Odwiedzin 25666634
Dziś 2142
Niedziela 23 kwietnia 2017

 
 

Żeby rozśmieszyć wcale nie trzeba być wesołym - wywiad z Andrzejem Poniedzielskim

 
 

Rozmawiała: Dana Platter
Foto: Katarzyna Śliwa

2008.05.27
 



Dana Platter: Proszę mi powiedzieć coś o koncepcji spektaklu. Czy Pan napisał wszystkie teksty do tego przedstawienia?

Andrzej Poniedzielski: Większość z nich. Każde z nas ma tu swoją rolę. Ten spektakl był tak pomyślany, że po pierwsze bierzemy piosenki, które nam się podobają, Wojtka Młynarskiego i Jeremiego Przybory. Nie robimy żadnych ukłonów w stronę chwili, telewizji żadnej i jest atmosfera rozmowy, to znaczy tej nowoczesnej rozmowy – wszyscy w swoich mieszkaniach próbują rozmawiać przez internet. Internet ma zasługi w tym względzie bo jest i intymność, i możliwość kontaktu z drugim człowiekiem. Myślę, że umożliwia wręcz powrót do funkcji rozmowy takiej jaką kiedyś była.

Rozmawiacie przez Skypa, prawda?

Tak. Uważam, że rozmowa kiedyś była słuchaniem drugiego człowieka, nie była dyskusją, nie była przerzucaniem się argumentami, formą eksponowania swego stanowiska. No i każde z nas mówi swoim językiem i swoim tekstem tak jakbyśmy rozmawiali ze sobą rzeczywiście.

A czy Pan pisał teksty pani Magdy Umer też czy tylko swoje?

Trudno powiedzieć, że były pisane.

To znaczy improwizujecie?

W większości to jest improwizacja. My mamy taką napisaną drabinkę tematów, które musimy poruszyć ponieważ jest to działanie sceniczne i nie może przekroczyć pewnego czasu. Musi pewne wątki zapętlić, więc pewną drabinkę mamy. Ale to, co się dzieje między szczeblami drabinki bywa różne.

Czy to oznacza, że z przedstawienia na przedstawienie jest inny tekst?

Owszem, inny, chociaż niektóre zostają przez kilka przedstawień. Graliśmy już kilkadziesiąt przedstawień w Polsce i to, co się nam spodoba, zostaje na dłużej. A niektóre partie tekstu się zmieniają.



A czy macie tekst na ekranie komputera? Czy tylko tak sobie improwizujecie?

Nieeee! Mamy tylko napisany scenariusz co mamy powiedzieć.

Aha, czyli każde przedstawienie jest unikalne.

W pewien sposób tak. W Polsce mamy stałych wielbicieli, którzy chodzą na kilkanaście przedstawień. Gramy już to dwa lata.

A niech mi Pan powie czy to jest zamierzone, że Pan nie ma kontaktu z publicznością? Ze Pan nie patrzy na publiczność?

Nigdy nie miałem. Mnie to po prostu rozprasza.

Jaki Pan jest w tym szwedzki! Właściwie szwedzko-fiński.

Tak? Naprawdę? Nawet nie wiedziałem... Myślałem, że Poniedzielski jestem, a nie Szwedzki....

No to się już Pan dowiedział. No bo ja nie byłam pewna czy to ma być charakter tej postaci, którą Pan gra, czy Pan taki właśnie jest, że nie patrzy na publiczność! A dlaczego? Może mi Pan powiedzieć?

Mam głębokie wykształcenie techniczne i wiem, że Pani mogę patrzeć w oczy, a stu pięćdziesięciu osobom na raz nie mogę. Znany jestem wręcz z tego, że patrzę w podłogę.

No to Pan jest unikalny.

Jeżeli wytrzymali ze mną trzydzieści lat na scenie to widocznie muszę coś bardziej interesującego mówić niż moje oczy.

Ten pomysł internetowy sztuki był świetny. To aż się prosiło, żeby zrobić. Trochę mi tylko brakowało tego „go”, tej iskry. Czy to jest zamierzone? Żeby nie było?

Tak. Od iskry to są specjaliści.



A Pan nie od iskry? Boże, jaki Pan szwedzki! (Śmiejemy się oboje). A co by się stało gdyby, załóżmy, siedzi publiczność i Pan nawiązuje z nią gorący kontakt!

Mógłbym tak zrobić jakbym chciał. Ale nie chce mi się...

No właśnie. Ja to zauważyłam. I znowu Pan na mnie nie patrzy... Ja Panu nic nie zrobię! Są świadkowie!

Aleksander Bardini kiedyś, dając mi nagrodę, powiedział, że uosabiam na scenie wszystkie przymioty jak nie powinien zachowywać się aktor na scenie. Nawet chciał mnie sobie nagrać. Po czym dodał: „Broń Boże niech pan nic nie zmienia! Nie może pan udawać. Jeśli pan jest taki to taki musi pan być ponieważ publiczność czuje, kiedy się udaje.”

A więc nie grana postać jest taka, tylko Pan. No, to nie jest „mężczyzna, który się nie zdarza”, jak to brzmiało w sztuce.

Zdarzają się?

To jest standard w Szwecji.

Naprawdę? Ale w Polsce z tym słabo.

No bo w Polsce jest Pan oryginalny! Czy Pan pierwszy raz jest w Sztokholmie?

Pierwszy.

No to Pan tego nawet nie wiedział! Po szwedzku istnieje określenie „ögonkontakt”, kontakt wzrokowy, którego tu właśnie nie ma. I ja tak sobie myślę – przyszłam do teatru i patrzę na faceta, który zachowuje się jak Szwed albo Fin.

Trudno...

Proszę Pana, mnie się przedstawienie bardzo podobało! Ja Pana troszeczkę prowokuję...

Ale może właśnie dlatego się Pani podobało, że ja nie próbowałem tych facetów Pani sprzedać?



To rzecz do dyskusji. Przedstawienie, jak rzekłam, było dobre, tylko mnie brakowało tego „go”, tej iskry bo ja tu tego nie mam.

Wie Pani – nie wiedziałem o tym. Będę miał nad czym myśleć.

A teraz co Pan przygotowuje ciekawego?

Nic specjalnie. Wszystko napływa jakby samo. W „Ateneum” jestem kierownikiem literackim sceny tej na dole i na górze. Jakichś konkretnych planów na razie nie mam. Jestem po premierze „Stacyjki Zdrój”, która odbyła się 19-go.To są piosenki Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego. Napisałem teksty i historię między piosenkami, która się tam dzieje.

A skąd ten tytuł?

To tytuł jednej z piosenek.

A dałoby się to przedstawienie sprowadzić do Sztokholmu?

Nie wiem. To jest ogromne przedsięwzięcie. Gra w nim szesnaście osób.

Oj, to gorzej. Nie da się okroić?

Nie za bardzo. Mamy drugie przedstawienie z piosenkami Janka Kaczmarka pt. „Album rodzinny”.

To może to drugie? Pan też tam śpiewa i mówi teksty?

Jestem tam postacią, którą sam wymyśliłem, która się nazywa Poeta Smutku.

Ha, ha, ha! Wcale się nie dziwię!

Sama by się Pani zdziwiła jakie to wesołe przedstawienie! No bo żeby człowieka rozśmieszyć wcale nie trzeba być wesołym.



To tak jak Wiesław Michnikowski. Też był smutny a rozśmieszał do łez. Pan taki od dziecka?

Mówią, że tak. Mam takie zdjęcie z 1958 roku, na którym mam cztery lata i tę samą minę.

Czy Pan, przepraszam, żonaty?

Tak.

A dzieci?

Też. Dwudziestosiedmioletnie.

To taki już Pan stary? Nie widać!

Dziękuję bardzo, ale nic w tej sprawie sam nie robiłem. Wręcz przeciwnie. Poszedłem do kardiologa bo ostatnio miałem kłopoty z sercem i on mi mówi: „Niech mi pan powie coś o sobie.” A ja na to: „Przez trzydzieści ostatnich lat prowadzę wyniszczający tryb życia, ale robię to profesjonalnie.” Lekarz spojrzał w wyniki i mówi: „No widać, że to nie jest chwilowa zachcianka!”

Ha, ha, ha! Ja mam nadzieję, że Joanna (Janasz) coś zrobi, żeby się dało sprowadzić Pańskie kolejne przedstawienie. Bardzo bym sobie tego życzyła. Jest Pan niesamowity! Dziękuję bardzo za rozmowę.

Wywiad, dynamicznie przerywany większym i mniejszym śmiechem obojga rozmówców, przeprowadziła Dana Platter.
 

Rozmawiała: Dana Platter
Foto: Katarzyna Śliwa
PoloniaInfo (2008.05.27)


Dodaj do...


Artykuły w temacie

  Chlip hop
     Spektakl z uśmiechniętą łezką
     Przywieźliśmy Polskę której już nie ma - wywiad z Magdą Umer
 








Sprzatanie (Stockholm)
Brukarz (Szwecja)
Praca dla fachowców (VÄSTERÅS)
Stolarze (Göteborg)
opiekunka do dzieci - pomoc domowa (Haninge)
Sprzątanie - Göteborg (Vastra Frolunda)
Prace budowlane w Göteborg (Göteborg)
Praca /Izolacja (Spånga)
Więcej





Zaglądając przez szwedzkie okna [zdjęcia]
Szwecjoblog - blog o Szwecji
Dlaczego Europejki/Amerykanki uważane są za szony* – czyli coś ubieraniu się w krajach Islamu.
Agnes na szwedzkiej ziemi.
Poradnik: Jak zrozumieć Szweda?
Direction: Sweden!
O tym jak Pani Pałacu Årsta dostała od męża siarczysty policzek – z cyklu historie z dreszczykiem.
Agnes na szwedzkiej ziemi.
Metropolitano - dżungla w sercu miasta
Direction: Sweden!
Świat jest mały, czyli wypad do Örebro
Direction: Sweden!
Świątecznie
bigos po szwedzku
Konferencja: Dwujęzyczność - klucz do sukcesu. 10 lat Związku Nauczycieli Polskich w Szwecji (2017.05.12 - 2017.05.13)


Odwiedza nas 83 gości
oraz 2 użytkowników.


2017-05-07 Spotkanie z Anną Godlewską – dyrektor Instytutu Polskiego w Sztokholmie https://t.co/MsioDtmRug
2017-05-13 Sztokholmski Salon Poezji - K.I. Gałczyński w wykonaniu Mai Barełkowskiej i Piotra Cyrwusa https://t.co/4D4NM99pwz
2017-05-14 Czesław Śpiewa - solo act w Göteborgu https://t.co/j9doQjp5Si
2017-05-13 Zajęcia rytmiczno-plastyczne dla dzieci https://t.co/bDm5BWpmve
2017-04-22 Zajęcia rytmiczno-plastyczne dla dzieci https://t.co/A52XwUgOQq
Wiecej
Witold Pyrkosz nie zyje
Czarny mögel w lazience - pomocy
lato idzie a waga nie spada
skad sie takie bydlo bierze?
Testament lub wydziedziczenie
Emigracja dała mi siłę i niezależność myślenia
Inwestycja w przyszłość czy naiwność? Reporter TVN24 w imigranckiej dzielnicy Sztokholmu
Szwedzi: Polska ma najlepsze plaże w Europie. "A Sopot to zielona oaza"
Niezwykła rodzina Wołodarskich
Były Rzecznik Praw Ofiar w szwedzkim areszcie. Organizował prostytucję?
Czesław Śpiewa - solo act w Sztokholmie
Kabaret Młodych Panów w Sztokholmie
Więcej










© Copyright 2000-2017 PoloniaInfoNa górę strony