Odwiedzin 25702054
Dziś 4352
Czwartek 27 kwietnia 2017

 
 

Ani Mru-Mru - wywiad z członkami kabaretu

 
 

Rozmawiała: Dominika Krzysztofik
Foto: Michał Dzieciaszek

2011.04.08
 


Fot. Michał Dzieciaszek

Rozmawiamy z członkami kabaretu Ani Mru-Mru: Marcinem Wójcikiem, Michałem Wójcikiem i Waldkiem Wilkołkiem. Jak widać poczucie humoru nie opuszcza ich także poza sceną.

Dominika Krzysztofik: Jakie są Wasze wrażenia ze Szwecji? Jesteście tu pierwszy raz?

Marcin: Jestem pierwszy raz w Szwecji i mam potężne wrażenia. Może to mało ważne, ale mam takie potężne wrażenie, że chyba jeszcze raz tu przyjadę. Właśnie dzisiaj jechałem szwedzkim pociągiem i naprawdę był czad. Wprawdzie siedziałem tyłem do kierunku jazdy, ale gdyby nasze pociągi były w połowie takie ciche jak te, to bym mógł nimi jeździć całe życie.

Michał: Ja miałem dwa takie momenty, że myślałem, że pociąg stoi, a pociąg jechał.

Waldek: Ja miałem podobne wrażenie i okazało się, że pociąg jednak stał, bo to horyzont jechał.

Marcin: Ale byłeś po narkotykach, to dlatego.

Waldek: To znaczy byłem jeszcze w trakcie narkotyków.

Marcin: A no właśnie, to mogłeś mieć takie wrażenie.

Waldek: No wiadomo, Szwecja, tu narkotyki wciskają na każdym kroku.

Marcin: Natomiast powiem szczerze, że w Lund i w Malmö jest dużo cieplej niż w Sztokholmie. Także zróbcie coś z tym.

Waldek: Tamci oddają więcej ciepła do atmosfery.

Michał: Może jednak tam są większe gazy. Jakieś pokłady.

Już kilka razy mieliście wystąpić w Sztokholmie, ale przedstawienia były odwoływane. Dlaczego?

Marcin: Dobre pytanie. O tym, że mieliśmy wystąpić w Sztokholmie, dowiedzieliśmy się już po fakcie. W związku z czym przedstawienie nie doszło do skutku. Nie z naszej winy, my po prostu o nim nie wiedzieliśmy. Jakoś tak tydzień przed rzekomym występem ludzie nerwowo zaczęli do nas dzwonić i pytać, czy gramy w Sztokholmie. My sprawdziliśmy w terminarzu i okazało się, że gramy wtedy w Krakowie. Byliśmy mocno zdziwieni.

Na szczęście teraz znaleźli się ludzie, którzy potrafili wszystko zorganizować i chwała im za to. Także cieszymy się i mamy nadzieję, że nasza dalsza współpraca będzie się układać owocnie. A co do odwołanych przedstawień, to równie dobrze ktoś mógłby do mnie teraz zadzwonić i zapytać, czy jutro gramy w Pekinie, bo ktoś tam sprzedaje bilety.

Michał: A nie gramy w Pekinie tylko w Hondurasie.



Jak nawiązaliście współpracę z organizatorem dzisiejszych spektakli – PolArtem?

Marcin: Kiedyś Waldek i ja pracowaliśmy w PolArcie. Ale jak już nas wyrzucili to trochę się pozmieniało.

Waldek: Oj tam, po prostu głupia sprawa.

Michał: No właśnie strasznie mnie to do dzisiaj bawi. Tyle zamieszania o głupi spinacz!

Waldek: No wiadomo, nieraz wystarczy mała iskra zapalna. Ale puściliśmy wszystkie animozje w niepamięć i teraz sami zadzwoniliśmy do nich i powiedzieliśmy: „Słuchajcie, no i co, przyjmiecie nas z powrotem do roboty?”.

Marcin: A oni zapytali: „A co umiecie?”.

Waldek: „No spinacza nadal nie umiemy wyprostować, ale mamy inne pomysły”.

Marcin: Najważniejsze, że wszystko już sobie wyjaśniliśmy.

Jak odbieracie publiczność w Sztokholmie i w Lundzie?

Waldek: Ja odebrałem dwie osoby z taksówki i powiem, że dosyć łatwo poszło. Naprawdę. Oni podjechali tą taksówką tam gdzie mieli podjechać, a ja czekałem z taką kartką z nazwiskami Eriksson i Svensson. No i oni wysiedli i ich odebrałem.

Marcin: I Gustavsson jeszcze.

Waldek: To znaczy Gustavsson był chory i nie mógł przyjechać. Ale zadzwonił, że go nie będzie. Także odbioru dokonaliśmy dobrego.

Marcin: Ja powiem szczerze, że byłem mocno zaskoczony, dlatego że pierwszy raz gram w Szwecji i ci wszyscy Szwedzi, którzy byli, ta pełna sala, to oni po prostu wszystko rozumieją po polsku.

Michał: No wiesz, to jest taka bardzo wierna publiczność szwedzka. Może dlatego. Widzę, że potrafią się odnaleźć w sytuacji.

Waldek: Chociaż ja widziałem jedną Szwedkę, która milczała cały czas.

Marcin: Nie wiem czy Państwo wiecie, bo tu taką ploteczkę mogę sprzedać, że w tym czasie, kiedy my jesteśmy w Sztokholmie, to w Polsce zabawiają, że tak powiem, dwoje najbardziej znanych artystów szwedzkich: Ola Szwed i Tomasz Szwed.



Czym różnią się występy w Polsce od występów za granicą?

Michał: Można by długo wymieniać: tekst, światło, dźwięk, scena, stroje.

Marcin: W Polsce jest jednak zupełnie inaczej, bo tutaj, niby gramy, a jednak tęsknoty za krajem nie da się do końca ukryć.

Waldek: W końcu już dwa dni poza krajem, to ja trochę zapomnieć polska mowa. I z dykcją też już mam problemy.

Marcin: Szczerze? Niczym się nie różni. Może jest większy ładunek emocjonalny, bo ludzie to tak fajnie odbierają, że „o, przyjechali dla nas”. A my każdego widza traktujemy tak samo, czy to jest Madryt, Lund, Paryż, Kalisz czy Olsztyn…

Waldek: Jedyne miejsce, w którym publiczność traktujemy zupełnie wyjątkowo, to jest Szczecinek. Tam nie występujemy.

A sami myśleliście kiedyś o emigracji?

Michał: Tak.

Marcin: Mało tego, ja byłem emigrantem przez dłuższy okres. Na jakim to było stanowisku…? Chyba zmywałem talerze w Londynie. Bardzo dawno temu, kiedy to nie było jeszcze legalne, więc chyba na czarno.

Chciałbyś wrócić do tych czasów?

Marcin: A jak myślisz? Tak, chciałbym wreszcie pozmywać naczynia. Bardzo miło to wspominam, natomiast odkryłem u siebie, że nie mam duszy emigranta. Odczuwałem tęsknotę za krajem.

Za czym tęskniłeś?

Michał: Za ogórkową.

Marcin: Bardziej za pomidorową. Białym serem i makaronem domowej roboty.

Michał: Są takie rzeczy, za którymi naprawdę się tęskni.



Mieliście okazję poznać Szwedów?

Michał: Taka jedna pani w pociągu cały czas rozmawiała przez telefon. To był seks przez telefon! Ciągle tylko: „Oooooo! Oooooo! Oooooo!”. (tutaj Michał stara się naśladować szwedzkie „Ja” wymawiane na wdechu)

Marcin: Nie, ona robiła tak: „Aaaaaa! Aaaaaaaaa! Aaaaaaaaa!”. Nie poznaliśmy rodowitych Szwedów, natomiast mamy szeroką wiedzę na temat Szwecji, którą się teraz chętnie nie podzielimy.

Uważacie, że Szwedzi są śmieszni?

Michał: Nie znamy humoru szwedzkiego.

Marcin: Ludzie na ulicy też tak jakoś nie żartują za bardzo. Więc trudno powiedzieć. Ale na pewno są potęgą muzyczną. I sportową.

Znacie jakieś kawały o Szwedach?

Waldek: Tak. Przychodzi Szwed do lekarza.

Marcin: Tak. Jest cała seria. Albo np. leci Szwed samolotem.

Waldek: Leci Szwed, Ruski i Polak.

Michał: Nie, leci Szwedka, Ruski i Polak.

Waldek: No Szwedzi oprócz Volvo, Roxette i Abby… no może jeszcze Ingemar Stenmark…

Michał: Nie no przepraszam bardzo…..

Waldek: I Pippi!

Marcin: Żużlowcy jeszcze przecież.

Waldek: No dobrze, przepraszam. Jednak Szwecja dała światu parę wielkich osobowości. Tak że Szwecja – cool!

Michał: Nie, Szwecja – „Oooooo! Oooooo! Oooooo!”.

Powstanie jakiś skecz o Szwedach?

Michał: Oczywiście. Ja już mam pomysł. Może uda nam się sparodiować potop szwedzki.

Marcin: Potop szwedzki albo „Szwedzi w Warszawie”. Natomiast jesteśmy pod dużym wrażeniem Szwedów, którzy przypływają promami do Trójmiasta. Naprawdę potrafią się bawić.



Powiedzcie, jacy jesteście prywatnie?

Waldek: To bardzo proste pytanie. Ja może powiem o sobie. Jestem smutny i gruby.

Marcin: Ja jestem nieznośnie przystojny.

Michał: A ja jestem Michał Wójcik.

Kim chcieliście zostać w dzieciństwie? Marzyliście o scenie i sławie?

Marcin: Ja striptizerem.

Waldek: Tak że Marcin marzył.

Marcin: Tak. A ty… śmieciarzem chyba.

Waldek: Ja chciałem kierować śmieciarką.

Michał: A ja chciałem zostać i udało mi się.

Skąd pomysł, żeby zająć się kabaretem? Bo Wasze wykształcenie zmierza w innym kierunku.

Michał: Raz że miejsca w kopalni pod kablem były już zajęte. Waldek bardzo chciał być kontrolerem ruchu, ale to też już było zajęte. Ja bardzo chciałem malować krawężniki na biało, ale to już nie te czasy niestety, więc coś trzeba było robić. I tak żeśmy szli, tak tyłem, tak żeśmy się zetknęli tyłem, stanęliśmy i … ale kabaret!

Ciężko jest się utrzymać na polskiej scenie kabaretowej?

Marcin: To zależy jak się człowiek pazurami tam zaczepi.

Waldek: Myślę, że dużo łatwiej niż utrzymać się za kierownicą śmieciarki.

Jak to jest z innymi polskimi kabaretami? Współpracujecie czy raczej rywalizujecie?

Michał: Ja nie współpracuję. Biję, pluję, jestem nieprzyjemny, wyganiam ich non stop, podkradam im pomysły, gniotę im….

Marcin: Genitalia.

Michał: Nie genitalia, tylko te, jak to się nazywa, no te, rekwizyty.

Jak radzicie sobie z zapamiętywaniem tekstów?

Waldek: Więc to jest tak, Marcin radzi sobie z tym doskonale, więc on nie ma tego problemu. Ja sobie z tym nie radzę.

Michał: Ja też sobie nie radzę.

A z hamowaniem śmiechu na scenie?

Marcin: Z hamowaniem śmiechu nam idzie trudniej, ale z samym hamowaniem łatwiej.

Waldek: Chamówa taka, że ło.

Waldek, na Waszej stronie internetowej napisałeś, że chciałbyś nauczyć się płynnie kląć po norwesku. Skąd ta fascynacja norweskimi przekleństwami?

Waldek: Chodzi o to, że żadnego nie znam, a często nadużywam przekleństw w języku polskim. Dlatego muszę się nauczyć po norwesku.

W takim razie życzę powodzenia! Dziękuję za rozmowę.
 

Rozmawiała: Dominika Krzysztofik
Foto: Michał Dzieciaszek
PoloniaInfo (2011.04.08)


Dodaj do...
 











Nyanställningar (Stockholm)
SPRZATANIE - TYLKO W WEEKENDY (Sundbyberg )
FRYZERKA STYLISTKA PAZNOKCI/ RZES (Grödinge)
M.S Stensättning Perstorp (Perstorp)
Pomocnika budowlanego (Stockholm )
Remonty (Stockholm)
MECHANIK SAMOCHODOWY (skåne (kävlinge))
sprzatanie (stockholm)
Więcej





5 ciekawostek o ekologii w Szwecji - W 80 blogów dookoła świata
Szwecjoblog - blog o Szwecji
Dzień kwitnących wiśni
Direction: Sweden!
Zaglądając przez szwedzkie okna [zdjęcia]
Szwecjoblog - blog o Szwecji
Dlaczego Europejki/Amerykanki uważane są za szony* – czyli coś ubieraniu się w krajach Islamu.
Agnes na szwedzkiej ziemi.
Poradnik: Jak zrozumieć Szweda?
Direction: Sweden!
O tym jak Pani Pałacu Årsta dostała od męża siarczysty policzek – z cyklu historie z dreszczykiem.
Agnes na szwedzkiej ziemi.
Metropolitano - dżungla w sercu miasta
Direction: Sweden!
Konferencja: Dwujęzyczność - klucz do sukcesu. 10 lat Związku Nauczycieli Polskich w Szwecji (2017.05.12 - 2017.05.13)


Odwiedza nas 88 gości
oraz 2 użytkowników.


2017-05-07 Spotkanie z Anną Godlewską – dyrektor Instytutu Polskiego w Sztokholmie https://t.co/MsioDtmRug
2017-05-13 Sztokholmski Salon Poezji - K.I. Gałczyński w wykonaniu Mai Barełkowskiej i Piotra Cyrwusa https://t.co/4D4NM99pwz
2017-05-14 Czesław Śpiewa - solo act w Göteborgu https://t.co/j9doQjp5Si
2017-05-13 Zajęcia rytmiczno-plastyczne dla dzieci https://t.co/bDm5BWpmve
2017-04-22 Zajęcia rytmiczno-plastyczne dla dzieci https://t.co/A52XwUgOQq
Wiecej
Powinien byc dzial hobby !!!!!
Europo Obudz się !!!!!
Nieruchmość
Witold Pyrkosz nie zyje
Drukarki to syf
Pogadajmy o filmach !
Emigracja dała mi siłę i niezależność myślenia
Inwestycja w przyszłość czy naiwność? Reporter TVN24 w imigranckiej dzielnicy Sztokholmu
Szwedzi: Polska ma najlepsze plaże w Europie. "A Sopot to zielona oaza"
Niezwykła rodzina Wołodarskich
Były Rzecznik Praw Ofiar w szwedzkim areszcie. Organizował prostytucję?
Czesław Śpiewa - solo act w Sztokholmie
Czesław Śpiewa - solo act w Göteborgu
Kabaret Młodych Panów w Sztokholmie
Więcej










© Copyright 2000-2017 PoloniaInfoNa górę strony