu z ktorego wyrastaja nogi , maca po moim ...... i pyta glupio: alkohol ? Nie , idioto . To nie jest butelka ! No ale skad ty masz wiedziec ze dziewczyny w naszej wsi nazywaly mnie kiedys Rasputin !? Potem przyprowadzili psa . Juras mowi ze ten Burek umie wywachac papierosy i alkohol . O cholera. Juz zaczalem sie zastanawiac czy nie zasymulowac zawalu serca jako zmylki taktycznej . Celnik prowadzi Burka do ciezarowki , a ten sie odwraca i zaczyna szczekac przy mnie . Celnik ciagnie go znowu do ciezarowki , a Burek znow do mnie i szczeka ? Troche zglupieli ci Szwedzi . I znow zaczeli mnie obmacywac . Musialem w koncu pokazac im ze nic nie mam w kieszeniach i ze naprawde nie schowalem zadnej butelki . Bardzo sie zdziwili ... A pies szczekal i szczekal . Glupi pies . Przeciez mial szukac alkoholu . C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Alfons


Wpisów: 80
Od: 2010-02-08
2010-02-08 21:53
cigaretten nacht Berlin?
  Profil uzytkownika: Alfons     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-02-10 12:49
OBOZ PRACY 60

Nareszcie norweska granica . Tylko to chyba nie jest ta poludniowonorweska , bo za granica lezy tyle samo sniegu co i przed . Mam nadzieje ze Juras nie pomylil kierunkow swiata i nie skrecil na polnoc . Zapytalem przez krotkofalowke , ale ten twierdzi ze jestesmy w poludniowej Norwegi . Pomalutku zaczynam podejrzewac ze ktos mnie tu chce zrobic w konia ! Po kilkudziesieciu kilometrach zjechalismy na boczne drogi i juz po ciemku dojechalismy do celu . Jakis PeGeeR czy cos takiego . Nad brama napis : "Landbruksmaskiner Ole Kowalski" . Za brama kazali mi wjechac do jakiejs hali , a tam kilku Norwegow mowiacych biegle po polsku zabralo sie od razu za moja ciezarowke . Cos za szybko pracuja . Czyzby i tu panowal ten zbrodniczy akord ? Czyzbym znow trafil do kraju pelnego obozow pracy , gdzie placa za to co sie zrobilo , a nie za to ze sie bylo ?? Na szczescie Juras rozwial moje watpliwosci . Jestesmy u zaprzyjaznionego handlarza maszynami rolniczymi ( polskiego pochodzenia - jak wynika z nazwiska ) i ci pracowici chlopcy beda rozcinac elementy w ktorych przywiezlismy artykuly niezbedne do przezycia w Norwegii : wodke i papierosy . Musza sie spieszyc zebysmy przed wschodem slonca stad znikneli , zanim komus podpadna nasze polskie ciezarowki . Nigdy bym nie przypuszczal ze w dwoch rurach moze zmiescic sie tyle dobr !! Moze gdybym to wiedzial , to skrecilbym po drodze i ja i jeszcze moje wnuki , nie musielibysmy do konca zycia martwic sie o to co zapalic i co wypic ?!! Tysiace paczek Marlboro , Pall Mall, Lucky Strike i jeszcze kilka innych gatunkow ( przewaznie z ruskimi naklejkami ), i setki butelek wodzi, pysznej wodeczki.... Ohh , rozmarzylem sie znowu , a tu podchodzi Juras z tym Kowalskim i dziekuja mi za poswiecenie okazane podczas kontroli celnej . Kowalski zaproponowal mi nawet prace jako OdUPieC ( Odwracacz Uwagi Pieskow Celnych ) . Powiedzial ze mam jakies wrodzone zdolnosci do tej pracy . Zapisal sobie moj numer i obiecal ze zadzwoni jak beda zamawiali nastepny ladunek towaru z Polski . I wreczyl mi koperte z 10.000,- Koron ! Juras mowi ze to sa korony norweskie i ze sa warte wiecej jak szwedzkie ! Wiec moze jestem juz bogaty i nie musze przez reszte zycia ciezko pracowac ? Trzeba sprawdzic w jakims banku , bo tak naprawde to ja juz nikomu nie ufam .
Dalej mam jechac z jednym z tych rozladowywaczy, jego furgonetka . Po drodze bedziemy zaopatrywac w towar kilku rodakow - handlowcow prowadzacych polskie sklepy i jeszcze kilku malych handlarzy obwoznych , ktorzy dostarczaja towar do domu , na zamowienie . Zobacze jak to dziala i moze tez otworze w przyszlosci placowke handlowa !? C.d.n.

  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-02-11 13:10
OBOZ PRACY 61

Moj nowy towarzysz podrozy ma na imie Kancior . Pochodzi z pomorza , a wiekszosc zycia spedzil w miejscowosciach Sztum , Wronki i Iława . Powital mnie sympatycznie - "sie masz, sie masz , zajarac nie masz ?" A ja na to - "kopsaj szluga do pasera , bo cie paser sponiewiera" ( mielismy w naszej wsi Zdzicha Zybelko, ktory pracowal jakis czas w Pruszkowie, a potem spedzil kilka lat na panstwowych wczasach , to sie od niego nauczylem ). I juz bylismy przyjaciolmi . Kancior pogniewal sie na Polske , bo mu przed rokiem chcieli odwiesic jekies zawieszenie , a byl oczywiscie niewinny . Znalazl sie w niewlasciwej chwili w niewlasciwym miejscu i padl ofiara nieslusznych podejrzen . Wyjechal do Norwegii na pozyczony paszport i pracuje tu ciezko jako akwizytor. Tak to Polska traci coraz wiecej porzadnych , pracowitych ludzi , bo nie stwarza sie im odpowiednich warunkow do uczciwego zycia i jeszcze ich przesladuje. Glownym zrodlem dochodu Kanciora sa takie wlasnie podroze zaopatrzeniowe jak nasza obecna . Najpierw jedzie od odbiorcy do odbiorcy i zbiera zamowienia , potem po towar do Kowalskiego , a pozniej juz tylko dostarcza zamowione ilosci w promieniu 300 kilometrow od stolicy Norwegii - Oslo.W wolnych od pracy jako akwizytor okresach , pomaga koledze w Oslo prowadzic Tattoo Studio . To wlasciwie jego zawod - robi dziargi , a ostatnio wkreca jeszcze ludziom srubki w jezyki , policzki , pepki , a niektorym paniom to nawet w intymne czesci ciala. To ostatnie tez bym mogl robic ! Kancior powiedzial ze moze mnie nauczyc . Zawsze to jeden zawod wiecej w reku , a tych nigdy nie jest za wiele . Dzisiejsza noc spedzimy w domu Kanciora , na przedmiesciach Oslo, a od jutra bedziemy rozwozili towar . W niedziele bedziemy znow w Oslo , bo tamtejsza Polonia organizuje walentynkowe spotkanie i Kancior zabierze mnie z soba zebym poznal troche ludzi . Doswiadczenie w takich polonijnych imprezach to ja juz mam .Mieszka moj nowy kumpel skromnie ; jednopokojowe mieszkanie , na parterze , ale za to ma wielki garaz - magazyn . I tu wprowadzil mnie w tajniki handlu polska wodka . Butelki zawieraja napoj z 40% alkoholu . Kancior , zeby nie rozpijac rodakow i innych konsumentow , obniza zawartosc alkoholu do 35% . Ma strzykawki z cienkimi iglami i te wbijamy przez naklejke na zakretce , na ukos ( bo wtedy najmniej widac) wyciagamy 45ml i wpuszczamy w to miejsce wode destylowana . Smakuje tak samo , a nie powoduje utraty zmyslow w krotkim czasie . Konsumenci kupuja wiecej , handlarze sie ciesza , a Kancior ma na swoje potrzeby ( teraz na nasze ). Bardzo sprytny facet, ten Kancior .C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
synko_gniew_rybaka
Eire


Wpisów: 3599
Od: 2009-01-04
2010-02-11 15:43
wzruszyła mnie troska o wątroby Klientów Kanciora i Fachurry... ciesze sie, ponieważ przełamuje to stereotyp, że za granica Polak Polakowi wilkiem

  Profil uzytkownika: synko_gniew_rybaka     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-02-12 14:41
OBOZ PRACY 62

Wpadlem jak sliwka w kompot !!! Kancior opowiedzial mi co nieco o tym kraju, ktory wszyscy tak mi zachwalali i w ktorym chcialem znalezc nareszcie spokoj i dobrobyt ..Nic z tego ! W tej "wspanialej" Norwegii, wodke kupuje sie w specjalnych sklepach , ktorych jest mniej niz aptek ! A w nocy to nawet te zamykaja ! I ceny!! Za byle jaka butelczyne placisz 200-300 koron - to jest powyzej 100 zlotych !! Stowa za flaszke ? Jak masz robote to zarabiasz w ciagu 2-3 godzin na jedna , jedyna butelczyne . Zaczynam tesknic za Hiszpania , Holandia i Niemcami . Tam jest normalnie . Pracujesz i zarabiasz na tyle wodki ile normalnemu czlowiekowi trzeba aby przezyc .Na szczescie, mam obecnie zatrudnienie u Kanciora w branzy monopolowej i nie musze martwic sie o zakupy . Obskoczylismy dzis kilku kanciorowych klientow w Oslo i okolicy. Jeden polski sklep ( ci biora kilkanascie kartonow wyborowej i kilkaset wagonow papierosow ), dwie knajpki , ktorych norwescy wlasciciele poznali sie na doskonalej jakosci oferowanego przez nas towaru , a na koniec zaopatrzylismy jeszcze kilku odbiorcow indywidualnych, chroniacych swoje ciezko zapracowane pieniadze przed pazyrnoscia norweskiego panstwa . W wiekszosci siedza ci ludzie w domu i poszukuja pracy . To przemawia pozytywnie za norweskim systemem socjalnym . Szukasz pracy -masz zasilek i mozesz dalej udawac ze szukasz pracy. Potem wstapilismy jeszcze do tego Tattoo Studio z ktorym Kancior wspolpracuje . Szefem jest Gabor- wegierski kumpel Kanciora z ktorym mieszkal 3 lata w jednym pokoju we Wronkach. Gabor pracowal jako kierowca i wozil auta z Polski na Ukraine, az jakis zawistny konkurent zglosil polskiej policji ze te auta po drodze zmieniaja kolory i numery . Gabor nauczyl sie swietnie naszego jezyka . Akurat przyszla jakas ruda Norwezka o figurze takiej jak dwie moje Kaski zwiazane do kupy i zamowila sobie kolczyk do pepuszka .To sie nazywa piercing. U nas sie tak krowom blaszki w uszy wtykalo , a buchajom kolka do nosow . Pomoglismy Gaborowi ; ja trzymalem dwie faldy tluszczu w jedna strone, Kancior trzy faldy w druga strone, a Gabor montowal to metalowe kolko z wisiorkiem . Jak puscilismy to okazalo sie ze nic nie widac i trzeba bylo cala akcje startowac jeszcze raz . Tym razem Gabor przyczepil branzoletke i troche jej wystawalo. Panienka bardzo sie cieszyla i powiedziala ze jedzie na urlop do cieplych krajow i musi wygladac sexi , zeby sie panom podobac .Kiedys slyszalem, ze u tych egzotycznych to baby ocenia sie wedlug wagi , wiec bedzie miala dobre szanse .C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-02-15 17:22
OBOZ PRACY 63

Cala sobote ( od 12.30 do 14.25 , z jedna tylko przerwa obiadowa ) przepracowalismy ciezko z Kanciorem w jego garazu . Jak pracujemy to pracujemy i nie patrzymy na zegarek . Niemalze odciskow narobilem sobie na palcach z tego pompowania strzykawkami . I po raz pierwszy w moim zyciu docenilem akordowy system pracy . Im wiecej wypompuje wodki z butelek i i zamienie ja na wode w jak najkrotszym czasie , tym wiecej mozemy wypic i odlac do innych butelek "na pozniej". A wiec to jest ta teoria relatywnosci zwana rowniez teoria wzglednosci . Jesli jakis kapitalista zmusza cie do pracy w morderczym tempie i uwzglednia przy tym wylacznie swoj zysk to jest to niesprawiedliwe , nieludzkie , zbrodnicze wykorzystywanie twoich sil dla pomnazania jego majatku . Jesli dobrowolnie pracujesz w morderczym tempie uwzgledniajac przy tym wylacznie twoje wlasne korzysci to jest to podyktowane zdrowym matematycznym mysleniem , dazenie do zmaxymalizowania materialnych wynikow twojej pracy . Po prostu wszystko zalezy od punktu odniesienia no i od punktu widzenia .
Wieczorem poszlismy na to walentynkowe spotkanie polonii w Oslo . Weszlismy do lokalu spodziewajac sie baletow , jak to na imprezie . A tu grupka sztywnych smutniakow - wszystko trzezwe, popijaja coca-cole i wode mineralna i dyskutuja z minami jak na swoim wlasnym pogrzebie o polityce i waznych wydarzeniach miedzynarodowych ostatnich tygodni . Nawet nie dalismy po sobie poznac , ze my tez z Polski . Wypilismy po dwa piwka poszlismy do innego lokalu , tam gdzie spotykaja sie emigranci z Litwy . I zrozumialem sens slow wieszcza - "Litwo , ojczyzno moja , ty jestes jak zdrowie....". Po prostu zdrowa , normalna balanga na calego . Pije sie wodke szklankami , albo prosto z butelki , zagryza sloninka , tanczy i spiewa do bialego rana . Tu by sie nasza "polonia" mogla nauczyc jak sie organizuje spotkania w gronie rodakow . Gdybym nie byl tak wielkim patriota , to pewnie zmienilbym obywatelstwo na litewskie . Ale jestem , wiec wymienilem numery telefonow z kilkoma nowymi znajomymi ( rowniez plci zenskiej ). Wprawdzie juz w poniedzialek w mam rozpoczac prace u pani Stanislawy w okolicach Stavanger , ale kto wie jak tam bedzie i moze jednak wroce do Oslo . Szczegolnie z powodu jednej Litwinki o pieknym imieniu Daiva ....C.d.n.

  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-02-17 18:17
OBOZ PRACY 64

Z roznych powodow organizacyjnych , ale rowniez sercowych ( Daiva......) ruszylismy w droge do Stavanger z jednodniowym opoznieniem . Po drodze trzeba bylo zalatwic jeszcze jedno zamowienie polskiego sklepikarza w miejscowosci Drammen . I tu zadyma na calej linii !! Reklamacja ! Kierownik sklepu wyciaga ze skrytki pod podloga na sklepowym zapleczu szesc napoczetych butelek naszej dobrej polskiej wodki i probuje nam wmowic ze w ostatniej dostawie byla chrzczona !! Nieslychana bezczelnosc . Musialem trzymac Kanciora z calej sily , zeby tego lekkomyslnego kierownika nie uzyl jako worka treningowego ( Kancior trenowal boks we Wronkach) .
Kierownik twierdzi ze niezadowoleni klienci przyniesli te butelki i zazadali zwrotu pieniedzy , bo to co kupili smakuje prawie tylko na wode . Rozpoczelismy sledztwo . Najpierw wzielismy po solidnym lyku z gwinta ..!! Fuuuj!! Co to jest ? Koci mocz , albo woda mineralna . Wiec przyjrzalem sie zakretkom . I oczom nie wierze ! Oprocz profesjonalnie i prawie niewidocznie wykonanej w gornym zwoju gwintu dziureczki marki Kancior , na samym srodku zakretki wielka , zrobiona chyba gwozdziem dziura, zaklejona guma do zucia . I to samo w pozostalych pieciu zakretkach . Guma do zucia ?! Przeciez za lada tego sklepu stoi jakies przedziwne stworzenie w rozowych , obcislych porteczkach i z pomalowanymi paznokciami , ale z czarnym wasikiem jak Freddy Mercury . Ni to chlop , ni to baba . I to-to zuje gume !! Wzialem Kanciora na bok i zapoznalem go z wynikiem sledztwa . Kancior odsunal na bok , bardzo grzecznie pana kierownika , tak ze ten przewrocil po drodze jakis regal , i zlapal tego zbabialego ekspedienta za krocze ( pewnie zeby sprawdzic co to wlasciwie jest ). Pokazalem ekspedientowi jedna zakretke i od razu zlozyl zeznanie . Dyzio ( to ten pedalowaty ekspedient) pracuje od kilku tygodni w tutejszej placowce handlowej i zarabia za malo , aby pokryc bardzo wysokie koszty swojego zycia w Norwegii . Aby moc utrzymac jaki taki standard zycia ( ciuszki, kosmetyki, bizuteria, dyskoteki itd.) byl zmuszony podjac dodatkowa prace jako dystrybutor zakazanych napojow . Zaopatrywal sie u swojego pracodawcy , wypompowujac z butelek po 100 ml i uzupelniajac je woda . Bydlak jeden . Rodakow oszukiwal ! Polecilismy kierownikowi natychmiastowe rozwiazanie stosunku pracy z tym nieodpowiedzialnym , poczatkujacym oszustem . Na pozegnanie Kancior pozdejmowal mu jeszcze pierscionki i zdjal zloty kolczyk z dolnej wargi nie otwierajac zameczka..
A tak swoja droga , jak to sie czasy zmienily. 20 lat temu , taki pedzio ubieralby sie w normalne meskie ciuchy i udawal chlopa . A dzis ? Obnosza sie ze swoja pedalowatoscia , wrecz dumni sa z tego ze wbrew woli boskiej szukaja uciech cielesnych u przedstawicieli wlasnej plci .Brrrr... Malo tego ! Nawet ci "normalni" mezczyzni skubia sobie brewki , wlosy z klaty ( te byly kiedys najwiekszym wabikiem na plazy ) i gola nie tylko zarost na twarzy , ale i po pachami a nawet i pod brzuchem ! Chlopy bez wasow i brod , z ogolonymi podbrzuszami , pija wodke pomieszana z sokiem i do tego pala slim cigarettes . Horror !!! Ale nie martwcie sie dziewczeta ! Na wasze szczescie jest jeszcze Fachurra... C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Alfons


Wpisów: 80
Od: 2010-02-08
2010-02-18 01:31
mocne!
pewnie ta polka zakocha sie w fachurze
  Profil uzytkownika: Alfons     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-02-19 08:19
OBÓZ PRACY 65 i 66



Przyzwyczaiłem się już do Kanciora i nawet do moich ciężkich obowiązków w jego firmie dystrybucyjnej. Ale coś mnie ciągnie do tej pani Stanisławy, która zaoferowała mi pracę w swoim domu. Jakiś wewnętrzny głos podpowiada mi ciągle: jedź do Stasi.. jedź do Stasi.. Czyżby to miało być moje przeznaczenie? Czyżby oczekiwało mnie tam coś szczególnie dobrego? Może miłosc... , a może pieniądze? Albo ten zmarły mąż pani Stasi był właścicielem browaru? Muszę sie tego dowiedzieć. Jeszcze tylko kilka kilometrów i już będziemy na miejscu. Dojechaliśmy już po ciemku. Kancior powiedział że to jest najbardziej ekskluzywna dzielnica miasta. Od jednej bramy wjazdowej do nastepnej jedzie sie chyba z kilometr. Znaleźliśmy podany numer i Kancior zaraz zauważył, ze ten numer i ozdoby na kutej bramie są pozłacane. Kiedy akurat zaczęlismy zastanawiać się jakby to zdemontować, brama się otwiera. Jak w filmie, automatycznie. Wychodzi jakis średnio opalony typ w mundurku i pyta po norwesku ( Kancior ten język zna ), czym może nam służyc. Grzecznie i sympatycznie, tak jak ja to lubię. Pokazałem mu kartke z adresem pani Stasi i wpuscił mnie do środka . Kancior dał mi jeszcze na pożegnanie reklamowkę z czterema butelkami nierozcienczanej wyborowej i pięcioma wagonami papierochów, żebym coś miał na początek. I zwitek banknotów. Nawet nie liczyłem ile, bo takim ludziom jak Kancior to ufam ślepo. Opalony cieć kazał mi wsiąść do takiego elektrycznego autka bez drzwi i walizkę mi z tyłu postawił. Fajnie tu! Reklamówkę wolałem trzymać na kolanach. Przejechał ze mna kilkaset metrów przez zaśnieżony park i za zakrętem zobaczyłem oświetloną jak pałac królewski w Warszawie, ogromną willę. Ooooo! To tu mieszka pani Stasia... Weszliśmy po schodach. Drzwi wejściowe otwiera już jakaś opalona laska w takiej sukience jak kiedyś były mundurki szkolne dla dziewczynek – granatowa z białym kołnieżykiem , a na głowie koronkowy czepeczek. Cieć wniósł moją walizkę i poszedł, a ta ciemnoskóra pielęgniarka pokazała że mam iść za nią. Wygląda tu jak w muzeum. Na ścianach stare obrazy w złotych ramach, po kątach rycerskie zbroje i ten potężny kryształowy żyrandol wiszący pośrodku hallu na wysokości 7 metrów.. Jak oni to powiesili? Weszliśmy do pokoju który wygląda jak sklep. Całe ściany pełne półek z książkami, na koncu pokoju kominek, a przed nim dwa fotele i stoliczek. A na stoliczku flaszeczka! Polski dom! Zacząłem się przyglądać flaszeczce i przypadkowo zauważyłem, że w jednym z foteli siedzi jakaś elegancka, uśmiechnięta starsza pani. A więc to musi być pani Stasia.. Dobry wieczór, powiedziałem i ukłoniłem się grzecznie, szurnąwszy prawą nogą do lewej, tak jak nas kiedyś uczono w pierwszej klasie. Witam pana w moim skromnym domu, Panie Fachurra - odpowiedziała pani Stasia. W skromnym domu! To ona by musiała mój zobaczyć. Ten to jest skromny. Dziwny jest ten świat... Złoto na płocie, złoto na ścianach, złoto na palcach , a ta mówi – w skromnym domu. Koniaczek? - pyta pani Stasia. Oh, chętnie, bo tak zimno – odpowiedziałem dyplomatycznie. Szklanki do tego koniaczku to mają porządne, prawie pół flaszki się mieści. Oczywiście drugą połowę flaszki wlałem do koniakówki pani Stasi, bo jestem gentelmenem. I nagle dojrzałem pod stoliczkiem dwie puste butelki po tym zagranicznym koniaku. Coś zaczęło mi świtać ! Pani Stasia lubi wypić!! Jeśli sie nie mylę, to już lepiej trafić nie mogłem. C.d.n.


  Profil uzytkownika: Fachurra     
dario63


Wpisów: 35
Od: 2010-02-21
2010-02-21 16:23
[Wpis wykasowany przez Moderatora. ]
  Profil uzytkownika: dario63     
Lulu Confaboulu
Sarkazm i szydera


Wpisów: 6700
Od: 2009-03-30
2010-02-21 21:29
ojej, ojej, dawaj, Fachurra, bo pekne z ciekawosci!!!!
  Profil uzytkownika: Lulu Confaboulu     
mikolajf


Wpisów: 297
Od: 2008-09-27
2010-02-22 10:45
ja tez czekam i umieram z ciekawosci - ty fachurra jestes taki "polski" w kazdym calu!
  Profil uzytkownika: mikolajf     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-02-22 16:05
OBÓZ PRACY 67

Bardzo rozmowna ta pani Stanisława. I ciekawska. Wszystko by chciała wiedzieć. Skąd jestem, z jakiej rodziny, czy żonaty, ile dzieci, wykształcenie, doświadczenie zawodowe (?!). Musiałem na bieżąco komponować nowy życiorys, bo mi na tej pracy bardzo zależy, a Gino powiedział że najważniejsze dla nowego chlebodawcy jest pierwsze wrażenie. A więc zostałem w trybie przyspieszonym, najstarszym synem sołtysa naszej wsi, bardzo cenionego w latach 70-tych i 80-tych obywatela. Tatuś zginął w wypadku samochodowym i mając 19 lat, zaraz po zrobieniu matury z wyróżnieniem w Technikum Mechanicznym (mam świadectwo zrobione przez Kasko w Szwecji ), musiałem przejąć rolę głowy rodziny i dbać o dwie młodsze siostrzyczki i młodszego braciszka. W szkole byłem zawsze prymusem i gdyby nie tragiczny los tatusia i związane z tym obowiązki, które na mnie spadły to zapewne ukończyłbym studia na które koniecznie chciał mnie skierować dyrektor technikum i byłbym dziś inżynierem i pewnie jeszcze magistrem. Zawsze byłem najważniejszym ministrantem w naszym kościele i proboszcz chciał mnie wysłac na seminarium duchowne, ale nie mogłem z powodów jak wyżej. Ożenilem się z pierwszą wielką miłoscią i mamy dwoje dzieci które też są prymusami w szkole. Przed kiloma miesiącami, nie widząc perspektyw dalszego rozwoju w naszym powiecie zdecydowałem się na poszukiwanie pracy w zachodniej Europie. I tu już nie musiałem dużo kłamac. Opowiedziałem o pechu, który mnie prześladuje, o ciągłych próbach znalezienia pracy, choćby nie wiadomo jaka miała być ciężka i o tych wszystkich łobuzach wykorzystujących naiwność i łatwowierność przybyłego z Polski uczciwego człowieka. Podkreśliłem moją przedsiębiorczosc opowiadając o firmie budowlanej jaką założyłem w Niemczech i do zamknięcia której zmusili mnie nieuczciwi i niewypłacalni zleceniodawcy. To się pani Stasi chyba bardzo spodobało - przedsiębiorczość. Potem zapytała o referencje. No, że niby ktoś może o mnie coś dobrego powiedzieć. Upps.. Co jej powiedzieć? Oczywiście, że mam świetne referencje. Poszukam jutro numerów telefonów moich byłych pracodawców i dam pani Stasi. Pomyślałem, że może zadzwonić do Kanciora, do Szczeny z Danii.... Hm..I do kogo jeszcze? Aa, jeszcze do Jurasa, tego kierowcy trzeciej ciężarówki naszego konwoju ze Szwecji do Norwegii. Do Gino lepiej nie, bo ten to taki trochę fałszywy mi się wydaje. Chyba się pani Stasi mój życiorys spodobal, bo pokazała mi gdzie magazynuje swoje koniaczki. Naciska się na guziczek i dwie półki z książkami się otwierają, a za nimi prawdziwy sklep monopolowy. Wszystko czego polska dusza zapragnie, łącznie z Wyborową, Panem Tadeuszem i Chopinem ( Mickiewicz i Chopin na pewno by się ucieszyli gdyby im ktoś powiedział jak się teraz polskie wódki nazywają). Po następnej szklaneczce pani Stasia zaczęła opowiadać o sobie, a tu nagle jak coś nie pierdyknie przed domem.. Pomyślałem przerażony ze to jakiś zamach terrorystyczny, a pani Stasia, całkiem spokojnie, ze to jej córka wróciła z wieczornej zabawy w dyskotekach i jak zwykle wjechała do garażu nie otwierając bramy. I tu przeszliśmy do omówienia moich obowiązków . Miedzy innymi muszę rano zawieźć to uszkodzone auto do warsztatu i dopilnować mechaników, którzy będą naprawiali zrąbaną bramę garażową. Wygląda na to, że jestem zaangażowany. C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
synko_gniew_rybaka
Eire


Wpisów: 3599
Od: 2009-01-04
2010-02-22 16:44
  Profil uzytkownika: synko_gniew_rybaka     
Lulu Confaboulu
Sarkazm i szydera


Wpisów: 6700
Od: 2009-03-30
2010-02-22 18:35
no jak dlugo to entree?
  Profil uzytkownika: Lulu Confaboulu     
Alfons


Wpisów: 80
Od: 2010-02-08
2010-02-22 22:01
fajny ten Fachurra nie wypuscil z reki torby z flaszkami, i jaki szacun od Kanciara ze dal niechrzczone oryginaly
  Profil uzytkownika: Alfons     
dzch


Wpisów: 4287
Od: 2010-01-18
2010-02-23 10:06
Stawiam sto koron ze w nastepnym odcinku Fachurra pokryje pania Stanislawe.
  Profil uzytkownika: dzch     
synko_gniew_rybaka
Eire


Wpisów: 3599
Od: 2009-01-04
2010-02-23 10:29
raczej córke
  Profil uzytkownika: synko_gniew_rybaka     
szedi


Wpisów: 3452
Od: 2008-10-02
2010-02-23 11:19
Duzabachwa dorzucam drugą stówę że to Stasio i że Fachurra nie opowie całej prawdy.
  Profil uzytkownika: szedi     
Badboy


Wpisów: 12389
Od: 2004-06-10
2010-02-23 11:28
ja obstawiam, że lochach tego zameczku znajduje się pewien pokoik, w którym to Stasia, jej córka i kamerdyner zerżną biednego Fachurę we wszytskie możliwe otwory, koniaczków w takim kraju jak Norwegia nikt bezinteresownie nie serwuje
  Profil uzytkownika: Badboy     
dzch


Wpisów: 4287
Od: 2010-01-18
2010-02-23 11:38
Uratuje go dopiero ta ciemnoskora pielegniarka. Fachurra byl ministrantem, jego pierwsza miloscia byl czarny (ksiadz) i dlatego nie bedzie sie mogl oprzec czarnej..
  Profil uzytkownika: dzch     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-02-23 18:29
Ludzie kochani!
To ja pisze w pocie czola dalszy ciag wspomnien, otwieram Polonia.se, a tu juz wszystko gotowe!
Wprawdzie troche inaczej jak bylo naprawde, ale usmialem sie z calego serca i jeszcze sie smieje!
Ale wetkne mimo wszystko moja wersje, bo tylko ta jest naprawde prawdziwa.

Fachurra

OBÓZ PRACY 68

Moje stanowisko w tym "skromnym" domu nazywa się forvalter, po naszemu zarządca. Ooo, jak się o tym w mojej wsi dowiedzą to wszystkich rozwali z zazdrości. Zarządzić to ja zawsze umiałem. Na każdej zabawie w remizie i na każdym weselu. Ale o tych doświadczeniach to chyba lepiej pani Stasi nie będę opowiadał. Akurat zaczęła pani Stasiunia coś mówić o moim uposażeniu ( to jest kasa którą się dostaje na koniec miesiąca ), a tu przed domem jak znowu nie huuuknie! Zerwałem się przerażony, a szefowa znów całkiem spokojniutko:- to druga córka wróciła do domu i wjechała swoim autem w tył auta siostrzyczki wbitego już w bramę garażu. A więc roboty mi tutaj nie zabraknie. Już dwa wraki trzeba rano zawieźć do warsztatu. Zapytałem nieśmiało czy trzeba się spodziewać przyjazdu jeszcze kogoś z rodzeństwa? Bo przecież przepracować też się od początku nie muszę. Na szczęście nie. Pani Stasia ma tylko dwie córeczki. Jutro mnie przedstawi. No, no. Muszę się ladnie ogolić i uczesać, a najlepiej to się jeszcze dziś wykąpię, chociaż wcale nie jest sobota. Szefowej zaczął się już troszkę język plątać i zawołała tą opaloną pielęgniarkę, która pokaże mi moje mieszkanie w zachodnim skrzydle. Rano o 9-tej mam zgłosić się po instrukcje. Moja ciemnoskóra przewodniczka po korytarzach nie jest szczególną pięknością, ale jakby chciała zostać na noc w moim pokoju to bym jej nie przeganiał. Na imię ma Soraya, to już wiem. Do zachodniego skrzydła trzeba iść chyba z 5 minut. Może będę w przyszłości jeździł po tym domu na rowerze? Żeby było prędzej. Otworzyła mi drzwi i zapaliła światło....Ludzie!! Toż to wygląda jak gabinet burmistrza u nas w powiecie! Nawet biurko mam! I telefon! Muszę jutro poprosić Sorayke żeby zrobiła mi przy tym biurku zdjęcie. I osobno pokoik z podwójnym łóżkiem i jeszcze łazienka z wanną i prysznicem, a ściany wyłożone marmurami aż po sufit! I to wszystko tylko dla mnie? Albo mieszka tu jeszcze paru innych? Soraya pokazała mi jak się reguluje ciepło. PILOTEM! Zdalnie sterowane! Telewizor zresztą też mam. Plazmę. Ameryka, Fachurra, Ameryka.. Soraya mieszka po drugiej stronie korytarza. Z tym średnio opalonym portierem. To chyba jej mąż. Na imię ma Ranjid. Pokazałem mu flaszeczkę wyborowej z mojej reklamówki, ale pokręcił głową. Albo się krępuje, albo znów jakiś wariat, który nie pije. Sprawdzę to jutro, a dziś wypiję sobie sam tą flaszeczkę w wannie. Za szczęście i powodzenie w życiu. W końcu sobie zasłużyłem. C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-02-24 17:16
OBÓZ PRACY 69

Rano o 8-mej ktoś puka cichutko. To Soraya. Przyniosła na tacy śniadanko. Nareszcie jestem traktowany z właściwym szacunkiem. Już chciałem się połozyc z powrotem do tego wielkiego, mięciutkiego łóżeczka, ale na szczęście przypomniało mi się, że mam tu pracować. W co się ubrać? Czy zarządca chodzi w garniturze i pod muszką, czy w ubraniu roboczym? Wybrałem pośrednie. Dres i adidasy. Jakby się komuś nie podobało, to zawsze mogę powiedzieć że akurat skończyłem gimnastykę poranną.
Jak znaleźć szefową w tym ogromnym domu? Na szczęście spotkałem Soraykę i zaprowadziła mnie do jadalni, gdzie pani Stasia z córeczkami spożywają śniadanie.
Wchodzę uśmiechnięty i optymistycznie nastawiony do życia i ludzi, a tuuuu.. Jezus Maria, to chyba gabinet grozy! Czyżby ojcem tych córeczek był dzwonnik z Notre Dame? A może pani Stasia zdradzała męża z własnym bratem? W naszej wsi była rodzina Grzybów. Wszyscy byli spokrewnieni ze wszystkimi, bo nie chcieli żeby rodzinne pola przeszły na własnosc innych rodzin. Więc mnożyli się we własnym klanie. Brat z siostrą, dziadek z wnuczką, mama z synkem itd. Ponieważ dawali zawsze wysokie datki na kościół, więc nikogo te ich dziwne spowinowacenia oficjalnie nie interesowały. Ale mówiło się o nich. Ci też byli wszyscy wyjątkowo nieatrakcyjni. Teraz tylko nie dać po sobie poznać, jak się przestraszyłem. Najpierw przywitałem szefową:- całuję rączki, pani Stanisławo! Potem to samo z córeczkami. Trochę się bałem, czy czasem nie mają krogulczych paznokci i kosmatych rąk, ale nie miały. Będę się musiał jakoś do tych poczwar przyzwyczaić. Córcie nazywają się Moni i Ula . Z wyglądu to mają chyba więcej lat jak ja, ale przy tej urodzie to wiek jest trudno ocenić. A poza tym to moją uwagę przykuły lezące na stole złote łyżeczki, widelczyki i nożyki. To mogło by być jakieś zabezpieczenie na wypadek gdyby coś z moją pracą nie wyszło. Małe to, poręczne, można do kieszeni wsadzić. Życie już mnie trochę nauczyło. Na początek wszystko jest fajnie, a potem nagle bez powodu wyrzucają cię na bruk i jeśli sam nie zadbasz o zabezpieczenie to zdychaj z głodu. Nikogo twój los nie obchodzi. Pani Stasia powiedziała, ze mam iść za nią do wschodniego skrzydła. Piętro wyżej, do traktu nocnego. Czego ona ode mnie chce? Na wszelki wypadek wykruszałem po drodze tytoń z papierosa, żeby wiedzieć którędy w razie czego uciekać. A ta wali prosto do sypialni. Chryste Panie, przecież mogłaby być moją matką! A poza tym to jak już coś ode mnie chciała, to czemu nie wczoraj, jak byłem nawalony? To by mi przeciez łatwiej było. Sypialnie to ma jak chyba królowa angielska. Nawet łożko z baldachimem. Ale nie idzie do lóżka tylko skręca do jakiegoś innego pomieszczenia. Co to? Sklep z odzieżą męską? Całe ściany to szafy.Garnitury wiszą całymi rzędami, butów na połysk wypucowanych całe półki, koszule leżą po jednej na osobnych półkach. Czemu ona handluje ciuchami? I wiecie co się okazało? To jest szafa zmarłego małżonka, pana Wahlstrom. I pani Stasia każe mi sobie wybierać co mi się podoba. Troche grubszy ode mnie musiał byc ten nieboszczyk, ale przy tym tempie pracy i odzywianiu dopasuję się już pewnie w krótkim czasie do jego figury. Buty tez mial o 2 albo 3 numery wieksze, ale ponapycham papieru toaletowego i będą pasowały. Wybrałem sobie kilka garniturków, trochę koszul i trochę sportowej odzieży ( moze będę grał w pokera albo w golfa?). Pani Stasia powiedziała że mogę zabrać wszystko i wysłac biednym krewnym do kraju. Hmm. To moja Kaśka otworzy butik odzieżowy i już nie będzie się mnie czepiała o pieniądze. Bo co jak co, ale o rodzinę to ja dbam. C.d.n.

  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-02-25 18:30
OBÓZ PRACY 70

Trzeba wziąć się do roboty. Przyjechała laweta żeby zabrać to bardziej zgruchotane auto Monisi. Porsche, krótsze teraz o pół metra. Z przodu płaskie, z tyłu płaskie. Autem Uli zmiażdżonym tylko z przodu mam jechać ja. Mercedes, taki malutki z dwoma siedzeniami. O cholera, pedał od sprzęgła się chyba urwał. Więc wołam Ranjida i tłumaczę mu na migi, ze jest potrzebna jeszcze jedna laweta. A ten mi pokazuje, ze taki Mercedes nie potrzebuje sprzęgła. Automatic! Ustawiasz bieg do przodu i jedzie. Trzeba tylko dodawać gazu i hamować. No to jedziemy. Kierowca lawety daje po gazie już przed bramą, wiec zatrąbilem i pokazalem mu na migi żeby się nie spieszył, przecież nikt nas nie goni. Mamy czas. A ten wariat dalej jedzie chyba setką. Przy skręcaniu za bramą w prawo, zarzuciło mnie, zakręciło i zatrzymałem się na zderzaku wyjeżdżającej z posesji po przeciwnej stronie ulicy białej, długiej chyba na 8 metrów limuzyny. Wyskoczyłem, żeby obejrzeć straty i ewentualnie dać po mordzie kierowcy tego jamnika. Ale jak tamten wysiadł to doszedłem do wniosku ze lepiej wziąć winę na siebie. 2 metry wzrostu, 150 kilo wagi i z wyglądu taki trochę Saddam Hussein. Z takimi to lepiej nie zadzierać. Na moje szczęście, samochody nawet się nie cmoknęły. Stały w odległości centymetra od siebie. Nagle obsuwa się jedno z tylnych, przyciemnionych okien tej limuzyny i spogląda na mnie para czarnych przepięknych ocząt. Coś gorącego przeszyło moją klatkę piersiową (chyba gdzieś w okolicy serca) i jeszcze bardziej gorąco zrobiło mi się piętro niżej w mojej męskości. Boże jedyny, co to za piękność przepiękna! Anioł wcielony, tyle że nie z blond włosami, a czarna jak kruk. I uśmiechnęła się do mnie!! Nogi mi zmiękły ( tylko nogi). Po tym patrzeniu na córki pani Stasi, jest to chyba uczucie jakie ma więzień pojony przez 5 lat wodą, który po wyjściu na wolność wypił pierwsze piwko. Ten Hussein, pokazał ręką, że nic się nie stało, wsiadł do swojej bryki i pojechał. A ja zostałem z walącym sercem, ciasnymi spodniami i chyba otwartą gębą. Muszę się dowiedzieć, kto to był. Może Ranjid będzie wiedział? Odstawiliśmy auta do warsztatu. Na powrotna drogę dali mi świeżo naprawionego Land Rovera, którego Monisia rozwaliła chyba w poprzednim tygodniu. Zaraz po powrocie do domu poszukałem Ranjida, żeby go zapytać o tą piękność z przeciwnej strony ulicy. Chyba zrozumiał o co mi chodzi i coś mi próbował wytłumaczyć, ale nie mogę go zrozumieć. Mówi coś jakby:- sigoiner albo zigoiner konge.. Co to, do diabła może znaczyć? Najlepiej zapytam szefową. C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-02-26 16:32
OBÓZ PRACY 71

Pod domem jest garaż tej wielkości bazy maszynowej samopomocy chłopskiej w mojej wsi. Tylko, że tam stoją stare snopowiązałki i siewniki, a tu 30 prawie nowych samochodów najdroższych marek. Kilka stoi nawet za szklaną ścianą i jakieś urządzenia regulują temperaturę i wilgotność powietrza. To chyba wartościowe unikaty i nieboszczyk Wahlstrom schował je za szybą, żeby córeczki nie zniszczyły. Bramę do garażu też już zdążyli naprawić. Soraya woła na obiadek do jadalni dla personelu zaraz obok kuchni. Jest okazja, żeby trochę pogadać. Ranjid i Soraya pochodzą z Pakistanu i pracują tu już przeszło 10 lat. Jak ktoś może wytrzymać u jednego pracodawcy 10 lat? No ale oni też nie piją, więc trzeba ich zaliczyć do jakiegoś egzotycznego gatunku, niezależnie od pochodzenia. Ranjid dba o porządek w ogrodzie i w domu, jego żona robi zakupy, gotuje, usługuje paniom i też sprząta. Po obiedzie mam pójść do pani Stanisławy po następne instrukcje. Zaczynam się już pomału orientować w tym labiryncie korytarzy. Nie trwało 15 minut i już znalazłem panią Stasię. -Koniaczek, panie Fachurra? Ale mila ta Stasia. Może i ja zostanę tu przez 10 lat? Dziś po poludniu mam jechać na lotnisko przywieźć gości, którzy przylatują z Polski w odwiedziny. Pani Stasia kazała mi usiąść i zaczęła opowiadać kto przyjedzie. Bardzo ważne i znane osobistości polskiej gospodarki. Te nazwiska, które wymieniała to ja chyba słyszałem w polskiej telewizji. Są to ludzie z którymi ( a raczej z tatusiami których ) pan Wahlstrom robił interesy jeszcze za starych socjalistycznych czasów. Pan Wahlstrom prowadził jedną z największych firm pośredniczących w handlu zagranicznym. Najlepsze zyski były w latach 70tych kiedy za udzielone Polsce przez zachodnie banki kredyty, sekretarze i inni partyjni działacze kupowali w świecie co popadło. Firma pana Wahlstroma zajmowała się wciskaniem tym polskim zaopatrzeniowcom kitu, przestarzałych technologii i maszyn za ciężkie miliony dolarów. Wiele z tych kontaktów pozostało do czasu politycznych przemian na początku lat 90tych i cześć pieniążków, które wcześniej zostały zamrożone na anonimowych kontach powróciła do kraju, już nie na skarb państwa, ale na prywatne konta tych towarzyszy, którzy wtedy zaczęli bardzo pilnie organizować prywatyzację. Firma Wahstroma wykupywała akcje nowych polskich spółek pod płaszczykiem tych zaprzyjaźnionych polskich biznesmenów i sprzedawała je później innym koncernom z wielokrotnym zyskiem. I wszystkim się dobrze wiodło i nadal się wiedzie. Nie za bardzo rozumiem tych Stasinych wywodów, ale przecież nie muszę. Pani Stanisława powiedziała jeszcze, że o tych odwiedzinach i o tym co ewentualnie usłyszę z rozmów w aucie i w domu, nie wolno nikomu nic mówić. Pewnie że nie powiem. Ale o pisaniu nie wspomniała. Na koniec zapytałem jeszcze o sąsiadów z przeciwnej strony ulicy. Pani Stasia wie tylko, ze posiadłość została przed rokiem sprzedana i podobno kupił ja jakiś cygański król. Mieszka tam z bardzo dużą rodziną i jeszcze większą liczbą ochroniarzy. Aha, to ta prześliczna czarnulka z białej limuzyny musi być księżniczką i jeśli uda mi się ją przygruchać to może zostanę księciem? Książę Fachurra - to naprawdę ładnie brzmi. C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
synko_gniew_rybaka
Eire


Wpisów: 3599
Od: 2009-01-04
2010-02-27 17:54
witaj Ksiąze Fachurro - dziś widziałem trzech z Twojej straży przybocznej - Romek, Stefan i Józek pod tesko przyjechali na grilla kiełbachy dokupić. Oczy przekrwione, flity nieogolone (flita = drugi podbródek dla niewtajemniczonych) włochy przetłuszczone, jak jeden mąż wszyscy w trzech - pety w gębach. Koszule flanelowe w kratke nakazywały przypuszczac, że byli kiedys fanami Nirvany. Stefan dodatkowo jakieś terrarium dla roztoczy ponad górną wargą wyhodowal.
Po prostu klasyka gatunku.
Towarzyszyla im moze 5-letnia dziewczynka - córka Jozka.

Najzabawniejszy był Romek, który przed pojsciem do tesko walnął pięscią w dach auta i ryknął do córki Józka: "NARAZICHO MALA SZPRYCHO"!

  Profil uzytkownika: synko_gniew_rybaka     
Lulu Confaboulu
Sarkazm i szydera


Wpisów: 6700
Od: 2009-03-30
2010-02-27 22:05
ooo, to moj sasiad!! on zawsxze mowil "trzymaj sie ramy, to sie nie posramy". mialam wtedy bite 6 lat... a tera, paczta, jozka corke podrywa...
  Profil uzytkownika: Lulu Confaboulu     
zojka51


Wpisów: 291
Od: 2009-11-22
2010-02-27 23:03
A, ja ! A, ja spieszę wam donieść, że
od czasu, jak spróbowałam nowego "Dove", moja skóra odmłodniała, stała się delikatna, przyjemna w dotyku - taka aksamitna wręcz.

Zmarszczki się zmniejszyły, a rysy wygładziły.
Poczułam się młodsza i piękniejsza i jakby , no, hm..., tego... .

Przybyło mi nowych sił, aż sama się zdziwiłam!
Chociaż w smaku - mydło jak mydło..
I też byłam w TESCO, a jak ?

Ale jak by się do mnie który tam się odważył tylko powiedzieć "Narazicho - mała szprycho" , to ja, nie wiem! Toż ja by mu tam sprzęcicho ukręciła ! Siurr! Nie. Nie szurr, tylko siur bym mu ukręciła jak łepek od kurczaka - no !
  Profil uzytkownika: zojka51     
Lulu Confaboulu
Sarkazm i szydera


Wpisów: 6700
Od: 2009-03-30
2010-02-27 23:50
Oj, , nie kokietuj! Dalabys sie/se pokroic, zeby cie ktos od szprych powyzywal....
  Profil uzytkownika: Lulu Confaboulu     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-03-01 16:51

OBÓZ PRACY 72 i 73

Miniony weekend może zadecydować o reszcie mojego życia. A to było tak:

Na lotnisko musiałem wyjeżdżać w piątek trzy razy. Fabrycznie nowym Bentleyem. Każdy inny kierowca narobiłby pewnie w portki ze strachu, gdyby mu kazali jechać autem za ćwierć miliona euro. A ja nie. Bo znam swoje możliwości. Jako pierwsi przylecieli pan Blołokowski z sekretarką i dwoma ochroniarzami. Fajnie jest być bogatym. Sekretarka- blondyna, chuda jak szczapa, a zderzaki ma większe od mojej Kaśki i ciągle się nimi ociera o szefa.. W dwie godziny później przyleciał pan Żolarz-Sak z sekretarką i jednym gorylem. Sekretarki to oni chyba mają z tej samej fabryki, bo i u tej biust stanowi prawie połowę całej wagi. Około północy trzecia jazda na lotnisko. Po pana Julczyka. Ten przyleciał z trzema ochroniarzami. Bez sekretarki? Ale jeden ochroniarz coś taki szczuplutki i głosik tez o dwie oktawy wyższy od pozostałych. I o szefa się ociera.. Aha, pan Julczyk ma sekretarza. Pokoje dla gości są w domu pani Stanisławy w tym samym skrzydle co mój, tylko piętro wyżej. Dokładnie nade mną zamieszkał pan Julczyk z sekretarzem. Pół nocy nie mogłem spać. Przez kanały klimatyzacyjne słychać prawie wszystko co dzieje się na piętrze. Zaczynam rozumieć, dlaczego pani Stasia każe nikomu nie mówić o tym co tu widzę i słyszę.
W sobotę goście konferowali w jadalni, a ja akurat przez cały ten czas byłem w kuchni, znajdującej się dokładnie pod jadalnią. I znów czy chciałem czy nie, musiałem słuchać całego przebiegu rozmów. Naczelnym tematem są tegoroczne wybory prezydenckie w ojczyźnie. Panowie ustalają ile milionów dać tej partii której kandydat powinien wygrać wybory. Jeden z naszych gości musi mieć coś wspólnego z telewizją ( nie umiem rozpoznać po głosie, który) i ustalają wspólnie strategię kampanii wyborczej w mediach. Z tego co usłyszalem, to żaden z obecnych kandydatów nie zasługuje na stanowisko prezydenta, a i wszystkie partie są już spalone i nie mają wystarczającego poparcia u narodu. Jeden z panów mówi że czas na zmiany i świeżą polityczną krew. Potrzebna jest nowa partia, której oficjalnym programem musi być walka z korupcją, a jednoczyć musi wszystkie największe grupy wyborców - katolików, robotników i rolników. Tych najłatwiej jest manipulować. Trzeba im tylko naobiecywać. Chyba skończył im się koniaczek, bo pani Stasia zadzwoniła po mnie i kazała przynieść kilka butelek z bibliotecznego barku ( tylko ja wiem jak się go otwiera). Wchodzę z tymi flachami do jadalni, a Julczyk zwraca się do mnie:

- Panie Fachurra, jak według pana powinna nazywać się partia polityczna której zaufałby pan, pana żona, pana dzieci, partia której uwierzyłby pan, że doprowadzi polską gospodarkę do rozkwitu i do europejskiej czołówki? Partia, która połączy polskie tradycje z czymś nowym?

Hmm? Zastanowiłem się krótko, a ponieważ już przedtem z podsłuchanej rozmowy wiedziałem o co im chodzi więc wystrzeliłem jak z karabinu:

- Federacja Antykorupcyjno Chrześcijańskiej Unii Robotniczo Rolniczej Awangardy!

Wszyscy spojrzeli z podziwem w moją stronę..

-Dobre! -mówi Żolarz-Sak

-Dobre? Doskonałe! - potwierdza Blołokowski

-To jest to!! -cieszy się Julczyk

-Federacja Antykorupcyjno Chrześcijanskiej Unii Robotniczo Rolniczej Awangardy - FAChURRA !
To godzina narodzin nowego ugrupowania politycznego! Zanim ten motłoch się połapie, że jest dalej to samo co było, miną znów z dwie kadencje, a nasze mająteczki się podwoją, albo potroją! Potrzebujemy jeszcze leadera tej nowej partii. Najlepiej żeby był to praktykujący katolik, robotnik z wiejskimi korzeniami, ojciec sześciu albo nawet ośmiu dzieci, znający realia życia i umiejący werbalnie naginać rzeczywistość w zależności od potrzeby..Sprawdzony przepis, raz już się potwierdził, to czemu nie miałby się sprawdzić jeszcze raz? Skąd takiego wziąć? -zastanawia się głośno Julczyk..

Cholera jasna... Czemu powiedziałem pani Stasi ze mam tylko troje dzieci? Ale zaraz, zaraz... Przecież mogłem ożenić się z Kaśką i zaadoptować piątkę jej nieślubnych bachorów! No to mam osiem!

-Panowie... przepraszam, ale wydaje mi się, ze znam kogoś odpowiedniego na stanowisko wodza tej nowej partii..
C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Alfons


Wpisów: 80
Od: 2010-02-08
2010-03-02 03:30
jestem pod wrazeniem, po chwilowej stagnacji twórczej ,przed pobytem w Norwegii wiadac ze dostales wysokich lotów
tak trzymaj!
  Profil uzytkownika: Alfons     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-03-02 16:54
OBÓZ PRACY 74

W oczach wszystkich panów zobaczyłem wielkie znaki zapytania.. Jedynie pani Stanisława uśmiechnęła się od razu i gestem obydwu rąk wskazała na mnie.
No tak, ona jest jedyną z tego towarzystwa, która mnie już zna. Wyjaśniłem szybciutko jak to ożeniłem się z Katarzyną Opiełko, młodą wdową i matką pięciorga małych dzieciątek, które zaadoptowałem, żeby miały poczucie posiadania kompletnego domu rodzicielskiego. Razem z naszą wspólną trójka mam więc ośmioro potomstwa. Opowiedziałem o mojej służbie w świątyni Boga jako ministrant i o mojej ciężkiej pracy w kraju i za granicą, aby stworzyć mojej rodzinie godne warunki życia. Pan Julczyk stwierdził, że to wszystko nie jest ważne, bo specjalna ekipa socjologów i psychologów przygotuje dla mnie i tak nowy życiorys. Już w przyszłym tygodniu jego ludzie zaczną pracować nad wyborcza taktyką, której centralnym punktem będą FAChURRA i Pan Fachurra. Mam czekać. W odpowiednim czasie przybędzie sztab szkoleniowy i nauczą mnie wygłaszać patriotyczne przemówienia i udzielać wywiadów. Po co? Przecież ja to wszystko już umiem. No ale jak chcą..
Potem już popijaliśmy sobie jak wśród starych znajomych. Pan Żolarz-Sak posadził mi nawet swoją sekretarkę na kolana!! To był naprawdę bardzo wesoły wieczór.
W niedzielę zawiozłem wszystkich gości na lotnisko i wróciłem do domu żeby trochę odpocząć po tym męczącym tygodniu no i zastanowić się jak podzielę przyszłe stanowiska pomiędzy moich krewnych i znajomych. Pomyślałem nawet, czy by nie przenieść stolicy z Warszawy do naszej wsi, tak jak to kiedyś zrobił Zygmunt III Waza? A z naszej chaty zrobimy muzeum z restauracją, kawiarnią i kioskiem z pamiątkami. Mam bardzo wiele świetnych pomysłów i coraz bardziej jestem przekonany, że to z woli boskiej muszę zostać tym zbawicielem naszego kraju. Przede wszystkim rozprawię się z korupcją. Koniec łapówkarstwa na każdym szczeblu gospodarki i polityki. Za każdą przysługę będą oficjalne cenniki i każdy kto będzie chciał coś załatwić, przeleje na konto jednego z moich krewnych, z góry ustaloną kwotę. I z oszustami podatkowymi też się rozprawię! Każdy obywatel powyżej lat 5 będzie musiał kupić sobie taką malutką kasę fiskalną wielkości telefonu komórkowego i przy płaceniu za cokolwiek będzie się zapisywało dane uczestników operacji finansowej i numery banknotów i monet (te trzeba będzie ponumerować). Codziennie te informacje będzie się przekazywało do urzędu finansowego i sprawdzało kto ile kiedy i komu. Powołam specjalną służbę kontrolną w cywilu i każdemu obywatelowi będziemy proponować współpracę z tą służbą. Nikt nie będzie wiedział, kto się zgodził na współpracę, a kto nie i wszyscy wszystkich będą się bać! Coś podobnego już kiedyś było i funkcjonowało całkiem dobrze. I tak przy okazji zlikwiduję bezrobocie! Ja to chyba jestem urodzonym politykiem. Po kim ja to mam? C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Lulu Confaboulu
Sarkazm i szydera


Wpisów: 6700
Od: 2009-03-30
2010-03-02 17:24
nie wchodz w polityke, fachurra, noooo. nudne sie zrobi. niech cos pieprznie!
  Profil uzytkownika: Lulu Confaboulu     
synko_gniew_rybaka
Eire


Wpisów: 3599
Od: 2009-01-04
2010-03-02 19:52
polityka w stylu kariery nikodema dyzmy może byc interesująca kody fachurry nie pozwolą mu jednak na pełną "nudna" stabilizacje

czekamy zatem ze zniecierpliwieniem
  Profil uzytkownika: synko_gniew_rybaka     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-03-03 19:02
OBÓZ PPRACY 75

W poniedziałek rano dzwoni po mnie Ula, jedna z tych "ślicznych" córeczek pani Stasi. Mam przygotować Rolls-Royca, bo musi z siostrzyczką jechać do salonu piękności. He??? A te tam po co? Może chcą pooglądać jak powinna wyglądać normalna laska? Ula wsiadła z przodu i zaczyna szczerzyć do mnie zęby. Muszę się bardzo skoncentrować na jeździe, bo wprawdzie wiele dziś nie jadłem, ale jak bym dłużej musiał patrzeć na tego maszkarona to może i to mi się cofnie..A co spojrzę do lusterka, to Monisia z tylnego siedzenia się uśmiecha. Tylko nie dać nic po sobie poznać. Ja wiem, że one nie mogą za to że mają taką dziwną urodę, ale przecież mogłyby się zapatulić w szaliki aż po oczy, ubrać ciemne okulary i moherowe czapeczki i wtedy by nikogo nie straszyły. Przecież jest zimno.. Coś mi się zdaje, że probują mnie podrywać.. Boże zachowaj. Monisia chce koniecznie wiedzieć kiedy widziałem się ostatnio z Kaśką. A ja durny powiedziałem, że to już prawie trzy miesiące.
Monisia na to:- Może pójdziemy wieczorem potańczyć, Fachurra? Nie,nie..ja nie umiem tańczyć. A poza tym to ślubowałem mojej ukochanej żonie, że nie spojrzę nawet na żadna inną kobietę. To je chyba jeszcze bardziej rozochociło, bo zaczęły się wręcz przekomarzać, która pójdzie dziś wieczorem ze mną na tańce. Na szczęście dojechaliśmy już do tego salonu piękności. Ślicznotki weszły do środka i kazały przyjechać po siebie za sześć godzin. No to mogę trochę odsapnąć i zastanowić się jak toto od siebie trzymać z daleka. Może powiedzieć że mam świńską grypę? Albo że należę do świadków jehowy? A może najlepiej, że jestem pedziem? Albo upić się na umór i przelecieć obydwie dla świętego spokoju? Chyba tak zrobię. W końcu światło też można zgasić. A parę płatnych nadgodzin też by się przydało. O 16tej pojechałem po panienki.
I teraz już wiem jak poczuli się Jaś i Małgosia, kiedy Baba Jaga nagle wyskoczyła z piernikowej chatki...Tu wyskoczyły dwie! Z ustami jak z rowerowych dętek!! Czy je ktoś pobił dotkliwie, że tak spuchły? Ale zadowolone jakieś takie. Chyba się śmieją..Ciężko rozpoznać.
-No Fachurra, jak podobają ci się nasze nowe usteczka? - ledwo Ulę zrozumiałem..
-??? Przepiękne,...Urszulko..przepiękne...
Oj coś mam złe przeczucia. Całą moją nadzieją jest pani Stanisława. Może zaprosi na koniaczka. A potem oddam mój los w ręce pana naszego jedynego.
I nie zawiodłem się. Zaraz po kolacji pani Stasia wezwała mnie w celu omówienia następnego dnia.
-Koniaczek, panie Fachurra?
Oh, jak ja kocham to zdanie.. Pani Stasia z córkami są zaproszone następnego dnia do sąsiada z przeciwka na bankiet. O Boże! Do tego Gipsy Kinga! Muszę szefową jakoś namówić, żeby zabrała mnie z sobą. Przecież tam mieszka ta czarnooka królewna.. C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-03-04 18:38
OBÓZ PRACY 76

Po drugiej butelce koniaczku i obietnicy pani Stasi, że zabierze mnie na bankiet do sąsiadów postanowiłem cichutko zmyć się do mojego pokoju. Na paluszkach, żeby nikt mnie nie usłyszał. A tu w holu, za zakrętem stoi Ula.
- Jak chcesz, Fachurra to pokażę ci mój nowy komputer. Dziś mi go zainstalowali..
- Nie.. Dziękuję.. Ja się i tak na tym nie znam..
- Chodź, bo powiem mamie, ze mnie chciałeś obmacywać!
O, to jest argument! Nie mogę przecież pozwolić na zepsucie mojej opinii u szefowej. A zresztą po tych koniaczkach, to Ula wcale tak strasznie brzydka już nie jest. No i usta ma takie namiętne.. Ona nie ma jednego komputera.. Na półkolistym, wielkim biurku stoi tych ekranów sześć. Po co jej tyle tego? Ula wyjaśniła mi, ze potrzebne jej są do pracy. Aha, to ona pracuje.. No, nie tak całkiem. Ula i jej siostrzyczka Monika, są moderantkami.. nie, moderatynkami.. moderatorkami na forach dyskusyjnych w internecie. A co to za zawód? Czy dobrze się zarabia? Nic się nie zarabia. Robią to po prostu z nudów i czują się przy tym bardzo ważne. Czytają o czym inni sobie rozmawiają i jak im się coś nie podoba to łup, wykasowują to i już nikt nie wie co ten czy tamten powiedział. A jak ktoś napisał coś, co się Monisi i Uli już wcale nie podoba, to go wywalają z takiego forum i może sobie gadać sam z sobą. Na przykład ktoś powie, ze popędzacz wielbłądów to leń- wylatuje od razu. Bo trzeba powiedzieć ze rodowity mieszkaniec północnej Afryki nie jest w pełni przekonany co do sensu pracy . Niby to samo, ale ładniej brzmi. Albo ktoś powie że pedał zerżnął ciotę- też wylatuje. Prawidłowo jest: dwóch panów o homoseksualnej orientacji seksualnej odbyło stosunek płciowy(chyba jednopłciowy?). Nie wolno też napisać ze Niemiec to Szwab, Czech to Pepik , Duńczyk-Dun, albo Polak- Polaczek.Trochę to nielogiczne, bo zdrobnienie Polaka na Polaczek jest złe, a wiec Duńczyk jako zdrobnienie od Duna powinien być zły, a nie odwrotnie. Bardzo odpowiedzialną pracę mają te dziewczyny.. Muszą też pilnować, żeby ktoś nie obrażał innego uczestnika dyskusji i żeby nie dawano sobie niedwuznacznych propozycji na przykład w kwestiach erotycznych.
- No właśnie, - mówi Ula - skoro już jesteśmy w temacie...Chcesz się ze mną przespać Fachurra?
No i co ja, biedny pracobiorca miałem jej odpowiedzieć? Że nie?? I ryzykować moją tak ciężko wywalczoną pozycję zawodową i szanse kariery?
- Dobra.. tylko skocze do biblioteki po jeszcze jedną butelkę.
O 4 nad ranem, na miękkich nogach chciałem nareszcie pójść do mojego pokoju, a tu otwierają się drzwi Monisi...
- Jak chcesz, Fachurra to pokażę ci mój nowy komputer......
C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
dzch


Wpisów: 4287
Od: 2010-01-18
2010-03-04 18:52
..ktoś powie, ze popędzacz wielbłądów to leń- wylatuje od razu
Alez ten Fachurra to madry, ja sie tego domyslilem dopiero po czterech latach..
Szkoda ze nasze Moderatorki sa tak daleko..
  Profil uzytkownika: dzch     
Lulu Confaboulu
Sarkazm i szydera


Wpisów: 6700
Od: 2009-03-30
2010-03-04 21:11
aaach, zylety!!
  Profil uzytkownika: Lulu Confaboulu     
maly_ufo
District 9


Wpisów: 4061
Od: 2007-10-18
2010-03-04 21:41
qrcze...co za zbieznosc imion???
  Profil uzytkownika: maly_ufo     
synko_gniew_rybaka
Eire


Wpisów: 3599
Od: 2009-01-04
2010-03-04 22:08
zbieżnosc imion zupełnie przypadkowa!
  Profil uzytkownika: synko_gniew_rybaka     
Oxen
Let's Rock Baby


Wpisów: 5717
Od: 2004-10-27
2010-03-05 01:16
... ja pierdziele!
  Profil uzytkownika: Oxen     
maly_ufo
District 9


Wpisów: 4061
Od: 2007-10-18
2010-03-05 05:16
"zbieżnosc imion zupełnie przypadkowa!"
Tararara...
  Profil uzytkownika: maly_ufo     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-03-05 18:36
OBÓZ PRACY 76 i 77

O Jezuu! Nie-ee! Ja też jestem tylko człowiekiem! I przez tych kilka godzin zdążyłem na tyle wytrzeźwieć, że znów dostrzegam tylko te nieestetyczne kawałki Monisi. A tych jest dużo..naprawdę dużo. Co to zawsze mówią żony nie mające ochoty na mężów?
- Monisiu, ja mam dziś takie straszne bóle głowy..( A tak naprawdę to mnie coś całkiem innego już boli ). - Może jutro pokażesz mi ten komputer, co?
- Fachurra! Nie zalewaj, bo ja wszystko słyszałam przez klimatyzację! Idziesz, czy nie?
- Zaczekaj minutkę Monisiu, skoczę tylko po tabletki od bólu głowy i zaraz jestem przy tobie..
Uwierzyła. No to ja w nogi. Do mojego pokoju, klucz przekręcić dwa razy i biurko przesunąć na drzwi. Uff... Teraz już tylko spać.
Następnego dnia czułem od rana ze Moni coś złego na mnie szykuje.
Dziś idziemy wszyscy na bankiet do Gipsy Kinga. Pani Stasia pomogła mi wybrać z garderoby nieboszczyka męża elegancki biały smoking z czasów jego młodości. Pasuje jak ulał. Tylko bucików pasownych nie znaleźliśmy, bo wszystkie o te trzy numery za duże, a będę na pewno chciał potańczyć. Więc ubiorę moje adidasy, tylko trochę wody kolońskiej do nich naleję. W telewizji też widziałem że tak chodzą: garnitur i sportowe obuwie. Po południu przyszli do szefowej fryzjer i wizażysta (to jest taki który ze starej twarzy umie zrobić młodą, a z brzydkiej ładną..No ten tu będzie miał bardzo dużo roboty.) Szefowa zawołała mnie i kazała tym dwóm ciepłym chłopakom zrobić mi nową fryzurę. Sprzeciwiać się nie mogłem, nawet jak mi wąsy zgolili to musiałem powstrzymać te wszystkie słowa, które całymi seriami cisnęły mi się na usta. Brzydkie, dosadne słowa. Ale jak pokazali mi na koniec lustro to się ukłoniłem temu przystojniakowi po drugiej stronie: dzień dobry panie George Clooney, zanim poznałem go po oczach..Fachurra..To jestem ja.. Kiedyś słyszalem takie powiedzenie : nie szata zdobi człowieka. Bzdura. Pewnie ze zdobi i fryzurka tez. Teraz już mi się ta cygańska księżniczka nie oprze, o nie. Nawet pani Stasia jak mnie zobaczyła to powiedziała:
- Oj panie Fachurra, gdybym tak była o 20 lat młodsza...
Wieczorem, już czekam przed wyjściem na panie, a tu nagle woła Monisia z gabinetu zmarłego tatusia.
- Fachuuuuraaa!
Czegóż ta ode mnie chce? Wchodzę i o mało mnie szlag nie trafił. Cała podłoga zasypana jakimiś monetami, a Monisia z diabelskim uśmieszkiem mówi:
- Popatrz, niechcący przewróciłam regał z tatusiową kolekcją monet.. Poukładaj je wszystkie tak jak były..Bo to dla mamy bardzo ważne..
Przecież ich jest kilka tysięcy! Do rana tego nie zdążę zrobić! A ta wiedźma już pobiegła i usłyszalem tylko jak zamknęły się drzwi wyjściowe. Poszły, a ja zostałem z tym syzyfowym zadaniem. Coś muszę wykombinować..Ranjid i Soraya!! Na pewno mi pomogą! I rzeczywiście. Wiedzieli dokładnie gdzie, która moneta musi leżeć, bo sprzątają gabinet od lat i polerują tą kolekcję. Nie minęła godzina i uporali się ze wszystkim, a ja ich cały czas chwaliłem. Następny problem: jak wejść teraz na posesje po przeciwnej stronie ulicy? Ranjid chyba domyślił się o co chodzi bo pokazał ze mam iść za nim. Zadzwonił do bramy i cyganski portier otworzył. Aa, oni się znają, koledzy po fachu. I już byłem w środku. No to może zacząć się balanga!
C.d.n.

  Profil uzytkownika: Fachurra     
Puszek Okrutnik


Wpisów: 28
Od: 2009-02-27
2010-03-10 13:27
Fachurra, ale pochlales... Mamy juz srode a od piatku Ciebie "ani widu ani slychu"... Nawet pogoda sie zepsula z tego wszystkiego.. Wracaj nim wszyscy popadna w depresje!
  Profil uzytkownika: Puszek Okrutnik     
maly_ufo
District 9


Wpisów: 4061
Od: 2007-10-18
2010-03-10 16:48
"Fachurra, ale pochlales... Mamy juz srode a od piatku Ciebie "ani widu ani slychu"..."

Ja mysle ze ta "czarnowlosa" go dopadla i....
  Profil uzytkownika: maly_ufo     
dzch


Wpisów: 4287
Od: 2010-01-18
2010-03-10 17:58
Czy wy naprawde nic a nic nie rozumiecie???
Fachura zaspokoil Moderatorke Ule
  Profil uzytkownika: dzch     
hamster


Wpisów: 94
Od: 2003-11-17
2010-03-10 19:15
Fachura napisz co wciagasz ja tez chce dla rozluznienia nerwo
  Profil uzytkownika: hamster     
maly_ufo
District 9


Wpisów: 4061
Od: 2007-10-18
2010-03-10 20:45
"Czy wy naprawde nic a nic nie rozumiecie???
Fachura zaspokoil Moderatorke Ule "

DZCH...no ale co z tego? "zaspokoil" i padl? a moze to nie byla moderatorka tylko modliszka???
  Profil uzytkownika: maly_ufo     
synko_gniew_rybaka
Eire


Wpisów: 3599
Od: 2009-01-04
2010-03-10 21:17
tzn, że niedługo pojawi sie na forum nowa postac: Orlszulka z dopiskiem "fachurator"

  Profil uzytkownika: synko_gniew_rybaka     
monilka
Finlandia


Wpisów: 6495
Od: 2003-06-02
2010-03-10 21:22
Sluchajcie - osoba moderatora nie jest odpowiednim obiektem drwin. Prosze abyscie sie postrzymali.

Fachure tez prosze o zaprzestanie tego typu zawoalowanej prowokacji. Mamy oczywiscie poczucie humoru...ale "co za duzo to niezdrowo".
  Profil uzytkownika: monilka     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-03-11 16:32
OBÓZ PRACY 78

Znów przez pół nocy budziła mnie melodia tego durnowatego zegara. Big Ben się nazywa i stoi chyba z kilometr od mojego hotelu, jeśli tą budę prowadzoną przez jakiegoś Mahatmę Gandhi można nazwać hotelem. Aha, zapomniałem opowiedzieć dlaczego od kilku dni mieszkam w Londynie. A więc po kolei.
Na bankiecie u cygańskiego króla sprawdziłem przede wszystkim bufety. Żarcia i picia jak dla całej armii. Nawet w kolejce stać nie było trzeba trzeba, bo kelnerzy ciągle przynosili tace pełne kieliszków i szklanek. Potem zacząłem szukać tej śliczności czarnookiej dla której tu właściwie przyszedłem. I nie trwało długo, jak ją zauważyłem z kilkoma innymi dziewuszkami, też niczego sobie. Podszedłem, niby przypadkiem i puściłem do niej oko, tak jak ja to potrafię. Troszkę się chyba zawstydziła, ale chyba też mrugnęła do mnie.. Tak prawie niedostrzegalnie. OK. Fachurra, do ataku. Wyciągnąłem z jakiegoś wazonu czerwoną różę i z najbardziej szarmanckim uśmiechem na jaki mnie stać wręczyłem ją tej bogini. A ona na to:- Dziękuje.. Hee? Czyżbym już rozumiał po norwesku? Nie.. Ona podziękowała mi po polsku!! Nieprawdopodobne! Zapytałem, czy rozumie nasz piękny język.
-Oczywiście- odpowiedziała. I wiecie co się okazało? Dziewczyna pochodzi z podwarszawskiego Legionowa. Na imię ma Carmen, a ten cygański king to jej stryjek. Głośno tu i pogadać się nie da, więc zapytałem ją, czy nie moglibyśmy się gdzieś ulotnić i powspominać ojczyznę? Powiedziała, że mam za chwilę pójść za nią i zniknęła w drzwiach obok schodów. Więc ja po minutce za nią, żeby nikt nie zauważył. Korytarz, na końcu drzwi, a za drzwiami... Afryka!! Pośrodku basen z niebieściutką wodą, dookoła basenu palmy rosną, a pod palmami leżaczki i muzyczka leci z głośników. I to wszystko pod dachem, a za oknami śnieg. Oj, bardzo chciałbym być cygańskim królem. Ci to żyją jeszcze lepiej od norweskich kapitalistów. Carmen opowiedziała mi troszkę o sobie. Chodziła w Warszawie do prywatnej szkoły dla bogatych dziewcząt. I miała tam jakiś romansik z młodym nauczycielem sportu. Tatuś się dowiedział, wysłał Carmen do swojego brata, tu do Norwegii, a nauczyciela złapali jego ludzie i w prywatnym instytucie chirurgii plastycznej przebudowali go troszeczkę. Teraz pracuje ten biedak jako przedszkolanka gdzieś na Podhalu. Tak opowiadaliśmy sobie o tym i owym, leżąc na leżaczku i zapomnieliśmy jak czas ucieka. Nagle podniesione głosy dobiegają z korytarza.
-O Jezu,- woła Carmen- szukają mnie! Uciekaj Fachurra, żeby Cię nie zobaczyli.
No to ja ciuchy pod pachę i czmych przez okno w śnieg. Poubierałem się szybciutko, tylko butów nie mam. Cholera, zostały pod leżakiem. Wrócić się nie mogę bo widzę za oknem dwóch cygańskich olbrzymów gestykulujących i biegających wokół basenu. To ja na bosaka przez park i hops przez ogrodzenie. Ałaaa.. Na ogrodzeniu są takie spiczaste końcówki. Niewiele brakowało, a też zostałbym już przedszkolanką. Przez drugie ogrodzenie i kuchennym wejściem do domu Wahlstromów. Nareszcie jestem bezpieczny. Poszedłem spać.C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-03-11 17:55
Ponizsza wiadomosc skierowana jest zupelnie i calkiem prywatnie do Pani moderantor, nie.. modurator, czy jak to sie tam pisze, Monilki (nie do Moniki), z Finlandii (nie z Norwegii).
Cytat z dnia wczorajszego, godz.21+ :"Fachure tez prosze o zaprzestanie tego typu zawoalowanej prowokacji. Mamy oczywiscie poczucie humoru...ale "co za duzo to niezdrowo"." Koniec cytatu.
Pani Monilko! Moze nie zauwazyla Pani, ale nie bylem tu obecny przez ostatnich kilka dni z powodu pewnych torbulencji w moim zyciu i naprawde nie wiem nic o zadnej prowokacji, a juz wcale o zawoalowanej. Ale najwazniejsze, ze ma Pani poczucie humoru. Tylko dlaczego pisze Pani to w liczbie mnogiej?
Prosze o blizsze wyjasniena.
A tak przy okazji, skoro juz zwracam sie do Pani prywatnie, to chcialbym powiedziec, ze bardzo mi sie Pani podoba nie jako modrenator,czy jakos tak, ale po prostu jako kobieta, zakladajac ze zamieszczane zdjecie przedstawia rzeczywiscie Pania.I gdybym mial nieco wiecej czasu to sprobowal bym zaprosic Pania na herbatke.
Prosze nie kasowac tego wpisu, bo musialem zebrac cala odwage aby to Pani wyznac i nie wiem czy zdobede sie na to jeszcze raz.

Z wyrazami glebokiego szacunku,

Pan Fachurra
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-03-12 18:28
OBÓZ PRACY 79

Rano dzwoni telefon. Pani Stanisława każe mi przyjść do biblioteki. Tam siedzi tych dwóch cygańskich agentów, a jeden z nich trzyma w ręku moje adidasy.
Pani Stasia przetłumaczyła mi, że szukają jakiegoś typa, który jakoby zhańbił królewską bratanicę. No to nie mogłem być ja, bo ja to zrobiłem z nią całkiem coś innego. Pytają, czy poznaję te adidasy. Nigdy ich nie widziałem, naprawdę! Więc jeden mówi, żebym przymierzył. Pasują. (W tym momencie, Kopciuszek z bajki się ucieszył, a ja się przestraszyłem). Ale przecież to wcale nie musi znaczyć, że są moje. Na pewno co drugi gość bankietu miał ten sam rozmiar. Coś do mnie powiedzieli chyba w ich języku, a z tonu wywnioskowałem, że nie było to nic miłego. Potem jeszcze coś po norwesku do pani Stasi i poszli. No, to mi się udało. Szefowa pokazała oczami na kieliszek (pomalutku rozumiemy się już bez słów). Nalałem po koniaczku, już coś niedobrego przeczuwając. I wygarnęła mi:
- No, panie Fachurra, narozrabiałeś wczoraj, co? Zbliżenie cielesne z cygańską panienką przed ślubem to u nich niewybaczalne przestępstwo. Chyba lepiej będzie dla ciebie, wyjechać stąd i może nawet zmienić nazwisko i wygląd. Pakuj się i jeszcze dziś w nocy Ranjid zawiezie cię na lotnisko. Szkoda, Fachurra bo polubiłam cię i moje córki chyba też. Dam ci trochę pieniędzy i spróbuj gdzieś daleko stąd rozpocząć nowe życie. Im dalej tym lepiej.
Prawie że się rozpłakałem.. Tak bardzo mi się tu podobało (no może oprócz córeczek) i przez tych dzikusów i ich prymitywne obyczaje muszę teraz wszystko rzucić? Czy naprawdę nic się nie da zrobić?
- Nie, Fachurra. Nie ma szans. Oni wydali na ciebie wyrok. Wspomnieli coś o operacji, czy jakimś zabiegu - mówi na to pani Stasia.
Ooo, to ja już idę się pakować.
Smutno mi bylo. Szefowej też. Nawet Monisia i Ula przy pożegnaniu uroniły trochę łez. Pani Stanisława wręczyła mi dość grubą kopertę.
- To na twój nowy początek, Fachurra.
Wieczorem, w drodze do garażu wyciągnąłem jeszcze w kuchni z walizki te złote łyzeczki i widelczyki. Sumienie mnie ugryzło. Przecież nie mogę bezprawnie zabierać czegoś z domu moich dobroczynców. Tylko jeden złoty świecznik sobie zostawiłem. Może dam go naszemu proboszczowi, jak wróce kiedyś do kraju?
Za bramą, na ulicy, stało jakieś czarne auto. I ruszyło za nami. Oj, oj. To chyba nie przypadek. Po 1-szej w nocy? Ranjid też zauważył. I dał po gazie. Tłumaczy chyba, że kiedyś coś tam woził nielegalnie z Pakistanu do Afganistanu. Jeździć umie. Powywijał trochę po ulicach i swiatła za nami zniknęły. No, Bogu dzięki. Bo już zaczynałem się zastanawiać jak bym się ewentualnie mogł nazywać, gdyby mnie złapali. Fachurrka? Fachussia?A może Fachurrosława?C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Alfons


Wpisów: 80
Od: 2010-02-08
2010-03-12 20:01
no to ci sie udalo, i jaka metamorfoza.. a jednak kazdy moze sie zmienic,
uwazaj na polaków w Londynie, co drugi to zlodziej i oszust , jak wyczuja u Ciebie szmal beda opowiali historyjki lapiace za serce byle tylko wyrwac kase,
no i uwazaj na biznesmenów którzy maja swietne pomysly jak zainwestowac twoja kase, i kazdy chce pic na krzywy ryj
  Profil uzytkownika: Alfons     
maly_ufo
District 9


Wpisów: 4061
Od: 2007-10-18
2010-03-12 20:42
Widzisz Fachurra ile jedne smierdzace "adidasy" moga namieszac w zyciu???

Q...wa nie lepiej bylo wziac sie za polityke, albo przynajmniej za corcie Pani Stasi albo nawet za Pania Stasie???

Pamietaj Fachurra...kto chu...m wojuje...w Londynie londuje albo jakos tak
i druga madrosc:
Gdzie sie mieszka i pracuje tam sie ch..m nie wojuje
  Profil uzytkownika: maly_ufo     
synko_gniew_rybaka
Eire


Wpisów: 3599
Od: 2009-01-04
2010-03-13 09:02
no to z londynu juz rzut beretem do dublina
  Profil uzytkownika: synko_gniew_rybaka     
Wydminy
stockholm


Wpisów: 4
Od: 2007-09-21
2010-03-13 09:23
Jezeli Fachurra trafi na Temple Bar z koperta wypchana dudkami przepadnie na tygodnie - Slainte
  Profil uzytkownika: Wydminy     
synko_gniew_rybaka
Eire


Wpisów: 3599
Od: 2009-01-04
2010-03-13 09:51
czarny stuff smakuje najlepiej w dublinie.

http://www.seanleahyphotog raphy.com/wp-content/uploads/2008/06/guin ness-pint.jpg

Slainte, Fachurra!
  Profil uzytkownika: synko_gniew_rybaka     
Wydminy
stockholm


Wpisów: 4
Od: 2007-09-21
2010-03-13 12:26
zgadzam sie w 100%.
Uwazaj Fachurra na Dublin.
Zwlaszcza za 4 dni.
Zaginiesz bez wiesci - to impreza w twoim typie.
  Profil uzytkownika: Wydminy     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-03-13 13:13
Dziekuje Gniewko!
To ja stawiam nastepna kolejke!:
http://farm4.static.flickr .com/3149/2669380933_e59860e02f.jpg
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-03-15 16:37
OBÓZ PRACY 80

Na lotnisku podarowalem Ranjidowi na pamiątkę mój śpiewnik kościelny. Niech sobie śpiewa, zamiast trzy razy dziennie kłaniać się na dywaniku w stronę Mekki, to mu nie przyjdzie do głowy majstrowanie bomby i wysadzanie siebie i innych w powietrze. Bo to fajny chłopak i szkoda by go było. Chyba się ucieszył, bo objął mnie i pocałowal po przyjacielsku. Potem szybko do tablicy z rozkładem lotów. Sam nie wiem dokąd uciekać.. Najbliższy samolot leci do Reykyavik. Dziwna nazwa. Na pewno jest to gdzies w Afryce. Lwy i ludożercy. Nie, tam nie byłbym bezpieczny. Następny, za dwie godziny leci do Londynu. To jest Anglia. Tam mieszka królowa i Robin Hood, a więc jest to bezpieczny kraj. Kupiłem sobie bilet bussines klass, bo co się mam gnieść z tym motłochem na ciasnych siedzeniach. Drogo, ale wygodnie. W samolocie, elegancja-francja.. Zaraz na przywitanie stevardessa przynosi szampanika i czasopisma. Wziąłem Financial Times. To chyba coś o finansach, a w tym temacie musze się trochę rozeznać. Głupio tylko, że ta gazeta jest po angielsku. Ale otworzyłem ją i robiłem tak jakbym czytał. Nagle, przede mną siada dwoch typów, ciemnowłosych, ciemnoskórych. O matko przenajświętsza, spraw, żeby byli to ludzie Ossamy bin Ladena, a nie Gipsy Kinga. Bo z dwojga złego to chyba lepiej wcale nie wylądować, niż wylądować na stole operacyjnym u chirurga plastycznego. Dla pewności zasłoniłem się gazetą.

Dotarliśmy szczęśliwie do Londynu. Tym razem będzie mi o wiele łatwiej wystartować dzięki zebranemu w Norwegii kapitałowi. A wiec na postój taksówek. Taksówkarz znów jakis egzotyczny, w turbanie. Nie wiedziałem jak mu wytłumaczyć, żeby zawiózł, mnie do dobrego hotelu, więc powiedziałem tylko- hotel. Ten spojrzał na mnie, na moją walizkę i zapytał: -Poland? Poczym jakoś tak z politowaniem pokiwał głową. C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-03-16 14:36
OBÓZ PRACY 81



Londyn to duże miasto. Jechaliśmy chyba z godzinę. Problem z płaceniem, bo ten pozawijany nie chce moich norweskich koron. Tu znów są inne pieniadze- Funty. Pojechał ze mną do banku i tam za 10.000 koron dostałem 110 funtów. Coś mało tego. Czyżby znów oszustwo? W hotelu, następny w turbanie, pewnie krewniak taksówkarza.Czy ja właściwie jestem w Londynie czy w Bombeyu? Za pokój chce z góry brać pieniądze. 30 funtów za dobę. To jest 130 złotych. No dobra, za luksus trzeba placić, ale czemu tak dużo? Dał mi klucz i pokazał gdzie są schody na górę. A boy hotelowy do wniesienia walizki to gdzie? Jak otworzyłem drzwi do pokoju to stado czarnych chrząszczy uciekło pod łóżko i pod szafę. No, tych to się nie boję, bo u nas też były. Przy szafie urwane drzwi, łóżko też jakies krzywe, z kurka cieknie woda.. Troszkę tak jak u nas w domu. Coraz bardziej tęskno mi się robi za moim pokojem u pani Stasi.. I koniaczku też nikt nie postawi. Ee tam, głowa do góry Fachurra, jakoś sobie poradzimy. Najpierw muszę policzyć zasoby pieniężne. To co dostałem od Kowalskiego za jazdę ciężarówką i od Kanciora za dystrybucję, poszło na bilet lotniczy. Ale mam jeszcze nieruszoną koperte od pani Stanisławy. Policzyłem. 100.000 norweskich koron! To jest 11.000 funtów! Kupa forsy, Fachurra, kupa forsy. Ale jakby nie było, to się solidnie na te pieniądze w Norwegii natyrałem.. Teraz tylko nie stracić głowy i zastanowić się nad najlepszą formą zainwestowania kapitału. Ponieważ na czczo źle się myśli, postanowiłem poszukać najpierw sklepu monopolowego. No, tu przynajmniej sprzedają wódkę w normalnych marketach, a i ceny są całkiem przystępne. W porównaniu z Norwegią wręcz taniocha! Stoję w kolejce do kasy, patrzę i oczom nie wierze.. Rumcajs! Jeden z chłopaków których poznałem w polonijnej knajpce Knut Krog w Stokholmie! On też mnie zauważył! Jaki ten świat jest mały! Jest tu od dwóch tygodni. W Szwecji miał legalnie zarejestrowaną firmę sprzątającą. Kilku pracowników oficjalnie, kilku na czarno. Dobrze mu się wiodło. Sprzątali jakieś tam sklepy i biura. Aż jeden z pracowników, którego zwolnił za wywożenie w kuble na śmieci towaru ze sklepowych półek, w ramach zemsty nasłał mu kontrolerów z urzędu. Na domiar złego, była żona w Polsce wyczaiła jego adres i zażądała nadpłaty alimentów za pięć lat na dwoje dzieci, których ojcem on wcale nie jest. Koniec był taki, że sprzedał firme za bezcen estońskiej konkurencji i przyjechał do Londynu. Też mieszka jeszcze w hotelu (w tym samym co ja) i zastanawia się nad dalszym trybem działania. To może zaczniemy zastanawiać się wspólnie? Rumcajs chciałby zostać Alfonsem. O! O tej branży to ja już w Niemczech myślałem. Szkoda, że nie wziąłem numerów telefonów Loli i Angeliny (tych dziewcząt z którymi spędziłem święta w Danii), bo może chciały by u nas pracować? C.d.n.

  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-03-17 18:57
OBÓZ PRACY 82



Zanieśliśmy zakupy do hotelu i poszliśmy oblewać spotkanie i ewentualne przyszłe, wspólne interesy. Rumcajs już się tutaj trochę zna. Zaprowadził mnie do polskiej knajpki „PoloPub”. Swojsko, przytulnie i niedrogo. A przede wszystkim można ludzi poznać. Niektórzy są już całkiem zintegrowani, bo piją tylko whisky. Ale większość tradycyjnie: wódeczka i piwko. Chciałem się troszkę pochwalić przed nowymi kolegami moją finansową niezależnością, ale co zaczynałem, to Rumcajs kopał mnie w nogę pod stołem. Czego on chce? Przecież to rodacy i chyba nie muszę mieć przed nimi tajemnic. Zresztą i tu też jest wielu biznesmenów, albo takich, którzy akurat rozkręcają interesy. Z jednym fenomenem spotkałem się pierwszy raz. Bardzo wielu jechało do Anglii, wioząc z Polski bardzo dużo pieniędzy i okradziono ich w podróży. Albo podczas postojów na autostradzie, albo (w większości przypadków) na promie. Niektórym skradziono całe majątki. Pewnie jakaś antypolska mafia (Niemcy?). A swoją drogą jacy ci ludzie nieostrożni. To ja trzymam moją kopertę w majtkach, w dzień i w nocy, a ci zostawiają walizki pełne forsy w bagażnikach, albo w kajucie na promie? Taki jeden Boguś stracił w ten sposób pół miliona funtów które chciał tu zainwestować w nieruchomościach, rozpił się z rozpaczy i teraz układa biedak kostkę brukową. Żal mi tych rodaków. Dziś postawiłem im po parę kolejek, a jak tylko rozwinę jakiś biznes to na pewno im wszystkim pomogę, bo wiem jak to jest. Bogusiowi pożyczyłem 100 funtów do wypłaty. Inni też chcieli trochę ode mnie pożyczyć, ale Rumcajs wyciągnął mnie do ubikacji i powiedział żebym im nie dawał bo już tej kasy nigdy nie zobaczę. Czemu on taki nieufny? Przecież musimy wspomagać się na obczyźnie. Ale to już nieraz słyszałem: Polak Polakowi wilkiem za granicą. Na razie cieszę się z zawartych znajomości i czuję, że od początku jestem lubiany. A po każdej zamówionej kolejce, jeszcze bardziej. C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-03-18 16:34
OBÓZ PRACY 83 i 84

Boguś namawia mnie do zainwestowania w nieruchomościach. Ponieważ mój kapitał nie jest zbyt wielki, byłoby według niego najlepiej pomnożyć go poprzez inwestycje we Wrocławiu (stamtąd Boguś pochodzi). Tam ceny tak szybko rosną, że już za rok miałbym co najmniej pięciokrotny wzrost zainwestowanej sumy. Muszę tylko dać mu tą forsę, a on już zadba o resztę. Jeszcze ciekawszą propozycję miał Pryszcz. Zorganizujemy expresowy przewóz paczek i osób do kraju i z powrotem. Za moją forsę kupimy szybkie auto, a Pryszcz pojedzie nim do Polski po pasażerów i przesyłki expresowe. Auto musimy naturalnie zarejestrować na Pryszcza, żeby nie miał kłopotów na granicach. Ale najbardziej intratny wydał mi się pomysł Chudego. Za moje pieniądze kupimy w Polsce las bukowy od jego wuja, (tanio sprzeda) wytniemy go, potniemy na kawałki i wynajętymi ciężarówkami przywieziemy tu do Anglii żeby sprzedać Anglikom do opalania ich kominków. Istnieje tu realna perspektywa zrobienia z 10.000 funtów, co najmniej 100.000, bo w przyszłym roku ma być sroga zima. Chudy to czuje w kościach, a on ma reumatyzm, to wie. Chudy chce tylko 33% z zysków, więc zostało by dla mnie 60.000, za które mógłbym kupić nieruchomości w Gdańsku i auto dla Pryszcza. Coś mi się zdaje, że nie minie rok, a będę mógł rejestrować Fachurra S.A., i zacząć handlować na giełdzie moimi akcjami.
Już w hotelu, Rumcajs próbował mnie odwieść od zamiarów biznesowej współpracy z innymi. Może on chce sam dobrać się do moich oszczędności?
Ale teraz mam zupełnie inne zmartwienie. Od pewnego czasu dzwonią do mnie sąsiedzi z mojej wsi i życzliwie informują, że Staszek Kisielak, zachodzi wieczorami do mojej Kaśki i wychodzi ukradkiem dopiero kiedy pierwszy kur zapieje. Przed trzema laty, kiedy Staszkowi żona uciekła z jakimś geodetą, to go żałowałem i niejedną butelkę z nim wypiłem. A ten teraz tak się odwdzięcza? Ma przecież całe stado kóz, to niech się z nimi zabawia, a moją małżonkę zostawi w spokoju! A o tej ladacznicy to już nie wiem co powiedzieć. Mnie wysłała na tułaczkę, a sama żyje w grzechu i rozpuście, zamiast wiernie i cnotliwie oczekiwać mojego powrotu. Kiedyś taki rycerz, jak jechał na wyprawę krzyżową, to zakładał swojej zaślubionej pas cnoty, przekręcał kluczyk i miał spokój. A dziś co? Kłódkę mam Kaśce do stringów przypiąć? Zresztą dziś przez te wszystkie pornosy to i pas cnoty by nie pomógł, bo one wiedzą jak to robić i bez zdejmowania majtek!! Ja sobie żyły wypruwam na obczyźnie, żeby mojej rodzinie stworzyć lepszą przyszłość, a ta co? Z Kisielakiem mi rogi przyprawia i to jeszcze tak, że inni widzą i mnie na języki biorą. Pracę jej w Niemczech załatwiłem, wysłałem ze Szwecji 1.000 koron i nawet zostawiłem adres u pani Stasi, żeby tą garderobę po mężu nieboszczyku do Kaśki wysłali. I taką dostaję podziękę? Tylko niech mi ktoś nie powie, że i ja nie byłem święty. Bo u chłopa to jest co innego. Jak mu się tego za dużo nazbiera to może mu rozerwać, albo co gorsza może na mózg uderzyć! I co potem? A zresztą jest naukowo udowodnione, że sex redukuje stres spowodowany pracą. Więc pracującemu ciężko mężczyźnie (takiemu jak ja) jest on bezwzględnie potrzebny do przeżycia. Musze napisać do naszego księdza proboszcza, żeby wezwał Kaśkę i Staszka Kisialaka na poważną rozmowę duszpasterską. C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-03-18 17:28
Drodzy Przytelnicy! (przyjaciele+czytelnicy=przytelnicy)

Jeżeli przeczytaliście ostatnią część mojego pamiętnika, to wiecie że mam poważne zmartwienie. W takiej ciężkiej, życiowej sytuacji, każdemu potrzebne jest duchowe wsparcie.. Dobre, współczujące słowo, a może jakaś mądra rada? Czekam, pociągając z flaszeczki, na waszą reakcję. Chyba mi się należy, czy nie ? A jeśli nie, to też to chcę na piśmie!

Fachurra (bardzo poważnie zmartwiony)

  Profil uzytkownika: Fachurra     
dzch


Wpisów: 4287
Od: 2010-01-18
2010-03-18 17:45
Pamietaj ze polscy bizensmeni maja wybitna range na calym swiecie i nawet Amerykanie opowiadaja o nich specjalne 'hymny pochwalne' (polish jokes). Najczesciej snuja smiale i nowatorskie plany biznesowe wykonujac proste prace fizyczne (forma medytacji). Zlych ludzi nie brak i rodacy zazwyczaj lacza sie w lekturze swoich krzywd na www.wielokrotnie.wyruchany.pl
  Profil uzytkownika: dzch     
kawaler


Wpisów: 2174
Od: 2008-10-01
2010-03-18 17:58
ale mnie rozesmiales, odrazu wyobrazilem sobie taka brygade na którym z dachów w Queens sciagajac asbest opowiadaja w co nalezy zainwestowac na gieldzie towarowej, np. w kakao lub nikiel a moze hedgefonder?

super forma medytacji i zaklinanania rzeczywistosci

  Profil uzytkownika: kawaler     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-03-19 08:18
Drodzy panowie!
Zle mnie zrozumieliscie. Oczekuje wspolczucia i zyczliwych porad w innej kwestii.
Moja baba -Katarzyna Fachurra, zdradza mnie z sasiadem Stanislawem Kisielakiem! I tu potrzebuje duchowego wsparcia!
Z problemami finansowo-inwestycyjnymi poradze sobie jak zwykle sam.

Fachurra
  Profil uzytkownika: Fachurra     
dzch


Wpisów: 4287
Od: 2010-01-18
2010-03-19 09:24
List do ksiedza to dobre ale musisz wyslac tez pieniadza zeby podzialal, mozesz wyslac list z zalacznikiem jakiemus koledze zeby orczykiem uszkodzil tego Stanislawa.
Zarzuty do baby ze zdradza to jakby ja winic ze oddycha, problem ze ludzie widza, obiecaj jej jakies pieniadza za 'dyskrecje'.
  Profil uzytkownika: dzch     
mikolajf


Wpisów: 297
Od: 2008-09-27
2010-03-19 11:21
Czym ty sie Fachurra przejmujesz? A moze to i dobrze, ze baba ma "swojego" tzn z tej samej parafii. W "rodzinie wiejskiej" wszystko niejako zostanie.
To musialo sie zdarzyc wczesniej czy pozniej. Wiec, ciesz se, ze zdarzylo se pozniej. A moze i wczesiej tez, tylko Ty o tym nie wiesz.
Nie zapomnij ksiedzu zaplacic, i to sowicie, zeby wiedzal, kto tu panisko. Niech wie, ze na emigracji pieniadze leza na ulicy. I Ty wlasnie zgarniasz je w dowolnych ilosciach.
  Profil uzytkownika: mikolajf     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-03-19 16:18
Dziekuje za wsparcie i dobre rady. Juz mi lzej na sercu.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
maly_ufo
District 9


Wpisów: 4061
Od: 2007-10-18
2010-03-19 16:35
Fachurra...ja mam troche inny pomysl dzieki ktoremu sasiad stanie sie nieszkodliwy a Ty nie bedziesz musial sie ukrywac
Napisz anonim do Gipsy Kinga ze ten ktorego szukaja przebywa w Polsce tu podaj adres swojej Kaski i ze najlatwiej zastrac go pod wyzej podanym adresem w godzinach nocnych, mozesz nadmienic ze za kase zarobiona u Pani Stasi zrobil sobie operacje plastyczna i masz po problemie...no tylko trzeba by sie jeszcze zastanowic nad kara dla Kaski za zdrade
  Profil uzytkownika: maly_ufo     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-03-19 16:59
OBÓZ PRACY 85


Dziś przybiegł Rumcajs zadyszany i mówi, że „Polo Pub”, jest do wynajęcia. Taka knajpa to też super biznes. Kupujesz 0,75l butelkę whisky za 15 funtów, i rozlewasz ją na 15 szklaneczek po 0.05l . Każda szklaneczka kosztuje 5 funtów. Czyli na jednej butelce zarabiasz na czysto 60 funtów. 10 butelek dziennie to 600 funtów. I to samo z piwem, wódką i zagrychą. Genialna myśl! Forsa się mnoży, a ja już nigdy nie muszę płacić rachunku, bo to przecież moje! Piwa i wódzi ile dusza zapragnie! To mi się podoba. Ten facet, który prowadził Polo Pub do tej pory, jest kiepskim handlowcem i nie umie pozapłacać swoich rachunków. My to zrobimy dużo lepiej. Będę mógł wprowadzić wszystkie pomysły gastronomiczne które miałem jeszcze przed wyjazdem do Szwecji. Mam nawet jeszcze jeden nowy: picie na abonament. Na początku miesiąca, zaraz po wypłacie, każdy klient daje nam po 500 funtów. Przychodzi sobie codziennie i wypija po trzy wódeczki i trzy piwka. Bez ryzyka, że nie będzie miał z czego zapłacić, bo już przecież zapłacił! Albo jak nawet roztrwoni wszystkie swoje pieniądze to i tak może sobie wypić i dobrze mu jest. Prosty pomysł, a jakże pożyteczny! Musimy dać dotychczasowemu właścicielowi 15.000 funtów i co miesiąc płacić 2.000 czynszu. Przy planowanych przez nas obrotach, powinniśmy zarabiać co najmniej 10.000 miesięcznie. No i co wypijemy, to wypijemy! A wykorzystując sztukę powiększania ilości napojów alkoholowych, którą opanowałem u Kanciora, możemy nasze zyski jeszcze bardziej zoptymalizować! Nadchodzą nowe, dobre czasy. I ryzyko będzie minimalne, bo nie muszę mojej forsy dać nikomu, tylko zamienić ja w towar. A gdyby się nie udało towaru sprzedać to zawsze może być na własny użytek. Urząd finansowy też nic nie sprawdzi, bo i jak? Przecież nie będą kontrolować zawartości alkoholu we krwi (albo odwrotnie) wychodzących od nas gości. W kuchni mogłaby pracować Kaśka. Wtedy przestałaby się spotykać z tym chamem Kisielakiem, a i pensji bym nie musiał jej płacić, bo to w końcu rodzina. Gotować umie. Bigos, flaczki, ruskie pierogi i wiele innych tradycyjnych potraw. Tego tu na pewno jeszcze nikt nie sprzedaje i będziemy musieli zrobić zapisy na miejsca siedzące, bo podobno jest w Londynie 50 tysięcy Polaków. O Jezu, jak my ich wszystkich pomieścimy? Nazwę lokalu oczywiście zmienimy na taką która będzie przyciągała polską publiczność. Tylko na jaką? C.d.n.




  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-03-19 17:02
maly_ufo
District 9

To jest naprawde bardzo dobre rozwiazanie. Tak zrobie.
A kasce za kare machne jeszcze jedno dziecko, albo nawet trojaczki. Niech sie meczy, zdzira.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
mikolajf


Wpisów: 297
Od: 2008-09-27
2010-03-19 17:10
Jaka kara dla Kaski? Za co? Za to, ze dala swojej prawdziwej naturze dojsc do glosu? Fachurra, Ty przeciez jestes bywaly w swiecie. Znasz Szwecje, byles w Norwegii, wiec przeciez czegos sie tam nauczyles, nie? Czy np. nie odpowiadlby Ci model nowczesej szwedzkiej rodzinki tkzw. "Regnbåges-familj"?
Czyli po naszemu "Teczowa Rodzinka" - z Kisielakiem ma sie rozumiec. Co drugie szwedzkie dzecko, ma tam dwoch lub wiecej tatusiow, bywa, ze i kilka mamus. Wiec Ty jako czlowiek nowoczesny postaraj sie to wprowadzic u siebie na wsi. No nie tak od razu, bo mogliby Cie sztachetami z plotu potraktowac. Ale powoli. Jak Szwedzi potrafia to i Ty potrafisz. A i na ksiedzu bedziesz mogl znaczna sumke zaoszczedzic.
  Profil uzytkownika: mikolajf     
maly_ufo
District 9


Wpisów: 4061
Od: 2007-10-18
2010-03-19 17:13
"A kasce za kare machne jeszcze jedno dziecko, albo nawet trojaczki. Niech sie meczy, zdzira."

No ...o ile jeszcze Kisielak tego nie zrobil
  Profil uzytkownika: maly_ufo     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-03-19 17:15
No, jeszcze czego! Ken Kisielak zre jak swinia, tluscioch przebrzydly! Nie zarobilbym na jego wyzywienie. Ale ten pomysl z kilkoma mamusiami to mi sie bardzo podoba! Musze dac ogloszenie!

I jeszcze cos:
Potrzebna jest mi nazwa naszego nowego lokalu gastronomiczno-polonijnego w Londynie. Czy ktos ma jakis dobry pomysl?
  Profil uzytkownika: Fachurra     
JOLAND


Wpisów: 10279
Od: 2009-11-24
2010-03-19 17:23
Proponuje "Fachura Pub" oczywiscie przez jedno r
to z dwoma jest juz Twoim znakiem firmowym.Wszyscy polacy beda ciagnac sznurem,przeciez wszyscy sa fachurami.
  Profil uzytkownika: JOLAND     
maly_ufo
District 9


Wpisów: 4061
Od: 2007-10-18
2010-03-19 17:27
Fachurra...ale przeciez Kisielak po operacji wykonanej przez specjalistow na zlecenie Chipsy Kinga moglby byc np. opiekunka dla Twoich pociech

Co do nazwy moze zrob cos dla rumcajsa za jego pomoc...np. "cypisek", "Haneczka", albo "zaholecki las"
  Profil uzytkownika: maly_ufo     
JOLAND


Wpisów: 10279
Od: 2009-11-24
2010-03-19 17:28
Sciagnij te dwie "stewardesy",ktore miales w Danii niech klientela ma pelny serwis na miejscu.Polskim fachowcom nalezy sie przeciez cos od zycia.
  Profil uzytkownika: JOLAND     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-03-19 17:59
maly_ufo
District 9

Slusznie!! Przeciez oni zrobia z niego Kisielanke, a wtedy ja mu pokaze jak moja Kasiunia musiala pod nim (albo na nim) cierpiec! Zemsta jest slodka!!
  Profil uzytkownika: Fachurra     
mikolajf


Wpisów: 297
Od: 2008-09-27
2010-03-20 08:01
co tam cierpiec - ona byla rozanielona i wolala jeszcze, jeszcze, no teeeeraz! A pozniej lezeli sobie z Kisielakiem i opowiadali, ze tak fajno jest jak Ciebie Fachurra nie ma w domciu. No i zonka dodadala; eee ten moj mezus to zwykly nieudacznik jest. Nawet porzadnych pieniedzy nie potrafil zarobic na tej swojej emigacji...on sie poprosu nie sprawdzil. Jakie to szczescie ze ty Kisielok jest jestes tu pod ...reka.
  Profil uzytkownika: mikolajf     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-03-20 10:06
mikolajf

co tam cierpiec - ona ....................szczescie ze ty Kisielok jest jestes tu pod ...reka.
-------------------------------------------

Mikolaju! Ty cos znasz za duzo szczegolow! Czy pod tym pseudonimem nie ukrywa sie przypadkiem moj sasiad i byly kolega, Stanislaw Kisielak? Poczekaj...ja cie dorwe...oj ja cie dorwe..
  Profil uzytkownika: Fachurra     
synko_gniew_rybaka
Eire


Wpisów: 3599
Od: 2009-01-04
2010-03-20 14:32
Pub powinien się zwać "Pod Rudym Wąsem", albo "Wąsate Czasy" lub może "Wąsate wygibasy" - grupa targetowa będzie lgneła jak pszczoły do miodu! Sukces murowany!

(w Dublinie są (chyba jeszcze) dwa polskie puby: "Zagłoba" (o ile pamiętam Zagloba posiadał wąsy i to dość obszerne) i "Kanał" - nic dodac nic ując (...). W "Kanal" wpadłem raz eksperymentalnie: wódeczka, bigosik, wąsik, papierosik - that's it!)

pozdrawiam Pana, Panie Fachurra i sukcesów życze - to dzięki takim przedsiębiorczym Polakom jak Pan jest szansa, że szybciej wyjdziemy z recesji... Prosze sie równiez zorientowac w miejscowym Social Welfare czy jest możliwe otrzymanie wsparcia finansowego na rozpoczęcie działalnosci - z tego co sie orientuje - to JEST!

  Profil uzytkownika: synko_gniew_rybaka     
synko_gniew_rybaka
Eire


Wpisów: 3599
Od: 2009-01-04
2010-03-20 14:37
ps. a tego Kisielaka to by trzeba zlutować! a i Kasience by sie przydała rózga!

prosze jednak, Panie Fachurra nie załamywać sie! Jezeli wypali Pana biznes (a wypali!) bedzie mial Pan tyle szmalu, że sama Jennifer Lopez bedzie chciała z Panem byc!
  Profil uzytkownika: synko_gniew_rybaka     
mikolajf


Wpisów: 297
Od: 2008-09-27
2010-03-20 18:40
Prosze zostawic Kisieloka i Kasienke w spokoju. W pierwszym rzedzie praca, praca i jeszcze raz praca na emigracji a my sobie juz tam....no, nie bojcie sie. Kasienka jako osoba zdrowa z normanym popedem ma tez prawo czegos od zycia oczekiwac. Stanislaw Kisielok stara sie spelnic Jej oczekiwania. Tak jak kazdy dobry sasiad....co tam - czego oczy nie widza...
  Profil uzytkownika: mikolajf     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-03-22 17:03
OBÓZ PRACY 86



Nasz projekt gastronomiczny zaczyna nabierać realnych kształtów. Rumcajs zna angielski i załatwia formalności. Oficjalnym właścicielem lokalu będę ja, żeby Rumcajsowa była żona, nie mogła się czepiać o zaległe alimenty. Nie wiem po co Rumcajs chce spisywać ze mną umowę. Nie wierzy mi, czy co? Ale jak chce to niech ma. Każdy z nas inwestuje po 10.000 Funtów. Rumcajs jest cichym udziałowcem i właścicielem 51% firmy , moich jest 49%. Rumcajs powiedział, że tak to musi być, a on się na interesach zna. Tylko matematycznie coś mi się to nie zgadza. W umowie jest jeszcze dużo innych punktów, ale Rumcajs mówi że to tylko czysto formalne i nie mają żadnego znaczenia. Kiedyś, jak się nauczę angielskiego, to sobie to sam przeczytam. Byliśmy w kilku urzędach i wszędzie musiałem podpisywać różne papierzyska. Dobrze, że mam Rumcajsa, bo bez niego nie wiedziałbym nawet co podpisuję. Wprawdzie tak też nie wiem, ale gdyby to było coś podejrzanego, to Rumcajs by mnie ostrzegł. Ciągle jeszcze myślimy nad odpowiednią nazwą naszego lokalu. Ta nowa nazwa musi być być zrozumiała dla wszystkich. Dla Polaków, dla Anglików, ale także dla innych przechodzących ulicą Hindusów, Eskimosów czy nawet Ślązaków i Górali! Musi z niej, jasno dla wszystkich wynikać, że to właśnie tu i tylko tu, można najlepiej wypić, zjeść i się zabawić. Że panuje miła, rodzinna, ciepła, domowa atmosfera i że powinno się
cały wolny czas spędzać tylko u nas! Napisałem nawet w internecie apel do Polonii, żeby coś mi pomogli wymyślić. życzliwi ludzie z Anglii, Szkocji, Irlandii, Niemiec,Norwegii, Szwecji, Danii,USA, a także i z Polski, przysłali mi dużo ciekawych propozycji nazwy lokalu. "Fachurra Polish Pub & Restaurant", "Abonamencik", "U Fachurry- smacznie i bąbelkowo", "Pod Rudym Wąsem", "Wąsate Czasy", "Wąsate wygibasy", "Cypisek", "Haneczka", "Zaholecki las", "Bar mleczny", "U FlaChurry", "Polgastro", "Sweet Home w domu u Fachurry", "Słowiańska Dusza","Polska Oaza", "Zacisze", "Mazowsze", "U Fachury", "Polonia", "U Kasieńki", "Pod Ułanem", "Konsul", "Starówka", "Pod Żubrem", "Dębowa""Polonijne klimaty", "Polonijne jadło", "Żarło Fachurry", "Fachurra i Polonia", "Milk Bar", "Gumofilce", "Adidaski"... Nie wiemy na którą się zdecydować. C.d.n.

  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-03-23 18:32
OBÓZ PRACY 87




Dziś odbyło się oficjalne przekazanie nam lokalu. Jakiś wyżarty Anglik (chyba właściciel budynku) skasował naszą forsę. Zakręciła mi się łezka w oku, jak wyciągałem z majtek moją kopertę, żeby ją dać temu grubasowi, który podpisał nam coś i poszedł. Tyle pracy, poświęceń i wspomnień wiąże się z tą kopertą. No cóż. Do odważnych świat należy! Ten typ, który prowadził „Polo Pub” do tej pory, Elvis Koziolek, to potomek Polaków, którzy uciekli przed komuną do Anglii, zaraz po wojnie. Wychowany w dobrobycie, nie mający pojęcia o polskiej sztuce improwizacji i kombinacji, bo tego nasz naród nauczył się tak naprawdę dopiero w czasach demokracji ludowej. Każdy umiał zrobić wszystko, robiło się coś z niczego, no i wiedziało się skąd i jak trzeba organizować to czego nie było, albo co było za drogie w państwowym handlu. Tych tutaj wychowali na mięczaków, zdegenerowanych kapitalistycznymi prawami rynku. Ktoś coś potrzebuje, to idzie do sklepu i kupuje. Mało tego. Może wybrać sobie towar i handlowca, bo wszystkiego jest w nadmiarze. Niestety, nasze dzieci też już będą takimi rozmamłańcami bez organizacyjnego talentu. Elvis Koziolek, prowadził „Polo Pub” przez 10 lat. W pierwszych latach szło mu całkiem nieźle. Miał tutejszą,
angielską publikę i wszystko było dobrze. Potem nadeszły czasy rozbudowy unii europejskiej i otwartego dla obywateli naszego kraju, rynku pracy w Wielkiej Brytanii. Przybyli pierwsi polscy osadnicy. Z tymi też jeszcze wszystko jako tako funkcjonowało.Koziolek cieszył się z nowych gości z którymi mógł porozmawiać w ojczystym języku . Przychodzili, zjedli coś, wypili i przeważnie zapłacili rachunek. Ale już niedługo po nich przyszła druga i trzecia osadnicza fala. Z tymi to już bywały czasami kłopoty. Pili dużo, ale płacili mało. Kilka razy wyprosili butami starych angielskich gości Koziolka i ci przestali przychodzić. Knajpa była co wieczór pełna, ale kasa pusta. Za to w szufladzie za barem, leżą setki kartek z imionami i nazwiskami klientów, którzy mieli oddać następnego dnia, albo po najbliższej wypłacie. Koziolek, nie był w stanie zapłacić swoich rachunków i teraz musi oddać lokal bo nikt nie chce mu już dostarczać towaru. Kiepski biznesmen z tego Koziolka. C.d.n.

  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-03-24 17:44
OBÓZ PRACY 88

My mamy oczywiście nowy, wizjonerski koncept rozwoju lokalu. Wszystko zrobimy o wiele, wiele lepiej. Nazwy nie mamy w dalszym ciągu. Trzeba się wreszcie na jakąś zdecydować, bo byłby czas wystartować z kampanią reklamową, a do tego przydałaby się nazwa lokalu. Gospoda w naszej wsi nazywa się „Gospoda” i też jest dobrze. Ale na taką metropolie jak Londyn to nie wystarczy. Może „Sweet home – polski dom”,bo się ładnie rymuje, albo „Trwam”- ta nazwa już jest sprawdzona. Podczas ćwiczenia pierwszych angielskich słówek, wpadła mi do głowy jeszcze jedna fajna nazwa: „Pij2”, krótka i bardzo nowoczesna. Ci rodacy, którzy znają angielski, będą wiedzieli gdzie mają pić, a ci którzy angielskiego nie znają, ile mają pić. Ta nazwa jest też dobra z ekonomicznego punktu widzenia. Wszystkie szyldy reklamowe, ogłoszenia i druki firmowe będą tanie, bo krótkie. Musimy przed otwarciem zareklamować nasz nowy lokal na wszystkie możliwe sposoby. Widziałem tu dużo reklam na autobusach. Rumcajs twierdzi, że to za drogo. Ale możemy przecież zrobić te reklamy sposobem chałupniczym. Trzeba tylko dowiedzieć się gdzie te autobusy stoją w nocy, kupić parę puszek farby i sprawa załatwiona. To samo w Subway i na taksówkach. A i na prywatnych autach można wydrapać gwoździem krótką informację o nowym, dobrym lokalu. W internecie ktoś wymyślił dla nas świetny slogan reklamowy:

"Picia fura, żarcia fura..
tu ugości Cię Fachurra!"

To wydrukujemy na koszulkach , czapeczkach, zapalniczkach i innych reklamowych drobiazgach oczywiście z nazwą, adresem i numerem telefonu.Ktoś inny przetłumaczył mi ten slogan na angielski:

"Full up of grub
Free drinks for grab
Give out to bag
Fachurra's Pub"

Brzmi melodyjnie, tylko z tymi free drinks to mi nie za bardzo pasuje. W końcu otwieramy biznes, a nie filię Caritasu.
Website też by się przydała. Popytam w internecie. Może ktoś nam zrobi, na przykład za dwutygodniowy abonament na napoje. Trzeba jeszcze pomyśleć nad atrakcyjnym programem otwarcia. Jakaś kapela ludowa? Tylko z jakiego regionu? Zaprosimy góralską, to się Kaszuby pogniewają. Na odwrót, będzie to samo. A więc najpewniejsza będzie dyskoteka. Disco Polo! To podoba się wszystkim. Do tego kilka Go-go girls tańczących na stołach. Rumcajs mówi ze takim dziewuchom trzeba płacić.. Bzdura.. Wyjdziemy dziś wieczorem z Rumcajsem na podryw, to będą go-go girls za darmo. C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-03-25 17:44
OBÓZ PRACY 89

Zrobiliśmy przegląd inwentarza. Dużo jest do naprawy, ale to się zrobi później, z zarobionych pieniędzy. Nad knajpą jest 5 pokoi. Czyli, że możemy się wyprowadzić z tego brudnego, indyjskiego hotelu. Tu też nie jest czyściej, ale nie trzeba płacić 30 funtów dziennie. Trochę mebli też już stoi. Stare i połamane, ale są. W kuchni trochę garnków i innych naczyń. W tych garnkach jest tyle przyschniętego jedzenia, że na otwarcie wystarczy je wszystkie dobrze wymoczyć, dodać kiszonej kapusty, trochę przypraw i już będzie pyszny, staropolski bigosik. W patelniach tłuszcz z ostatnich 10 lat. Też dobrze, bo nie musimy od razu kupować margaryny do smażenia schabowego i wątróbki. Ta świnia, Koziolek zostawił nam tylko puste butelki. I piwa też nie ma. Pewnie wszystko sam wypił na koniec, alkoholik jeden. Na szczęście zostawił te wszystkie kartki z niezapłaconymi przez gości rachunkami z ostatniej pięciolatki. Przeliczyłem je tak z grubsza. Hmm, przeszło siedem tysięcy. Trzeba tylko znaleźć tych ludzi i zgarnąć od nich długi. Kiedyś widziałem w telewizji, jak robi to sycylijska mafia. Łapie się dłużnika, stawia się go do cebrzyka, a ten zalewa się betonem aż po kolana, potem plusk z mostu do rzeki i gotowe. Mój znajomy, Boguś ma sam rachunki na przeszło 800 Funtów, a i prywatnie pożyczył też ode mnie stówkę. Niedaleko stąd widziałem skład materiałów budowlanych. Kupię parę worków piasku i cementu, położę je przy barze, a nad nimi powiesimy tablicę z nazwiskami tych którzy jeszcze nie zapłacili rachunków. Może się przestraszą i zapłacą? Rumcajs uważa, że powinniśmy odświeżyć meble i pomalować ściany. Nie wiem po co. Przecież na świeżo pomalowanych ścianach, będzie widać każdą plamkę. Wystarczy, że ktoś puści pawia. A na takich staroangielskich ścianach to nie widać nic, bo już są wzorzyste. Toalety też nie za bardzo funkcjonują. Coś jest chyba zatkane. Powiesimy kartkę, że chwilowo nieczynne to goście będą chodzić za dom i zaoszczędzimy na wodzie. Na wszystko jest jakiś sposób. C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-03-26 18:09
OBÓZ PRACY 90


Trzeba rozejrzeć się za personelem. Szybciutko, ogłoszenie do internetu:

„Nowo otwarty lokal gastronomiczny zatrudni od zaraz atrakcyjne panie w wieku do lat 25, w charakterze kelnerek, kucharek jak również personelu sprzątającego. Mile widziana komunikatywna znajomość języka angielskiego. Możliwość zamieszkania w miejscu pracy. Niezwykle interesujące zarobki.”

Zobaczymy, kto się zgłosi. Określenie „interesujące zarobki” jest praktyczne, bo zarobki mogą być interesująco wysokie, albo też interesująco niskie. Atrakcyjne muszą te panie być, żeby męska publiczność chętnie przychodziła, a i po zamknięciu lokalu przyjemniej jest współpracować z atrakcyjnym personelem. Czy ściągnę tu Kaśkę do pracy w kuchni, to się jeszcze okaże. Wszystko zależy od tego, czy te atrakcyjne panie będą umiały gotować. A zresztą, gdyby nie umiały, to się nauczą i już. Ja też się wszystkiego nauczyłem. Rumcajs załatwił z jakimś browarem dostawę piwa. Znów musiałem podpisać umowę w której zobowiązałem się kupować rocznie 50.000 litrów. Za to browar przywiezie nam nowe krzesła, stoły i lodówki. Jeszcze nigdy w życiu nie miałem 50.000 litrów piwa. Na skrzynkę to zawsze starczyło, ale 50.000 litrów? Jak się o tym u nas we wsi dowiedzą, to zzielenieją z zazdrości. Pierwsza dostawa już przyjechała. No to dziś wieczorem już nie musimy siedzieć o suchym pysku. Musiało się już rozpowiedzieć wśród okolicznej Polonii, że przyszło piwo, bo chociaż jeszcze nie było oficjalnego otwarcia, to już zaczęli schodzić się goście. Ponieważ nie mamy kelnerek, to powiedzieliśmy, żeby każdy nalewał sobie sam i wrzucał pieniądze do szuflady. Tak na zasadach wzajemnego zaufania.

Następnego ranka przeliczyłem puste beczki. Siedem, 50cio litrowych. Czyli 350 litrów w ciągu tylko jednego dnia. W tym tempie wypijemy tych 50.000 litrów w ciągu pięciu miesięcy i na pewno dostaniemy premię od browaru za dobrą sprzedaż. No właśnie: sprzedaż...

W szufladzie leżało 3,75 Funta, cztery plastikowe guziki, garść metalowych nakrętek i podkładek i jedna zepsuta zapalniczka. Chyba nasi goście nie zrozumieli zasad wzajemnego zaufania. C.d.n.


  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-03-29 19:53
OBÓZ PRACY 91

Za tydzień Święta Wielkanocne. Już ostatnie Boże Narodzenie i Nowy Rok musiałem spędzić z dala od domu i najbliższych. Smutne to były święta, oj smutne. Coś trzeba wykombinować, bo kasy znowu brak. Zostało jeszcze tylko kilka setek z moich norweskich oszczędności. Wszystko połknęły bieżące inwestycje. Ale mam przecież ten złoty świecznik, który wziąłem ze sobą na pamiątkę z domu pani Stanisławy. Musi gdzieś tu być jakiś lombard, albo jubiler, który skupuje złoto. Właściwie to ten świecznik był przeznaczony dla naszego proboszcza, ale ten ma świeczników dość, a więc jeden więcej czy mniej nie zrobi mu różnicy. O interesy może się przez tych kilka dni zatroszczyć Rumcajs. Jeden z naszych wspólnych znajomych - Gniewko, doradził żebyśmy poszli do Social Welfare (to taki urząd który dzieli pieniędzmi), i złożyli wniosek o finansowe wsparcie na rozwój działalności gospodarczej. Byliśmy tam dziś przed południem. Najpierw nie chcieli z nami wcale rozmawiać. Ale jak puściłem parę oczek do takiej jednej grubej brzyduli w okularach siedzącej za biurkiem (w tym,mruganiu to jestem już pomału specjalistą), to dała nam do wypełnienia kilka formulaży i malutką karteczkę z numerem telefonu i imieniem- Mary. Teraz Rumcajs mówi, że muszę to tej Mary zadzwonić i się z nią umówić, to dostaniemy tą zapomogę. Czemu ja? Ja jeszcze do dziś budzę się po nocach przestraszony, bo mi się śnią te Wahlstromowe córeczki z Norwegii. I teraz znowu. No ale dla dobra interesu muszę się poświęcić. Rumcajs zadzwonił w moim imieniu i umówiliśmy się przy fontannie z figurką Erosa na Piccadilly Circus. Rumcajs poszedł ze mną za tłumacza. Mary już czekała i wcale się nie ucieszyła jak go zobaczyła. Pogadała z nim chwilę i Rumcajs przetłumaczył mi że Mary chce koniecznie pokazać mi swoje perskie koty, a on cierpi na alergię wywoływaną kocią sierścią. No tak, zostawia mnie na pastwę losu, a właściwie to na pastwę tej 120 kilogramowej kobry. Zawiozła mnie swoim autem (Mini Cooper...jak się to babsko do niego mieści?) do swojego mieszkania gdzieś pod Londynem i teraz gotuje coś w kuchni, a ja korzystam z okazji i piszę te słowa na jej komputerze wypróżniając dla dodania sobie otuchy buteleczkę Ballantines i oganiając się równocześnie od trzech kudłatych kocurów które chyba też już dawno chłopa nie widziały. O, Mary już idzie, więc muszę kończyć. Reszta jutro.. Trzymajcie za mnie kciuki, żeby mnie nie zmiażdżyła.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-03-30 17:32
OBÓZ PRACY 92


Przeżyłem! Ale tylko dzięki partactwu angielskich stolarzy. Najpierw Mary chciała mnie chyba otruć. Nagotowała takiego świństwa, że przełknąć się tego nie dało. Nasiąknięte olejem i pochlapane octem frytki, a do tego niedosmażona ryba i fasola. Ponastawiała świec na podłodze i na wszystkich meblach, że wyglądało tam jak u nas na cmentarzu w dniu Wszystkich Świętych. Pozrzucałem ukradkiem wszystko z talerza pod stół i koty miały ucztę. Niech lepiej te kocury dostaną biegunki niż ja. Chyba trochę za szybko to pozrzucałem, bo Mary uznała że już jestem nakarmiony i zaczęła mnie ciągnąć do łóżka. Nawet się specjalnie nie opierałem, bo po pierwsze wiedziałem, że od tego zależy przyznanie nam zapomogi, a po drugie to i tak nie miałbym szans żeby obronić się przed takim słoniem. Nie będę tu opisywał szczegółów żeby nie psuć nikomu apetytu na zbliżające się święta, ale ta świnia Rumcajs to co nieco ode mnie usłyszy, bo przecież robię to wszystko dla naszego wspólnego biznesu.
Moja Kaśka też lubi zjeść i ma kilkadziesiąt kilo nadwagi, ale z nią to musiałem tylko po bożemu i to najwyżej raz na dwa tygodnie. A ta Mary położyła sobie na nocnej szafce jakiś specjalny poradnik; Kamasutra czy coś takiego i przerabia ze mną po kolei wszystkie możliwe figury akrobatyczne. Chyba mój Anioł Stróż też już nie mógł patrzeć na to , bo nagle zawaliło się z hukiem łóżko. Koronkowa pościel zapaliła się od przewróconych świeczek, a ja pędząc po wodę do kuchni nadepnąłem niechcący Mary na rączkę (tak na wszelki wypadek). Coś zatrzeszczało i Mary jęknęła głośno. Ooo, jak mi przykro..Trzeba koniecznie zadzwonić po pogotowie, bo może być coś złamane. No i byłem uratowany, bo ten podręcznik Kamasutry był przerobiony dopiero do 69 strony. Na pożegnanie powiedziała "kom tumoroł tu ofis". Zapisałem sobie to na kartce, żeby Rumcajs przetłumaczył.
Dziś rano poszedłem szukać jubilera, żeby spieniężyć mój pamiątkowy świecznik. Spodziewałem się solidnej kasy, bo ważył na pewno z trzy kilo. I po raz już niewiadomo który, przekonałem się o podłości całego otaczającego mnie świata. Ten świecznik nie był złoty, tylko pozłacany!! Jubiler nie chciał go kupić i wysłał mnie do handlarza starociami, a ten zapłacił mi 25 Funtów! Takiego oszustwa się po pani Stasi nie spodziewałem. Fałszywe złoto! A ja jej tak zaufałem..
Na szczęście mam jeszcze kilka setek. Rumcajs wyszukał mi w internecie tani lot za 150 Funtów w obydwie strony. Więc będę się mógł spotkać z ukochana rodziną, a przy okazji stłuc mordę Kisielakowi i przypomnieć Kaśce o przysiędze jaką składała w dniu naszego ślubu. Pojadę oczywiście bez zapowiedzi, tak znienacka, żeby przyłapać ich na gorącym uczynku. C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-04-07 15:31
OBÓZ PRACY 93

Jedno jest pewne. Już nigdy nie polecę tanimi liniami lotniczymi. Albo business class, albo wcale. W samolocie z Norwegii do Anglii to leciałem jak człowiek. Na powitanie szampanik, czasopisma do wyboru do koloru ( nawet Playboy ), podusia pod główkę, kocyk do przykrycia, zgrabna stewardessa w mini spódniczce która schyla się żeby podnieść z podłogi twoją zapalniczkę, obojętnie czy ta spadła ci po raz dwudziesty czy trzydziesty w ciągu ostatnich 15 minut. To jeszcze nie wszystko. Podają smaczne jedzonko na porcelanowych talerzykach, no i co najważniejsze, napoje bez żadnych ograniczeń. Ile chcesz i kiedy chcesz. Wystarczy nacisnąć na guziczek i już jest przy tobie ta laseczka w mini spódniczce i podaje piwko, wódeczkę, a nawet koniaczek i przy tym schyla się jeszcze po twoją zapalniczkę. A teraz dla porównania serwis w tanim samolocie. Najpierw stoisz godzinę w kolejce żeby oddać walizkę, potem dowiadujesz się że twój samolot ma dwie godziny spóźnienia, jak już do samolotu wszedłeś, to nie ma miejsc przy oknie i przy przejściu też już nie ma. Więc musisz siadać pomiędzy dwoma grubasami które od razu zasypiają i już jesteś uwięziony. Nawet siusiu nie pójdziesz, bo ten przy przejściu tak mocno śpi, że samolot by się rozbił, a on będzie spał dalej. Do jedzenia nie dostaniesz nic, do picia zresztą też. Możesz sobie kupić piwko i bułeczkę. Ale za taką cenę, że w domu za te pieniądze kupiłbyś skrzynkę piwa i schabowego z ziemniaczkami. A stewardessy to chyba biorą te zużyte z lepszych linii. Brzydkie i niezgrabne. Nawet nie warto zapalniczki na podłogę zrzucać. Zresztą kiecki też maja do poniżej kolan. Ktoś może powie "Fachurra to ma biznes w Londynie, więc łatwo mu gadać". Zgadza się. I dlatego Fachurra będzie latał już tylko business class i koniec.
Do naszej wsi dojechałem już po zachodzie słońca. Od przystanku do mojego domu nie jest daleko. Na szczęście nie ma nikogo na ulicy, bo zimno. Nie wiem, jak miałbym spojrzeć sąsiadom w oczy. Przecież wszyscy wiedzą, że Kaśka zrobiła ze mnie rogacza.. Dochodzę do domu i zdrętwiałem.. O kurwa!! ( W tym miejscu proszę o zwrócenie uwagi, że w całym moim pamiętniku nie użyłem jeszcze tego popularnego słowa ze względu na małe dzieci którym mamusie czytają moje wspomnienia na dobranoc. Ale tym razem musiałem zrobić wyjątek.) Mojego domu NIE MA!! Tam gdzie stała nasza nieotynkowana, z rozbiórkowej cegły i żużlowych pustaków murowana chata, kryta częściowo blachą, a częściowo eternitem (tym co akurat można było w GS-ie za łapówkę dostać), stoi teraz jakaś willa, otoczona żelaznym płotem, oświetlona ze wszystkich stron jak w biały dzień. Tam gdzie stała nasza drewniana stodółka, jest teraz budynek z oknami wystawowymi, a na nim podświetlany napis - Hurtownia Ekskluzywnej Odzieży Męskiej - FaKi sp.z o.o.-, a pod tym jeszcze napisy: Armani, Versace, Gucci, Dior i jeszcze kilka innych. Na podwórzu nowiutkie auto, Dacia Logan z napisami "FaKi" ze wszystkich stron. Na Boga jedynego! Co to wszystko ma znaczyć? Co stało się z moją żoną niewierną? A co z dziećmi mymi? C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-04-08 17:51
OBÓZ PRACY 94


Przede wszystkim muszę się uzbroić. Więc wyrwałem z płotu Kisielaka dwie sztachety (jedną na rezerwę) i przeskoczyłem przez to nowe ogrodzenie na moje podwórko. Zastanawiałem się, czy po drodze rozbić szyby i reflektory tego zaparkowanego auta, ale doszedłem do wniosku, że na to będzie czas po wyjaśnieniu kwestii domu. Wziąłem kilka głębokich oddechów i walę tą sztachetą w drzwi. I kto mi otwiera? Kaśka! Wystrojona jak urzędniczka z gminy, spódniczka, bluzeczka, żakiecik, a do tego fryzurka nowoczesna.. Niemalże bym własnej baby nie poznał! Ta mi się na szyję rzuca i całuje mnie jak 18 lat temu, kiedy poderwałem ją na weselu kuzyna Antosia. Pewnie ma wyrzuty sumienia. Wchodzę do kuchni, a tam przy stole Kisielak z moimi najstarszymi synami Jarkiem, Wiesiem i Bartusiem, siedzą nad stosami ciuchów i coś nożyczkami wycinają. Już chciałem się wrócić po tą sztachetkę, żeby Kisielakowi żebra przeliczyć, a ten wita się ze mną jakby nigdy nic. Co tu jest grane, do jasnej cholery? Kaśka przyniosła sześć szklanek i dwie butelki gatunkowej. Nalała.. No tośmy się najpierw napili. Moje chłopaki też już wypić umieją. No, w końcu Jaruś ma już 18 lat, a Wiesio i Bartuś też dorastają. Moja krew! Chociaż ciągle się jeszcze zastanawiam, dlaczego Jaruś jest rudy? I zaczęli mi wyjaśniać, co się tu wydarzyło. Najpierw, podczas wiosennej orki na polu za chatą moich rodziców, Kisielak znalazł słoik z dolarami które matula dostała od tych agentów mojego rodzonego ojca. Matuś zakopała je wtedy i potem nie wiedziała już gdzie. A Kisielak znalazł i oddał. Albo taki dobry z niego katolik, albo po prostu głupi jest. Matka moja tych dolarów nie chciała, żeby ojczulo nie zaczął wypytywać skąd, czemu itd. Więc dała je Kaśce, żeby ta coś dzieciom kupiła. A było tych dolarków dużo. Do mnie nie mogła się dodzwonić (byłem tak zapracowany), więc poszła po radę do Stasia Kisielaka. I Stasiek załatwił paru Ukraińców, którzy wyremontowali tanio i w błyskawicznym tempie naszą chałupę. A potem przyjechała ciężarówka z garderobą nieboszczyka Wahlstroma z Norwegii i Kaśka dała ogłoszenie do gazety, że ma do sprzedania zagraniczne ciuchy. Przyjechał jakiś sklepikarz z Warszawy i powiedział, że ma na takie łachy duże zapotrzebowanie. I wtedy Kisielak skontaktował się z chińskimi handlarzami i zamówił u nich ciuchy szyte na wzór tych norweskich. Potem gdzieś załatwił firmowe naszywki i teraz wycinają z tych chińskich koszul, spodni i marynarek, metki z napisem Zuong Lao, albo Hong Peng, a Kaśka wszywa na maszynie naszywki Armani, Boss i Pierre Cardin. Interes zaczyna się dobrze kręcić. A Kisielak jako dobry sąsiad pomaga wieczorami, a nawet i do późnej nocy. Nawet stodołę na sklep przebudował. A ja posądzałem go o uwodzenie mojej Kasieńki! Tak to jest jak się wierzy zawistnym sąsiadom. Wypiliśmy jeszcze kilka flaszek, Kisielak poszedł do domu, a my też do łózia. Teraz mamy sypialnię, jak miastowi, bo dzieciakom zrobili pokoje ze stryszku. I prawdziwą łazienkę też mamy. Tylko dlaczego w tej nowej łazience jest aparat i do połowy zużyty krem do golenia? Przecież Kaśka nie wiedziała, że ja przyjadę..C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-04-09 18:22
OBÓZ PRACY 95


I znów bezsenna noc. Najpierw Kaśka się mnie uczepiła.Tak jakby chciała mi koniecznie udowodnić, że była przez minione miesiące wierną i wstrzemięźliwą małżonką. A ostatnią godzinę przed zapianiem koguta to główkowałem nad tym aparatem do golenia i kremem w naszej małżeńskiej łazience. Już w pierwszej części nocy sprawdziłem, czy Kaśka się czasem w niektórych miejscach golić nie zaczęła.. Gdzie tam. Taka kudłata i kosmata jak była, taka jest dalej. Chłopaki mają umywalkę na stryszku, więc to wyjaśnienie też odpada. W końcu, po bardzo głębokich przemyśleniach doszedłem do wniosku że taka atrakcyjna to ta moja baba wcale nie jest, żeby o nią być zazdrosnym. A Kisielak dobrze mnie zastępuje na gospodarstwie, więc choćby se tej Kaśki trochę poużywał, to mu się należy. Niech ma. I o dzieciaki też dba, to zły na niego być nie mogę. A jutro po mszy świętej wyjaśnię w gospodzie wszystkim sąsiadom, że Staszek za moim pozwoleniem w interesach Kaśce pomaga, bo ja muszę robić wielkie pieniądze w Anglii i nie mam czasu. Oczywiście nie dam po sobie poznać, że ich przejrzałem, żeby jeszcze nie przyszło im do głowy namawiać mnie na pozostanie w domu. Po Londynie biega tyle chętnych dziewcząt, że musiałbym chyba już całkiem zbzikować, żeby zostać tu z Kaśką, na tej dechami zabitej wsi. W końcu jestem teraz chłopak światowy i nie mogę gnuśnieć wśród prymitywnych i zacofanych plemion wschodniosłowiańskich.
Rano, jeszcze przed kościołem, Kaśka powiedziała że musimy dać bardzo dużo na ofiarę, bo ta córka naszego sołtysa, która pracuje w Anglii jako kierowniczka w jakimś eleganckim hotelu, przyjechała już kilka dni temu i kupiła w mieście nowy dywan do plebanii za 10.000 Złotych! To my musimy im pokazać, ze stać nas na więcej. Cholera, teraz przydałby się ten pamiątkowy świecznik z Norwegii, który sprzedałem w Londynie za grosze. Tu by przecież nikt nie poznał, że to falsyfikat. Tylko skąd ja mam mieć na tą ofiarę? Nasze inwestycje w Anglii pochłonęły przecież wszystkie oszczędności. I znów pomógł Kisielak. Pożyczył nam 12.000. No to możemy przebić tą zarozumiałą sołtysównę. Jak chodzili z tacą, to zrobiłem tak, że niby mi się te banknoty z koperty na podłogę wysypały i wszyscy mogli dokładnie policzyć jaka z nas jest bardzo katolicka rodzina. Zaraz po mszy, przewodnicząca Koła Gospodyń Wiejskich, Hortensja Kopytko zapytała moją Kaśkę czy może zgłosić jej kandydaturę w następnych wyborach na sołtysa. Że to niby ma być emancypacja wiejskich kobiet. Czemu nie. Sołtys niejedno musi podpisać, więc tych 12.000, które daliśmy dziś na ofiarę, szybko się zamortyzuje. C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-04-12 17:10
Drodzy przyjaciele,

Z uwagi na żałobę narodową, kolejne odcinki mojej opowieści będą publikowane w tym tygodniu wyłącznie na www.fachurra.bloog.pl .

Tatuś Fachurry
  Profil uzytkownika: Fachurra     
ALEKSY


Wpisów: 670
Od: 2009-12-06
2010-04-12 21:17
Facet, Ty masz wszystko po kolei? Chyba nie. Bo grafomanow jest sporo, ludzi z marginesu tez, ale dlaczego ktos ma to czytac, jakis ekshibicjonizm. Wracaj do Wolki Weglowej, tam kontynuuj opowiadanko, o.k.?
  Profil uzytkownika: ALEKSY     
Puszek Okrutnik


Wpisów: 28
Od: 2009-02-27
2010-04-15 15:30
ALEKSY ktos to moze czytac bo lubi i jakbys nie zauwazyl to podpowiem Ci, ze Fahurra ma swoich wielbicieli. A jesli Tobie sie to nie podoba to nie musisz czytac, takie sa reguly forum.
  Profil uzytkownika: Puszek Okrutnik     
Puszek Okrutnik


Wpisów: 28
Od: 2009-02-27
2010-04-15 15:35
Fachurra*
wybacz drogi Przyjacielu ten blad.. wszystko to z nerwow po przeczytaniu slow poprzednika.
Twoj wierny czytelnik - ja
  Profil uzytkownika: Puszek Okrutnik     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-04-19 19:03
0bóz pracy.. 96

To niesamowite, jak bardzo podniosła się pozycja rodziny Fachurrów w społeczności naszej wsi, od czasu kiedy zacząłem pracować za granicą. W gospodzie zaproszono mnie do stołu przy którym zawsze siedzą: sołtys Wojciech Grzebidło; proboszcz Ostrupek; były kierownik Samopomocy Chłopskiej Jan Kobiałko, który teraz jest właścicielem składu materiałów budowlanych; jego brat, były dyrektor PGR-u Mateusz Kobiałko, będący od roku 1990 właścicielem największego w okolicy gospodarstwa rolnego; właściciel tartaku Kusipicki Karol, który do 1990 był pierwszym sekretarzem Podstawowej Organizacji Partyjnej naszego PGR-u, no i porucznik Policji, Józio Wołek, siostrzeniec naszego sołtysa, pracujący w powiatowej komendzie. I z tymi wszystkimi szychami siedzę teraz ja, Fachurra z którym jeszcze pół roku temu nikt z nich nie chciał rozmawiać. Z innych stolików spoglądają ludzie z zazdrością. No tak, teraz należę do gminnej elity, do tych, którzy mają tu coś do powiedzenia. Kusipicki chce za moim pośrednictwem sprzedawać w Anglii tarcicę sosnową, oraz karmniki dla ptaszków i drewniane koryta dla świń, które jego pracownicy zbijają z tartacznych odpadów. Kobiałko chciałby sprzedawać w Anglii kukurydzę i buraki. Mam rozejrzeć się za odbiorcami. A jak im powiedziałem, że prowadzę biznes w sektorze gastronomicznym, to oczywiście sołtys Grzebidło od razu chce mnie zaopatrywać we wszelkie wyroby mięsne, bo ma nadprodukcję w swojej świniarni. Nawet porucznik Wołek, wziął mnie na stronę i poprosił o załatwienie pracy w Anglii dla swojego syna. Potem nasz wielebny proboszcz Ostrupek wstał i wzniósł toast za zdrowie rodziny Fachurrów, a szczególnie za moje. Podziękował oficjalnie za szczodrobliwą ofiarę wniesioną do kościelnej kasy. Akurat jest to najwłaściwszy moment, bo w ubiegłym miesiącu sąsiednia parafia kupiła swojemu duszpasterzowi nowego Forda Mondeo, a przecież nasz proboszcz jeździ już od 5 lat tym samym Oplem Zafira. Teraz trzeba by kupić Jeepa, albo terenowego Mercedesa, bo czasami proboszcz musi jechać w śnieżnej zadymce do wiernych, żeby udzielić im ostatniego namaszczenia i spowiedź odebrać. A oprócz tego, to trzeba tym z sąsiedniej parafii pokazać komu się tu lepiej wiedzie. Święte słowa, ojcze proboszczu, święte słowa..

0bóz pracy.. 97

W poniedziałek wielkanocny, nadszedł smutny czas pożegnania z rodziną. Kaśka płakała, ale jakoś na sucho i wydawało mi się, że tak bardzo smutno to jej wcale nie było. Obiecałem, że będę teraz częściej przyjeżdżał do domu, no i że jak tylko rozkręci się mój interes w Londynie, to i kasę będę wysyłał. Na forsę się ucieszyła, a co do przyjazdów, to powiedziała mi, że nie muszę się spieszyć, bo przecież interesy są ważniejsze i o nie mam przede wszystkim dbać. Taka prawdziwa bizneswoman się z tej mojej Kaśki zrobiła. Kisielak zawiózł mnie na lotnisko tym naszym nowym autem. Ten mi też w oczy jakoś patrzeć nie umie. Więc mu na pożegnanie powiedziałem, jak chłop do chłopa, żeby się nie przejmował, bo ja kiedyś tą jego Marylkę, co mu przed trzema laty uciekła, też w stodole przeleciałem, no to jesteśmy kwit. Ma tylko uważać, żeby ludzie nas na języki nie brali. No i że Jarkowi przydałby się motorower, a reszcie dzieciaków rowery.. Wypiliśmy na lotnisku po trzy piwka i sprawa była załatwiona.

W sumie, to się cieszę na powrót do Londynu. Jak już człowiek liźnie tego wielkiego świata, to chyba by się udusił w jakieś prowincjonalnej dziurze. A poza tym to w moich żyłach płynie jednak miastowa krew tego mojego rodzonego ojca. No właśnie.. Tego tatuśka to też by się przydało znaleźć. Żeby prawidłowo testament spisał.


W samolocie spotkałem jeszcze Bronka Siwczyka z Łapucinowa. Tego, któremu kiedyś na zabawie musiałem przy pomocy popielniczki wytłumaczyć, że kulturalni panowie nie powinni się głupio patrzeć na partnerki innych kulturalnych panów (byłem na tej zabawie z Kaśką). Bronek ma bliznę na czole do tej pory! Ten też pracuje w Londynie. Zmywa nieszczęśnik naczynia we francuskiej restauracji. Pracuje dla agencji, która kasuje za niego ogromne pieniądze, a jemu wypłaca grosze. Musi harować do późnej nocy i nawet w niedziele. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego ludzie dają się tak wykorzystywać i poniżać? Jak się dowiedział, że ja mam własny biznes, to mu o mało gały nie wypadły. Więc z uwagi na starą przyjaźń, zaoferowałem mu pracę u nas, na stanowisku kierownika kuchni. Jak umie zmywać, to będzie umiał i gotować. Wprawdzie chciałem mieć raczej żeński personel, ale jakoś mi się tego Bronka żal zrobiło. A zresztą, jak się nie sprawdzi, to go wywalę i już. Choćby tylko dlatego, że się wtedy na zabawie głupio na Kaśkę gapił.C.d.n.

  Profil uzytkownika: Fachurra     
Luke8007
Stockholm


Wpisów: 82
Od: 2008-09-18
2010-04-20 10:35
Znawca tematu raczej sie nie mienie, lecz tak aroganckiego i niekompetentnego recenzenta jak ALEKSY to Ja i moje biedne ego jeszcze w zyciu nie spotkalo. Chlopie czy boli Cie humor Fachurrry, czy moze upija jego popularnosc??? Skad tyle bezinteresownej zolci, a moze ty utozsamiasz sie z niektorymi boahterami, i sadzisz ze postawieni sa w zlym swietle, jesli tak to napisz swoja wersje, a wtedy bedziemy mieli o czym porozmawiac...
  Profil uzytkownika: Luke8007     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-04-20 17:22
ALEKSY


Wpisów: 244
Od: 2009-12-06
2010-04-12 21:17
----------------------------------------- ---------------------------------------
Facet, Ty masz wszystko po kolei? Chyba nie. Bo grafomanow jest sporo, ludzi z marginesu tez, ale dlaczego ktos ma to czytac, jakis ekshibicjonizm. Wracaj do Wolki Weglowej, tam kontynuuj opowiadanko, o.k.?
----------------------------------------- ---------------------------------------




Dopiero teraz zauważyłem ten wpis, no i oczywiście nie mogę na niego nie zareagować.

Posłuchaj Aleksy,

Ja, Fachurra jestem prostym, niedokształconym, ciemnym, może nawet nieco przygłupawym chłopiną z zacofanej wsi. Piszę o moich nieszczęśliwych przejściach bo chcę ostrzec innych. Do tej pory nie dyskutowałem z nikim na tym forum, bo tu wszyscy jacyś tacy wykształceni i inteligentni. Ciągle czekałem,aż odezwie się ktoś na moim poziomie. No i doczekałem się..
Porozmawiamy?
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-04-20 17:23
98


Rumcajs nie próżnował podczas mojej nieobecności. Wszystkie ściany pomalowane, okna umyte, w kuchni posprzątane i nawet ubikacje funkcjonują. Nie sądziłem że taki z niego pracuś. Ale szybko wyprowadził mnie z błędu.. Zaraz po moim wyjeździe zaczęły zgłaszać się kandydatki do pracy. Rumcajs dawał każdej z nich coś do zrobienia jako próbę pracowitości. Jedne musiały trochę posprzątać, inne coś dla Rumcajsa ugotować, a jeszcze inne... Nie chciał powiedziec, zbereźnik jeden. Większość kandydatek starała się pozostawić jak najlepsze wrażenie i robiły wszystko jak należy. Popatrz, popatrz, jaki cwany ten Rumcajs. Dobrego mam wspólnika. Chociaż z drugiej strony, to nie wiem, czy to dobrze mieć za wspólnika kogoś, kto jest tak sprytny.. Przecież może kiedyś i mnie wykiwać.. Od każdej z tych szukających pracy dziewcząt, Rumcajs wziął CV i zdjęcie. Niestety, w większości są to tylko zdjęcia paszportowe. I tu masz taki sam problem, jak przy podrywaniu laski która zatrzymała się w swoim aucie na skrzyżowaniu obok twojego auta. Ładna buzia, długie blond włosy, czarujący uśmiech. Jedziesz za nią. Wreszcie się zatrzymuje, wysiada.. I co? 145cm wzrostu i wymiary 60-120-180 (biust-talia-biodra). Na szczęście Rumcajs ma dobrą pamięć. Cała moja nadzieja, że ma też gust podobny do mojego. Bo dobór personelu jest bardzo ważny. Wykwalifikowany i oddany przedsiębiorstwu personel, to niemalże gwarantowany sukces firmy. Nasz personel nie musi koniecznie być oddany firmie, wystarczy jak odda się kierownictwu. I między innymi dlatego jest nam koniecznie potrzebny bardzo atrakcyjny, damski personel.
No i jeszcze jedną niespodziankę miał Rumcajs dla mnie: dzięki mojej koleżance Mary, dostaliśmy państwową dotację na założenie biznesu. Super! To możemy dziś wieczorem iść trochę pohulać, a przede wszystkim podglądnąć jak pracuje konkurencja w naszej dzielnicy. Póki co, poszliśmy na zakupy. Bo oprócz piwa, to jeszcze nie ma w naszym lokalu nic. Na szczęście dwie ulice od nas jest duży market. Kupiliśmy po kartonie ze wszystkich popularnych markowych trunków i po trzy kartony z najtańszych trunków. Te markowe wypijemy sobie, a potem poprzelewa się te tanie do butelek ze znanymi etykietkami. No i oczywiście kilkadziesiąt butelek wody destylowanej, do poprawiania strawności wysokoprocentowych napojów. I już możemy przygotowywać oficjalne otwarcie. Całe te zakupy zawieźliśmy do naszego lokalu w dwóch wózkach sklepowych. Te wózki zostawiliśmy sobie na wypadek, gdyby kiedyś któryś z naszych gości nie był w stanie poruszać się już o własnych siłach. To go koledzy mogą zawieźć do domu.

99.

A więc dziś wieczorem idziemy szpiegować konkurencję. Jakie mają ceny, co serwują no i czy mają dużo publiczności? Rumcajs wydrukował na komputerze karteczki z adresem naszego lokalu, które będziemy ukradkiem wtykać do rąk gościom innych knajpek i restauracji. Żeby przestali przychodzic tam, a zaczęli do nas. Aha, zapomniałem napisać, że zdecydowalismy się na nazwę -Pij2 - . Krótka, zwięzła, a przede wszystkim mojego pomysłu. Dostaliśmy wprawdzie przez internet wiele ciekawych propozycji, ale co będzie jeśli wykorzystamy któryś z tych pomysłów, a potem zdobędziemy popularność i otworzymy sieć lokali na całym świecie? Wtedy zgłosi się jakiś ktoś i powie, że posługujemy się wymyśloną przez niego nazwą i że za to należy mu się np. 1.000.000 Dolarów, albo 33% naszych akcji. Więc dla zabezpieczenia majątków, nazwaliśmy nasz pub, po prostu -Pij2-. A jutro rano, jak tylko wytrzeźwiejemy, zaczniemy malować szyld z nazwą. No ale żeby wytrzeźwieć, to trzeba się najpierw upić. Kupiliśmy sobie jeszcze okulary słoneczne, bo takie noszą wszyscy tajni agenci i ruszyliśmy na kontrolną popijawę. Kilkaset metrów od nas jest -Bobbys Pub-. Paru Angoli siedzi na fotelikach i gapią się w telewizor, a właściwie w cztery telewizory, bo na każdej ścianie wisi jeden. Cisza.. Słychać bzyczenie muchy i wodę kapiącą z kranu. To ma być knajpa? ZAKŁAD POGRZEBOWY! Wypiliśmy po piwku i po Ballantines i poszliśmy dalej. Następna stacja nazywa się The Crown- Business Pub. Tam już było trochę żywych ludzi. Ale jacyś sztywni tacy, w krawatach i garniturkach, a przecież dziś wcale nie jest niedziela. Ale barmanka fajna. 120/60/90. Fachowcy wiedzą co to znaczy. Musimy ją zapytać, czy nie chciałaby zmienić miejsca zatrudnienia. Zaoferujemy jej lepszą stawkę no i oczywiście możliwość zamieszkania w miejscu pracy i nadgodziny bez limitu.. W tym lokalu spędziliśmy trochę więcej czasu i posiedzielibyśmy pewnie jeszcze dłużej, gdyby nie przyszło mi do głowy, żeby na tablicy na której były ceny drinków napisać wielkimi literami -- SUNDAY-BIG OPENING--PIJ2 PUB --i do tego narysować plan dojśćia do naszego lokalu. To się nazywa w języku managerów Public Relations, czyli robienie reklamy. Ale zostałem chyba źle zrozumiany. Ta barmanka z ogromnymi płucami, zawołała jakiegoś niesympatycznego typa z zaplecza, a ten kazał nam zapłacić i pokazał gdzie są drzwi wyjściowe. Jakiś niegościnny ten angielski naród..C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-04-21 18:43
-100-



Trzeci z kontrolowanych przez nas lokali, podobał mi się najbardziej. Venus Club - Table Dancing. Po nazwie można już przypuszczać że to wesoły lokal. U nas na weselach też się na stołach tańczy. Tylko że tu trzeba jeszcze za wstęp zapłacić. Nie szkodzi. Dla dobra naszych przyszłych interesów, musimy zainwestować nieco gotówki. A poza tym ta forsa pochodzi z państwowego funduszu na rozwój prywatnej inicjatywy, wiec należy wydać ją zgodnie z przeznaczeniem.
W środku rzeczywiście super atmosfera. Dwie panie musiały już dobrze dać w gaz, bo pozrzucały z siebie ciuchy i tańczyły afrykańskie tańce na stołach, trzymając się metalowych drążków, które pewnie na takie przypadki zostały tam zamontowane. Panuje tu przedziwny zwyczaj. Męscy goście (a są tu prawie sami faceci), wsuwają tym wyginającym się na stołach dziewczynom, banknoty pod gumki od majtek, i wtedy te panienki siadają im na kolana, a potem znikają z nimi za pluszowymi parawanikami. Pomyślałem, ze jest to dobra możliwość promocji naszego lokalu i wsunąłem jednej z nich do stringów kilka naszych reklamowych karteczek . Rumcajs jak to zobaczył to mnie opieprzył, zabrał tej dziewczynie nasze reklamówki, a wetknął jej 10-cio funtowy banknot. Czego on ode mnie chce? Przecież takie dziewczyny mogłyby i do nas przychodzić. To byłby magnes dla męskiej klienteli. Rumcajs wytłumaczył mi, że te dziewuchy tu pracują. A ci goście, którzy wsuną im do majteczek odpowiednią ilość pieniędzy, idą za parawaniki i tam prezentowane jest im specjalne show, takie prywatne. No to ja też chcę mieć prywatne show! 50 funtów dziewczynie za podwiązkę i już mi siedzi na kolanach. Spojrzałem na nią z bliska.... Nieee.. Oczom nie wierzę! Przecież to Anita! Córka naszego sołtysa Wojtka Grzebidły! We wsi opowiada, że jest kierowniczką w eleganckim Londyńskim hotelu, a teraz siedzi mi na kolanach i zaraz będzie dla mnie robiła prywatne show za parawanikiem!!
Całkiem, całkiem ta Anita. Najlepsze jest to, że ona mnie w tych słonecznych okularach jeszcze nie rozpoznała. Więc nie wyprowadzam jej z błędu i idziemy za parawanik. Tam stoi już na stoliku butla szampana ( te numery to już znam z Niemiec) i Anitka zaczyna zrzucać z siebie te podwiązki i te sznureczki, które w dzisiejszych czasach zastępują tradycyjne damskie reformy. Nigdy bym nie przypuszczał, że zobaczę sołtysowa córeczkę bez ubranek, a już wcale, że będzie przede mną i specjalnie dla mnie wyginała się we wszystkie strony. Jak to przy następnej wizycie w naszej wsi opowiem, to mi nikt nie będzie chciał uwierzyć. Więc zrobiłem Anicie ukradkiem kilka ładnych pamiątkowych zdjęć moją komórką. Teraz mam sołtysa w rękach i będzie tańczył jak mu zagram. Ale na razie to jego córeczka dla mnie tańczy i nie tylko tańczy! Zamówiłem jeszcze jednego szampana. Teraz to będzie dopiero show!


-101-



Ten nasz sołtys Grzebidło to ma naprawdę niezwykle uzdolnioną córeczkę. Przekonanie się o tym, kosztowało mnie 750 funtów ( drogi ten szampan ), ale warto było.
Gdzie ona się tego wszystkiego nauczyła? No bo przecież nie w domu podglądając tatusia i mamusię. Dora ( sołtysowa żona ) jest jeszcze grubsza od mojej, a Wojciech to ledwo łazi bo ma coś z kręgosłupem. Może Anita zrobiła tu w Londynie jakiś kurs, a może ma po prostu takie wrodzone zdolności?
Ja w każdym razie dla niepoznaki, nie powiedziałem ani jednego słowa po polsku. Żeby myślała, że jej klient to Anglik. Przez cały czas trwania tego zapierającego dech w piersiach "przedstawienia", mówiłem tylko: yes..yes..yes..i od czasu do czasu jeszcze: good..( język trochę znam). Dała się nabrać! Dopiero kiedy już miałem wychodzić zza parawanu, pożegnałem się kulturalnie, zdejmując równocześnie ciemne okulary:
-Do zobaczenia, Anita..-
Jej miny nie zapomnę do końca życia! Zdrętwiała na moment, a potem zasłaniając rękami te najbardziej wstydliwe miejsca (nie wiem po co, bo przecież w ciągu minionej godziny dosyć się ich naoglądałem i nie tylko naoglądałem..), zaczęła szlochać:
-Fachurra, na Boga jedynego, nie mów tego nikomu, bo jak się ojciec dowie to mnie wydziedziczy, proboszcz mnie ekskomunikuje, ludzie zaczną mnie palcami wytykać, a Władek Kusipicki (to syn właściciela naszego tartaku) przestanie zabiegać o moją rękę!-
Tu ją czym innym wytykają, i się nie przejmuje, a u nas się palców boi! I co, za pozwoleniem, ma Bóg z tym wspólnego? Tatuś sołtys ją źle wychował i tyle!
Tego oczywiście nie powiedziałem, bo jakoś mi się jej żal zrobiło i postanowiłem pomóc tej zabłąkanej owieczce. Dałem jej wszystkie nasze reklamówki i zawarliśmy taki pakt: ja trzymam gębę na kłódkę, a Anita rozdaje cichaczem gościom nasze ulotki i oczywiście poleca nasz lokal. A co kilka dni przychodzi do mnie po pracy, zdaje mi relację i omawiamy w nocnej ciszy dalszą strategię działań reklamowych. Jak to się u nas mówiło : wilk syty i koza cała.
Rumcajs wyszedł akurat zza innego parawanika z jakąś mulatką. Postanowiłem w najbliższych dniach wstąpić tu jeszcze raz i też taką kolorową poderwać. Ciekawe czy one smakują na czekoladę?c.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-04-22 17:20
-102-



Ten nasz sołtys Grzebidło to ma naprawdę niezwykle uzdolnioną córeczkę. Przekonanie się o tym, kosztowało mnie 750 funtów ( drogi ten szampan ), ale warto było.
Gdzie ona się tego wszystkiego nauczyła? No bo przecież nie w domu podglądając tatusia i mamusię. Dora ( sołtysowa żona ) jest jeszcze grubsza od mojej, a Wojciech to ledwo łazi bo ma coś z kręgosłupem. Może Anita zrobiła tu w Londynie jakiś kurs, a może ma po prostu takie wrodzone zdolności?
Ja w każdym razie dla niepoznaki, nie powiedziałem ani jednego słowa po polsku. Żeby myślała, że jej klient to Anglik. Przez cały czas trwania tego zapierającego dech w piersiach "przedstawienia", mówiłem tylko: yes..yes..yes..i od czasu do czasu jeszcze: good..( język trochę znam). Dała się nabrać! Dopiero kiedy już miałem wychodzić zza parawanu, pożegnałem się kulturalnie, zdejmując równocześnie ciemne okulary:
-Do zobaczenia, Anita..-
Jej miny nie zapomnę do końca życia! Zdrętwiała na moment, a potem zasłaniając rękami te najbardziej wstydliwe miejsca (nie wiem po co, bo przecież w ciągu minionej godziny dosyć się ich naoglądałem i nie tylko naoglądałem..), zaczęła szlochać:
-Fachurra, na Boga jedynego, nie mów tego nikomu, bo jak się ojciec dowie to mnie wydziedziczy, proboszcz mnie ekskomunikuje, ludzie zaczną mnie palcami wytykać, a Władek Kusipicki (to syn właściciela naszego tartaku) przestanie zabiegać o moją rękę!-
Tu ją czym innym wytykają, i się nie przejmuje, a u nas się palców boi! I co, za pozwoleniem, ma Bóg z tym wspólnego? Tatuś sołtys ją źle wychował i tyle!
Tego oczywiście nie powiedziałem, bo jakoś mi się jej żal zrobiło i postanowiłem pomóc tej zabłąkanej owieczce. Dałem jej wszystkie nasze reklamówki i zawarliśmy taki pakt: ja trzymam gębę na kłódkę, a Anita rozdaje cichaczem gościom nasze ulotki i oczywiście poleca nasz lokal. A co kilka dni przychodzi do mnie po pracy, zdaje mi relację i omawiamy w nocnej ciszy dalszą strategię działań reklamowych. Jak to się u nas mówiło : wilk syty i koza cała.
Rumcajs wyszedł akurat zza innego parawanika z jakąś mulatką. Postanowiłem w najbliższych dniach wstąpić tu jeszcze raz i też taką kolorową poderwać. Ciekawe czy one smakują na czekoladę?



-103-



Już pojutrze wielkie otwarcie. Szyld wisi. Trzeba go jeszcze tylko podświetlić i przyozdobić polskimi chorągiewkami. Żeby z daleka było widać kto tu jest szefem. Personel mamy w komplecie. Kierownikiem kuchni jest Bronek Siwczyk z Łapucinowa. Wypowiedział w trybie natychmiastowym (wziął wypłatę i już się nie pokazał) tą morderczą pracę na zmywaku u Francuza, zamieszkał u nas i przygotowuje teraz kartę potraw. Chce wprowadzić oprócz tradycyjnych potraw polskich, również French Food - kuchnię francuską. Pracował u tego francuskiego wyzyskiwacza prawie trzy miesiące to się nauczył. Chce robić potrawy z kaczek i gęsi. Dobrze się składa, bo w pobliskim parku pływa tego pełno po stawie, to pójdziemy dziś wieczorem i przyniesiemy. Po co kupować, skoro można upolować? Tańsze i świeższe niż z zamrażalnika w sklepie.
Jako pomoc kuchenna pracować będzie Jola. Magister filologii polskiej z dyplomem Uniwersytetu Jagiellońskiego. To co zarobi u nas w ciągu tygodnia, miałaby w Polsce, jako nauczycielka gimnazjalna w ciągu miesiąca. Wygląda też nieźle, więc można ją w razie potrzeby przerzucić na przykład na na stanowisko osobistej sekretarki szefa.
Kelnerkami są: Zuzia, Magda, Natalia i Bożenka. Bożenka zna trochę angielski, bo pracowała już pół roku jako pomoc domowa u angielskiego przedsiębiorcy. Syn pryncypała zaczął ją kiedyś nieprzyzwoicie dotykać, więc poskarżyła się jego matce , a ta ją wyrzuciła. U nas jest bezpieczna, bo nie ma tu szefowego syna. Jest tylko szef. Zuzia, Magda i Natalia przyjechały z Polski na nasze ogłoszenie, bo miały dość chodzenia do szkoły i życia bez perspektyw w najbardziej wschodnim kącie Rzeszowszczyzny. Chcą poznać wielki świat. Te przyjęliśmy na razie jako praktykantki. Mogą u nas za darmo mieszkać i jeść, a jako wynagrodzenie będą zatrzymywały napiwki. Na początek muszą kupić sobie ubrania robocze: mini spódniczki, wysokie buty i malutkie, najlepiej przeźroczyste bluzeczki. Każda dostała na to po 100 Funtów pożyczki, ale w zastaw musiały nam oddać paszporty. No bo mogły by nakupić sobie ciuchów i prysnąć. Wszystkie dziewczyny też będą mieszkały u nas. Żeby miały blisko do pracy. Wytłumaczyłem im, że muszą dbać o porządek i oszczędzać prąd . A pod prysznic mogą chodzić ze mną, żeby było mniejsze zużycie wody. A poza tym to możemy sobie nawzajem plecy umyć.
Dziś wieczorem zwołałem pierwsze oficjalne zebranie załogi, żeby ich trochę poustawiać i wyczuć czy nie ma wśród nich jakiegoś mąciciela, który już niedługo zacznie się wymądrzać i stawiać postulaty. Dla podniesienia motywacji personelu przeznaczyliśmy dwa kartony Chivas Regal na dzisiejsze wieczorne spotkanie. Naturalnie tego przelewanego Chivas Regal, bo oryginał jest tylko dla dyrekcji.
C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
synko_gniew_rybaka
Eire


Wpisów: 3599
Od: 2009-01-04
2010-04-22 17:38
______Chce robić potrawy z kaczek i gęsi. Dobrze się składa, bo w pobliskim parku pływa tego pełno po stawie, to pójdziemy dziś wieczorem i przyniesiemy. Po co kupować, skoro można upolować?_________

Doskonale! Sztuka to umiec robic cos z niczego! Tzn. bardziej - umiec korzystac z zastanego! Bardzo profesjonalne podejście biznesowe!

Swoją drogą - jakies dwa lata temu zgineły wszystkie łabadzie lub kaczki w St. Stephens Green w Dublinku - oczywiscie głównymi podejrzanymi byli Polacy lub Litwini - nie kojarze w tej chwili, ale chyba nic naszym nie udowodniono, choć trzepali polskie sklepy

tak więc scenariusze najlepsze życie pisze a maestro Fachurra doskonale obserwuje

Wszystkiego dobrego kolego Fachurra - niech Ci się wiedzie w Londku! - jak najlepszej klienteli Ci życze - zastanów sie, prosze, czy nie byłoby innowacyjnym rozwiązaniem dla Pij2 (gdy firma juz sie rozwinie) aby prowadzic obok głównego asortymentu sprzedaż Wilkinson lub Gilette! - grupa targetowa - idealna!

  Profil uzytkownika: synko_gniew_rybaka     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-04-22 18:06
synko_gniew_rybaka
Eire


----------------------------------------- ---------------------------------------
Swoją drogą - jakies dwa lata temu zgineły wszystkie łabadzie lub kaczki w St. Stephens Green w Dublinku - oczywiscie głównymi podejrzanymi byli Polacy lub Litwini - nie kojarze w tej chwili, ale chyba nic naszym nie udowodniono, choć trzepali polskie sklepy
----------------------------------------- --------------------------------------

Bogu dzięki, że miało to miejsce przed 2 laty i w Dublinie, a nie w Londynie, bo pewnie byłoby na mnie.
Gniewko! Dziekuję za podsunięcie pomysłu z żyletkami..
A może lepiej urządzimy w przedsionku do kuchni ( tam jest miejsce ) kącik fryzjera i wizażysty? Trzeba przemyśleć...
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-04-22 18:13
Jeszcze coś, Gniewko..

Trzymam kciuki za sukces twojego projektu 3D.
Wprawdzie nie mam zielonego pojęcia co to ma być, ale trzymam kciuki, żeby Ci się powiodło.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
synko_gniew_rybaka
Eire


Wpisów: 3599
Od: 2009-01-04
2010-04-22 18:19
oczywiscie, usługi fryzjerskie to obok handlu kaszanką i pasztetem mazowieckim jedna z najbardziej rozwijających się branży na Wyspach.

Warto by może pomyślec o artystycznych usługach fryzjerskich w miejscach intymnych ! Ja w żaden sposób nie śmiem ingerowac w strategie rozwoju PIJ2, ale firma powinna moim zdaniem zatrudnic jako kelnerkę dziewczyne z doswiadczeniem fryzjerskim - wąsy chodziłyby wprawdzie nadal pijane, ale ogolone, a wszyscy mieliby Fryzury Intymne! Co za reklama dla PIJ2 !

Powodzenia!
  Profil uzytkownika: synko_gniew_rybaka     
synko_gniew_rybaka
Eire


Wpisów: 3599
Od: 2009-01-04
2010-04-22 18:28
Dziękuje Fachurra, postaram sie nie zawieść Twojej Wiary w mój sukces!

(dodam tylko, że testowe produkty puszczone na lokalny rynek zaczynają sie sprzedawac ) wiec trzymaj kciuki!

Mam fajny slogan reklamowy dla Pij2. Nad barem możesz powiesic:

"Pamiętaj, lepiej być Znanym Pijakiem niż Anonimowym Alkoholikiem"

(w domyśle zapłac za łyk Sławy!)



kind regards!

  Profil uzytkownika: synko_gniew_rybaka     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-04-23 19:17
-104-


Już pojutrze wielkie otwarcie. Szyld wisi. Trzeba go jeszcze tylko podświetlić i przyozdobić polskimi chorągiewkami. Żeby z daleka było widać kto tu jest szefem. Personel mamy w komplecie. Kierownikiem kuchni jest Bronek Siwczyk z Łapucinowa. Wypowiedział w trybie natychmiastowym (wziął wypłatę i już się nie pokazał) tą morderczą pracę na zmywaku u Francuza, zamieszkał u nas i przygotowuje teraz kartę potraw. Chce wprowadzić oprócz tradycyjnych potraw polskich, również French Food - kuchnię francuską. Pracował u tego francuskiego wyzyskiwacza prawie trzy miesiące to się nauczył. Chce robić potrawy z kaczek i gęsi. Dobrze się składa, bo w pobliskim parku pływa tego pełno po stawie, to pójdziemy dziś wieczorem i przyniesiemy. Po co kupować, skoro można upolować? Tańsze i świeższe niż z zamrażalnika w sklepie.
Jako pomoc kuchenna pracować będzie Jola. Magister filologii polskiej z dyplomem Uniwersytetu Jagiellońskiego. To co zarobi u nas w ciągu tygodnia, miałaby w Polsce, jako nauczycielka gimnazjalna w ciągu miesiąca. Wygląda też nieźle, więc można ją w razie potrzeby przerzucić na przykład na na stanowisko osobistej sekretarki szefa.
Kelnerkami są: Zuzia, Magda, Natalia i Bożenka. Bożenka zna trochę angielski, bo pracowała już pół roku jako pomoc domowa u angielskiego przedsiębiorcy. Syn pryncypała zaczął ją kiedyś nieprzyzwoicie dotykać, więc poskarżyła się jego matce , a ta ją wyrzuciła. U nas jest bezpieczna, bo nie ma tu szefowego syna. Jest tylko szef. Zuzia, Magda i Natalia przyjechały z Polski na nasze ogłoszenie, bo miały dość chodzenia do szkoły i życia bez perspektyw w najbardziej wschodnim kącie Rzeszowszczyzny. Chcą poznać wielki świat. Te przyjęliśmy na razie jako praktykantki. Mogą u nas za darmo mieszkać i jeść, a jako wynagrodzenie będą zatrzymywały napiwki. Na początek muszą kupić sobie ubrania robocze: mini spódniczki, wysokie buty i malutkie, najlepiej przeźroczyste bluzeczki. Każda dostała na to po 100 Funtów pożyczki, ale w zastaw musiały nam oddać paszporty. No bo mogły by nakupić sobie ciuchów i prysnąć. Wszystkie dziewczyny też będą mieszkały u nas. Żeby miały blisko do pracy. Wytłumaczyłem im, że muszą dbać o porządek i oszczędzać prąd . A pod prysznic mogą chodzić ze mną, żeby było mniejsze zużycie wody. A poza tym to możemy sobie nawzajem plecy umyć.
Dziś wieczorem zwołałem pierwsze oficjalne zebranie załogi, żeby ich trochę poustawiać i wyczuć czy nie ma wśród nich jakiegoś mąciciela, który już niedługo zacznie się wymądrzać i stawiać postulaty. Dla podniesienia motywacji personelu przeznaczyliśmy dwa kartony Chivas Regal na dzisiejsze wieczorne spotkanie. Naturalnie tego przelewanego Chivas Regal, bo oryginał jest tylko dla dyrekcji.



-105-


Na inauguracyjną imprezę musimy zaprosić oczywiście oficjalnych gości. Pałac królewski Buckingham, będzie reprezentowany przez Witka Żuleckiego z małżonką. Witek pracował jakiś czas w firmie malarskiej która odnawiała całe ogrodzenie pałacu, więc jest odpowiednim przedstawicielem, a zresztą lepszego nie udało nam się znaleźć. Ambasadę Rzeczpospolitej reprezentował będzie Franek Juhas-Gaździca, którego teściowa sprząta w naszej ambasadzie już od 10 lat. Przedstawicielką Administracji Królestwa Wielkiej Brytani będzie moja koleżanka Mary z jeszcze jedną, która pracuje w tym samym biurze. Te musimy ciepło trzymać bo znajomości w urzędach zawsze są potrzebne. Chciałem jeszcze pozapraszać kilku delegatów zaprzyjaźnionych krajów Unii Europejskiej, ale Rumcajs powiedział że dość już tych oficjeli, bo ci się tylko za darmo nażreć i nachlać przyjdą. Co prawda, to prawda.
Oddzieliliśmy trzy najlepsze stoliki sznurkami, a na nich powiesiliśmy kartoniki z napisem VIP Lounge, żeby motłoch naszym oficjalnym gościom nie przeszkadzał. Wpadłem jeszcze na jeden genialny pomysł. Żeby mi we wsi zazdrościli, napisałem e-maile do sołtysa Grzebidły i proboszcza Ostrupka z serdecznym zaproszeniem na otwarcie. Na pewno nie przyjadą, ale Dora, ta gruba sołtysowa żona, rozpowie to we wsi w błyskawicznym tempie i już wszyscy będą wiedzieć. A proboszcz Ostrupek, pamiętając o mojej szczodrej ofierze pieniężnej, na pewno będzie modlił się głośno na nieszporach za moje powodzenie i te baby, które jeszcze nie usłyszały nowiny od sołtysowej, dowiedzą się teraz. Public relations a'la Fachurra!
O stronę rozrywkową imprezy zatroszczy się Rumcajs. Kiedyś, jeszcze w szkole puszczał płyty na zabawach, czyli jest Discjockeyem. Jeden z naszych znajomych rodaków obiecał zorganizować głośniki i wzmacniacz. Więc mamy już oprawę muzyczną.
Nasze dziewczyny będą na zmianę obsługiwały i zabawiały gości jako go-go girls. Pożyczyliśmy sobie z ulicy jeden znak drogowy, żeby mieć taki drążek w stole, którego się te go-go podczas tańca trzymają. Zadzwoniłem do Anity, córeczki sołtysa, żeby przyszła dziś po pracy i poprowadziła przyspieszony kurs tańca dla naszych kelnerek. U nas wszystko musi być profesjonalnie przygotowane i na najwyższym poziomie. Jak się to rozpowie po Londynie, to wszyscy inni mogą zamykać. Kierownik kuchni, Bronek powiedział że u Francuza świetnie sprzedawały się Cocktaile. To są takie pomieszane różne wódki, rozcieńczone sokiem albo oranżadą. Babski napój. Ale spróbować można. Więc pomieszałem w trzech wiadrach po kilka różnych butelek, tak na chybił-trafił. Jeszcze tylko jakieś egzotyczne nazwy muszę wymyślić, no i słomki kupić.
Ale numer! Sołtys Grzebidło przysłał odpowiedź. Przyjeżdża na otwarcie z Dorą! Chce przy okazji zrobić niespodziankę córeczce i odwiedzić ją w Londynie. Oj, Wojtuś.. Tą niespodziankę.. to ty będziesz miał..
C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-04-26 19:07
-106-

Pierwsze zebranie załogi przebiegło by w zasadzie całkiem spokojnie, gdyby nie jeden mały incydent. Bożenka, ta smarkula którą syn angielskiego szefa obmacywał w czasie pracy, zaczęła się meldować do głosu i zadawać głupie pytania. Czy pracownicy są ubezpieczeni, czy będą mieli urlop i jaką stawkę dostaną kelnerki po okresie praktyki. Myśli gówniara, że skoro jest tu w Anglii już parę miesięcy to może podskakiwać? Prędzej spodziewałbym się jakichś bezczelnych wypowiedzi ze strony naszej pani magister Joli. Ale ta siedziała cichutko, jak przystoi na zdyscyplinowaną pracownicę, na kolanach Rumcajsa. Najpierw nalałem sobie szklaneczkę, żeby się nie zdenerwować.. Potem nalałem wszystkim po szklaneczce, żeby się rozluźnili, a Bożenkę poprosiłem do kuchni na krótką rozmowę w cztery oczy.
I tam rozegrałem sprawę bardzo dyplomatycznie. Obiecałem jej, że jak przestanie strzępić buzię, to zostanie w krótkim czasie awansowana na kierowniczkę sali i dostanie dodatek funkcyjny. A jak będzie szczególnie pracowita i miła w stosunku do szefa ( myślę że to ostatnie właściwie zrozumiała ), to może już niebawem zostanie moją zastępczynią.. Po powrocie na salę nie musiałem już nic więcej mówić. Bożenka wyjaśniła wszystkim jak ważne jest zaangażowanie pracowników w rozwój firmy i że pieniądze są właściwie sprawą drugo- a nawet trzeciorzędną, bo najistotniejszy jest fakt posiadania stałego stanowiska pracy. I że jeśli wszyscy pracownicy dołożą odpowiednich starań, to już niedługo firma się rozwinie i będziemy żyli dostatnio. Popatrz, popatrz, jak mądrze to powiedziała. "Będziemy żyli dostatnio".. Nie powiedziała; kto będzie dostatnio żył..Sam bym tego lepiej nie sformułował. Może faktycznie zrobię z niej kiedyś zastępczynię?
Po szóstej buteleczce, zrobiła się już taka naprawdę rodzinna atmosfera. Rumcajs podłączył komputer do wzmacniacza (ma taki program ściągnięty za darmo z internetu, ze wszystkimi najnowszymi hitami) i przeszliśmy od pierwszego punktu zebrania - "pytania i sugestie", do punktu drugiego - "nauka tańca go-go przy drążku i bez drążka". Anity, która miała poprowadzić ten kurs doskonalenia zawodowego, jeszcze nie było (pewnie nadgodziny), więc jako najbardziej obeznany w temacie pokazałem dziewczynom pierwsze kroki, żeby nie tracić czasu. Ten nasz drążek, zdemontowany od znaku drogowego był trochę zardzewiały i już przy pierwszej figurze którą chciałem dziewczynom zaprezentować obdarłem sobie boleśnie.. no nie wypada napisać co. Na szczęście przyszła nareszcie Anita i przejęła prowadzenie lekcji. Rumcajs oskrobał drążek drucianą szczotką. Bo przecież dbamy o bezpieczeństwo i higienę pracy.
Po zajęciach muszę zabrać Anitę do mojego pokoju, żeby ją jakoś delikatnie przygotować na niespodziewaną wizytę rodziców.

-107-

Czemu Pan Bóg obdarzył mnie tak dobrym sercem? Ktoś inny to by się tą sołtysówną wcale nie przejmował. Nawarzyła sobie piwa to niech je sobie wypije. U nas we wsi zawsze nosa zadzierała, a nawet kiedyś dostałem od niej w pysk, bo uszczypnąłem ją w tyłek jak wsiadała na rower przed naszym spożywczakiem. Jej tatuśka Wojciecha też nigdy znieść nie umiałem, a jak przeniósł przystanek autobusowy sprzed naszej chałupy pod swoją, to go już wręcz znienawidziłem. A Dora, to sołtysowe wredne, opasłe babsko, to wiedźma wcielona. Jak jej moi chłopcy po tym przeniesieniu przystanku, niechcący rower do strumyka wrzucili, to poleciała na posterunek i złożyła na nich donos. Aha, zapomniałem napisać, że Dora siedziała na tym rowerze, no i że to było w grudniu. Ale to jeszcze nie powód żeby na małoletnie dzieci sąsiada skargę na policji składać. A ja teraz, zamiast się zemścić za to wszystko i złośliwie zacierać ręce, próbuję dobrodusznie coś wykombinować żeby państwo sołtysostwo nie dowiedziało się, że ich córunia zarabia tu pieniądze na handlu własnym ciałem. Taki ze mnie dobry człowiek.
Nie chciałem tak brutalnie i bezpośrednio powiedzieć Anicie, że rodzice są już w drodze do Londynu, więc rozegrałem to w najbardziej delikatny z możliwych sposobów. Na początek, zapytałem ją co by zrobiła żeby tatuś i mamusia nie dowiedzieli się co ona tutaj naprawdę robi..
- Wszystko,..Fachurra, wszystko..-
OK. Żeby mogła dowieść swojej prawdomówności i szczerości, dałem jej kilka propozycji, no i rzeczywiście...zrobiła wszystko. No i na koniec przeprosiła mnie jeszcze za to spoliczkowanie, wtedy przed sklepem. Już się nie gniewam. Potem zapytałem ją czy tęskni za ojczyzną i za naszą rodzinną wsią?
- Jeszcze jak, Fachurra, jeszcze jak. Już doczekać się nie mogę na następnych kilka wolnych dni i odwiedziny w domu rodzicielskim.. -
No to jej powiedziałem, że już się nie musi niecierpliwić, bo tato i mama, jutro przyjadą w odwiedziny! Tą minę to ja już raz u niej widziałem, wtedy kiedy mnie rozpoznała za pluszowym parawanikiem w Venus Club.. Teraz zaczęła się przeżegnywać po angielsku:
- In the name of the Father and of the Son and of The Holy Spirit .Amen. -
Czy to może teraz pomóc? Chyba nie.. Jedyna jej szansa to ja - Fachurra. Poszliśmy spać ( no może nie tak od razu ), a do rana jakiś plan działania na pewno opracuję..
C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-04-27 16:48
- 108 -

Już wiem jak uratujemy to zhańbione dziecię sołtysa przed kompromitacją. Przede wszystkim, musi zmienić miejsce zamieszkania, bo do tej pory mieszka w oficynie za budynkiem Venus Club. Zatrudnione dziewczyny mają tam pokoiki, do których zapraszają szczególnie zamożnych gości na jeszcze bardziej prywatne show, jak za parawanikami. Tam tatuś sołtys mógłby nabrać podejrzeń. Więc Anita przeprowadzi się na czas odwiedzin do nas. Drugi problem to rzekome stanowisko kierownicze w luksusowym hotelu, o którym naopowiadała we wsi. Powiemy, że w wyniku kryzysu gospodarczego hotel zbankrutował i Anita straciła pracę. Żeby mamusia i tatuś się nie martwili, postanowiłem w plan wciągnąć Rumcajsa. Rumcajs nazywa się od dziś Brat Alfons i jest wikarym polskiej parafii w Londynie. Mieszka u mnie, bo ja jako aktywny członek rady parafialnej przyjąłem go nieodpłatnie, w ramach dobrych uczynków, pod swój dach. A Anita jest jego osobistą tłumaczką, bo Brat Alfons nie nauczył się jeszcze angielskiego i też mieszka u mnie za darmo. Niech sołtys widzi jak sobie tu, na obczyźnie rodacy pomagają. Pensję Anity wypłaca diecezja Londyńska. I w tejże diecezji Anita musi wieczorami prowadzić sekretariat, bo londyńscy biskupi mają bardzo dużo pracy i urzędują na dwie zmiany, a czasem nawet na trzy, żeby o każdej porze dnia i nocy być do dyspozycji wiernych. Zrobiłem dla Rumcajsa, a właściwie to dla Brata Alfonsa kilka białych kołnierzyków z wiaderek po majonezie, które stały w kuchni. Nie trzeba ich prać, tylko wystarczy umyć od czasu do czasu, szczoteczką do zębów. Sutanny nie będziemy mu szyli. Powiem że w Anglii księża chodzą w cywilu.
Zabraknie nam jednego pokoju, więc muszę na czas wizyty sołtysa przetasować trochę lokatorów. Dwie praktykantki zamieszkają na ten czas ze mną, żeby zwolnił się jeden pokój dla gości. Na szczęście łóżko jest dość szerokie, to się zmieszczą. W Danii też mieszkałem z dwiema paniami i całkiem znośnie było. Anita może spać w pokoju Joli, bo ta i tak nocuje u Rumcajsa. No właśnie.. Trzeba uważać, żeby goście nie zauważyli, że nasza pomoc kuchenna śpi u wikarego. Zresztą gdyby zauważyli, to powiemy, że Jola wieczorem przygotowuje wikaremu herbatkę ziołową, a rano chodzi go budzić, żeby nie spóźnił się na Godzinki o Niepokalanym Poczęciu, które rozpoczynają się już o 6.oo. Anita wzięła sobie trzy dni wolnego w pracy, żeby zrobić przeprowadzkę i odebrać wieczorem rodziców z lotniska.
Jak to się czasy zmieniają.. Jeszcze pół roku temu musiałem pół dnia stać w kolejce do sołtysa, żeby dać mu w łapę za podpisanie zezwolenia na budowę nowego kurnika.. A teraz będę go gościł i do tego jeszcze pomagam kamuflować się jego córuni. Na wszelki wypadek wydrukowałem sobie te zrobione Anicie podczas pracy zdjęcia, bo nigdy nie wiadomo do jakich może dojść dyskusji. Lepiej mieć w ręku kilka atutów.

- 109 -

To było chyba najhuczniejsze otwarcie lokalu, jakie kiedykolwiek miało miejsce w Londynie, a może i w całym Królestwie Brytyjskim. Gości przestałem liczyć w sobotę około pólnocy. Zresztą po wypiciu 15 piw i kilkudziesięciu innych mocniejszych trunków (z każdym gościem trzeba było się szklaneczkami stuknąć), i tak bym już liczyć nie umiał. Policja przyjeżdżała cztery razy, tylko do niedzielnego poranka, a potem to już nie wiem.. Rumcajs powiedział, że byli nawet reporterzy z angielskiej telewizji i filmowali z drugiej strony ulicy. Pogotowie też kilka razy przyjechało, no bo jak to na takich imprezach, zawsze są jakieś różnice w poglądach, a jak ktoś takim pintem dostanie w łeb, to skóra tak samo pęknie jak od naszego kufla. Panowała wesoła i przyjazna atmosfera, bo mieliśmy też wielu angielskich gości. Ci umieją wypić niegorzej od nas!
Praktykantki wywiązały się na piątkę z plusem ze swoich zadań. Na początku trochę im to kelnerowanie nie wychodziło, bo starały się każdemu przynieść to co zamówił. Ale potem zmodyfikowałem system obsługi i kazałem podawać to co mają na tacy, o tak po prostu, jak leci. W końcu jak komuś nie pasuje, to może się z innym gościem zamienić. Wszyscy byli zadowoleni, bo nie musieli długo czekać, a nasze dziewczyny miały więcej czasu na rozrywkowe występy na stolikach. Moja angielska koleżanka Mary, też koniecznie chciała, po dziesiątym cocktailu zaprezentować erotyczny taniec na stole przy drążku, no i jakby mogło być inaczej.. stół się zawalił, a Mary chyba znowu złamała sobie paluszek, albo nawet dwa.. Ma prawdziwego pecha ta dziewczyna..
Największym powodzeniem cieszyły się moje cocktaile. Pierwszy nazwałem "Sołtys Dream" (na cześć naszego gościa). W tym wiaderku było po trzy butelki wódki, ginu, rumu i dwie puszki coca-coli. Drugi jest przeznaczony dla pań i nazywa się "Sex in the barn" (to według Rumcajsowego tłumaczenia oznacza: seks w stodole), a składa się z czterech butelek Johnnie Walker i po dwie Batida de coco i Baileys. To ma taki naprawdę sexy kolor i konsystencję. Ostatnie wiaderko nazywa się "Fachurra surprice" i wlewamy do niego po prostu wszystkie resztki z butelek i szklanek pozbieranych ze stolików. I z wiaderka do szklaneczek, kilka kostek lodu, słomka, parasolka.. Gotowe. 8 funtów.. Kazałem dziewczynom zbierać wszystkie szklanki i butelki, których ktoś nie trzyma w rękach. Kto nie pilnuje, sam sobie winien. A my mamy do uzupełniania "Surprice" we wiaderku.
Ale zapomniałem o najważniejszym.. W piątek wieczorem Anita pojechała taksówką na lotnisko Heathrow, żeby przywitać rodziców. Po pół godzinie dzwoni do mnie i mówi szeptem, że oprócz taty i mamy, przylecieli jeszcze przewielebny proboszcz Ostrupek i brat Anity Mietek, który jest starszym ministrantem liturgicznym w naszej parafii ( naturalnie, po znajomości ).
I znów miałem kłopot. Po pierwsze: jak ich wszystkich położyć spać, a po drugie: co zrobić, żeby proboszcz nie wyczuł, że nasz Rumcajs nie jest prawdziwym wikarym?
C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-04-28 18:07
- 110 -

Ustaliłem naprędce z Rumcajsem nową wersję. Otóż Rumcajs pojechał zaraz po maturze do Mozambiku, żeby ochotniczo pomagać misjonarzom w ich ciężkiej pracy. Tam poczuł powołanie duszpasterskie i zapisał się na studia teologiczne, które pomyślnie ukończył. A ponieważ w Afryce takie studia są trochę inne jak w Polsce, to nie może dyskutować z proboszczem Ostrupkiem, bo ten miał na studiach całkiem inny program. Poza tym, językiem wykładowym w Mozambiku jest Swahili i jeśli proboszcz chciałby prowadzić uczone dysputy w tym narzeczu , to nie ma problemu.. Zresztą w tym języku to i ja umiem po trzeciej butelce się porozumiewać. Wtedy, kiedy po polsku już nie bardzo wychodzi..
Sprawę noclegu rozwiązałem następująco: wszystkie cztery praktykantki będą spały u mnie. Kupiliśmy dmuchane materace i dwie będą spać na nich , a dwie ze mną. I co drugą noc zmiana, żeby ich kości nie bolały i żebym ja miał trochę urozmaicenia. Proboszcz zamieszka w zwolnionym w ten sposób pokoju, razem z Mietkiem- ministrantem, to mogą sobie jeszcze przed zaśnięciem powtarzać łacińskie słówka i prowadzić rozważania.
Nasz wielebny proboszcz uznał za sprawę honoru i obowiązek pasterza parafii, osobiste pobłogosławienie nowo założonego biznesu jednego z najważniejszych swoich baranków, czyli mojego. Pewnie liczy na to, że mu podczas każdej wizyty w kraju będę tysiące na tacę rzucał . To się pomylił. Mnie przecież ta kasa też z nieba nie leci, tylko się ciężko muszę na nią napracować. W sobotę jeszcze przed rozpoczęciem imprezy inauguracyjnej, pokropił wszystkie pomieszczenia lokalu i okadził je kadzidłem. Tu mieliśmy też malutki problem, bo nasz księżulek zapomniał w pośpiechu zapakować tych ziółek które się w kadzidle zapala. Na szczęcie Rumcajs miał jeszcze trochę swoich ziół, które wieczorami zawija sobie w bibułki i pali, to proboszczowi dał. Fajnie to pachniało i wszyscy obecni jacyś tacy melancholijni i rozmarzeni się zrobili. Najbardziej kazałem pokropić naszą szufladę na pieniądze, żeby zawsze była pełna..
W niedziele koło południa, kiedy wszyscy goście potoczyli się już do domów, zauważyłem, że proboszcz zostawił kropielnicę i kadzidło za barem. Więc chciałem mu ten ważny sprzęt zanieść do pokoju. Otwieram cichutko drzwi.., patrzę.., łóżko Mietka puste , a spod proboszczowej kołdry wystaje z góry głowa Ostrupka, a z dołu cztery nogi. ?? Czyżby nasz klecha poderwał sobie jakąś laskę i grzeszy z nią w moim domu? Tylko dlaczego ta laska ma 45 numer buta i dlaczego spod kołdry widać rąbek ministranckiej sukienki? Na wszelki wypadek zrobiłem szybciutko kilka zdjęć komórką. Mogą się jeszcze kiedyś do czegoś przydać.
c.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-04-30 18:19
- 111 -

Obliczyłem dziś, że jeśli nasz lokal będzie miał zawsze takie obroty jak w dniu otwarcia, to już za mniej więcej 2 lata zostanę milionerem. I to nie złotówkowym, ale funtowo-szterlingowym. Pomimo, że co drugi gość zapłacił za co drugiego drinka, pomimo, że dyrekcja i oficjalni goście nie płacili za nic, mieliśmy w kasie prawie 3.000 funciaków. Gdyby wszyscy za wszystko zapłacili, to byłoby pewnie z 10 tysięcy.
Ponieważ Rumcajs odsypiał jeszcze nocną balangę, uznałem, że należy mi się premia za przeliczenie kasy i wsadziłem sobie do kieszeni najpierw 500 funtów, a potem jeszcze 200 za dobrą robotę. Resztą możemy się dzielić. Nagle przyszło mi do głowy, że tak jak ja się obsłużyłem, tak mógłby się też Rumcajs obsługiwać.. A to świnia.. Co gorsza, nasze kelnerki też mogą sobie brać z moich ciężko zapracowanych pieniędzy ile chcą. Najpierw, żeby zminimalizować ewentualne straty wziąłem sobie jeszcze 500 funtów, a potem zacząłem się zastanawiać co zrobić, żeby mnie wszyscy nie okradali? Może trzeba kupić kasę fiskalną? Ale wtedy mogą jacyś urzędnicy z finansowego sprawdzić nasze obroty i jeszcze zechcą żebyśmy płacili podatki..Może lepiej zainstalować małe, niewidoczne kamery i obserwować ukradkiem czy personel jest lojalny i uczciwy, no i czy się nie obija jak szefa nie ma. I przy okazji sprawdzić, czy wspólnik mnie nie ograbia. Dziś to już nikomu nie można tak naprawdę zaufać.

Podczas niedzielnej obiado- kolacji, proboszcz Ostrupek i Mietek-ministrant jakoś uciekali ode mnie oczami. Czyżby nie spali, kiedy zajrzałem rankiem do ich pokoju i teraz się wstydzą? A mają czego, zbereźniki, mają czego. U nas we wsi to się szeptało że proboszcz coś ma z przewodniczącą Koła Gospodyń Wiejskich, Hortensją Kopytko, która jest gosposią na plebanii. To by jeszcze było normalne. Hortensja- stara panna, proboszcz z powodu zasad wstrzemięźliwości- niewyżyty.. Nikt by się nie zdziwił jakby sobie tam na plebanii troszkę pobrykali. Ale żeby z ministrantem? A może proboszcz to taki uniwersalny, na dwa fronty? Tacy też podobno są..

Po kolacji wziął mnie na bok i zapytał czy nie potrzebowałbym absolucji.. Czego? No.. rozgrzeszenia. O Jezu, gdybym miał się ze wszystkiego wyspowiadać to pewnie by dnia i nocy nie starczyło. Ale proboszcz chce udzielić mi absolucji bez spowiedzi, bo mi tak mocno ufa. Aha.. Sumienie go dręczy, no i pewnie w portki robi ze strachu przed kompromitacją. Rozgrzeszenie nie zaszkodzi. Więc mu powiedziałem żeby dał i dla pewności jeszcze na piśmie, bo może ktoś zechce żebym mu na przykład dziecko do chrztu potrzymał.. Kto to może wiedzieć? No to teraz mam czyste konto i mogę spokojnie od nowa grzeszyć.
W niedzielę lokal był zamknięty. Może zresztą tak zostanie, żebyśmy raz w tygodniu mogli wypocząć po ciężkiej pracy. Proboszczowi też się ten pomysł spodobał, bo wtedy cała załoga może chodzić na niedzielną mszę do polskiego kościoła. Ee, ja sobie tam wolę nastawiać radio-budzik na 6.oo, z Radiem Maryja. Podobno umysł ludzki jest w czasie snu najbardziej chłonny.
c.d.n.


- 112 -

W poniedziałek ruch w interesie był mierny, a raczej bardzo mierny. Rano przyszło kilku bezrobotnych rodaków, którzy dopiero w ostatnich dniach przybyli do Londynu i pijąc przez dwie godziny po jednym piwku wypytywali mnie o wszystko możliwe. Jak znaleźć pracę, mieszkanie, jak załatwić formalności i jeszcze o tysiąc innych rzeczy. A co ja jestem, kurcza mać, Wikipedia? Skąd mam to wiedzieć? Ale pomyślałem sobie, że to mogłoby być dodatkowe źródło dochodu, takie poradnictwo emigracyjne. Wprawdzie sam niewiele wiem, ale tacy nowi jeszcze mniej wiedzą. Kto chce się poradzić wpłaca np. 5 funtów wpisowego i może o wszystko pytać. Jeżeli będę umiał odpowiedzieć na pytanie, to za każdą odpowiedź następnych 5 funtów, a jeżeli odpowiedzi nie dostanie to nic nie musi płacić. O pracę mogę wypytywać tych gości którzy są tu już dłużej i o mieszkania też. Na ścianie zrobimy tablicę ogłoszeń drobnych. Dobrze pozycjonowane ogłoszenie (pośrodku tablicy, na wysokości oczu) 15 funtów, a pozostałe miejsca po 10. Chociaż te miejsca na dole tablicy też mogą być po 15 , bo idąc na czworakach ma się je na wysokości oczu.
W czasie przerwy obiadowej doszło jeszcze kilku polskich robotników z pobliskiej budowy. Zjedli po bigosiku i wypili po kilka piwek i wódeczek. Postawiłem jedną kolejkę na mój rachunek, tak na wabia, żeby jutro znowu przyszli i przyprowadzili jeszcze innych kolegów. No i oczywiście żeby przychodzili codziennie po pracy spłukać z płuc cementowy pył.
Nie wiem kiedy moi oficjalni goście mają zamiar wracać do domu. Bo zjeść to umieją, a szczególnie to grube sołtysowe babsko. Nawet w nocy łazi po kuchni i wyżera szynkę z lodówki. Jak tak dalej pójdzie to jeszcze przez nią zbankrutujemy. Muszę coś wykombinować, żeby jej się tu przestało podobać, tylko jeszcze nie wiem co.
Po kolacji podchodzi do mnie sołtys i pyta czy umiem być dyskretny? No, i to jeszcze jak! Gdybym dyskretny nie był, to pewnie by z powodu swojej córeczki już zawału dostał. Więc pyta mnie, czy nie mógłbym, jak jego stara już zaśnie, pójść z nim do jakiegoś takiego klubu z dziewczynami lekkich obyczajów, bo jeszcze nigdy nie był. Hmm..Gdybym był złośliwy, to zaprowadził bym go do Venus Club, prosto w ramiona córuni.. Ale nie jestem. Więc poszukamy innego lokalu. W takim dużym mieście musi ich być więcej. Wyjaśniłem tylko Wojciechowi, że nie mogę wydawać pieniędzy na takie rzeczy, bo oczekuje mnie jeszcze wiele wydatków inwestycyjnych. Powiedział, że nie mam się martwić, bo akurat przed tygodniem podpisał jakiemuś inwestorowi z Warszawy zgodę na zrobienie w naszym gminnym lesie składowiska odpadów azbestowych i pieniądze ma. No to możemy iść.
c.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Rumcajs


Wpisów: 859
Od: 2007-12-30
2010-05-02 12:48
Fachurra synku...
natychmiast ociepl moja postac, jest mi przykro ze mnie tak przedstawiasz, no i jeszcze te obelgi,
  Profil uzytkownika: Rumcajs     
synko_gniew_rybaka
Eire


Wpisów: 3599
Od: 2009-01-04
2010-05-02 23:58
zgadza sie fachurra - rumzi nie zasłużył sobie niczym na to aby podejrzewac go, że ze wspólnej kasy podbiera. mysle, ze w nagrode powinien znaleźć zatrudnienie w jakims gabinecie stomatologicznym jako asystent. np po jakiejs pierwszej sprzeczce na temat ustalania strategii rozwoju firmy stomatologia bowiem jak wszyscy wiemy jest jego najwieksza życiowa pasja co widac słychac i czuc ewentualnie jezeli żąda ocieplenia postaci - moze na budowie przy docieplaniu budynkow gdyby w stomatologii nie poszło.

powodzenia w rozwoju firmy! niech twój sukces trwa, maestro fachurra!
  Profil uzytkownika: synko_gniew_rybaka     
Rumcajs


Wpisów: 859
Od: 2007-12-30
2010-05-03 03:09
nie zycze sobie zdrabniania mojego imienia,
jest Rumcajs lub pan Rumcajs

zapamietalem zwrot "Rumacajs swinio" który mnie
kilka odcinków wczesniej
  Profil uzytkownika: Rumcajs     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-05-03 15:05
Rumcajsie!
Juz chyba cieplej pisać o Tobie nie mogę..
Niemalże same superlatywy.
A troszkę ostrożności między wspólnikami nie zaszkodzi.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-05-03 15:06
- 113 -

Wieczorem, Wojciech już się doczekać nie mógł, kiedy ta jego Dora wreszcie pójdzie spać. Nalewał jej kieliszek za kieliszeczkiem, żeby wreszcie padła. No i gdzieś tak około północy, obsunęła się z krzesła pod stół i mogliśmy w czwórkę zaciągnąć ją po schodach na górę i położyć do łóżka. Wojciech postawił jej wiaderko obok łóżka (dobry mąż), potem się wyperfumował, założył krawat z myszką Micky i ruszyliśmy ulicami nocnego Londynu, na poszukiwanie gniazda grzechu i rozpusty.

Siłą rzeczy, musieliśmy przejść obok miejsca pracy Anity. Sołtys już z daleka zauważył czerwone światełka i czerwone zasłony w oknach i koniecznie chciał tam wejść. Dopiero jak mu powiedziałem że jest to miejsce spotkań członków sycylijskiej mafii Cosa Nostra na emigracji i że co noc wywożą stąd po kilka zwłok przypadkowo zastrzelonych gości, to mu się odechciało. Kilkaset metrów dalej zauważyłem inny lokal z rozrywkowo- rozpustnej branży. Też czerwone lampki, a w oknach pluszowe zasłony, tym razem różowe. I różowy napis neonowy: "Gay Night Station". Czyli nocny przystanek dla gajowych. O, to w sam raz pasuje, bo Wojciech zanim został wybrany na sołtysa to też gajowym u nas był. Może spotka angielskich kolegów po fachu i przy okazji nawiąże jakieś pożyteczne kontakty?

W środku przyciemnione światło, nastrojowa muzyczka, jak to w takich lokalach. Zamówiliśmy po trzy potrójne Ballantines i czekamy, aż wyjdzie jakaś dziewucha i zacznie owijać się wokół drążka. No właśnie.. Gdzie te drążki? Na małym parkiecie tańczą przytulone trzy pary.., trzy męskie pary. U nas , na zabawach w remizie to baby ze sobą tańczyły, bo panowie byli zajęci opróżnianiem butelek Ale żeby chłop z chłopem tańczył? Tego jeszcze nie widziałem. Co kraj, to obyczaj. Rozejrzałem się dokładniej wokoło, i coś mnie tknęło.. Na tych wszystkich różowych wersalkach, też siedzą same chłopy.. No, może wszyscy czekają, aż się pokazy zaczną.. Ale coś za blisko siebie siedzą, niektórzy nawet innym na kolanach, a przecież wolnych miejsc jest jeszcze dość.. Pomyślałem, że chyba lepiej będzie zapłacić i niepostrzeżenie wycofać się stąd. Ale zanim zdążyłem zawołać kelnera, to obok Wojciecha usiadła jakaś cycata niewiasta i niewiele mówiąc zaczęła go obmacywać. Czyli, że moje obawy były bezpodstawne. Po prostu panuje tu niedobór pań. Wojciech się nie ociągał i dawaj , jedną łapę jej pod biustonosz, a drugą pod spódniczkę.

I nagle!.. Jak nie skoczy!.. Jak nie krzyknie!.. I łup, tej kobicie pięścią w środek twarzy. Złapał mnie za marynarkę i do wyjścia ciągnie. Więc ja szybko dopiłem dwie ostatnie szklanki i za nim, a ta laska z rozbitym nosem za nami i jeszcze paru innych gości. No to my w nogi, a że jeszcze nie wypiliśmy wiele to udało nam się ich odsadzić i uciec.. Uff...
- Co się stało Wojciechu? Co to było? -
Bidny sołtys, cały roztrzęsiony, słowa z siebie wykrztusić nie umiał. Może go coś pod tą spódniczką w palec ugryzło? Niektóre panie noszą ze sobą takie małe pieski chiwawa. Ale, żeby od razu kobietę w mordę walić? Tego się po naszym sołtysie nie spodziewałem.
Najważniejsze, że nie zdążyliśmy zapłacić za nasze drinki. Więc opłacała się ta nocna eskapada.
c.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-05-05 08:12
- 114 -

Nareszcie odjechali oficjalni goście i wszystko może wracać do normy. Podczas pożegnania zapytałem dyskretnie sołtysa o przyczyny tego nagłego przerwania naszej nocnej wycieczki i doszedłem do wniosku, że Wojciech chyba ma coś w głowie nie po kolei. Powiedział mi mianowicie, że ta kobitka, która się do niego przysiadła i której potem nos rozkwasił, miała pod spódniczką to co chłopa od baby odróżnia...??? Taki pijany jeszcze nie był, żeby mieć halucynacje, a więc musi być po prostu stuknięty. Ale ten się zaklina, że to prawda i że jak go ten babsztyl chciał całować to na twarzy miał.. albo miała.. taki jednodniowy zarost i głos miało to-to niby też bardzo niski jak na kobietę. Próbowałem mu tłumaczyć,że może ona po prostu przyniosła swoją wódkę, tak jak się ją wnosi na dyskoteki, pod spódniczką . A ten urażony, że niby jeszcze butelkę od fiuta umie odróżnić. No to niech mu będzie. A ja wiem swoje: naszą wsią rządzi psychopata. Ale może już niedługo, bo kilka zdjęć z tą nocną znajomością też mu zdążyłem zrobić zanim musieliśmy uciekać. Właściwie to mógłbym już wydać ilustrowaną biografię rodzininy Grzebidło. Tylko zdjęć Dory jeszcze mi brakuje.

Jak już wszyscy się wynieśli, Rumcajs powiedział, że dostał od proboszcza Ostrupka 1.000 funtów na działalność parafialną. Czyli, że Rumcajs bardzo dobrze odegrał rolę wikarego. Tylko czemu mi o tej forsie powiedział? A może dostał 2.000 i próbuje zmylić moją czujność? Musze mieć oczy i uszy otwarte...
Póki co, to się kasa przyda, bo nie wiem czemu, ale w ostatnich dniach nasz pub przynosi zbyt małe dochody. Minęło już kilka dni od otwarcia, więc wszyscy goście powinni już wytrzeźwieć i przychodzić codziennie, aby odświeżać zawartość alkoholu we krwi, ale nie przychodzą.

Kuchnia też sprzedaje za mało, mimo że jej kierownik Bronek Siwczyk, stara się jak może. Wszystkie resztki, które wracają na talerzach są uszlachetniane i wracają do obiegu potraw. I to nie byle jak. Nie,nie. Na przykład wszystkie sałatki są płukane i dekorowane od nowa, a resztki bigosu i flaczków lądują wprawdzie z powrotem w garnkach, ale są dobrze podgrzewane, żeby wybić bakterie. O higienę to Bronek dba. Bigos wzbogacają też resztki schaboszczaków. Zawsze w mięsie są jakieś żyły, których goście nie umieją pogryźć i kładą je na brzeżku talerza. Tak, że właściwie to żadnych strat towarowych nie mamy. Ale pomimo to w kasie jest co wieczór za mało. Więc zrobiliśmy z Rumcajsem posiedzenie rady nadzorczej. Trzeba podjąć kroki mające na celu podniesienie zysków i obniżenie kosztów. Czynsz trzeba płacić, inne rachunki od czasu do czasu też, więc nie pozostaje nam nic innego jak zminimalizowanie kosztów personalnych, czyli redukcja personelu. Kucharz jest potrzebny, pomoc kuchenna ma znajomości u Rumcajsa, czyli że w kuchni pozostaje bez zmian. Trzeba się pożegnać z dwiema z naszych praktykantek, a ponieważ wszystkie cztery nocowały ostatnio w moim pokoju to nie miałem problemu z wyborem. Te, które się najmniej przykładały, muszą poszukać sobie nowej pracy. Na przyszłość będą wiedziały, że w pracy potrzebne jest większe zaangażowanie.
C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-05-07 19:03
-115 -

Łatwo było podjąć decyzję o zwolnieniu tych dwóch dziewcząt. Trudniej będzie im to jakoś delikatnie powiedzieć. Rumcajs uważa, że to ja jako szef muszę przekazać ta niemiłą wiadomość. Tylko jak? Bo nie chcę żeby mi beczeć i histeryzować zaczęły. W końcu to baby. Więc zawołałem Zuzię i Magdę do biura (tzn. do mojego pokoju), nalałem im po poczwórnym koniaczku i zapytałem, co by powiedziały na to, gdyby zarabiały co wieczór po 200 albo nawet 300 funtów i nie musiały już nosić ciężkich tac i sprzątać lokalu? Spojrzały na mnie obydwie z niedowierzaniem, a nawet powiedziałbym ze zdumieniem. No to stuknęliśmy się szklaneczkami na zdrówko i nalałem im po jeszcze jednym poczwórnym koniaczku. A potem powiedziałem, że mogłyby zapytać o pracę w Venus Club, tam gdzie pracuje Anita. Taniec przy drążku mają już trochę opanowany, niebrzydkie są, angielskiego i innych potrzebnych języków się nauczą .

No i jednak się rozbeczały. Że niby już się do swojej obecnej pracy przyzwyczaiły, że chcą zostać z koleżankami, no i że mnie też bardzo polubiły. To ostatnie naprawdę podziałało. Zmiękłem. Bo czyż może istnieć dla szefa większy wyraz uznania ze strony pracownika jak fakt, że pracownik go lubi? I w tym momencie zacząłem się zastanawiać, czy nie można by zrobić z naszego lokalu konkurencji dla Venus Club? Nalałem dziewczynom po jeszcze jednym poczwórnym, powiedziałem żeby się nie martwiły i poszedłem do Rumcajsa, omówić z nim mój pomysł.

Zaczęliśmy wspólnie kombinować co trzeba by w naszym pubie przerobić, żeby funkcjonował jako lokal Table Dance, no i ile by to kosztowało. Potrzebne są czerwone zasłony do okien, czerwona tapicerka na krzesła, czerwone lampki, czerwone pluszowe parawaniki, z dwa podświetlane podesty z porządnymi, błyszczącymi drążkami, kilka reflektorów, dobry sprzęt do odtwarzania muzyki i jeszcze kupa innych drogich rzeczy. A tu kapitału brak. Co robić? Znaleźć jelenia z kapitałem..Tylko gdzie? Postanowiliśmy dać ogłoszenie do internetu. "Poszukiwany wspólnik z wkładem kapitałowym 50.000 funtów do rozwinięcia niezwykle dochodowego przedsiębiorstwa w branży usługowo- rozrywkowej, bez żadnego ryzyka finansowego. Oczekiwane zyski: minimum 500.000 funtów rocznie po opłaceniu podatków." Na takie coś przecież musi ktoś polecieć.Np. jakiś polski biznesmen, który chce przed finansowym zakamuflować czarna kasę, albo jakiś emeryt, który wygrał w toto lotku.. Jestem naprawdę dobrej myśli. Rumcajs też.



- 116 -

Nie wiem kto z nas dwóch się w czepku urodził, ja czy Rumcajs? Nie minęło nawet pół godziny od zamieszczenia naszego ogłoszenia w internecie, a już zgłosił się pierwszy kandydat na wspólnika. Jest poważnie zainteresowany, posiada kapitał i prosi o kontakt w celu omówienia szczegółów. Zadzwoniliśmy do niego niezwłocznie. Rumcajs powiedział, że ja mam poprowadzić rozmowę, bo mam milszy głos i szczególny dar przekonywania. Ano mam.

Więc przekonałem tego faceta, który nazywa się Teddy Glabicki, o jego ogromnym życiowym szczęściu, któremu zawdzięcza spotkanie nas i możliwość zainwestowania w najbardziej lukratywny interes swojego życia. Wyjaśniłem mu, że do tej pory zgłosiło się na naszą ofertę 49 inwestorów, ale ponieważ on wydaje mi się szczególnie sympatyczny, a akurat inny kandydat który jechał już pośpiesznie do nas z pieniędzmi, miał ciężki wypadek samochodowy (pewnie za szybko jechał, żeby ulokować u nas swoją kasę), to mamy dziś wieczorem, wyjątkowo, jeden wolny termin i moglibyśmy ewentualnie z nim się spotkać. Mieszka w 150 kilometrów oddalonym Birmingham i przyjedzie chętnie na spotkanie. Umówiliśmy się na 20.oo. Do tego czasu wszystkie nasze dziewczyny, łącznie z pomocą kuchenną, muszą się wypicować na wysoki połysk i wystroić w najbardziej skąpe ciuszki jakie znajdą w swoich walizkach. Zadzwoniłem jeszcze do Anity, żeby powiedziała u siebie w pracy, że jest dziś niedysponowana (mają raz w miesiącu taką opcję) i też przyszła i jeszcze żeby przyniosła dla naszych dziewcząt trochę swojej odzieży roboczej. Niech inwestor widzi, że posiadamy odpowiednie zasoby ludzkie (to sformułowanie jakoś mi się szczególnie podoba).

Przyjechał punktualnie. Tylko nie widzę żadnej walizki z pieniędzmi. No, chyba nie jakiś cwaniak, który chce się podstępnie do nas wkręcić. Wypijemy - wyczaimy. Na wygląd to jakiś taki bubek niedorobiony. Wystrojony w drogie ciuchy (na tym już się znam), ale z gęby to jakby do trzech nie umiał zliczyć. Jeśli rzeczywiście ma forsę, to jest to nasz człowiek. Najpierw przeprowadziłem niepodpadająco sondaż osobowy. I już po pół godzinie i trzeciej butelce Chivas Regal, wiedziałem, że właśnie odziedziczył po swoim zmarłym tatusiu klika kamienic, które dobrze sprzedał i szuka możliwości zabezpieczenia pieniążków przed skutkami kryzysu gospodarczego.

No to jest u nas pod najlepszym adresem. Bo nawet w największym kryzysie ludzie muszą jeść, pić, no i od czasu do czasu...( nie wypada napisać, ale wiadomo o co chodzi). Jak zobaczył nasze zasoby ludzkie(!) to mu o mało oczy z orbit nie wypadły. Przedstawiłem mu osobiście każdą z naszych współpracownic. Anitę jako brygadzistkę. Tak się rozochocił ten nasz Teddy, że zaprosił nas wszystkich do jednej z najlepszych dyskotek w Londynie, Embassy Night Club. Wszystko na jego rachunek.




  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-05-10 17:37


- 117 -



I znów całonocne balety. Taka wspólna wycieczka z załogą bardzo zacieśnia więzy międzyludzkie. Naszym pracownikom impreza się podobała, mnie zresztą też. Tym bardziej, że za nic nie musiałem płacić! Teddy pokazał prawdziwą klasę. Już przy wejściu wcisnął bramkarzowi dwie stówki do łapy i zaprowadzono nas do sektora VIP, tam gdzie siedzą ważni goście. Przeważnie starsi faceci z młodymi laskami, albo starsze panie z napompowanymi biustami, ustami i obwisłymi szyjami, a przy nich jakieś chłoptysie po dwadzieścia parę lat. Czyżby tu był zwyczaj, że rodzice przychodzą z dziećmi pobalować?

Teddy zamówił parę butelek szampana i całe tace z zagrychą. Dziwne rzeczy tam jako zagrychę podają. Na przykład jajko to zamiast z majonezem, podają z jakimś słono-kwaśnym dżemem. Takie małe czarne kuleczki, więc chyba z jeżyn. Ale na pewno też z procesu odświeżania, bo na jeżyny wcale już nie smakowało. Pozdrapywałem to świństwo z jajek do popielniczki, bo jajka były jeszcze całkiem świeże. Kelner się głupio patrzył, więc wsypałem do tej popielniczki jeszcze popiół z pozostałych popielniczek, żeby tego innym nie sprzedali. Na gastronomicznych procesach oszczędnościowych, to ja się już znam.
Goście z innych stolików obserwowali tą moja akcję z podziwem. A co. Przecież otruć się nie dam jakimś przeterminowanym żarciem. Rumcajs powiedział mi potem, że to na jajkach to był jakiś tam kawior. Kawior nie kawior, niedobre było i już.

Gdzieś około 7 rano, kiedy już tylko my zostaliśmy w lokalu, kelner przyniósł rachunek. 4.375 funtów!! Czy myśmy tą całą dyskotekę kupili? Ale Teddy dał kelnerowi z uśmiechem swoją kartę kredytową, podpisał coś i jeszcze mu 5 dych do ręki wcisnął. Załatwione. Coraz bardziej jestem przekonany, że znaleźliśmy bardzo dobrego inwestora. Wprawdzie tylko tak w połowie Polak, bo mamę ma angielską. Za to tatuś był prawdziwym bohaterem 2-giej wojny światowej. Pilot w polskim dywizjonie 303. No i po wojnie też dobrze działał, wybudował kilka czynszowych kamienic, które teraz jego synalek z nami ochoczo przepija. Według staropolskiej zasady: "Kto nie pije, ten nie żyje".

Do domu dwiema taksówkami, a w domu jeszcze małe poprawiny. Takie zawarcie kontaktu biznesowego trzeba podwójnie oblać.

Anita to prawdziwa cwaniara. Już w dyskotece się koło naszego Teddy cały czas kręciła, no i jakże mogło by być inaczej, wylądowała u niego w pokoju. A widać było że i pozostałe dziewczyny miały na niego ochotę. Na nic ten Teddy nie wygląda, a wszystkie go kokietowały i podrywały. Stara prawda : pieniądze zrobią z najbrzydszego mężczyzny przystojniaka.C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-05-11 18:42
- 118 -

Nasz Teddy sfinansuje całą przebudowę lokalu z pubu na club. Chce za to 33% z zysków. Obiecaliśmy mu, że dostanie, a nawet spisaliśmy umowę. Bo jak on to chce sprawdzać? Liczniki dziewczynom zamontuje, czy co?

Teraz trzeba poszukać solidnych rzemieślników, którzy przeprowadzą remont. Podzwoniłem po naszych gościach i ustaliłem terminy. Trzeba się zorientować kto, co i za ile umie zrobić. Potrzebujemy murarzy, malarzy, elektryków, stolarzy i tapicerów.

Jako pierwsi przyszli Zdzich i Dzidek. Zapytałem ich co umieją robić. Mówią, że wszystko. Troszeczkę mi się to wydało podejrzane. No bo kto umie robić wszystko? Ale wytłumaczyłem im co jest do zrobienia i że musi być gotowe w ciągu dwóch tygodni.
- Żaden problem - mówi Dzidek - Zorganizujemy ludzi i zrobimy na cacy i to w ciągu 10 dni.. -
No, no.. Coś mi ci dwaj za pewni siebie. Ok. A ile chcą za tą całą robotę. Po 16 funtów za godzinę. He,he.. To by im pasowało. Opierdzielać się i kasować forsę za godziny. Nic z tego. Muszą podać cenę za całość roboty i podpisać umowę że będzie gotowe do końca miesiąca. A jak nie, to za każdy dzień opóźnienia 10% od wartości zlecenia, jako kara umowna. Teraz, to im miny zrzedły. A, że to niby niewolnicza umowa, że nie da się z góry powiedzieć ile trzeba ludzi do pracy i ile godzin...
Jak im nie pasuje, to wynocha. Chętnych do roboty jest na pęczki. To powiedzieli, że policzą i przyjdą jutro z kalkulacją. No proszę, postraszyć trzeba i już inaczej gadają.

Potem przyszedł Boguś. Wywalili go z pracy przy kostce brukowej i szuka nowego zajęcia. Tego, to bym chętnie zatrudnił, bo ma u nas niezapłacone rachunki jeszcze z czasów poprzednika. Boguś też umie wszystko i chce zrobić całą robotę sam. No.. to by się z tym pół roku bawił, a nam będą każdego dnia ciężkie tysiące uciekały. Nie ma. Albo zorganizuje brygadę fachowców i zrobią w terminie, albo może zamieszkać pod jednym z pięknych Londyńskich mostów. Powiedział, że zorganizuje.

Ostatni, zgłosił się gruby Staszek. Ten zaczął od razu wszystko mierzyć i liczyć na kalkulatorze. Potem powiedział, że termin jest trochę za krótki, a za zrobienie wszystkiego, łącznie z materiałem chce 55 tysięcy i jeszcze jakiś podatek. I zadatek też chce. No, popatrz go, cwaniaka. Jeszcze zadatek mu dam. Przepije, a roboty nie zrobi. Podatków żadnych też nie będziemy płacić, bo po co? Jak robotę chce , to na moich warunkach, a jak szanownemu panu te warunki nie odpowiadają, to niech szuka gdzieś indziej. Powiedział, że przemyśli sprawę i jutro da odpowiedź. No to niech sobie szybko przemyśla, bo konkurencja też nie śpi.

Anita dostała za zadanie przeszkolenie naszych praktykantek w świadczeniu usług za parawanikiem i w pokoikach. Bo na razie to te nasze dziewczyny myślą, że taki Table dance, to tylko wywijanie tyłkiem w tańcu. Więc Anita jako doświadczona w zawodzie, wyjaśni im, że w takich lokalach oferuje się nieco szerszą gamę usług i wywija tyłkiem nie tylko w tańcu.
C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-05-12 17:54
- 119 -


Zlecenie na remont dostał Boguś. Obiecał ściągnąć na szybko, potrzebnych fachowców z Polski, zrobić wszystko na super w ciągu 14dni i daje 5cio letnią gwarancję na doskonałą jakość wykonanych prac. Poza tym ma dwóch kuzynów, którzy pracują w Manchester, w jakiejś fabryce tekstylii i już z nimi załatwił czerwony plusz na parawaniki, zasłony i tapicerkę. Chłopaki wyniosą codziennie po parę metrów pod kurtkami i będziemy mieli za darmo. Z tego Bogusia to jeszcze będą ludzie, bo sprytny jest. Chce za całość remontu tylko 40 tysięcy, ale ta cena zostanie między nami. Wspólnikom powiemy, że kosztowało 45 i już mam 5 tysięcy na drobne wydatki. Należy mi się, bo się tu najbardziej o wszystko staram. Ustaliliśmy jeszcze, że z zarobionych pieniędzy zapłaci swoje zaległe rachunki, a 10% dostanie nie gotówką, a w kuponach, które będzie mógł w ciągu 12 miesięcy wykorzystać w naszym nowym klubie. Obojętnie, czy na napoje, czy na usługi. Jak już ustaliliśmy wszystkie warunki to nagle mi Boguś wyskakuje z żądaniem zaliczki. Pomalutku kolego.. Na takich, to ja się lepiej znam jak ci się zdaje. Capnąć zaliczkę, przehulać, a potem nie mieć na materiały budowlane i przyjść po następną? Nie. Najpierw robota, potem zapłata. Powiedział, że od kogoś pożyczy i jutro zaczyna remont. No widzisz..Da się.

Z następnym problemem, przyszła do mnie Anita. Nasze dziewczyny buntują się przeciwko nowemu zakresowi obowiązków. Tańczyć, owszem, będą chętnie, ale parawaniki i pokoiki nie wchodzą w rachubę. I znów musiałem, jak taki dobry wujek, każdej po kolei tłumaczyć jakie ogromne będzie miała z tych nowych warunków pracy korzyści. Po pierwsze: można się rano porządnie wyspać. Żaden wściekły budzik nie brzęczy już o szóstej ani o siódmej. Po drugie: zarobki pięcio, albo dziesięciokrotnie wyższe od obecnych. Można sobie kupować ciuchy ile dusza zapragnie, kosmetyki i inny jeszcze luksus..No i co najważniejsze: zabezpieczenie na przyszłość! Bo na pewno, w każdej z nich zakocha się niebawem jakiś nadziany forsą klient, powychodzą za mąż i wszyscy znajomi będą im do końca życia zazdrościli. Willa, sportowe auto, jacht, urlop na Maledivach, biżuteria, najmodniejsze sukienki, a do tego może jeszcze jakiś przystojny ogrodnik rodem z Wenezueli?
Widziałem jak im się oczka zaczynają błyszczeć. Na koniec tego uświadamiającego wykładu były mi wszystkie ogromnie wdzięczne i poprosiły Anitę o więcej zawodowych wskazówek.

Oh, niełatwe jest życie biznesmena.. Tyle spraw ma człowiek na głowie. O wszystkich się troszczyć, o wszystkich się martwić.. A kto się do cholery o mnie martwi?!C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-05-13 18:50
- 120 -

Dziś z samego rana o 11tej, kiedy akurat chciałem przewracać się na drugi bok, jakiś hałas niesamowity przed domem. Pomyślałem, że wojna i czołgi jadą.. Wyglądam z okna, a tu Boguś manewruje kierowcę wielkiej ciężarówki na nasz chodnik przed lokalem. A na ciężarówce piasek.. Zbiegłem na dół, obwiązany tylko ręcznikiem i pytam, co to ma być? A Boguś na to, że kupił ten piasek okazyjnie, bo wychodziło taniej jak w workach. A że piasku na budowie trzeba zawsze dużo, to wziął. Czy ten facet całkiem już zdurniał? Przecież my tu bunkra przeciwatomowego nie budujemy. Po cholerę nam tego tyle? Boguś mówi, że jak zostanie to można przecież z zyskiem sprzedać, albo zrobić na otwarcie clubu Beach Party. No tego mi jeszcze brakuje. Cała buda w piasku, piasek w szklankach, na meblach, między zębami i Bóg wie gdzie jeszcze. Przecież nam się dziewczyny pozacierać mogą.
No to Boguś ma jeszcze jeden pomysł. Na podwórku można zrobić plac zabaw dla dzieci z piaskownicą, dla klientów którzy przyjdą z potomstwem. Oj,oj. Coś mi się zdaje, że zleciłem remont niewłaściwej osobie. Kazałem mu zorganizować taczkę i przewieźć ten piach na podwórko. Niedaleko jest budowa na której pracują znajome chłopaki , to tam na pewno jakąś taczkę znajdzie. Teraz jest 17.oo, a ten jeszcze nawet połowy nie przewiózł. Powiedział, że wieczorem przylatują jego kumple z Polski i od jutra biorą się na całego za robotę. No i czy się dziś wieczorem rozliczyć możemy. A niby za co? No, za ten kupiony piasek i za cały dzień wożenia go w taczce. Ha,ha.. Coś ten Boguś chyba źle zrozumiał. Kasa będzie po skończeniu całej roboty, a reszta to jego problem.

Potem przyszedł Rumcajs. Był gdzieś w urzędzie po zezwolenie na przebudowę i w sprawie licencji na nocny lokal. Znów problemy. Załatwienie licencji na nocny lokal z alkoholem i stiptisem, to sprawa prawie że niemożliwa. Chyba będą znów potrzebne znajomości. No jasne.. Mary. I kto musi poświęcić się dla dobra wspólnego interesu? Fachurra. Czemu zawsze ja?
A może nie będziemy zgłaszali nocnego lokalu, tylko świątynię jakiejś nowej religijnej sekty? Przecież Świadkowie Jehowy też mają swoje kluby i nikt im do nich nie zagląda i nie sprawdza co tam robią? A nawet gdyby ktoś chciał sprawdzić, to można powiedzieć, że to wszystko takie religijne rytuały.
Nazywać by się to mogło: Fachurrology. A ja przy okazji zostałbym Guru i wszyscy wierni przynosili by mi datki, a dziewczynom przybliżałbym wieczne zbawienie.. Podoba mi się ten pomysł, już choćby dlatego, że nie musiałbym iść dziś wieczorem do Mary.. Rumcajsowi pomysł też się spodobał, ale uważa że do Mary i tak powinienem pójść w ramach pielęgnacji dobrych kontaktów z urzędem. No to pójdę...C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-05-14 18:33
- 121 -

Mary powiedziała rano, że możemy liczyć na jej pomoc przy załatwianiu licencji na nocny club. Oczywiście, nie za darmo. Musiałem przerobić z nią tą cholerną książkę Kamasutry od strony 70 do 119. Zostało jeszcze chyba ze 100, na wypadek gdyby znów były nam potrzebne znajomości. Na koniec powiedziała mi jeszcze ta kobra fałszywa, że takie licencje załatwia się właściwie w innym urzędzie, ale ma tam dobrą przyjaciółkę i jak chcę, to może nas na sobotę wieczór umówić. No, może pokazała by mi najpierw zdjęcie tej koleżanki? Bo jak jest podobna do Mary, to tym razem niech się Rumcajs stara. Ja będę miał migrenę.

Boguś przyprowadził dziś tych swoich trzech fachowców do remontu. Zaczęli od piętra. Bo musimy z 3 pokoi, zrobić 6, żeby każda dziewczyna miała swój kąt i żeby się na schodach kolejki nie tworzyły. Najpierw polecieli na pobliską budowę zorganizować narzędzia. Przynieśli dwa wiadra, jeden duży młotek i dwa małe. Potem zaczęli tłuc tak głośno, że postanowiłem pójść gdzieś na piwko, bo jeszcze mnie z tej kamasutry, między innymi głowa boli i nie mogę przebywać w takim hałasie.

Wróciłem około południa, a tu przed Pij2 stoi pogotowie ratunkowe i ładują jednego z tych bogusiowych pracowników. Pobili się o robotę, czy co? Nie. Sufit mu na łeb spadł. Tak się rozpędzili, że wyrąbali całą ścianę, która ten sufit trzymała i teraz mamy wolny widok na strych. Boguś powiedział, że takie wysokie pomieszczenia są teraz bardzo w modzie i właściwie to można by tak zostawić. Tak źle to wcale nie wygląda, więc może zostawimy?
Jeden z tych sanitariuszy z pogotowia, pyta czy poszkodowany jest ubezpieczony? Jeszcze nie jest. No to chcą jakiś paszport i podpis, że ktoś za niego zapłaci. No tak źle to z nim nie jest. Już otworzył oczy, więc powiedziałem Bogusiowi, żeby go z tych noszy zdjęli i oparli o ścianę. Bo przecież nie będziemy bulić za wożenie się pogotowiem. Damy mu kielicha i parę piwek na opamiętanie, łeb obwiążemy ręcznikiem i może dalej stukać. Trochę dziwnie ci sanitariusze patrzyli, ale wsiedli do auta i pojechali.

Boguś pochwalił się, że zaoszczędził dziś kupę pieniędzy. Zamiast zamawiać jakiś kontener na gruz, to podnosili na ulicy wieczka od kanałów i walili to wszystko tam. Mówiłem, że z tego Bogusia będą ludzie. Myśli chłopak, myśli.

Po południu przyjechał nasz Teddy, żeby popatrzeć jak się remont posuwa. Ale w jego aucie siedzi już Anita i tak mi się zdaje, że wcale nie o to mu chodzi, jak się remont posuwa, tylko jak się Anita... Wcale mu się nie dziwię, bo co jak co, ale pracowita to ta sołtysowa córeczka rzeczywiście jest i na robocie się zna. Respekt. C.d.n.
  Profil uzytkownika: Fachurra     
Fachurra


Wpisów: 163
Od: 2009-12-15
2010-05-17 18:58
Drodzy przyjaciele,
Powyższy wpis jest na razie ostatnim na Waszm gościnnym forum.
Nadchodzi lato, mam coraz więcej pracy i coraz mniej czasu.
Dalsze sprawozdanie z mojego pechowego życia na:

fachurra.bloog.pl

Zyczę Wam Wszystkim dużo szczęścia,

Fachurra

  Profil uzytkownika: Fachurra     
synko_gniew_rybaka
Eire


Wpisów: 3599
Od: 2009-01-04
2010-05-27 23:46
szkoda fachurra, dobry był z Ciebie herbanik

powodzenia!
  Profil uzytkownika: synko_gniew_rybaka     
Forum -> 3po3 -> Spotkanie z ostatnim uczciwym Polakiem
Ten wątek jest stary. Komentowanie wyłączone.
Pokaż wpisy











praca na jutro (spånga)
Szpachlowanie malowanie (Jakobsberg )
Praca przy sprzataniu (Märsta / Sigtuna)
Firma sprzatajaca (Stockholm)
Sprzatnie (Östertälje)
Firma sprzatajaca poszuuje (Göteborg )
Kobieta do sprzatania (Stockholm)
kafelkarz (sztokholm)
Więcej





KONKURS
Życie przez pryzmat jedzenia
inspiracje…
Blog o wnętrzach i modzie Skandichic - Styl skandynawski... z pasja o wnętrzach i modzie.
Lizbona subiektywnie
hemma hos Johanssons
Oda do jesieni
Polka w Szwecji
Glöm tvättmaskin och sköljmedel? – Tyvär inte ännu (Studencka sobota: pranie w Szwecji)
Yoga in Stockholm
Gdzieś w Gliwicach :)
Życie przez pryzmat jedzenia
"Ostatnia wola Sonji" czyli dobra wróżka dla pań w średnim wieku
Szwecjoblog - blog o Szwecji
Nystart för polsk film - wykład Martyny Olszowskiej (2014.10.21)
Papusza - film w reż. Krzysztofa Krauze i Joanny Kos-Krauze (2014.10.22)
Koncert Marcina Maseckiego na Umeå Jazzfestival (2014.10.24)
Koncert Cracow Metro Band na Umeå Jazzfestival (2014.10.25)
 
Nowe polskie filmy na festiwalu KINOTEKA STOCKHOLM (2014.10.16 - 2014.10.19)
Retrospektywa filmów Krzysztofa Kieślowskiego w ramach Cinemateket w Sztokholmie i Göteborgu (sierpień-listopad)
Polscy artyści na Modernautställningen 2014 – Society Acts w Malmö (2014.09.20 - 2015.01.25)
"Lokomotivet" Juliana Tuwima dostępna na stronach "En läsande klass"
Marcin Masecki i Cracow Metro Band na tegorocznym Umeå Jazzfestival (2014.10.24 - 2014.10.25)


Odwiedza nas 36 gości
oraz 0 użytkowników.


2014-10-19 W imię - film w reż. Małgorzaty Szumowskiej http://t.co/I9DQbQXd53
2014-10-19 Dziewczyna z szafy - film w reż. Bodo Koxa http://t.co/ZGM2tLONNX
2014-10-19 Psie pole - film w reż. Lecha Majewskiego http://t.co/ePNLsJoeGB
2014-10-18 AmbaSSada - film polski w reż. Juliusza Machulskiego http://t.co/CFfj31XjHj
2014-10-18 Płynące wieżowce - film polski w reż. Tomasza Wasilewskiego http://t.co/mYP9EUejkS
Wiecej
Ett modernt land
Ciasto z cyklu 'akcja błysk' :-)
Empatia
oszustwa
Zwrócenie polskiego obywatelstwa
Szkoły nasze a naszych dzieci/wnuków
Chcesz pracować w Szwecji? Więcej zarobisz nie znając języka
Polacy na emigracji - dlaczego nie wracają?
Szwedzki serwis internetowy pozwala sprawdzić kryminalną przeszłość znajomych. Sprawi, że w Szwecji dojdzie do linczów?
„Odnalezione w tłumaczeniu” to nowy, interdyscyplinarny projekt miasta Gdańsk, o którym szeroko pisze w specjalnym dodatku Tygodnik Powszechmy. Każda edycja ma za temat przewodni jakiś obszar językow
Polak pozwał szwedzkie zoo za dyskryminację. Nazwali go małpą (WP.PL, 2013-01-15 14:40)
Polska Impreza Halloween
Więcej













© Copyright 2000-2014 PoloniaInfoNa górę strony